cyklopka
Użytkownik-
Postów
8 782 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez cyklopka
-
Właśnie, jednym z ciekawych doświadczeń jest dokopywanie się do karteczek z segregatora z dzieciństwa, starych zeszytów, broszur, map, kalendarzy naukowych i religijnych, tak że można powiedzieć, że to są żurawie z całego życia. Do tego na bieżąco dokładam konspekty, gazetki reklamowe i kolorowe czasopisma.
-
Ja już dawno nie oglądam, żeby się nie denerwować Ale w sumie rodzice oglądają cztery razy dziennie, to się i tak denerwuję
-
Papier https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/t1.0-9/10330504_757519097622857_5989677864528754432_n.jpg Kwadraty https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/10550981_757519060956194_1319048362380029407_n.jpg?oh=6c4450efd35f949639e0bd798a78bdfc&oe=543D0292
-
Infinity, dzięki, staram się Ta pieśniarka, która prowadzi warsztaty bardzo ciekawie tłumaczy. To ma bardzo dużo wspólnego z psychologią, bo np. jeśli człowiek się boi, że zaśpiewa zły dźwięk, bo nie pamięta, albo mu się wydaje, że jest to dla niego za wysoko/za nisko, to wtedy na pewno źle zaśpiewa. Trzeba uwierzyć, że i skala głosu i pamięć są wystarczające. Jak człowiek nie jest pewien, to niechcący wymyśla inną melodię. Dokładnie to samo mi powiedziała terapeutka. Że ja ciągle albo fantazjuję albo racjonalizuję, bo zupełnie nie ogarniam rzeczywistości, więc muszę wymyślać, żeby zrozumieć
-
Hej, hej! Tak, tak sobie właśnie myślę, że jak się uda, to będę miała bardzo ciekawą pracę, a jeśli nie wypadnę najlepiej, to też mnie przecież nikt nie skrzyczy ani nie wpisze uwagi do dzienniczka A wczoraj też byłam na warsztatach śpiewu, było parę ćwiczeń z emisji głosu (jak używać pleców, a jak mózgu ), a potem się uczyliśmy dziwnych starych ludowych piosenek.
-
Robiłam porządki w papierach, szuflada po szufladzie, przebrałam makulaturę co mi została z pracy, jest mnóstwo materiału, na którym można pracować. Japończycy wierzą, że zrobienie przez jedną osobę 1000 żurawi z papieru w ciągu jednego roku przynosi szczęście. Ja w to nie wierzę, ale jest to ciekawe wyzwanie i bardzo uspokaja. Nie wiem tylko kiedy Japończycy obchodzą nowy rok (czyli ile mam czasu), ani ile już tych żurawi zrobiłam. Chyba już ponad 100, a do tego przygotowałam sporo kwadratów na następne Zdjęcia później.
-
Infinity, mirunia ma rację, zrobiłaś co mogłaś, nie miej do siebie żalu. Siedzę sobie dzisiaj w domu, bo tradycyjnie w wakacje nic dla mnie nie mają, z resztą i tak mnie brzuch boli. Mam za dwa tygodnie ważną rozmowę o pracę, na której trzeba się wykazać pewnością siebie Uczę się uśmiechać i ćwiczę przykładowe historyjki i zadania. Bo gdyby się udało, to mi się sporo problemów albo rozwiąże, albo będę już od nich bardzo daleeeko A jak nie, to mi zostanie psychoterapia i kombinowanie co by tu dalej...
-
Nie no jeszcze mi się gorzej popieprzyło ze spaniem po lekach niż kiedykolwiek przed Albo śpię do 13:00 albo wcale.
-
ile płacicie za prywatną sesję psychoterapii
cyklopka odpowiedział(a) na joasik01 temat w Psychoterapia
bei, jakoś to tak jest teraz,że jak pacjent ma rentę, to terapeuta przyjmuje w przychodni i tam za dużo nie zarabia. A jak przyjmuje prywatnie, to wpadają większe sumki ale musi m.in. sam opłacić wynajem lokalu. Staram się rozumieć o tyle o ile, na razie nie mam wyboru. -- 15 lip 2014, 03:59 -- follow_the_reaper, no trochę mi nie po drodze Ale uwielbiam piosenkę z twojego podpisu -
Mnie to wyszło z testów osobowości, bo wpisywałam rzeczy typu "chciałabym, żeby mi wszyscy dali święty spokój". Moim zdaniem każdy by tak napisał, komu wchodzą co dwie minuty do pokoju i nie pozwalają drzwi zamknąć. Sama bym sobie takiej diagnozy nie postawiła. -- 16 lip 2014, 00:51 -- Ale raczej to miałam wpisane jako schizoidalny styl życia, a nie osobowości. Nie wiem czy można to też rozumieć, że w wyobraźni chcę mieć przyjaciół, męża, dzieci, ale w prawdziwym życiu się bardzo łatwo zrażam do ludzi. Zawsze się uważałam za osobę uczuciową, emocjonalną, ale to może to też tylko myśląc o czymś, co nie jest odzwierciedlone w rzeczywistości. Dajmy na to, że mój tata kocha swojego brata. Tamten ma córkę, która mieszka w innym mieście i nie jesteśmy zżyte. Ona ma dzieci. Tata się mnie pyta, czy ja kocham jej dziecko. A ono mnie ani ziębi ani grzeje. Jak byłam mała to zabiegałam o kontakty z kuzynami i innymi dziećmi w rodzinie, żeby mi zastąpiły rodzeństwo. Teraz mnie oni wszyscy tyle co zeszłoroczny śnieg. Co ja mam o tym myśleć? Że ja jestem płycizną emocjonalną, czy oni są zarozumialcami i nudziarzami, że ich nie kocham, czy po prostu różnica wieku i odległość robią swoje?
