-
Postów
11 621 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez linka
-
Hyhy no ja też nie potrafię z tego zrezygnować....znaczy wiadomo, jak są cięższe czasy to się kupuje piwko w sklepie i idzie w teren na ognisko....ale jak kasa jest to bar+ 2 drinki+ jakieś jedzonko ....i 100 zł poszło...... Aczkolwiek, ja jestem człowiek - podróżnik i jestem w stanie odmówić sobie wszystkiego jeśli zbieram kasę na wyjazd....lub buty.....albo bieliznę.....
-
Ale byłby to dla ciebie taki "wysiłek" gdybyś mogła sobie na nie pozwolić? Nie chciałabyś na nie jechać?
-
Pinkii, a próbowałaś kiedyś dokładnie napisać ile na co wydajesz....czasem jak się ma to przed oczami to się doznaje szoku ( z własnego przykładu).
-
Madzialenka, antybiotyki chyba nie....ale choroba ( nawet zwykła grypa) na którą bierzesz te antybiotyki pewnie tak.
-
U mnie była też zajebista sytuacja - mama bezrobotna - już bez prawa do zasiłku, ja w podstawówce, moja siostra wybierała się właśnie na studia ( brała kredyt studencki) - i tylko ojciec pracował ...... ubrania po siostrze albo z lumpeksu, wakacje na wsi - albo do sanatorium , żadnych wycieczek szkolnych, czasem wyjazd do teatru, choć zawsze było co jeść - było biednie. Przeżyłam - a tamte wakacje wspominam jako jedne z lepszych w moim życiu ....... ale ........ zawsze chciałam nauczyć się grać na jakimś instrumencie - nie realne, chciałam iść na jakieś sztuki walk - odpada, chciałam tańczyć - niestety......chciałam nauczyć się jeździć na nartach - nic z tego, nie było żadnego wychodzenia do kina, szkoda mi tego....bardzo i jak podziwiam moją matulę, ze jakoś dawąła radę, to nie jej wina. Ja nie chciałabym tak żyć.
-
A mnie wkurza taki pogardliwy ton .... Piszesz tak jakbyś czuł się "bogatszy wewnętrznie" tylko przez to, że radzisz sobie bez kasy ....... - fajnie, plus dla ciebie..... ale nie wszyscy mają takie ambicje...... Denerwują was ludzie którzy mają pieniądze? Co w tym takiego poniżającego?? Że zapieprzam 3 miesiące wakacji po to, żeby było mnie stać na samolot i żeby grzać dupę na Costa Brava .....??? No jaka ja jestem straszna..... Wybacz ale ja nie mam zamiaru spędzać wakacji jak bezdomna osoba...nie będę spała w krzakach i myła się nie-wiadomo gdzie - czy coś przez to w życiu tracę - bardzo wątpię!
-
paradoksy, ja na swoje zachcianki zarabiałam sama - nikt mi na wakacje nie dawał - ale zawsze, co roku gdzieś jechałam - jak byłam mniejsza i nie było kasy - to do cioci na wieś....a na zagraniczne wycieczki zaczęłam wyjeżdżać jak zarobiłam sama...... I Ty też chciałabyś tak całe życie ciułać? Chciałabyś odmawiać swoim dzieciom tego samego? Pewnie, ze da się przeżyć pewnie i za 2 tysiące, ale odmawiać sobie co drugiej rzeczy.... wyjazd wakacyjny to nie jet FANABERIA........ Dla mnie wakacyjny wyjazd to nic "nienormalnego" - mam nadzieję, że kiedyś, moje dzieci będą uznawały to za coroczny punkt programu
-
paradoksy, no tak, ale co złego jest w zdrowym materializmie? Ja nie mówię o takim całościowym ukierunkowaniu życia na zarabianie.... Jedna osoba pojedzie na wakacje na pobliski camping, jedna nie pojedzie nigdzie a jeszcze inna chce jechać do Afryki i z tego powodu będzie wyrabiać nadgodziny - i każdy będzie z tego powodu zadowolona i nikt od nikogo nie jest gorszy. Co złego jest w chęci posiadania więcej, w chęci lepszego życia - dla mnie to naturalne..... Nie potrzeba mi wielkiego domu ....ale nie chciałabym mieć dylematu - czy wymienić pralkę która się popsuła czy pojechać na wakacje.....czy kupić leki - czy jakieś buty bo nie mam w czym chodzić.....
