Skocz do zawartości
Nerwica.com

minou

Użytkownik
  • Postów

    938
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez minou

  1. Też tu jestem z 10 lat i nawet nie wiedziałam że są jakieś dramy No nic, ja wracam na DC Tylko się tutaj nie pozabijajcie po co wgl?
  2. Ja w życiu bym nie chciała być adminem - okropna robota Jakby nie było, to wymaga jednak pewnej umiejętności nie brania rzeczy do siebie i oparcia się pokusie „jak się ze mną nie zgadzasz to Cię uciszę” nie wiem czy ja bym miała cierpliwość. Ale np ciekawe, że nie widziałam żeby któryś z chłopaków adminów się odpalił na DC jak do tej pory - i naprawdę nie chcę iść w stronę bias na płeć, to tylko takie spostrzeżenie. To może wynikać z wielu przyczyn przecież.
  3. @Melodiaa nie rozumiem tego demonizowania DC. Tam się nic nie dzieje, jeśli jest jakaś „drama” to raczej wynikająca z naszych zaburzeń/pogorszenia choroby. Za to ja wgl nie wiedziałam, że tu się tak wiele dzieje w oftopiku zwykle nawet tu nie zaglądałam. Ale odkąd jestem na DC, kilka osób się podzieliło ze mną różnymi doświadczeniami i mam wrażenie że tu na forum na wierzchu wszystko jest łagodzone przez opóźniony czas odpowiedzi (i moderację) ale to co się dzieje na privie i u ludzi w głowach nie zawsze jest dobre - ja się w każdym razie czułam źle po przeczytaniu niektórych historii… DC jest pod tym względem bardziej dynamiczne (choć na priv pewnie też dużo się dzieje). W sensie jak jest konflikt to zwykle wychodzi on od razu. Zresztą ta cała historia to jak @Doktor Indor pisze - gdyby @MicMic przeprosił to by nie było sprawy. I moim zdaniem tam w zasadzie nikt nie miał złych intencji, po prostu nieporozumienie zaszło za daleko. Mi jako autyście zresztą trudno też się odnaleźć w sytuacji fakty vs. normy społeczne, dlatego też jasno napisałam że nie podoba mi się ani cenzura określonych słów niekierowanych bezpośrednio do nikogo z intencją obrażenia, ani odpisywanie w stylu „zablokuję Cię bo mogę”. I na to Zakoleon odpowiedział najlepiej: róbta co chceta
  4. Jprdl po co ja wgl tu zajrzałam @linka w sumie nieprawda że nikt nie wziął strony @MicMic bo ja od razu pisałam że nie jestem za cenzurowaniem DC. A szczególnie wybiórczym, bo chwilę po tym jak MicMic dostał mute, na formum wpierdolił się Zakoleon (jak on tu się nazywa?) i użył brzydkiego słowa „na er” i nikt mu uwagi nie zwracał @shadow_no krótki lont i uprawnienia powiadasz? No moim zdaniem jak się ma krótki lont to się nie powinno mieć uprawnień - i piszę to nie po raz pierwszy w kontekście DC (jeśli pamiętasz sytuację z liskiem…).
  5. minou

