Skocz do zawartości
Nerwica.com

marwil

Użytkownik
  • Postów

    1 932
  • Dołączył

Treść opublikowana przez marwil

  1. comatom, Nie wyleczysz się tym. Prawie w to zabrnąłem. Ułuda spokoju.
  2. Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion. Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał. Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego. Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen. Szanuje każde wyznanie, rownież tych plujących na wiarę. Bóg jest milosierny i nawet jeśli z Niego szydzicie, szanuję to. ( do pewnego stopnia) Przykro mi, ze nazywacie Święta Bożego Narodzenia szopką Jeśli uważacie, ze ktoś umarł nadaremnie na krzyżu za Wasze zbawienie, to chwała Wam za to. Nawet nie porównujcie się do niego. (wszyscy jesteśmy) Przestańcie jęczeć, Wasi bozkowie ( tu wpiszcie co chcecie) są jedynie Waszymi niespelnionymi mrzonkami, indywidualnymi wyobrazeniami, lub ich nie ma. Każdy cep powinien pojąć, ze jego własne ego nie wzięło się z dupy lub z glona czy od małpy.
  3. NieznanySprawca, masz w kubku, to o czym pieje hasło poniżej?
  4. Ludzie, nie porównujcie się do psów, czy szczurów! http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyuczona_bezradno%C5%9B%C4%87 Nawet zdrowi mogą wynajdować u siebie elementy różnych defektów psychicznych, a co dopiero chorujący na depresję (u nas akurat w przebiegu Chad). To zrozumiałe, że przy Chad, będąc nawet w stanie remisji nie będziemy podejmować niektórych wyzwań, inicjatyw. Bo mamy świadomość, że prędzej, czy później przyjdzie moment życia, w którym nie podołamy kontynuowania ich. To nie jest bezradność wyuczona, tylko raczej wymuszona. Jeśli w depresji umycie się stanowi wyzwanie, to co mówić o np. podejmowaniu pracy? Skoro już mam być tym psem, to ok. tylko, że nie mam klatki z której łatwo uciec. Jestem zamknięty w tej rażącej prądem. Tylko że pies nie wie, a ja wiem (jak rozmawiać trzeba z psem ), że gdy będzie możliwość ucieczki z klatki (tzn. powrót do względnego zdrowia), to trzeba i można z niej uciec. Nie zamierzam swojej świadomości stawiać na równi z psią. Jeśli mam być szczurem pływającym w kółko, też ok. Już kilka razy skorzystałem z pomocnego kija (okres remisji) i nie zamierzam tonąć. A problem aspiracji, ambicji, porównywania się z resztą społeczeństwa, perspektyw? Gdyby nie rodzina już bym siedział u buszmenów, gdzie wszyscy są równi sobie i zapieprzał z dzidą za mięsem, bo największy problem to co do ogniska włożyć. A jeszcze najlepiej z rodziną, żona nazrywałaby kłączy i jagód dla urozmaicenia diety. Gdybym się złożył, reszta plemienia by mnie wykarmiła, bo dbają o chorych. Mania powodowała by co najwyżej większą aktywność w polowaniu i ew. zorganizowanie plemiennej orgii. Bez zaciągnietych kredytów, rachunków, opłat, problemów z prawem, utratą pracy, z tym całym industrialnym syfem, gdzie wszystko tak naprawdę kręci się wokół kasy (być albo nie być). Właśnie tak, chcę żyć nawet tu w Polsce jak półbuszmen w kurnej chacie bez prądu i tv. Hodować dwie świnie rocznie, mieć warzywniak i drewno z lasu. Niestety płodząc potomstwo nie mogę skazywać go na takie życie w tym systemie. Także męczę się tylko dla niego. (dla Niej) i w tym doszukuję się sensu swojego cierpienia. -- 14 gru 2013, 17:15 -- kolejna moja utopia...
  5. marwil

    Nasze sny

    Ok, No tak... Szukałem sen, przyśniło, temat mi nie wyskoczył. Będę pisał i zaglądał.
  6. Dzisiaj rano zjadłem ostatni okruch alprazolamu. Ok. 0,125mg. czuję się dobrze (tzn nie obserwuje skutków odstawienia). znikły objawy występujące przy redukowaniu dawki- skurcze mięśni, potliwosc dłoni i stop, niepokój. Sen staje się głębszy, bez wybudzeń. Nie czuje potrzeby wzięcia leku. Brałem go w sumie krótko bo zaledwie 90- parę dni. Dziękuje wszystkim, których wpisy uświadomiły mi zagrożenie i zmotywowały do odstawienia.
  7. Nie licz na rentę wyższą niż parę stów.
  8. Idiota to dawne określenie człowieka uposledzonego umysłowo. Osoby cierpiące na różnego typu zaburzenia są często poprzez swoje przeżycia ponad "normalnym" plebsem.
  9. marwil

    Nasze sny

    Przysnił mi się dzisiaj znowu psychiatryk. Z-ca ordynatora pytający jak się czuję, a ja chcąc wyjść odpowiadam mu, ze dobrze. On pyta- na pewno? - nie, kurwa najchętniej bym wrzeszczal albo komuś zapierdolil - nie wytrzymalem zrywając się z koja i mieląc łapami w powietrzu. Wary miałem spierzchnięte. Nie ma wypisu - usłyszałem. A huj ci w oko. Wpierdoliłem się do dyżurki ze śpiewem na ustach. Podałem grabę pielęgniarzowi, który za chwile okazał się pacjentem. Byłem w swoim zywiole, pieśni cisnely się na usta, a reszta wariatów mi wtórowała. W końcu przebudzilem się... Własne łóżko, ja bez klucza, ulga.. ale wary spierzchnięte i pić się chce.
  10. Podbijam, macie jakieś plany? Zamierzam wziąć się za ruch fizyczny.
  11. marwil

