cyklopka
Użytkownik-
Postów
8 782 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez cyklopka
-
Ja się zmieniłam z wilka z powrotem w człowieka Wzięłam sobie cukierka na gardło, muszę wydrukować program stażu, nawet mi się nie chce gotowca rypnąć, znajoma blogerka poprosiła o podesłanie pomysłu na tekst o samotności, myślę, że mogła bym jej coś napisać z perspektywy mojej choroby, bo to może być coś nowego dla niej, sądzę
-
-
filip133, mnie niestety kazali wpisać prawdziwe nazwisko, a za bardzo mi zależało na co dopiero odzyskanych kolegach i koleżankach, to zostałam. Jak chcesz to ci mogę wysłać link do zdjęć księżyca na priv.
-
filip133, nie śmiej się, miałam skasowany przez kilka miesięcy, jak miałam depresję Nikogo nie obchodzą moje zdjęcia
-
kosmostrada, na kaszel? Wszystko! Wrzuciłam zdjęcia księżyca, cała noc na balkonie i zero lajków. Czo ten fejsbuk
-
Aurora88, powiedziałam koleżankom w pracy, że jest wiercone w każdym budynku, w którym przebywam. Śmiały się kosmostrada, ja sobie wzięłam dopalacza na suchy nerwowy kaszel. Wróciłam trochę wcześniej, wrzucę zdjęcia księżyca, a potem może się w końcu wezmę za plan stażu, co by nie było problemów. Ach, no i jeszcze sprawdzian z farmakologii w niedzielę. woowoo, czasem po przerwie coś rusza. Ogólnie dzień dzisiaj ładny, nie?
-
JERZY62, i tak nie mogłam spać, bo w niedzielę spałam po południu, poza tym zmieniłam się w wilka. kosmostrada, ja jak co tydzień lekko podziębiona. Dzisiaj w nocy odsypiałam, ale mnie sąsiadka z wiertarą obudziła. Ona sama dobrze wie, że źle zorganizowała remont, więc już nawet nam się na oczy nie pokazuje. W szkole też się tłuką, więc dalej uważam, że to zmowa właścicieli mieszkań i budynków przeciwko mnie. Lecę do pracy
-
JERZY62, no czerwony jak jakiś Mars co najmniej Platek rozy, wrzucę focie jak wrócę wieczorem. Takiego mam hajpa neuroprzekaźnikowego od tej deprywacji snu, że głowa mała. Co ja dzisiaj w pracy nawywijałam, cały czas banan na gębie, pogoda taka piękna, okolica jakby Van Gogh malował, książka taka poruszająca, dzieci takie pocieszne, pan od wf-u takie ciacho, normalnie wszystko mi się podoba, nawet sądzę, że Syryjczycy powinni tę wojnę ogarnąć. Dobra, już nie pierdzielę, jadę do kierowniczki apteki i do pani uczennicy. Oczywiście z Książką do autobusu, bo książka taka poruszająca. I zdjęcia będę robić telefonem, bo jest tak ładnie
-
Jednak okazało się, że sen jest dla słabych, statywy są dla słabych, a deprywacja snu jest bdb. Lecę do pracy. Dzień dobry! Jak wrócę, to wlepię zdjęcia księżyca. Dobrze, że już zaszedł i zmieniłam się z powrotem w człowieka, bo nie wiem, czy wpuszczają wilki do szkoły.
-
Zosia_89, spanie jest dla słabych Po tej drzemce popołudniowej już widzę, że mam przerąbane Życzcie mi szczęścia, żebym do pracy jutro dotarła. Z księżycem się jeszcze okaże Ale przynajmniej książki sobie wybrałam i porównałam ceny
-
Zosia_89, no wydawał mi się na ostatnim zlocie jakby bardziej otwarty, ale się nie narzucam. Ale książki planuję od niego pożyczyć/odkupić, fajny pretekst, żeby zagadać. Chociaż kupowanie niekompletnej trylogii to już prawie desperacja A jeszcze mam ładnego kolegę w pracy, spora różnica wieku dość raczej. No i to tyle z tego życia I dalej nie wiem co z księżycem. Czy siedzieć z aparatem i ogarniać ustawienia, a potem się włóczyć nad ranem po okolicy, czy spakować się do pracy, poczytać książkę i zalec snem sprawiedliwego
-
Wiem, że już tak przynudzam wieczorami, ale fajnie by było się zakochać Ale neuroleptyki i życiowe doświadczenie mi to praktycznie uniemożliwiają. Oczywiście odzywam się do ładnych facetów, ale to tylko tyle. Chciałam sobie zrobić listę książek do kupienia, ale mi się internet tnie. Gdzie sprawiedliwość? Jak nie pójdę spać, albo się obudzę nad ranem, to będę robić zdjęcia księżyca. Z tym że muszę rano do pracy. I w brew obiegowej opinii nie umiem robić zdjęć. Z długim czasem naświetlania to już na pewno. Jak żyć?