    Samotność

    Ale ja? Pisałam coś w temacie „samotność”?
  6. Ale co za problem? Możesz od razu zejść na obiad Zwykle udaje nam się wygrzebać przed końcem śniadania, najgorsze jest jak masz lot np o 7:00 i musisz wstać o 3. Albo np powrót jak lot jest o 11:00 ale transfer z hotelu jakimś mega powolnym busem zajmuje 4 godz wiec musisz i tak wstać o 4 czy 5…
  7. Suplementacja wit D i w większości przypadków omega3 powinna być w zasadzie standardem, bo naprawdę niewiele osób ma prawidłowy poziom wit D i odpowiedni stosunek omega3 do omega 6 i 9. U części osób na poprawę samopoczucia sprawdzi się też suplementacja magnezu i wit z grupy B. Najlepiej po prostu zrobić badania. Co do tematu pracy, radości z pracy, psychologicznego BHP, wypalenia itd. to ja pracuję w HR i ten temat jest częścią mojej pracy - a i tak jak zwykle szewc bez butów chodzi i też wylądowałam na L4 z powodu pracy. Jeśli praca Ci się nie podoba to można próbować jakoś to poprawić ale ostrożnie. Wybadać grunt z szefem na temat ewentualnych problemów ale nie cisnąć jeśli wyczuje się opór bo wtedy zwykle i tak nic się nie wskóra. W takim wypadku stosuje się zasadę ograniczania szkód - czyli jak najmniejsze zaangażowanie emocjonalne w pracę, wykonywanie minimum obowiązków nie więcej, opracowanie planu wyjścia, spokojne szukanie innej pracy. Chyba że sytuacja jest zdecydowanym mobbingiem itd, wtedy najpierw szybko dokumentować co się da a potem uciekać na L4. Motywacja do wstania hmmmm. Wiesz ja kocham swoją pracę. Tzn swoje obowiązki bo już ludzie w pracy potrafią wszystko zepsuć i dalej bardzo ciężko mi się wstaje o 6. Czy o 7. Czy nawet o 8. Nawet jak mam jechać na wymarzone wakacje to kursy budzik dzwoni np o 5 mam po prostu ochotę zrezygnować tylko po to żeby pospać te 3-4 godzinki dłużej….
  8. Ja od dziecka miałam lęki. W pewnym momencie znalazłam sposób na poradzenie sobie z jednym lękiem. Chwilę był spokój, pojawił się inny lęk. Znów udało się go opanować, ale zastąpił go kolejny. No i zrozumiałam że lęk jako taki po prostu przybiera jakiś kształt, często zupełnie nielogiczny. Jak sobie poradzisz z tym nielogicznym problemem, Twój lęk przybierze po prostu inną formę. Dlatego nie ma co się skupiać na tym CZEGO się boisz. Zamiast tego musisz się dowiedzieć DLACZEGO się boisz. Lęk to tylko objaw, przyczyna zwykle leży gdzie indziej. U mnie po latach okazało się że lęki były spowodowane przez ADHD. Lata bezskutecznego leczenia, a po lekach na ADHD wszystkie lęki zniknęły dosłownie po kilku dniach. Lęki występują też przy przewlekłym stresie, depresji, DDA, zaburzeniach osobowości, PTSD, autyzmie, przewlekłym stresie czy wypaleniu zawodowym, ciężkich chorobach fizycznych u siebie lub w bliskiej rodzinie, zaburzeniach hormonalnych, niedoborach witamin i minerałów itd. Znajdź przyczynę, a znajdziesz lekarstwo
  9. minou

    Perfumy

    Eh to tak jak z torebkami i butami. Wiadomo, że nie założysz 8 na raz, ale fajnie mieć na różne okazje, humor. U mnie jak pisałam część po prostu dostajemy. Ale mam koleżankę która jest prawdziwą pasjonatką i tak, jak byłam u niej to była sesja wąchania jej perfum a nawet psikania się nawzajem i wąchania jak pachną na mnie a jak na niej, bo na każdym pachną inaczej…
  10. minou

    Perfumy

    Łoooo żesz @kacperrr28 powinien apteczkę przenieść do sejfu a Ty kosmetyczkę Jakby się ktoś Wam włamał chłopaki to w jednej reklamówce wyniósłby niezłą sumkę
  11. minou

    Perfumy

    Te Cacharel? Kupiłam je kiedyś siostrze, była zadowolona Jest cudowny z DKNY to chyba dla mnie jedyny który kupię ponownie jak się skończy. Ale jest też bardzo subtelny i lekki, taki naprawdę na lato.
  12. minou