-
ile płacicie za prywatną sesję psychoterapii
cyklopka odpowiedział(a) na joasik01 temat w Psychoterapia
No ja niestety nie mam ubezpieczenia, bo robię na umowę o dzieło, tak że chodzę to psychiatry za 90zł/h za pieniądze rodziców i świetnie się z tym czuję Natomiast psychoterapeutka wzięła 120 za testy, 130 za pierwszą rozmowę i 100 za omówienie testów. Mam się zdecydować, czy chcę regularną psychoterapię, ale nie wiem, jak miałabym się poczuć lepiej przep****lając takie pieniądze co tydzień. -
Cześć, dawno mnie nie było, bo byłam u prawdziwego psychologa i w ogóle, to wolałam ogarnąć na spokojnie niż zdawać relacje na bieżąco. Tak że teraz dostałam znowu mniej przeciwdepresyjnych, a więcej przeciwlękowych i mam się do przyszłego miesiąca zdecydować, czy chcę terapię.
-
Nie no to nie jest tak, że ja ci mówię, że nie wiesz nic o życiu, tylko że za bardzo krążysz wokół tych tematów artystycznych, kiedy jak sama mówisz, brakuje ci do nich zapału i samozaparcia. Też kiedyś zmieniałam studia, też nie wiedziałam co robić po studiach, teraz dopiero zmieniam trochę perspektywę, po prostu staram się pozbyć błędnego wyobrażenia o sobie i trochę jaśniej zobaczyć realia. A robić można bardzo dużo rzeczy, kiedy człowiek się męczy trzeba coś zmienić, bo faktycznie można popaść w marazm. Tylko pytanie, czy chcesz, żebyśmy ci proponowali jakieś konkretne zawody albo szkoły/studia? A z tym się akurat zgodzę: Też taka jestem. I dopiero niedawno zrozumiałam, że mogę niektóre z tych pasji zawiesić/odpuścić i skupić się na czymś innym. To jest wbrew pozorom trudne - pogodzić się z tym, że czegoś jednak w życiu nie zrealizuję, ale potem jest wolność, możliwość skupienia się na czymś, co daje większą satysfakcję, wydaje się pożyteczniejsze...
-
upadlastudentka, pierwszy problem, który mogę za ciebie wstępnie ogarnąć jest to, że masz zupełnie pomylone wyobrażenie o tzw. zawodach artystycznych. Kiedyś miałam masę znajomych, którzy udawali, że są zawodowymi fotografami, tylko ludzie są źli i nie chcą im płacić za ich "pracę". A ja lepsze zdjęcia komórką robię. Nie każdy, kto ma talent zostaje zawodowcem, a nie każdy zawodowiec (aktor, rysownik, fotograf, muzyk) zarabia dużo przy małym wysiłku. Do tego trzeba włożyć albo dużo pracy i samozaparcia, albo mieć wielkie szczęście/znajomości. I jeszcze, żeby było lepiej, nie tylko z twórczości się żyje, najwięksi pisarze oprócz powieści i wierszy mieli nieraz zwykłą pracę w gazecie (felietony, rubryka z listami) albo w ogóle coś niezwiązanego z pisarstwem. Zwróć uwagę, że wszystkie zawody, które wymieniłaś wiążą się z popularnością, a są mało konkretne. Wyobrażasz sobie, że jesteś poza grafiką, w której już się trochę kształcisz: AKTORKĄ albo GITARZYSTKĄ albo PISARKĄ/PODRÓŻNICZKĄ albo MODELKĄ. Wiesz, co mi to przypomina? http://icanbe.barbie.com/pl_PL/careers/ Polecam zmienić podejście na bardziej dorosłe i pragmatyczne. Czy mogłabyś być szczęśliwa będąc panią w sklepie/urzędzie, która sobie po pracy maluje/pisze/śpiewa? Jak to? Jest duże zapotrzebowanie na psychologów, będą "leczyć" cała resztę niezadowolonych studentów i siebie nawzajem Ja już się pogodziłam, że mam skończone studia, które mi nic nie dają, zażyłam antydepresanty i idę do pośredniaka
-
Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?
cyklopka odpowiedział(a) na bedzielepiej temat w Kroki do wolności
Poczucie smutku nawet w ładnych momentach i myślenie o "karze" to depresja. Fajnie, że chcesz coś zmienić, ale chyba się trzeba najpierw trochę podleczyć, żeby te myśli tak nie przeszkadzały. -
Drukarki to istoty wyjątkowo złośliwe. Skończyłam konspekty, powoli się kładę. Jutro ciężki dzień. Dobranoc wszystkim
-
A u mnie mało pytań, tylko sama miałam opowiadać z czym przychodzę. I tylko pytania kontrolne, kogo mam na myśli mówiąc "ludzie", "ktoś", "inni" I ew. jak się czuję kiedy o tym mówię. Kiedy jest lęk. I jaki jest smutek.
