-
Postów
11 625 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez linka
-
I to jest chyba najlepsza porada w tym temacie! Brawo, a nie jakieś dywagacje typu: czym się różni pipka od ręki. )) No brawo , już jeden tu taki był, dostał tą jakże genialną poradę ( idź na dziwki - lekarstwem na wszystko ), poszedł, i co? Okazało się, ze po fakcie było jeszcze gorzej niż przed......
-
Sorrow, a byłeś kiedyś ze znajomymi, tam gdzie chciałeś? :)
-
marcja, no tak ale tułać się po np. po jakichś wyspach kanaryjskich.....albo po Egipcie ?? Nierealne. Nie stać mnie na Tajlandię, poczekam aż będzie mnie stać - a nie pojadę spać w krzakach.....no przykro mi ... Owszem mieć kasę, mieć plecak i ruszyć na wycieczkę - super - tylko ja mam taki charakter że muszę mieć wszystko wcześniej choć po trosze zaplanowane, jadąc na taki trip musiałabym być pewna, że np. mam wystarczająco dużo kasy, żeby zapłacić za nocleg, mieć co jeść, mieć porządne ubezpieczenie ......... wiola173, może i tak, ale ja jadąc na wakacje lubię wiedzieć, że nie będę musiała sobie odmówić np. posiłku w restauracji, nie po to jadę na wakacje, żeby np. stać przy garach. Nie chcę się martwić....ale to chyba faktycznie zależy kto jak lubi spędzać wakacje. Bo nie uważam za gorsze tego, że ktoś uwielbia przez tydzień czasu wylegiwać się na słońcu, na plaży, przy basenie i popijać drinki i tak jedzie też pozwiedzać, ale nie koniecznie jest to dla niego najważniejsze..... ludzie naprawdę ciężko pracują i jadą na wakacje właśnie po to żeby się wyspać, wypocząć wyleżeć...... jak ktoś pracuje po 12h dziennie to zwykle bieganie po mieście nie jest ulubionym sposobem spędzania czasu. Co do faceta. Ważne to jest żeby miał CZYSTE ubrania+ buty, ładnie pachniał ( a czym? co za różnica i tak nie rozpoznaję ), zadbane zęby - a czy to musi być markowe itd....... nie A tego to nie wiem, bo od kiedy cię znam nie słyszałam z twoich ust ani razu pozytywnego podejścia...... Ja ostatnio uwierzyłam, że nasze myśli przekładają się na rzeczywistość, mają siłę sprawczą...........
-
Nawet nie wiesz jak wiele tracisz. 90% dobrego co mnie w życiu spotkało to dzięki wyjazdom i akceptacji każdych warunków bytowych, transportowych itp. Gdybym podwyższył sobie standard to nie zobaczyłbym tego 10% nawet gdybym tyrał po 16 godzin dziennie. Na takich wyjazdach czuję, że żyję, a pojadę z wycieczką to ch..j. I nikt mi tego, kuźwa, nie odbierze do końca życia. Po raz kolejny, nie, nic nie tracę..... No i spoko, dla mnie spanie po krzakach, mycie się w macdonaldzie jest uwłaczające i pracuję na to, żeby przez te kilkanaście dni poczuć choć odrobinę luksusu - a jak chcę zwiedzać - to zwiedzam, nikt mi tego nie zakazuje....... -- Pn mar 28, 2011 10:27 pm -- człowiek nerwica, przeczytaj sobie "Sekret" Rhondy Byrne - z takim podejściem jak masz w tej chwili, zapewne nie będziesz zarabiał....
-
Hyhy no ja też nie potrafię z tego zrezygnować....znaczy wiadomo, jak są cięższe czasy to się kupuje piwko w sklepie i idzie w teren na ognisko....ale jak kasa jest to bar+ 2 drinki+ jakieś jedzonko ....i 100 zł poszło...... Aczkolwiek, ja jestem człowiek - podróżnik i jestem w stanie odmówić sobie wszystkiego jeśli zbieram kasę na wyjazd....lub buty.....albo bieliznę.....
-
Ale byłby to dla ciebie taki "wysiłek" gdybyś mogła sobie na nie pozwolić? Nie chciałabyś na nie jechać?
-
Pinkii, a próbowałaś kiedyś dokładnie napisać ile na co wydajesz....czasem jak się ma to przed oczami to się doznaje szoku ( z własnego przykładu).
-
Madzialenka, antybiotyki chyba nie....ale choroba ( nawet zwykła grypa) na którą bierzesz te antybiotyki pewnie tak.