    Perfumy

    Ale super macie kolekcje Ja od razu mówię, że u nas w domu pojęcie własności bywa dość „płynne” (nastolatka z ADHD i autyzmem), więc część rzeczy na zdjęciach jest bardziej „jej” (albo wydawało mi się że jest moje - dopóki nie przestało) a części w ogóle nie znalazłam bo pewnie jest w czuleści jej pokoju (trochę boimy się tam wchodzić). Ilość wynika po części z faktu, że młodej ciocia jest kierowniczką Douglasa i daje jej różne testery pełnowymiarowe, nie każdy jej się podoba i tak oto znów własność jest „płynna”. Te 3 na pierwszym zdjęciu używam najczęściej
  13. Żeby zmierzyć ciśnienie prawidłowo musisz być zrelaksowany jak się boisz wyniku to Ci wyjdzie wysokie - wiadomo. Po prostu nie mierz przez tydzień. To Ty decydujesz, schowaj ciśnieniomierz i powiedz sobie że nie i koniec. Uleganie swojej nerwicy tylko ją nakręca.
  14. Kiedyś miałam nawracające sny. Nie zawsze koszmary. Np przez pewien czas co noc śniła mi się moja paczka przyjaciół. To było przyjemne potem przy depresji, nerwicy i trudnym okresie ze zmianą studiów, oddalaniem się jednego z najlepszych przyjaciół (który po kilku latach dostał diagnozę CHAD i cech narcystycznych, teraz wiem, że mnie do siebie bardzo przywiązał, a potem odsunął, bo znalazł innych przyjaciół) codziennie śniło mi się że się huśtam na huśtawce. Nie było to nieprzyjemne, ale co noc ten sam sen, w różnych sceneriach. Wg sennika huśtawki to zmiany, niepewność itd więc pasowało. Potem w kolejnym trudnym okresie ciągle śniło mi się, że jadę windą a ona spada. Albo nie spada, ale też się nie zatrzymuje i wypada przez dach a ja się boję, że się przetoczy po dachu i spadnie. Codziennie. To już był koszmar, bo oczywiście nie byłam w stanie jeździć windą, a mieszkałam na 11. piętrze Nigdy te sny, czy nawet koszmary nie wpływały ogólnie na mój sen, tzn nigdy nie cierpiałam na bezsenność. Ogólnie dużo snów i pamiętanie wielu snów oznacza po prostu, że dużo czasu spędzasz w fazie REM. To nie jest złe, ale za dużo fazy REM występuje albo kiedy śpisz za płytko, za mało czasu spędzasz w śnie głębokim (może tak być że stresu, mózg ciągle chce trochę „czuwać” i ogranicza sen głęboki), albo jeśli śpisz więcej niż potrzebujesz. Np jeśli w ciągu dnia nie zmęczysz ciała wystarczająco, organizm nie potrzebuje aż takiej regeneracji, a jednocześnie dużo czasu np leżysz i czytasz, czy oglądasz TV, czy się martwisz i potem mózg we śnie przepracowuje te informacje. U mnie te „serie” snów, czasem po kilka na noc, były spowodowane za dużą ilością snu, oraz często za małą ilością ruchu. Zawsze lubiłam spać, a sen był też sposobem na nudę (nie mam co robić, zdrzemnę się), oraz sposobem na stres (jestem zmartwiona, „prześpię się” z tymi problemami). W końcu spałam po 11-12 godzin i oczywiście mózg wchodził w głęboką fazę snu tylko na początku nocy, a potem, oraz podczas drzemek, był tylko sen płytki i faza REM. Dlatego miałam tyle snów. Teraz rzadko mam taki luksus żeby móc aż tyle spać, zresztą to nawet nie jest zdrowe. Zauważyłam też, że jeśli cały dzień pracuję umysłowo, a po pracy zajmuję się też różnymi problemami czy sprawami, śpię płycej i mam bardziej „niespokojne” sny. Rozwiązaniem jest ruch, najlepiej na świeżym powietrzu. Jeśli zmuszę się np do spaceru szybkim tempem lub przelecenia domu odkurzaczem tak, że pot się ze mnie leje, śpię głębiej, spokojniej, a sny pojawiają się dopiero nad ranem - czyli wtedy kiedy naturalnie mózg już nie wchodzi w fazę głębokiego snu. Tak jak piszą @brum.brum i @marra - zdrowy ruch i zadbanie o mikrobiom poprawiają sen.
  15. minou

    Pomocy, lęk ...

