neon
Użytkownik-
Postów
9 919 -
Dołączył
Treść opublikowana przez neon
-
To jest bardziej pragmatyczne podejście niż okładanie sie biczem. Musisz też przyznać że naszym zyciem często rządzi slepy los.
-
no dobra. to wtedy ostani skurwysyn i pierwszy miłosierny, wilk syty i owca cała
-
raczej pierwszy skurwysyn, ale i pierwszy miłosierny, zależy jak mu kosci wypadną.
-
Tylko po jaka cholere ty sie obawiasz, skoro podwyzki i tak by ciebie nie obejmowały? lepiej sie interesuj rewaluacja renty
-
Myśle ze kłótnia jest naturalna sprawą, w każdym związku powinnna co jakis czas wybuchac kłótnia zeby wyrzucic z siebie duszone urazy. Mi sie wydaje ze do kłótni trzeba mniec odpowiedni podejscie, nie patrzec na nia jako cos ostatecznego i całkowicie czarnego, trzba próbuwac ja wykorzystac. Ja z takim podejsciem kłóce się, ale gdy złe moce wygasają, i mija apogeum erupcji od razu przystępuje do załagadzania sytuacji. Ostatnio miałem taką kłótenke która trwała dobre 15 min i wtedy zuważyłem ze w pewnym momencie sprzeczyki te siły do kłócenia sie osłabiaja i wtedy można zacząć pracować nad załagadzaniem sytuacji.
-
mógłby ktoś wyłączyć tego bot-a?
-
Szomanska rozstała sie z Radwanem@?!?!@@@!@!??!???????!!?!?! a juz myslałem ze nic nie wydarzy sie w moim zyciu
-
Patologie na portalach - nowy sposób na reklame?
neon odpowiedział(a) na SrebrnaSowa temat w Socjologia
trzy szczeliłem -
Patologie na portalach - nowy sposób na reklame?
neon odpowiedział(a) na SrebrnaSowa temat w Socjologia
Nic ci nie umknie -
Patologie na portalach - nowy sposób na reklame?
neon odpowiedział(a) na SrebrnaSowa temat w Socjologia
aby zdechła ta zdzira w meczarniach. -
Kaczynski jest zdecydowanie wytrawniejszym politykiem.
-
Np. na youtube Tolle Mooji Osho Wilber Watts chyba tez o tym mówi, są też młodzi przebudzeni, jest tego troche.
-
No tu piszesz co inego, gupisz sie w swojej niewiedzy poprostu. Nie da sie tego zrozumieć, ponieważ żaden umysł tego nie obejmnie, nie wiedział tego budda, nie wie dalajlama, nie wie tolle, nie wie nikt, jedni mówią na to kosmiczna energia, drudzy tao, inni bog i tak sobie definiują to, ale tak naprawde istota tego umyka myślącemu umysłowi, stan ten jest niedefiniowalny i nie można go pojąc, a w trakcie doswiadczenia myslacy umysł zanika, rozpuszcza sie, wszystko jest jednym nie ma rodzielnosci. jeszcze nawet jednej cegły nie wmurowałeś, a już pouczasz kogos kto wybudował pół domu.