-
U mnie była też zajebista sytuacja - mama bezrobotna - już bez prawa do zasiłku, ja w podstawówce, moja siostra wybierała się właśnie na studia ( brała kredyt studencki) - i tylko ojciec pracował ...... ubrania po siostrze albo z lumpeksu, wakacje na wsi - albo do sanatorium , żadnych wycieczek szkolnych, czasem wyjazd do teatru, choć zawsze było co jeść - było biednie. Przeżyłam - a tamte wakacje wspominam jako jedne z lepszych w moim życiu ....... ale ........ zawsze chciałam nauczyć się grać na jakimś instrumencie - nie realne, chciałam iść na jakieś sztuki walk - odpada, chciałam tańczyć - niestety......chciałam nauczyć się jeździć na nartach - nic z tego, nie było żadnego wychodzenia do kina, szkoda mi tego....bardzo i jak podziwiam moją matulę, ze jakoś dawąła radę, to nie jej wina. Ja nie chciałabym tak żyć.
-
A mnie wkurza taki pogardliwy ton .... Piszesz tak jakbyś czuł się "bogatszy wewnętrznie" tylko przez to, że radzisz sobie bez kasy ....... - fajnie, plus dla ciebie..... ale nie wszyscy mają takie ambicje...... Denerwują was ludzie którzy mają pieniądze? Co w tym takiego poniżającego?? Że zapieprzam 3 miesiące wakacji po to, żeby było mnie stać na samolot i żeby grzać dupę na Costa Brava .....??? No jaka ja jestem straszna..... Wybacz ale ja nie mam zamiaru spędzać wakacji jak bezdomna osoba...nie będę spała w krzakach i myła się nie-wiadomo gdzie - czy coś przez to w życiu tracę - bardzo wątpię!
-
paradoksy, ja na swoje zachcianki zarabiałam sama - nikt mi na wakacje nie dawał - ale zawsze, co roku gdzieś jechałam - jak byłam mniejsza i nie było kasy - to do cioci na wieś....a na zagraniczne wycieczki zaczęłam wyjeżdżać jak zarobiłam sama...... I Ty też chciałabyś tak całe życie ciułać? Chciałabyś odmawiać swoim dzieciom tego samego? Pewnie, ze da się przeżyć pewnie i za 2 tysiące, ale odmawiać sobie co drugiej rzeczy.... wyjazd wakacyjny to nie jet FANABERIA........ Dla mnie wakacyjny wyjazd to nic "nienormalnego" - mam nadzieję, że kiedyś, moje dzieci będą uznawały to za coroczny punkt programu
-
paradoksy, no tak, ale co złego jest w zdrowym materializmie? Ja nie mówię o takim całościowym ukierunkowaniu życia na zarabianie.... Jedna osoba pojedzie na wakacje na pobliski camping, jedna nie pojedzie nigdzie a jeszcze inna chce jechać do Afryki i z tego powodu będzie wyrabiać nadgodziny - i każdy będzie z tego powodu zadowolona i nikt od nikogo nie jest gorszy. Co złego jest w chęci posiadania więcej, w chęci lepszego życia - dla mnie to naturalne..... Nie potrzeba mi wielkiego domu ....ale nie chciałabym mieć dylematu - czy wymienić pralkę która się popsuła czy pojechać na wakacje.....czy kupić leki - czy jakieś buty bo nie mam w czym chodzić.....
-
Nie no, nie mówimy o Warszawie - u mnie w mieście 2 pokoje z kuchnią to też średnio 1000-1500 zł :) - ale to już się dzieli na 2 osoby zwykle, kawalerka do 1000 zł spokojnie się znajdzie i to zwykle umeblowana :) więc przy 3 tysiącach do łapki można spokojnie być niezależnym :)
-
No widzisz, ja odżywiam się zgoła inaczej - może z tego wniknęły te nieporozumienia.
-
marcja, jak byłam młodsza to z koleżankami chodziłyśmy na tzw "grandę" pod las, na ogródki działkowe..... Oficjalnie to się kradzież chyba nazywa ale nikt się nie gniewał - przynajmniej owoce były zjedzone a ie gniły pod drzewem
-
Tak 2 miesiące i gdyby nie kasa od rodziców to bym spadła z 10kg....a w tamtym czasie nie było to moim marzeniem. I uważasz że to pełnowartościowe jest? I smaczne?? I zdrowe? No nie żartuj........ wędlina jakaś mielonka, masło i jasne bułki na śniadanie? Żadnego pełnowartościowego mięsa, o rybie nie wspominam...owoce...warzywa z ilościach śladowych...... Ok, Ty może tak żyjesz...... ja jestem przyzwyczajona do czegoś innego i nie chodzi tu o zachciewajki tylko o zdrowe jedzenie.