    Aha, dodam jeszcze że absolutnie się nie zgadzam, u mnie zmieniło to wszystko. 35 lat życia z nawracającą nerwicą, przeszłam przez różne „trendy” psychologiczno-psychiatryczne, najpierw było „benzodiazepiny są skuteczne”, więc brałam benzo. Potem „o nie, benzodiazepiny uzależniają, na nerwicę tylko leki przeciwdepresyjne. I jak nerwica wróci, to proszę wrócić po receptę”, potem „recepta? O nie, od farmakoterapii to się odchodzi. Terapia, tylko terapia”, potem „terapia nie działa hmmm. Na pewno działa, musi działać, trzeba się bardziej przyłożyć”. Potem już przez wiele lat nie miałam ochoty na żaden kontakt z pracownikami ochrony zdrowia psychicznego, czy to psychiatrami czy psychologami. No i potem wreszcie było „oczywiście, że ma Pani nerwicę, przy ADHD to normalne. Teraz musimy się skupić na różnych narzędziach i wiedzy, żeby mogła Pani dostosować codziennie życie do potrzeb osób z ADHD i autyzmem i to złagodzi lęki”. No i tak było. Moj mózg nie filtruje, nie odpoczywa. Nawet w czasie wolnym zamiast odmóżdżyć się przy serialu, ja dla zabawy robię kurs excela dla zaawansowanych, zagłębiam się w statystyki rynku pracy albo czytam ustawy. Po lekach na ADHD najpierw spanikowałam, bo straciłam „supermoce”! W pracy mój system to było skakanie od zadania do zadania, tak po 15-30 min, żeby się jednym nie znudzić, i w ten sposób kończyłam każde, tylko że na raty. Po pracy nadal siedziałam nad analizami. A po lekach? Pierwsze tygodnie, miesiące, w pracy skupiałam się bez problemu na jednym zadaniu, ale miałam wrażenie, że jestem powolna a w domu? Sofa, serial, luzik, relaks. Poczułam się jakby mi IQ spadło… chciałam zrezygnować z leków. Ale lekarz powiedział, że nie ma mowy, że jeśli nadal będę tak funkcjonować jak wcześniej to się zajadę, zajadę układ nerwowy, rozchoruję się. Mam odpoczywać i się z tego cieszyć. Potem się okazało, że musi być równowaga, nadmiar pracy był zły, ale nadmiar relaksu jeszcze gorszy. Zmieniłam pracę na taką lajtową, niby marzenie. Pensja fajna, a tempo… po kilku miesiącach miałam wrażenie, że po 4 godziny dziennie siedzę na Zalando, a nikogo to nie obchodziło. Po roku wylądowałam na L4 z zaburzeniami stresowymi i depresją. Z nudów, serio. Udawanie że coś robię przez pół dnia tak mnie obciążało i śmiertelnie nudziło, że zaczęłam mieć rano bóle brzucha przed pracą. Ta depresja to też zadawniona była, lekarz już wcześniej podejrzewał, bo trochę przykrych rzeczy mnie spotkało w ostatnich latach, więc stwierdziłam że teraz czas się podleczyć porządnie. Pół roku L4 to było faktycznie dochodzenie do siebie, potem zastój, a po 9 mies już było pogorszenie, znowu z nudów. Teraz mam nową pracę, z wysokim tempem i takie mi pasuje. Tylko mocno pracuję nad „odcięciem”, mam rytuały dostosowane do ADHD i autyzmu które robię po wyjściu z pracy (kiedy jestem w biurze), lub po zamknięciu komputera (sporo pracuję zdalnie). Znając moje diagnozy wiem, że przełączenie się z trybu praca (a uwielbiam swoją pracę) na tryb czas wolny to trudna sprawa. Ale też wiem, jakie to ważne, choćby dlatego żeby nie napędzać stresu i nie dostać znów nerwicy. Dzięki znajomości diagnoz wiem też, co ma szansę u mnie zadziałać, jak odpoczywać w sposób najbardziej służący mojemu mózgowi, a nawet co jeść! Dlatego uważam, że to naprawdę skandal, jeśli lekarze Ci mówią, że to nie ma znaczenia. Tzn rozumiem, że opanowanie mocnego epizodu nerwicy jest ważne, ale ile to trwa z lekami? Zwykle po 3-4 tyg na lekach wprowadza się już psychoterapię, więc i badania w kierunku ADHD czy autyzmu można po miesiącu farmakoterapii choćby rozważyć. Jeśli chcesz i masz środki, polecę Ci świetnego lekarza, specjalistę od ADHD dorosłych. Za pakiet diagnostyczny zapłaciłam 1200 zł (teraz pewnie kilka stówek więcej to kosztuje), ale ten lekarz był wart każdej złotówki.
  16. minou

    Pomocy, lęk ...