-
Nie no, nie mówimy o Warszawie - u mnie w mieście 2 pokoje z kuchnią to też średnio 1000-1500 zł :) - ale to już się dzieli na 2 osoby zwykle, kawalerka do 1000 zł spokojnie się znajdzie i to zwykle umeblowana :) więc przy 3 tysiącach do łapki można spokojnie być niezależnym :)
-
No widzisz, ja odżywiam się zgoła inaczej - może z tego wniknęły te nieporozumienia.
-
marcja, jak byłam młodsza to z koleżankami chodziłyśmy na tzw "grandę" pod las, na ogródki działkowe..... Oficjalnie to się kradzież chyba nazywa ale nikt się nie gniewał - przynajmniej owoce były zjedzone a ie gniły pod drzewem
-
Tak 2 miesiące i gdyby nie kasa od rodziców to bym spadła z 10kg....a w tamtym czasie nie było to moim marzeniem. I uważasz że to pełnowartościowe jest? I smaczne?? I zdrowe? No nie żartuj........ wędlina jakaś mielonka, masło i jasne bułki na śniadanie? Żadnego pełnowartościowego mięsa, o rybie nie wspominam...owoce...warzywa z ilościach śladowych...... Ok, Ty może tak żyjesz...... ja jestem przyzwyczajona do czegoś innego i nie chodzi tu o zachciewajki tylko o zdrowe jedzenie.
-
Są produkty które najtańsze są niestety sporo gorszej jakość - np supermarketowe warzywa i owoce - choć tańsze - nie chcę ich za darmo. Nawalone chemią, antybiotykami...leżą 2 tygodnie i nie gniją..... Idę na ryneczek i wolę droższe od chłopa, jabłka z robakami Tak samo z rybą, można kupić te najtańsze - ale tam połowa to woda, ser - ten najtańszy smakuje jak mydło.... Jajka kupuję zwykle od zaufanego pana ze wsi - wiem, ze jego kury łażą i dłubią - a nie jest to chów klatkowy..... Często moja rodzina robi też zakupy w sklepach typu Selgros - a wtedy kupujemy duże ilości - wychodzi taniej.
-
Są rzeczy za które płacę sporo - buty ( sportowe), dżinsy, torby, plecaki - ale kupuję takie że wiem, że na kilka lat wystarczą. No ale na Boga - mąka , cukier, kasza, słodycze, detergenty ( z Lidla ) ...... jakieś płatki śniadaniowe, mleko, mrożonki ( na wagę nie różniące się niczym od Hortexowych, no poza ceną) - przeglądam gazetki i jadę tam gdzie taniej. Takie produkty niczym się nie różną...od markowych...bo czym mogą się różnić?
-
Sabaidee, no spoko ale tu chodzi o moje zdrowie..... od samego odmawiania sobie pomidorów nic się nikomu nie stało, ale jak zacznę ukrócać owoce,warzywa, ryby, sery - to może być nie fajnie. Poza tym....chodzić głodna?? Może tobie jest wszystko jedno czym zapychasz żołądek... No i nikt nie mów tutaj o tym, że żyjemy tylko po to żeby jeść...... ale odmawiać sobie pełnowartościowego posiłku, to uwłaczające godności ludzkiej ......
