Skocz do zawartości
Nerwica.com

nvm

Użytkownik
  • Postów

    2 356
  • Dołączył

Treść opublikowana przez nvm

  1. nvm

    Zalegające emocje

    Hej, Czy znacie może jakieś dobre sposoby na uwolnienie wszelkich zalegających emocji?
  2. Oczywiście, że mam. A oprócz lęku także dezorientację. I dlatego też mam nieraz zwątpienie i cofkę. Dlatego też pewnie sobie podświadomie racjonalizuję, że w sumie to nie wiem, czy to jest kompulsja...ale z drugiej strony, mam wrażenie że popadam ze skrajności w skrajność - albo działam obsesyjno-kompulsyjnie albo beztrosko, lekkomyslnie, "maniakalnie", "anty-lękowo" (jak to ujął Jimmy40+), itp. Jednak mam też świadomość, że każdorazowe praktykowanie kompulsji pogarsza zdrowie psychiczne... Znasz język angielski? [videoyoutube=5YavohiTzhA][/videoyoutube]
  3. Hej, Co myślicie o następującym podejściu: Po prostu zachowywać się tak, jak gdyby nie miał/a nerwicy natręctw ?
  4. Znasz język angielski? [videoyoutube=h62vlSj0KNg][/videoyoutube] Ze wszystkich sił swoich, z całej duszy swojej i z całego serca swego powracaj wciąz na nowo do koncentracji na teraźniejszości - na tym, co się dzieje tu i teraz, na tym co obecnie robisz, itp. Przynajmniej przez jakiś czas. Możesz też spróbować tego: [videoyoutube=GIdpMn52C1Q][/videoyoutube]
  5. Jordan Peterson pomógł mi kilka razy. A później zaczął szkodzić. Bo sam ma trochę depresję...
  6. nie-negocjowac-z-terrorystami-t63088.html
  7. nvm

    Czy to jest natręctwo?

    Czy to jest natręctwo? Za mało danych. Czy masz jeszcze jakieś inne potencjalne "natręctwa"? Ile masz lat? Dla mnie nie brzmi to jak natręctwo. Przynajmniej nie w typowym sensie nerwicy natręctw. Być może w szerszym. Ale jak już mówiłem - za mało danych. Jak myślisz - czemu masz tę potrzebę? Piszesz, że nie masz kogo przytulić, to może po prostu desperacko pragniesz bliskości?
  8. Ja kiedyś miałem takie "myśli natrętne", że nawet nie wiedziałem iż je mam...bo byłem tymi myślami...
  9. nvm

    Wkurza mnie:

    Niesprawiedliwa i niesłuszna krytyka wymierzona we mnie.
  10. Próbowałeś może ACT (Terapii akceptacji i zaangażowania)? Tutaj założyłem temat o proponowanym podejściu wobec myśli natrętnych: nie-negocjowac-z-terrorystami-t63088.html
  11. nvm

    Czy Jim Carrey oszalał?

    Oszalał - kto przy zdrowych zmysłach i jego rysach twarzy, zapuszczałby taką dziwną brodę (moim zdaniem ona do nich nie pasuje)? Pewnie się nałykał za dużo LSD naraz i odleciał...depersonalizacja? Derealizacja?
  12. nvm

    2 osoby z forum

    anemon i Natla_miness Dwie osoby, które najczęściej Cię zaskakują?
  13. sudo apt-get install redshift ...ach, co za ulga dla oczu :)
  14. nvm

    Rock

    To aż wolę nie sprawdzać... Chodzi mi o takie agresywne riffy (jakby chciało się kogoś przeciąć piłą motorową), wrzaski wokalisty i agresywne walenie w perkusję (jakby chciało się komuś natłuc). Słuchałem tego: Początkowo z jednej strony się poczułem fajnie, że taki melancholijno-nostalgiczny tekst, w którym się odnajduję, dość łagodnie śpiewany...ale później te agresywne uderzenia wszystko zepsuły. Mam z tym podobny problem jak z Linkin Parkiem - lubie te ich łagodne linie melodyczne, ale źle na mnie działają te agresywne brzmienia.
  15. nvm

    Rock

    Na mnie słuchanie smutnych piosenek może działać kojąco. Nie chodzi mi o szybką i żywą muzykę, ale o agresywność gitary elektrycznej...
  16. Moim zdaniem bycie singlem to nie to samo co samotność... Ja w związku na swój sposób czułem się bardzo samotny...
  17. nvm

    Bóg jahwe nie istnieje

    "Drodzy użytkownicy,serwis Republika.pl został zamknięty. Dziękujemy, że byliście z nami."
  18. Moim zdaniem LSD - jeśil już - to powinno być zażyte w specjalnych ośrodkach, w odpowiednich warunkach i pod specjalistyczną opieką...
  19. W jakim sensie nie zawsze się udaje ignorować?
  20. nvm