-
Dobry wieczór, ja dzisiaj tak już spokojniej, chyba leki zaczynają działać. Dołożyłam już drugą ćwiartkę do kolacji, tak że za godzinkę dawka przed snem i będę leżeć. Już czuję lekkie zmęczenie, a chciałam jeszcze wydrukować konspekty na jutro...
-
elo, no trochę jest tak jak mówisz. Cieszę się, że nie mam już fejsbuka to nie muszę czytać jak się ludzie o to pultają. Cycki świetny pomysł, widać zabrakło do tych cycków brody, Donatan nie przewidział. Ja Eurowizję zawsze oglądam, tak po prostu, bez wielkich oczekiwań, bez spiny o to co nasi, kto komu. Patrzę sobie jak flagi latają, punkty jakieś. Zwykła rozrywka. Dawno się przestałam ciskać o to co jest "ambitne" a co nie. Tylko mnie komentator wkurwiał, bo mówił, które piosenki są dobre, a to nie autorytet dla mnie.
-
Nie do końca się zgodzę, bo tak jak nie uznałabym za zdrowe współżycia dwojga dzieci, tak samo dwojga niedorozwiniętych emocjonalnie osób, które są powiedzmy na takim poziomie, że wymagają opieki (nie mogą mieszkać same) i nie da się ich uświadomić, bo nie wszystko rozumieją.
-
Druga strona medalu, nie wszystkie osoby z porażeniem mózgowym są niepełnosprawne intelektualnie. Akurat spotkałam kiedyś takie osoby, które były w stanie skończyć szkołę średnią z maturą czy nie, i oprócz tego, że faktycznie trochę wolniej się uczyły były niepełnosprawne tylko fizycznie. Natomiast dla rodziców i ludzi ze wspólnoty były to wieczne dzieci i "muminki", z którymi mało kto poważnie rozmawiał. Wynikało z tego np. że dorosłej kobiecie zależnej od opieki rodziców nie wolno było nawet za bardzo oglądać filmów, na których się aktorzy całowali. Inna rzecz, widziałam w telewizji reportaż o jakimś dziecku, które się zatruło grzybami, matka miała jeszcze drugie i była tak tępa i nieogarnięta, że stwierdziłam, że to musi być jakieś nadużycie ze strony konkubenta, bo nie sądzę, żeby ona wiedziała co robi. Tzn. taka osoba prowadzi w miarę normalne życie, a nikt nie orzekł o jej upośledzeniu umysłowym. Jedna kwestia, czy ktoś jest świadomy tego co robi - jeśli jest osobą nie w pełni świadomą albo o mentalności dziecka to można seks z nią uznać za wykorzystanie. Ale gdzie przebiega granica? Inna sprawa ciąża - zagrożenie obciążeniami genetycznymi i zagrożenie dla niepełnosprawnej matki. Tego tematu nawet nie będę rozwijać.
-
Tak, jak organizm się wstępnie przyzwyczai to muszę sama zdecydować kiedy dołożyć drugą dawkę, ma być koło 5-7 dnia. Potem dwa tygodnie na tej 15-tce i do pani doktór zdać sprawę
-
Dzięki. W końcu lawenda mi nie wyrosła, wrzuciłam do tej samej doniczki jakieś nasionka przywiezione z wakacji i mój błonnik (są w nim ziarna lnu) i pojawiła się jakaś śmieszna trawa. Do tego kupiłam dwie nowe sadzonki i już widzę, że mnie samo przesadzanie uspokaja
-
płatuś, No weź... dzisiaj "tylko" 11 godzin snu, święto we wsi. Ciekawe czy usnę dzisiaj na Eurowizji? Pierwsze 2-3 dni to był kosmos, teraz jeszcze długo śpię, ale mentalnie i psychicznie się czuję bardziej ogarnięta. Bo też próbuję równolegle z lekami usunąć niektóre realne źródła stresu i deprechy, czyli wyjaśnić sobie parę spraw z niektórymi bliskimi osobami, pokombinować coś z pracą/ubezpieczeniem/dokwalifikowaniem, żebym nie była tak uziemiona jak teraz. A im mniej się boję, tym łatwiej mi zrobić niektóre rzeczy. -- 10 maja 2014, 14:50 -- Muszę jakoś ładnie przetłumaczyć ten cytat, będzie akurat do podpisu.