-
Są produkty które najtańsze są niestety sporo gorszej jakość - np supermarketowe warzywa i owoce - choć tańsze - nie chcę ich za darmo. Nawalone chemią, antybiotykami...leżą 2 tygodnie i nie gniją..... Idę na ryneczek i wolę droższe od chłopa, jabłka z robakami Tak samo z rybą, można kupić te najtańsze - ale tam połowa to woda, ser - ten najtańszy smakuje jak mydło.... Jajka kupuję zwykle od zaufanego pana ze wsi - wiem, ze jego kury łażą i dłubią - a nie jest to chów klatkowy..... Często moja rodzina robi też zakupy w sklepach typu Selgros - a wtedy kupujemy duże ilości - wychodzi taniej.
-
Są rzeczy za które płacę sporo - buty ( sportowe), dżinsy, torby, plecaki - ale kupuję takie że wiem, że na kilka lat wystarczą. No ale na Boga - mąka , cukier, kasza, słodycze, detergenty ( z Lidla ) ...... jakieś płatki śniadaniowe, mleko, mrożonki ( na wagę nie różniące się niczym od Hortexowych, no poza ceną) - przeglądam gazetki i jadę tam gdzie taniej. Takie produkty niczym się nie różną...od markowych...bo czym mogą się różnić?
-
Sabaidee, no spoko ale tu chodzi o moje zdrowie..... od samego odmawiania sobie pomidorów nic się nikomu nie stało, ale jak zacznę ukrócać owoce,warzywa, ryby, sery - to może być nie fajnie. Poza tym....chodzić głodna?? Może tobie jest wszystko jedno czym zapychasz żołądek... No i nikt nie mów tutaj o tym, że żyjemy tylko po to żeby jeść...... ale odmawiać sobie pełnowartościowego posiłku, to uwłaczające godności ludzkiej ......
-
Ja jestem miszczem w tanich i doskonałych kosmetykach No i różne perełki marek firmowych w supermarketach też znam.... Tak napiszę to.....KUPUJĘ W BIEDRONCE i w Lidlu
-
Dużo pozytywnych opinii słyszałam - dobry patent dla zapominalskich i osób cierpiących na zaburzenia trawienne( biegunki itd). Poza tym jak pisałam - one omijają troszkę wątrobę Jeszcze możesz się zainteresować Nuva Ring ( o tym też same superlatywy słyszałam) http://mamzdrowie.pl/antykoncepcyjny-pierscien-nuvaring/ zawiera najmniejszą ilość hormonów :) -- N mar 27, 2011 9:47 pm -- marcja, NPR - śluz + temperatura..... no właśnie a leń ze mnie jak talala
-
marcja, mój to nawet antybiotyku nie umie regularnie zeżreć........ znając jego dokładność to bym co 9 miesięcy z brzuchem chodziła Po dziecku ( za lat kilka) chciałabym stosować NPR - dokładnie stosowane ma bardzo wysoką skuteczność ale przerażają mnie te przymusowe okresy celibatu......grrrr -- N mar 27, 2011 9:42 pm -- Pinkii, zawsze możesz zamiast tabletek wybrać krążek dopochwowy albo plastry - one omijają nieco wątrobę. A po urodzeniu dzidziusia może wkładka domaciczna z hormonami - ona też "odpuszcza"wątrobie. Spokojnie, zapewne lekarz zaproponuje coś najmniej "szkodliwego" . Co do zakrzepicy.....no cóż...... ja co pół roku robię krzepliwość - i jest ok, takie mam zalecenia od ginekologa.
-
Racja....do dobrego łatwo się przyzwyczaić...bardzo łatwo .....
-
_asia_, tyle tylko że dzięki temu mam udane życie seksualne i nie martwię się tym, ze zajdę w ciąże ....... a raka mogę dostać w każdej chwili totalnie od wszystkiego a w moim trybie życia akurat tabletki nie są głównym jego przyspieszaczem. Jeszcze kilka lat temu gdybym nie stosowała tabletek i zaszłabym w ciążę na pewno bym ją usunęła - myślę że zarówno na zdrowie fizyczne jak i psychiczne w takim przypadku - tabletki wpływają pozytywnie. Jak już pisałam - gdybym miała zabezpieczać się tylko prezerwatywą gwarantuję sobie, że moje życie seksualne by NIE ISTNIAŁO Ja wiem, że to chemia, niezdrowa itd........ ale w chwili obecnej, patrzę też w przyszłość - więcej dla mnie jest korzyści niż strat. -- N mar 27, 2011 9:33 pm -- U endometrioza - a właściwie jej przerost podłe jest, moja matula miała z tym problem po okresie menopauzy, miała jakiś zabieg w szpitalu i jest ok....ale miała mega krwotoki..... Pinkii, cieszyć się tylko, że w tych czasach medycyna na tyle poszła do przodu, że da się jakoś tą endo zaleczyć i że kiedyś jedna tabletka antykoncepcyjna zawierała więcej hormonów niż dziś całe ich pudełko razem - ja wiem, że to marne pocieszenie - ale wszystko się ułoży