    Serio? Straszne, jak poziom wiedzy się różni praktycznie w zależności od lekarza. U mnie lęki były zdecydowanie najgorszym objawem, już wolę mieć depresję. Trochę się w pewnym momencie pogodziłam z faktem, że będę mieć te wyczerpujące lęki do końca życia. Także fakt, że leki na ADHD je całkowicie usunęły był po prostu niesamowicie miłą niespodzianką. Leki na ADHD mogą niestety u niektórych nasilić stany lękowe. U innych działają neutralnie na lęki, ale sam fakt poprawy funkcjonowania zmniejsza poziom stresu i przestymulowania, więc pośrednio leczenie ADHD pomaga też na lęki (jeśli tylko nie ma się tego skutku ubocznego, że lek nasila lęki). No i jest ta mniejsza grupa, do której ja należę, osoby którym leki na ADHD wyleczyły nerwicę. Myślę, że na to jest jakieś czysto fizjologiczne wytłumaczenie, prawdopodobnie m.in za niski poziom dopaminy powodował stany lękowe.
  17. Spoko ja z Internetu się dowiedziałam że mam chłoniaka, wrzody, fibromialgię, zapalenie stawów, raka krtani, arytmię, niedoczynność tarczycy też, problemy hormonalne, endometriozę, jelito nadważliwe (w optymistycznej wersji, w tej gorszej to rak jelita), zapalenie wątroby, niewydolność układu odpornościowego i guza mózgu. Na szczęście okazało się tylko że przez niezdiagnozowane ADHD dopadła mnie ciężka nerwica pod postacią fobii, hipochondrii i lęku wolopłynącego.
  18. Nie ma za co i przepraszamy za cały ten off-topic To trochę pokazuje ile zaburzeń może prowadzić do nerwicy lękowej, a niestety narcystyczna matka jest bardzo wysoko na liście czynników ryzyka. Ponieważ matka jest naszym pierwszym bezpiecznym i stałym wzorcem przywiązania, a z narcyzem nic nie jest ani bezpieczne ani stałe, ciężko w ogóle wyjść bez szwanku z takiego dzieciństwa. Życzę Ci zdrówka i dużo zdrowego egoizmu
  19. Nie mam jeszcze pełnej diagnozy, ale nie ma leków na autyzm. Dzięki diagnozie ADHD dostałam lek, który wycisza impulsy w układzie nerwowym i pomaga mi na nerwobóle. Ale w zasadzie nie wiadomo czy ten rodzaj nadwrażliwości jest spowodowany przez ADHD czy autyzm. Teraz akurat mam świetne prywatne ubezpieczenie z pracy i diagnozę autyzmu zrobię sobie w prywatnej klinice na koszt ubezpieczyciela. Moje wcześniejsze ubezpieczenie pokrywało pomoc psychiatryczną, ale nie diagnozy ADHD i autyzmu, ale mój nowy pracodawca zainwestował w pełen pakiet więc czemu nie? Zresztą chcę mieć to wszystko oficjalnie udokumentowane w razie gdybym już nie wyrabiała na rynku pracy i musiała iść na rentę czy coś. Dla mnie jest sens. Jak już pisałam, w razie gdybym musiała iść na rentę. Ale też tu gdzie mieszkam mogę się ubiegać o dostosowanie warunków pracy. Albo nawet i pierwszeństwo w rekrutacji w państwowych zakładach pracy ze względu na niepełnosprawność. Sa też różne oferty fizjoterapii czy innej terapii, ale tylko z oficjalną diagnozą. Zdaje się że w PL pracodawca również dostaje jakieś dofinansowanie jeśli zatrudni kogoś z orzeczeniem o niepełnosprawności więc nie rozumiem dlaczego nie widzisz sensu.
  20. No nie do końca. Przede wszystkim norma zachowań jest bardzo szeroka - ludzie są po prostu różni. Żeby dostać diagnozę, muszą być spełnione różne warunki, m.in. właśnie to, że nie panujesz nad swoimi objawami i nie możesz się „po prostu ogarnąć”. A poza tym musi Ci to obniżać jakość życia. Ja np nie panuję nad swoimi problemami z koncentracją, np idę do kuchni po coś, ktoś mnie prosi żebym mu przy okazji przyniosła z kuchni szklankę wody i w ciągu tych 30 sekund po drodze ja się zamyślę i nie wiem, po co ja do tej kuchni poszłam. Więc wracam, oczywiście bez tej rzeczy po którą poszłam i bez tej szklanki wody, a