Skocz do zawartości
Nerwica.com

Evia

Użytkownik
  • Postów

    2 040
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Evia

  1. Evia

    Być lubianym

    Nie ma sensu być lubianym, tym bardziej jeśli wiązałoby się to ze sprzecznością z samą sobą. Podejrzewam, że mnie tam raczej inni nie za bardzo lubią, a mimo to zawsze jakichś znajomych miałam. W takim razie nie tylko na lubieniu czy nie lubieniu, te całe kontakty międzyludzkie polegają. Jedynie w miejscu pracy przydałoby się zachować jakieś pozory (chociaż to pewnie też zależy od rodzaju wykonywanej pracy, chociaż podejrzewam, że mimo wszystko znacznie większa część, właśnie tego wymaga)
  2. Evia

    Brzydota

    Dlatego bądź mądrzejszy Tym bardziej, że masz dobre ku temu warunki
  3. Evia

    nowa krucjata

    abrakadabra xx, o nie, czy to akurat musiał być temat poruszający mój aktualny mega problem egzystencjalny? No cóż to chyba musi być jakieś przeznaczenie skoro mnie to tak wszędzie prześladuje Widzisz, problem polega właśnie na tym, że ludzie są właśnie tacy jak stworzyła ich natura. I naprawdę nic się nie da z tym zrobić. Wpływa na to nie tylko genetyka ale i w dużej mierze doświadczenia losowe, które kształtują nasze postrzeganie tego popapranego świata, i jedyne co można zrobić to stosowanie jakichś półśrodków. Ciężko jednak jest być świadomym tego, że jest się tylko trochę dobrym. Brakuje w tym spójności Na ogół pomagam ludziom jednak mam z tego powodu rozterki moralne. Bo skąd mam wiedzieć kto to jest? Może ta sama osoba dzięki mojej pomocy kogoś zgwałci czy poszlachtuje? Może lepiej właśnie nic nie robić? To ludzie ustalili co jest dobre a co złe pod własne standardy i nie uwzględnili w tym innych istnień, czyli jak najbardziej podyktowane to było egoizmem, bez którego żadna istota by nie przetrwała, a w życiu właśnie to jest najważniejsze. Przetrwanie, a przetrwać się nie da inaczej jak nie dzięki śmierci innych. Więc jak można funkcjonować według jakiegoś ogólnie przyjętego dobra skoro jesteśmy osadzeni w takich warunkach? NIe ma zła ani dobra Jest tylko syf i kiła Jeszcze się nie wyczerpałam w tym temacie ale na chwilę obecną muszę zakończyć tę "tyradę"
  4. Evia