-
Przynajmniej bedzie ciekawie
-
Też odniosłam wrażenie, że to prawdziwe znaczenie rozmyło się w odmętach mistycyzmu i jego podróbek. Operują tym terminem aby nadać swojej bajce wiarygodność Nie popełniłem błędu ponieważ w ten sposób przebudziło sie wiele osób, i to nie był mój wybór, poprostu w pewnych okolicznościach rodzi sie w tobie ten pęd, cos cie tam ciągnie i racjonalny umysł ma niewielki wpływ na to, to jak z miłością. Nie chciałem stać sie półbogiem, prosze cię, próbuj czytać ze zrozumieniem, szukałem prawdy i szczęścia, przecież ty szukasz tej trwałej błogości i to jest nawjieksza ułuda drogi duchowej. Nie ma na tym świecie czegoś co jest trwałe, może oprócz tego "ducha" okalającego wszystkie rzeczy, i którego może doświadczyc w satori. p.s nikt nie wie o co w tym chodzi, nie próbuj uczyć ojca dzieci robić
-
Myśle ze ta komerycyjna medytacja 30 minuntowa raczej nie zrobi nikomu krzywdy, ja natomiast byłem na takim etapie w zyciu, ze postawiłem wszystko na jedną kartę, to nawet nie ja postawiłem zycie to zrobiło za mnie, i tak sie to ułozyło ze w internecie natrafiłem na forum na którym było pare osób na podobnym etapie, przebudzić sie, odnaleźć prawdę, mistrzowie, w ciągu dnia albo sie medytowało, albo myślało o medytacji, albo "podróżowało sie" po zakamarkach głowy w poszukiwaniu jakiego klucza, którym można byłoby otworzyć te duchowe drzwi. I tak całe dwa lata, wycofany ze społeczenstwa, sam na sam ze sobą i własnym umysłe, to był poligon. Bo pierwsze kroki w duchowosci to błądzenie we mgle, nawet człowiek niewie czego szuka, czego sie złapac, a te filmy z mistrzami z jednej strony mobilizuja, bo rozposcieraja przed tobą wielka wizje nirwany i pieknego czystego magicznego i tajemniczego zycia-niedostepnego dla wielu istnien ludzkich, z drugiej utrudniaja ponieważ buduja wyobrazenia o tych duchowych uniesieniach, wyobrazenia które niewiele znaczą, poniewa zadne słowo nie moze otworzyc tych duchowych wrót. w ogóle uważam że mówiac duchowe to jest nadużycie, duchowsc, to mi sie kojarzy z czyms ludzkim, ale wyrozumiałym, cierpliwym, tolerancyjnym, spokojnym. A mistyka oddala od tego co ludzkie, mistyka, ta intensywna, i systematyczna przenosi ludzkie jestestwo w inny, bardziej zmysłowy, intuicyjny marzycielski ale i niezrozumiały, niebezpieczny swiat. Tam w głowie czycha wiele pułapek wiele różnych naturalnych obrońców ładu, który tu panuje, i który ktoś tu ustalił, i bawiąc sie z tymi siłami psychicznymi, a bedąc zależną i niedojrzałą osobą, można sobie niezłe kuku zrobić.
-
Zdecydowanie Clinton ze wzgledu na podchody Trumpowskie do Rosji, której nienawidzę.
-
Poszperaj troche po internecie, tylko w necie każdy kto podnosi ręke na medytacje to ograniczony umysłowo katotalib. Ken Wilber, autorytet w dziedzinie trascendencji, mówił ze nie wie co jest powodem tego, że wielu medytujacych wpada w wachania nastroju, zaburzenia rytmu serca, a jeszcze innym medytującym zalecał ....psychoterapie. A Ty rób co chcesz, Twoje zycie.
-
Co do integrowania sie, to nie jest kwestia twojej woli. Ja w duchwosc zabrałem swoje problemy, i wiekszość z nich została po przebudzeniu, wiec gdzie jest ta mityczna wolność? Doskonale rozumiem ze nie moge byc w tej tematyce żadnym autorytetem, ale myśle że przy duzym szczesci gdybyś napisał do Dalajlamy jakiś list, i zapytał go czy medytacje i mistyka mogą wiązać sie z niebezpieczenstwem, czy uwalnaja cie od czegokolwiek, czy oblewaja cie wiecznym szczesciem i setki innych bzdur, mysle ze mógłby ci on szczerze odpisać. na dalekim wschodzie takie głupki jak ty czy ja wierzą ze te świete barany bez szkoły potrafią latać, lewitować, przemieszczają rzeczy siłą wolni znikać, czarować owoce, przediwduja przyszłość i setki innych. choć wierze w to, ze potrafią oni pewne magiczne sztuczki ale bez przesadyzmu.