-
Szkoła polega na tym, że jest 200+ osób, każda z własnymi zarazkami, a jeszcze trzeba pokrzyczeć. Więc spodziewam się bólu gardła i kataru co najmniej raz w tygodniu, rady na to nie ma Po południu było mi zimno ze zmęczenia, jak się walnęłam na pysk po obiedzie to ledwie zdążyłam do kościoła na 19:30. Widziałam księżyc, jutro na pewno pójdę zrobić zdjęcia! Mam nową książkę, ale zamiast ją czytać, to ją tylko smyram, bo ma taką aksamitno-woskową okładkę
-
W tym pierwszym to trochę racji masz, ale rozcieńczona Warka to już przesada. Nie chodzi o to, że trudno zrobić, tylko nie zawsze jestem zadowolona, jak robię w domu, bo raz za słodkie, raz za kwaśne, farfocle pływają itd. Cyklopy z kasztanów! https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xal1/v/t1.0-9/11987076_10204722930455633_5052830014640421848_n.jpg?oh=48d976c229b83e0f351ea3e5f74d996c&oe=5661EA8C
-
Kosmostrada, jak to nie może iść na zwolnienie Dziewczyny, ja chyba grzańca aż tak bardzo nie, bo w barach podają siki, a w domu nie zawsze mi wychodzi. Wolę wódkę ziołową, po której mam od razu piękne różowe poliki i ciepłe uszy. Wróciłam z zajęć, zjadłam obiad i weszłam pod kocyg. Zobaczymy co dalej mi się będzie chciało. W nocy trochę zatoki, ale chyba przejdą...
-
Poszli spać, czy wódkę obracają na mieście? Zastanawiam się, ile taki Respondek bierze za konferansjerkę na prywatnych imprezach i śpiewanie na weselu. Bo jakbym na przykład hipotetycznie dajmy na to brała ślub, to przecież nie będę brała do oprawy jakichś przypadkowych pajaców, tylko kogoś/coś, czego się przyjemnie słucha. Tak że na razie nawet nie wiem z kim ten ślub, ale to już są detale, ważne jest, kto i co zagra, zatańczy, poprowadzi zabawę. Mierzyłam i nie mam gorączki, wręcz mam lekko obniżoną temperaturę, ale czuję się jakby mi infekcja chodziła po całym ciele. A jutro na zajęcia, nie ma kiedy się wygrzać, wyleżeć, wypocić. Teraz tylko mam dwa kocygi i bluzę polarową. Może dzisiaj w końcu poczytam, bo mam słabą statystykę.
-
platek rozy, ano ćwiczyłyśmy uwolnienie prawdziwych emocji i pomagało. Ćwiczenie pewności siebie też, żeby się nie krępować. I pomagało. Na dyktafonie mam głos postaci z kreskówki ze śrubokrętem w nosie. Ale ćwiczenia pomogły mi uwolnić niższe, cieplejsze rejestry No to lecę oglądać "Twarz". Skończyłam dzienniczek, jest piękny, zadzwonię do kierowniczki czy jest w poniedziałek w aptece i będzie wszystko cacy
-
platek rozy, ja cały czas Rutinoskorwin, Scorbolamid, cuksy do ssania, herbatki Ja lubię swój głos jak sama sobie śpiewam. A jak się słyszę na nagraniach, to stwierdzam, że nie powinnam się nawet odzywać do żywych ludzi Co do fałszowania, to jedna instruktorka neofolkowa mówiła, że bierze się z niepewności. Jak się boisz, że nie trafisz w dźwięk, to na pewno nie trafisz. A uczyłyśmy się pieśni tradycyjnych i ona mówi, że ani skali głosu ani pamięci nam nie powinno braknąć do 5 dźwięków na krzyż, więc wszystko jest w głowie. A koleżanka od terapii głosem twierdzi, że fałszują ci, którzy mają jakiś "fałsz" w swoim życiu Ciekawe tezy, które mogą oburzyć
-
platek rozy, mam problem z tym kawałkiem, bo opracowania podają zupełnie niepodobne zestawy akordów, wzięłam najbardziej wiarygodne, próbuję podmienić jeden chwyt, może w końcu się zgram. Miałam problem z wokalem, bo jestem trochę podziębiona. Jakbym pracowała w aptece, to bym miała zarazki i choroby skóry na co dzień. A tak pracuję w szkole i mam zarazki i choroby skóry na co dzień,
-
platek rozy, tak, płatuś, głupsi ludzie są spokojniejsi, go for it :* Ja robię takie maratony przy gorączce, telewizja dzienna jej mać Dużo ludzi chełpi się brakiem telewizora, ale ja sobie lubię odcinek serialu czy jakieś dobre reality obejrzeć pod wieczór. Ale więcej to już nie. A propos supergirl, kupiłam kapodaster i próbuję znaleźć sposób na zgranie gitary z wokalem, bo emocjonalnie mi bardzo leży, z tonacją się okaże.
-
mirunia, żebym tylko orta nie walnęła Literki mam duże i okrągłe Za godzinkę będę oglądać "Twarz" Mam nadzieję, że skończę do tego czasu.
-
filip133, Sigrun, no zabrałam się w końcu za dzienniczek praktyk. Mam do tego wódeczkę ziołową i moją playlistę złożoną ze wszystkich piosenek, które za mną chodziły przez ten rok, tak że całkiem przyjemnie się pracuje.
-
filip133, Sigrun, cześć, jak mija wieczór?
-
Nie jestem introwertykiem, nie mam fobii społecznej, po prostu czasem mam ochotę napić się Becherovki do zdjęcia T.S. Eliota, bo dzisiaj rocznica urodzin mojego ulubionego poeta, a pogoda iście barowa.
-
Przyszła "ciocia" gadać o pracy Mam Becherovkę i chyba zrobię dzisiaj dzienniczek praktyk (to bym mogła w poniedziałek podjechać do kierowniczki) i może jakieś biżu, bo kupiłam koraliki w kolorze coli