osoba, która mnie o nią prosiła nie może zrozumieć jak można w ciągu 30 sekund zapomnieć? Ja potrafię też nawet nie pamiętać że ktoś mnie o coś prosił jeśli akurat byłam zamyślona. Poza tym jeśli od urodzenia myślisz w pewien sposób to możesz nawet nie wiedzieć, że „normalny” sposób myślenia jest inny. Oczywiście widzisz, że masz jakiś problem z porozumieniem z ludźmi, albo że niektórzy się na Ciebie denerwują ale niekoniecznie wiesz dlaczego. Ja dopiero na kursie dla rodziców dzieci autystycznych dowiedziałam się, że mój sposób myślenia jest autystyczny. Psychiatra tłumaczył na przykładach, np ktoś coś mówi, „normalni” ludzie rozumieją to w ten sposób, odpowiadają w taki sposób, natomiast autyści rozumieją to inaczej i odpowiadają inaczej. I myślałam serio, że Pan psychiatra się pomylił w sensie, że to co przedstawia jako autystyczne, jest tak naprawdę „normalne” a on przez przypadek zamienił przykłady no ale nie, dowiedziałam się że mój logiczny i często dosłowny, oraz obiektywnie rzecz biorąc poprawny sposób rozumienia świata nie jest wcale oczywisty dla „normalnych” ludzi. W ten sposób dopiero zaczęłam rozumieć dlaczego zawsze czułam, że jestem „inna”, i też nauczyłam się nie irytować na „normalnych” ludzi. W końcu to mój sposób myślenia jest bardziej logiczny, ale jednocześnie jest dużo mniej powszechny w społeczeństwie. Teraz mogę dopasować mój sposób komunikacji tak, żeby inni lepiej mnie rozumieli, mogę też lepiej zrozumieć innych. Chodzi o to, że zaburzenia lękowe rzadko są diagnozą izolowaną. Czasem można dostać lęków z powodów, że tak powiem, czysto zewnętrznych - duży stres, presja. Ale zaburzenia lękowe pojawiają się u ok. 60 do nawet 80% osób z ADHD, autyzmem, często towarzyszą depresji, DDA, DDD, zaburzeniom osobowości, chorobom fizycznym czy nawet niedoborom np wit. B12. Dlatego jeśli ktoś ma objawy nerwicy, powinno się sprawdzić czy są też inne zaburzenia. Ja też mam, a raczej miałam całe życie, diagnozę zaburzeń lękowych. Najpierw fobii, potem hipochondrii, potem lęku wolnopłynącego. Byłam na to leczona bez rezultatu. Mam to ogromne szczęście, że u mnie leki na ADHD zupełnie usunęły lęki. Nie u każdego tak się dzieje, ale u mnie leczenie przyczyny nerwicy (czyli ADHD) usunęło skutecznie samą nerwicę.
  21. Wyszło ciężkie. Objawy typowe: problemy z koncentracją tak duże, że w zasadzie nie pamiętam połowy życia (zamyślam się tak, że robię się głucha i ślepa, nie wiem co się dzieje dookoła mnie). Notoryczne gubienie rzeczy, nawet jeśli obiecałam sobie (i np mamie) że będę pilnować jak oka w głowie. W dzieciństwie i młodości małe zapotrzebowanie na sen, a raczej po prostu problem z wieczornym zaśnięciem a potem byłam wykończona resztę dnia. Nadpobudliwość motoryki małej, ciągłe klikanie długopisem, nakręcanie włosów na palec czy skubanie skórek. Duża impulsywność w dzieciństwie i młodości, przede wszystkim komentowanie zanim pomyślę. Często słowotok. Poza tym objawy „z pogranicza” które występują i przy ADH i przy autyźmie czyli wszystkie fizyczne atrakcje związane z nieprawidłowym przesyłaniem impulsów w układzie nerwowym (lub ich odczytywaniem). Leki na ADHD działają na mnie bardzo uspokajająco, a to stymulanty. Mogę spokojnie sobie uciąć drzemkę po 50 mg Medikinetu lub Elvanse Po pierwsze możliwość leczenia farmakologicznego zarówno ADHD jak i nerwobóli. Poza tym poczucie, że nie jestem nienormalna tylko mam typowe objawy. A po trzecie - klucz do zrozumienia co mi służy a co nie, i dlaczego. To mi pozwala lepiej planować dzień, tydzień, pracę, odpoczynek itd.