-
Ja jestem miszczem w tanich i doskonałych kosmetykach No i różne perełki marek firmowych w supermarketach też znam.... Tak napiszę to.....KUPUJĘ W BIEDRONCE i w Lidlu
-
Dużo pozytywnych opinii słyszałam - dobry patent dla zapominalskich i osób cierpiących na zaburzenia trawienne( biegunki itd). Poza tym jak pisałam - one omijają troszkę wątrobę Jeszcze możesz się zainteresować Nuva Ring ( o tym też same superlatywy słyszałam) http://mamzdrowie.pl/antykoncepcyjny-pierscien-nuvaring/ zawiera najmniejszą ilość hormonów :) -- N mar 27, 2011 9:47 pm -- marcja, NPR - śluz + temperatura..... no właśnie a leń ze mnie jak talala
-
marcja, mój to nawet antybiotyku nie umie regularnie zeżreć........ znając jego dokładność to bym co 9 miesięcy z brzuchem chodziła Po dziecku ( za lat kilka) chciałabym stosować NPR - dokładnie stosowane ma bardzo wysoką skuteczność ale przerażają mnie te przymusowe okresy celibatu......grrrr -- N mar 27, 2011 9:42 pm -- Pinkii, zawsze możesz zamiast tabletek wybrać krążek dopochwowy albo plastry - one omijają nieco wątrobę. A po urodzeniu dzidziusia może wkładka domaciczna z hormonami - ona też "odpuszcza"wątrobie. Spokojnie, zapewne lekarz zaproponuje coś najmniej "szkodliwego" . Co do zakrzepicy.....no cóż...... ja co pół roku robię krzepliwość - i jest ok, takie mam zalecenia od ginekologa.
-
Racja....do dobrego łatwo się przyzwyczaić...bardzo łatwo .....
-
_asia_, tyle tylko że dzięki temu mam udane życie seksualne i nie martwię się tym, ze zajdę w ciąże ....... a raka mogę dostać w każdej chwili totalnie od wszystkiego a w moim trybie życia akurat tabletki nie są głównym jego przyspieszaczem. Jeszcze kilka lat temu gdybym nie stosowała tabletek i zaszłabym w ciążę na pewno bym ją usunęła - myślę że zarówno na zdrowie fizyczne jak i psychiczne w takim przypadku - tabletki wpływają pozytywnie. Jak już pisałam - gdybym miała zabezpieczać się tylko prezerwatywą gwarantuję sobie, że moje życie seksualne by NIE ISTNIAŁO Ja wiem, że to chemia, niezdrowa itd........ ale w chwili obecnej, patrzę też w przyszłość - więcej dla mnie jest korzyści niż strat. -- N mar 27, 2011 9:33 pm -- U endometrioza - a właściwie jej przerost podłe jest, moja matula miała z tym problem po okresie menopauzy, miała jakiś zabieg w szpitalu i jest ok....ale miała mega krwotoki..... Pinkii, cieszyć się tylko, że w tych czasach medycyna na tyle poszła do przodu, że da się jakoś tą endo zaleczyć i że kiedyś jedna tabletka antykoncepcyjna zawierała więcej hormonów niż dziś całe ich pudełko razem - ja wiem, że to marne pocieszenie - ale wszystko się ułoży
-
paradoksy, za 200 zł na miesiąc?? Chyba bez owoców i mięsa...i sera...i ryb.....
-
marcja, ja zażywam tabletki kilka lat mnie i nie mam nawet jednego skutku ubocznego....więc po raz kolejny, te wszystkie rzeczy nie biorą się znikąd przy badaniach zapewne by wyszły problemy z krzepliwością...a PCO nie dostaje się od antykoncepcji.... , to jest jedyny "lek" - w przypadku kobiet z PCO. ps. Żeby nie było - w przerwach miałam monitorowany cykl więc jestem pewna że z moją płodnością jest wszystko ok Analizując zagrożenia i zyski, przy regularnych stosunkach seksualnych - moim zdaniem - tabletki antykoncepcyjne to najmniej ryzykowna metoda. Dla osób które w chwili obecnej lub w ogóle nie chcą mieć dzieci - w najskuteczniejsza i na razie - nie zastąpiona niczym o podobnej skuteczności.
-
Ja wiem, że dzięki temu że kobiety biorące tabletki antykoncepcyjne badają sie regularne - pośród nich jest większy odsetek wykrywalności raka szyjki macicy ale co za tym idzie, wykryte zmiany są wczesne i wyleczalność większa
-
marcja, no tak, ale to w tej chwili najskuteczniejsza forma antykoncepcji - jak dla mnie w chwili obecnej ten fakt jest nie do przebicia Myślę, ze jakbym dalej miała mieć takie bolesne nieregularne okresy + miałabym się zabezpieczać prezerwatywami ( lub NPR ) to moja nerwica znacznie by się pogłębiła.....znacznie....