    Brzydota

    I na co Ci to? Będziesz miał kobietę i zaczną pojawiać się kolejne tasiemcowe tematy. Chyba nie potrzebny Ci kolejny problem?
  5. ale czy przy depresji również nie mamy do czynienia ze spłyceniem emocjonalnym?
  6. Dobrze ci radze man,nie masz czego tu szukać,nie wygrasz z tutejszymi mistrzami osranej riposty;) Swoją drogą to zabawne jak stado psycholi rzuca się na innego tylko dlatego że nie podziela ich zaburzeń. Hah, leżę Chyba muszę to wrzucić do top postów Końcówka niby też dobra, ale nie zabawna
  7. Hah, czasem mi się marzy zaszycie w takiej jaskini Miałabym tam przynajmniej św spokój Jednak mija się to z rzeczywistością Aby móc tak zamieszkać na dziko, musiałaby panować jakaś wolność, która w większości państw nie istnieje (nocleg w miejscach do tego nie wyznaczonych jest wbrew prawu, nie mówiąc już o takich cudach jak ognisko) Poza tym chyba potrzebowałabym tam kompa Niestety nie potrafię całkowicie uwolnić się od ludzi (chociaż w świecie rzeczywistym mało mi do tego brakuje, ale przez to muszę zaglądać i wypowiadać się na tym forum)
  8. Też lubię takie tematy ale chyba zaczynam się już we wszystkim wyczerpywać. Nawet bodajże wczoraj napisałam w innym temacie, że charakteryzuję się jakimś zryciem, że nie mogę się skupiać na jakichś przyziemnych sprawach. Jeszcze do niedawna interesowałam się dodatkowo różnorakimi dziwactwami tj kosmici, niewyjaśnione zjawiska, fantastyka itd Nie wiem więc czy to jest kwestia płci a nie np życiowego nieudacznictwa, które czasem sobie trzeba zracjonalizować (czy też posłużyć się innym mechanizmem obronnym) Jestem za to ciekawa co to za kontrowersyjne tematy, o których wspominałeś (to może być naprawdę ciekawe) Co prawda nigdy nie zaglądałam na fora filozoficzne ale mam takie podejrzenia, że mogą tam siedzieć "przeintelektualizowane" buce.
  9. my_name, to, że się do czegoś nie poczuwasz nie zmienia faktu, że tak nie jest I to jest właśnie kwestia świadomości i nieświadomości Ta pierwsza może być wyniszczająca
  10. Hans, jak lubisz filmy gdzie ukazane jest jak ktoś ma przesrane to polecam oldboy
  11. Jak może Ciebie bezpośrednio nie dotyczyć coś czego jesteś częścią?
  12. No u mnie właśnie taka reakcja obronna doprowadziła częściowo do tego miejsca, w którym jestem teraz. Przez całe życie sobie mówiłam: "Nie mam czym się przejmować, są ludzie co mają gorzej i jakoś żyją, w takim razie ja powinnam tym bardziej sobie poradzić" Z tego też powodu miałam do czynienia z wieloma bardzo negatywnymi historiami W końcu chyba we mnie wsiąkły do tego stopnia, że spokojne i pogodne życie stało się abstrakcją. Normą jest przecież syf i kiła Może też dlatego obawiam się szczęścia Bo jest zbyt niewiarygodne...
  13. Evia

    Co teraz robisz?

    Wylewam żale na forum dla czubków Chyba już osiągnęłam szczyt przegrywu
  14. Evia

    czego aktualnie słuchasz?