  22. Mam. Lekarz jest pewien i ja też jestem. Kiedyś mówiono, że te diagnozy się wykluczają a teraz wręcz przeciwnie, nawet jest nowe oficjalne określenie - AuDHD, czyli połączenie ADHD i autyzmu. Mój syn ma autyzm dziecięcy i ADHD a córka ADHD i cechy autystyczne. Taką diagnozę dostaje się jeśli klinicznie jest się ciut poniżej pełnej diagnozy autyzmu, ale zaburzenia autystyczne są bardzo wyraźne w min 2 obszarach - u niej w społecznym i ogromnej potrzebie struktury, przewidywalności. Za to nie ma problemów z komunikacją - mówi płynnie w kilku językach. Syn nie mówił w ogóle do 4. roku życia i do teraz mówi troszkę niewyraźnie i ma mniejszy zasób słów niż równolatki. Nie za bardzo łapie ironię itd. Ja i córka w ogóle nie mamy takich problemów dlatego diagnoza autyzmu dziecięcego jest wykluczona. Przeszłam przez badania ADHD i autyzmu z dziećmi, z jednym nawet dwukrotnie bo pierwsze badania w wieku 3 lat a ostatnio powtórzone. I dzięki tym badaniom wiem, że mam autyzm bo cóż, moje wyniki w dużej mierze pokryłyby się z tymi moich dzieci, jeśli chodzi o wzorce myślenia itd. Także jestem pewna, że mam cechy autystyczne i one tak naprawdę maskują część ADHD (np ADHD to impulsywność a autyzm daje mi dużą potrzebę struktury i porządku. Pomaga mi opanować ten chaos od ADHD). Tylko nie mam dokładnie zbadane jakie obszary są najmocniej dotknięte i w jakim zakresie, a to chciałabym wiedzieć bo to pomaga dostosować życie i zrozumieć siebie. No ale mój mózg na pewno nie pracuje normalnie. Z objawów które nie podpadają pod ADHD jest np pamięć prawie fotograficzna (ale tylko w określonych sytuacjach), niezrozumienie abstrakcyjnych pojęć (myślałam że umrę na wykładach z filozofii) i mam tzw. silną koherencję centralną czyli widzę związki pomiędzy pozornie niepołączonymi zdarzeniami i potrafię je zanalizować na różnych poziomach - tzn od zdarzenia do przyczyn, teorii naukowych, strategii itd. Dlatego pracuję przy zarządzaniu procesami. Z kilku maili potrafię zidentyfikować przyczynę problemu, rozrysować proces, odnaleźć błąd w tym procesie i naprawić. Za to nie za bardzo potrafię wdrożyć, bo do tego są potrzebne zdolności międzyludzkie. Więc ja tylko doradzam kierownikom itd co jest nie tak, a oni zajmują się delikatnym przestawianiu ludzi na nowy system pracy. Oni wiedzą jak to zrobić, jak zarządzać ludźmi, a ja wiem jak rozmawiać z programami, excelami i jak projektować procesy w pracy wiedzą że mam autyzm i wszyscy się dziwią, że mam też ADHD bo autyzm po mnie widać a ADHD nie (po części dzięki lekom, ale przede wszystkim przez mechanizmy kompensacyjne które wytrenowałam od dzieciństwa, no i przez autyzm który częściowo sam kompensuje ADHD).
  23. Ataki paniki i zaburzenia lękowe to tylko objaw, trzeba szukać przyczyny. Najłatwiej jeśli przyczyna tkwi w stresującej sytuacji życiowej, bez innych zaburzeń. Wtedy naprawdę wystarczy terapia, czasem jakieś łagodne leki uspokajające przez pierwsze dni i tyle. Jeśli wcześniej nie miałaś takich problemów i nie jesteś w grupie ryzyka (np DDA, DDD, choroby i zaburzenia psychiczne w rodzinie), to postaraj się po prostu jak najszybciej zareagować żeby opanować problem zanim się utrwali. Niestety nerwica ma tą brzydką tendencję do utrwalania się.
  24. Nie, brałam przez jakiś czas sertralinę na zadawnioną depresję, ale zeszłam z tego jak najszybciej. Na początku pomogła, szczególnie uspokoiła ten okropny natłok myśli wywołany przez duży stres i ADHD, z depresją w tle więc myśli były dość katastroficzne. Lamortygina to nawet nie wiem co to jest. Biorę gabapentynę jako dodatek, żeby wyciszyć układ nerwowy, a przede wszystkim na te różne dziwne nerwobóle, które mam przez mój nietypowy układ nerwowy.
×