-
atic, Fundamentem zazwyczaj jest cierpienie. Nie wilczając dalekowschodnich tradycji, ale i tam niewielu bierze sie za prawdziwą mistyke, ponieważ jest to niezwykle trudna droga, droga pod prąd.Mówisz "całą duchowosc" - te kulminacyje doświadczenia nazywane przebudzeniem (ja lubie nazywac je satori) zaweira w sobie samą esencje duchowosc, to jest wstrząs- rozpoznajesz pewne zjawiska zachodzace w naturze itp. nie mozna doznać czegos wyzszego w duchowosc. Lecz to doświadczenie mija jak każde inne, natomiast zostawia w tobie ślad, to jak zjedzenie pigułki w matrixie. Nie jesteś już pod autorytartym wpływem umysłu, sam umysł zmniejsza swoją aktywność, poprostu nie ma juz w codzniennej rutynie takiego natłoku myśli, twój umysł otwiera sie na mądrość, natomias zaobserwowałem że bystrościa moze być troche słabiej, coś za coś. No więc to jest takie preludium do całej tej duchowosci, doznajesz satori- dokładnie widzisz i masz swiadomosc, co znaczy "walić do otwartych drzwi" i wtedy już nic nie musisz w duchowosci robić, ponieważ od tego momentu tracisz zainteresowanie np. rozrywkami i np wolisz isc na jakis dłuzszy spacer. ja np byłem zawsze maniakiem gier, teraz w ogóle tego nie tykam bo mój umysł uznam że matrix w matrixie to ju za wiele. Ale są ludzie którzy po doznaniu satori chcą doznać jakiego mitycznego oswiecenia, które prawdopodobnie nie istnieje, i medytują medytują medytuą rozpuszczajac w medytacji umysł, własna identyfikacje z umysłem, chca wiecej buddy niz osobosci zbudowanej z fałszywych wyobrażen na temat tego kim jesteśmy- ich i nasz wybór. Dla mnie nie ma róznicy między grubasem jedzący hamburgera w mcdoldzie, ksiedzem w konfensjonale i buddą, wszysc oni są tylko przejawem natury, a to ze jeden sie uwaza za mesjasza a drugi za nic nie wartą osobe jedynie jest uwarunkowaniem ich umysłów. Nie moge doznać innych doswiadczen duchowy niz reszta tych popaprańców, ponieważ ty nie możesz uzyskać innego orgazmu z kobieta niz ja. Tzn. oczywiscie mozna byc rózna intensywfikacja, twój i mój umysł mogą na rózny sposób interpetować orgazm, ale orgazm to orgazm, nienawiść do nienawiść, miłość to miłość. Zreszta ja ci mówiłem ze tu nie o orgazm chodzi tylko o kego konsekwencje, poniewaz orgazm trwa 1 min a zycie składa sie z milionów takich minut.
-
atic, Wiem ze nic nie przeżyes, bo szukasz. Tego sie nie da zapomnieć, nie da sie cofnąć do momentu z przed doświadczenia, ponieważ nie jest to tylko kwestia pamięci, a jak juz mówiłem zmeinia sie sposób w jaki patrzysz na świat, zmienia sie funkcjonowanie twojego ciała i umysłu. Wiem co myślisz o mistykach bo byłem takim samym naiwniakiem jak ty. Ci co kupują te bajki o wolnosc, o kontrolii umysłu, to najczesciej naiwni i pogubieni ludzie
-
Skąd możesz wiedzieć o czym piszemy skoro nigdy tego nie doswiadczyłeś, a jedynie znasz jakis opis tych odczuć? Zreszta, same te szczytowae doznania mozna uzyskac pare razy w zyciu. Do tego cos musiałeś źle zrozumieć bo tu nie chodzi wcale o te doznania a o konsekwencje które one ze sobą niosą, zmianą postrzegania rzeczywistości, zmiana funkcjonowania twojego umysłu, a nawet ciała. Karmisz sie jakims opisami a to nie dobrze bedzie słuzyc twojej drodze, jezeli w ogole na nia wyruszysz, ponieważ caaały ten bagaz wyobrażen który sobie zbudowałeś na temat mistyków, buddów itp jest błędny i fałszywy.
-
Pożądane? pożądane jest jakieś mityczne wyobrażenie na temat tego stanu, nawet nie wiesz jakie za sobą skutki pociąga dotarcie do niego, i nie chcij wiedzieć.
-
Nie ma dla mnie znaczenia nazwa tego doświadczeia. Mam za sobą dwa lata intesywnej praktyki, i moze nie bedzie brzmiało to skromnie jeśli powiem że większosc tych stanów jest mi znana. Moje najgłębsze satori trwało 2 dni, aktywnosc umysłowa spada prawie do zera, zmysły sie wyostrzaja, emaptia wzrasta do ogromnych rozmiarów, wielki spokój, twarze ludźi troche jak skreskówek, w eterze jakieś świecidełka. Ty myślisz że czeka cie wielka przygoda, a to jest walka z demonami. A najlepiej przeczytaj sobie książkę Pułapka Stachury, człowiek który dążąc do tych wielkich doświadczeń popełnił samobójstwo i opisał szaleństwo w które sie wpakował.