    [videoyoutube=epYKVcHrVr0][/videoyoutube]
  15. pewnie to sobie musisz jakoś racjonalizować, bo inaczej byś w końcu wysiadł jak ja
  16. Mój ojciec znał Biblię na pamięć i mimo to wiary nie utracił (w sumie to się nie dziwię, bo była w wielu przypadkach dla niego dosyć korzystna) Wiarę jednak utracili za to wszyscy na około niego
  17. Chyba to, że zastosowałam określenie "wybryk natury" Z tego co pamiętam, to ego również się nim posługiwała
  18. Hans, dzięki za podrzucenie pomysłu na film. Wygląda na taki, który może mi się spodobać (chociaż ostatnio już myślałam, że niemożliwością jest żeby cos mi się spodobało...) Hah, i w tym przypadku również się potwierdza, że jestem wybrykiem natury, bo jakoś nigdy mi się to nie widziało Było tak nawet wtedy kiedy nie byłam świadoma, że rozmnażanie się jest złe... Musiałam już podświadomie mieć to zakodowane Chcesz dobić mnie na amen?
  19. Dobre No właśnie istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że po zapoznaniu się z Biblią ludzie odchodziliby od wiary. I to zarówno mohery jak i uosobienia męczennictwa, bo do ani jednych ani drugich nie będzie ona w 100% trafiać. No chyba, że zastosuje się czytanie wybiórcze i wersety niezgodne ze swoimi przekonaniami potraktuje się jako mało istotne
  20. I właśnie dlatego mnie tak przeraża wizja życia wiecznego, a w szczególności reinkarnacji Myślę, że miałam i tak dużo szczęścia rodząc się sobą, a nie kimś w kraju ogarniętym przez wojnę, albo jakimś zwierzęciem w ubojni itd Gdybym miała 100% pewność nicości to naprawdę zaczęłabym rozważać możliwość samobója, a tak to jestem uwięziona Bo jakbym sobie strzeliła w łeb i urodziła się wtedy jako jakiś zdeformowany kadłubek itd, to byłoby szczytem nieudacznictwa. Dlatego też czekam na śmierć naturalną, której się już nie boję Ba, nawet myślę, że normalna śmierć byłaby dla mnie zaszczytem, zawsze można zostać wykończonym przez jakieś powolne tortury... A to już jest znacznie gorsze. Jakiś czas temu zabił się mój znajomy w wypadku samochodowym. Pomyślałam sobie "a to farciarz, przynajmniej już go nic gorszego nie spotka"
  21. Myślę, że te pytanie było trzeba zadać przed wejściem w związek małżeński. No ale dobra, odpowiem Jeśli temperamenty seksualne się zupełnie różnią to nie ma mowy o udanym związku
  22. Bawi Cię obserwacja niepełnosprawnych umysłowo? Polecam mecze piłki nożnej... W końcu czasem dobrze jest się utwierdzić w przekonaniu, że są gorsze przypadki ode mnie Czyli szczęście cudzym kosztem No ale akurat w tym przypadku to jestem jakoś pozbawiona wyrzutów
  23. Może wspólnie otworzymy jakieś nowoczesne centrum leczenia z klapek na oczach? Zgniłe to jeszcze mało powiedziane. Dla mnie jest to istna makabra. Istnieją osoby, które boją się oglądać np horrory i dziwią się, że mnie to specjalnie nie rusza. Mówię więc wtedy, że nie istnieje taki horror, który swoim okrucieństwem przebijałby rzeczywistość. Zastanawiam się jakie to miałoby zastosowanie w moim przypadku... Musiałabym pozbyć się całego świata... Swoją drogą to mój przypadek musi być już chyba na tyle "beznadziejny", że nawet nikt się nie stara mi wyperswadować mojego poglądu Hah, czyli moja teoria jednak została poparta Zresztą to te zdanie potwierdza nawet obydwie. Tą, że depresja nie jest chorobą gdyż jedynie ukazuje obraz bliższy prawdy I to, że świat jest skrajnie popieprzony (bo gdyby tak nie było, to nie potrzebowalibyśmy żadnych mechanizmów obronnych) Też tak sobie kiedyś mówiłam, do tego sobie dodawałam, ze skoro natura mnie stworzyła taką jak wszystkich (czyli popapranego potwora) to tak też muszę postępować i walczyć nadal. Niestety chyba wszystko szlag strzelił przez doszukiwanie się jakiejś spójności i prawdy oraz sprawiedliwości. Czyli chyba jedyne ważne dla mnie wartości, które są również niemożliwe do osiągnięcia. Czyli pozostałam z niczym... No mi się w sumie jeszcze nadal zdarzają takie odchyły, że się zapomnę i coś mnie ucieszy Tylko, że szybko potrafię oprzytomnieć i sobie pomyśleć "czego się cieszysz głupku"
  24. Hah, i w pewnym sensie to dobrze Pewne moje zapatrywania na świat są podobne do Twoich, ale to jest smutne, jednak nie potrafię się oszukiwać. Dlatego tak napisałam, bo ten temat w sumie powinien być depresyjny i na podstawie tego co napisałeś cel został osiągnięty Kiedyś zawsze sobie myślałam, żeby o tym nie gadać aby nie burzyć czyjegoś pięknego wizerunku świata, bo to i tak nic nie zmieni No ale ostatnio to jest silniejsze ode mnie i nie mogę się już powstrzymywać
  25. achino, może uda Ci się wejść w ich szeregi jako egzemplarz testowy [videoyoutube=noJuzgkPcFQ][/videoyoutube]
×