    Rock

    Czy sluchanie rocka jest szkodliwe? Jak uwazacie? Ja zaobserwowalem, ze po nim rosnie u mnie zlosc i ogolnie pogarsza mi sie samopoczucie...nasilaja sie prawdopodobnie u mnie od niego objawy zaburzen obsesyjno-kompulsyjnych i depresji. Jednoczesnie czuje, jak ta rozbudzona agresywna zlosc we mnie, chcialaby sie jeszcze bardziej ponakrecac, dalej sluchajac rocka.
  21. A czasem mam wrażenie, że wiem iż działa impulsywnie, ale i tak nie widzę lepszej opcji...
  22. Gdy się angażuję w jakąś działalność, mam ogólnie lepsze samopoczucie. Tzn. gdy mam odpowiednio wypełniony grafik. Odpowiedni poziom stymulacji - nie jest ani zbyt napięty, ani zbyt luźny. Z drugiej jednak strony, mam wówczas wrażenie, że się w takim zaangażowaniu w jakiejś mierze odcinam od samego siebie i to się może później zemścić. Poza tym obawiam się owoców zatrutego drzewa - jeśli rozpoczynam jakąś działalność/inicjatywę/zobowiązanie/projekt/zmianę/itp. z niewłaściwych pobudek, to choć początkowo mogę się dobrze bawić, obawiam się, że później mogę zebrać plony, które będą zatrute. Na przykład: jeśli chcąc uciec od czegoś, nieświadomie/podświadomie lgnę ku jakiemuś przedsięwzięciu/działaniu, to przywiązuję się do niego i podświadomie boję się od tego odkleić, żeby nie wpaść to, przed czym uciekam (a nawet sobie nie uświadamiam już co to tak właściwie jest). Wówczas mogę na przykład sabotować podświadomie projekt, aby zbyt szybko go nie skończyć. EDIT: Z jednej strony nie chcę się za bardzo hamować i zatrzymywać swojego flow, bo mam wrażenie, że to może wzmacniać moją nerwicę (reassurance seeking). Z drugiej strony, obawiam się, że działam w sposób impulsywny, więc chcę się zatrzymać i to zweryfikować. Jest chęć, by pomyśleć o możliwych konsekwencjach lub sprawdzić, czy nie mogę zamiast tego zająć się czymś innym i czy to też nie będzie ok. Mam tutaj pewien wewnętrzny konflikt i nie wiem jak go rozwiązać. Raz działam tak, a raz siak. Opieram się na przeczuciach, eksperymentuję.
  23. Jest jeszcze jeden aspekt mojej sytuacji: 1) Jestem prawdopodobnie uległy z natury. 2) Moja eks mnie zdominowała. 3) Niestety nie trafiłem w dobre ręce - okrutnie i bezlitośnie mnie sponiewierała. 4) Choć z drugiej strony mam wobec niej Syndrom Sztokholmski - bo tylko ona mnie tak podbiła, tak zdominowała, mmm...zaspokoiła to moje pragnienie...jako jedyna... 5) Zmieniła jednak moje życie w koszmar. 6) Później zabawiła się brutalnie kilkukrotnie moimi uczuciami. 7) Wówczas postanowiłem, że z tym koniec - koniec z moją uległością. Odciąłem się zatem od swojej natury. 9) Właśnie o tym pisze Karen Horney w "Konstruktywnej teorii nerwic" - że podłożem jest nie akceptowanie co najmniej jednej ze swoich trzech tendencji (uległość, dominacja, izolacja). 10) Choć z drugiej strony, nerwicę miałem już wcześniej...ale myślę, że to nasiliło u mnie problem. Możliwe, że ten wewnętrzny konflikt, który mam, to w jakiejś mierze konflikt między pragnieniem uległości (bycia zdominowanym - czy to przez osobę, instytucję, guru, ideał), a walką z tym pragnieniem. Tym bardziej, że nie odnajduję za bardzo dobrych rąk, w które mógłbym się powierzyć. Jeśli chodzi o relacje damsko-męskie, to mam też mniejszy wybór, bo z reguły dziewczyny także wolą być uległe...a te dominujące? Psychopatyczne manipulantki? Nie chcę, żeby znowu zmieniły moje życie w piekło... Moje erotyczno-romantyczne fantazje to jednak wzór niedościgniony, rzeczywiste dziewczyny im do pięt nie dorastają, jeśli chodzi o zaspokojenie moich potrzeb emocjonalnych...bo albo są pasywne i bierne, albo nie są jak dla mnie godne zaufania...
  24. Generalnie boję się postąpić w NOWY sposób. NOWY sposób praktycznie nigdy nie ma u mnie potwierdzenia ze strony umysłu. Nieraz się zdobywam na postąpienie w NOWY sposób - jest to z mojej strony coś w rodzaju zaufania "intuicji". Stare sposoby są już sprawdzone i mniej więcej wiem czego się spodziewać. A jeśli postąpię w NOWY sposób i nagle wszystko się zacznie sypać? Jak bardzo mogę zaufać tej swojej 'intuicji'? Mam wrażenie, że małe dzieci bardzo mocno tej "intuicji" ufają i wbiegają sobie beztrosko na ulicę, pod jadące samochody...
  25. Ok, i tak dziękuję... Dokładnie... Bardzo trudno jest mi dobrze opisać swój problem/swoje problemy, ubrać je w słowa. Dlatego robię to wciąż na nowo, jak czuję do tego inspirację... Bardzo prawdopodobne, że podświadomie jest jakiś związek. Jednak - tak jak ja to rozumiem - uwarunkowanie to pewne koleiny umysłu, pewna "rutyna", schemat działania. Lęk może być motywacją by się tego sztywno trzymać. Być może tamto moje "maniakalne" zachowanie w przeszłości wynikało z tego, że odżyła we mnie jakaś jeszcze wcześniejsza trauma, z dzieciństwa... Nie rozumiem... Generalnie jestem wewnętrznie rozedrgany i boję się wszystkiego, co robię, każdej swojej decyzji. Dlatego wciąż szukam potwierdzenia - jak nie w innych ludziach, to w swoich własnych odczuciach i myślach... Boję się postępowaćć bez wewnętrznego potwierdzenia od swojego umysłu/swoich odczuć.
×