W takim razie brawo, myślę, że każdy musi przejść przez taki etap, ja mam go prawie za sobą; od czasu do czasu odzywają się jeszcze żale do matki, i robię jej gniewne litanie, ale kiedyś tym po prostu żyłam, nie było chwili abyśmy się nie kłóciły. Szkoda tylko, że tyle czasu straciłam na takie emocje, ale trudno każdy ma swój krzyż. Ona również, choćby ze mną.