    Prokrastynacja

    Autodestrukcja, W przypadku prokrastynacji niezależnej od innych zaburzeń psychicznych- zgodzę się. W przypadku depresji (z doświadczenia), ustępuje powoli razem z nią, wymagając początkowo pracy nad sobą. Właśnie postanowiłem odkleić się od krzesła, jechać na stację zatankować wersję i kupić zapas fajek i browarów na weekend. A próbuję to zrobić od kilku godzin. Prokrastynacja nie obejmuje przypalania papierosów, otwierania przechylania i połykania piwa. W nieznacznym stopniu obejmuje za to zabranie się do spożywania posiłków.
  12. marwil

    Prokrastynacja

    Linki z początku wątku nie działają, więc wklejam link do wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja Pomimo wielu podobieństw należałoby odróżnić depresyjną niemożność zmuszenia się do działania, związaną z obniżonym nastrojem, anhedonią i zahamowaniem psychoruchowym, zmęczeniem od klasycznej prokrastynacji występującej niezależnie od depresji i innych zaburzeń. Obserwuję w swojej depresji wiele cech prokrastynatora ale też niektóre z nich w ogóle nie występują. Chociaż część objawów depresji już u mnie ustępuje, lub ma lżejsze nasilenie, niemożność podjęcia działania wysuwa się na pierwszy plan i staje się obok nasilonej anhedonii najbardziej uciążliwa. Zgodziłbym się na wynalazek typu niezdejmowalna obręcz na kostkę (jak u więźnia) z zaprogramowanym grafikiem zadań. W braku realizacji pieszcząca kończynę prądem jak z paralizatora aż do skutku. Słabym ogniwem pomysłu jest weryfikacja przez urządzenie wykonania czynności.
  13. Mam rentę. Pracuję (firma rodzinna więc na minimum i luz)
  14. marwil

    lęk

    smutna82, było zle 7 lat temu? Minęło. Teraz tez tak będzie. Jak w banku. Tylko nie oczekuj cudu z dnia na dzień. Powrót do całkowitego zdrowia zajmuje tygodnie, miesiące.
  15. Pomału, pomału strawiles już tyle. Masz raczej bliżej niż dalej. Trzeba się z tym oswoić, przyzwyczaić i nauczyć znosić. To wszystko mija, tylko w pyte czasu zajmuje. Chwilowo niby do zniesienia ale miesiące to parszywa tortura. Wychodzisz z domu, to już duży sukces, masz sile tu pisać, starasz się o robę. Masz świadomość co się z tobą dzieje i miej świadomość, ze to przejściowe. Wybacz sobie ten stan, teraz wyżej dupy nie podskoczysz ale gwarantuje ci ze będziesz mógł z tego kiedyś nawet żartować. BF3 multiplayer czeka na mnie cierpliwie. Może się tam kiedyś spotkamy z radością podrzynając gardła leszczom.
  16. To jest maska depresji, obręcz, kask depresyjny.
  17. marwil

    Pod Trzeźwym Aniołem

    Polecam książkę "byłem na dnie, a Bóg podał mi rękę" Dostałem ją przypadkiem. Dała mi dużo do myślenia, jeśli chodzi o nałogi.
  18. marwil

    lęk

    smutna82, Wydaje mi się, że każdy inaczej odczuwa lęk i niepokój. Mogą być cechy wspólne, mogą występować przy tym różne myśli. Postaraj się te przykre uczucia wytłumaczyć sobie jako przejściowy objaw chorobowy, który w końcu minie. Nie będzie trwał wiecznie. Nie nakręcaj się takimi myślami. Bardzo krótko się leczysz, musisz trochę poczekać na efekty ale w końcu poczujesz się lepiej.
  19. marwil

    lęk

    Tak, Miałem to w depresji. Stały niepokój lęk. Nazywa się chyba lęk przedsercowy. Więcej do powiedzenia powinni mieć typowi lękowcy. A Ty jak go odczuwasz?
  20. marwil

    lęk

    Uff, dobrze, że nie mam lęków i niepokoju. Kiedyś miałem. Nie były spowodowane żadnymi sytuacjami, czy zdarzeniami. Miałem lęk wolnopłynący od umiarkowanego do silnego i napady lęku. Umiejscowiłbym go w klatce piersiowej. Opisałbym to jako uczucie nieuzasadnionego zagrożenia, z chęcią ucieczki, trwożliwe wyczekiwanie. Napad lęku to coś podobnego jak przy wystraszeniu kogoś wrzaśnięciem, wybuchem petardy, czy wzdrygnięciem na horrorze, tylko trwające długo i mające o wiele większe nasilenie. Najlepsza pozycja na przeczekanie napadu to leżąca ze zwinięciem się w kłębek.
  21. Od kilku miesięcy biorę nowy lek. Stałem się od tej pory nadwrażliwy na dźwięk, hałas. Wszelkie dźwięki bywają drażniące. Najbardziej wysokie tony (np. w muzyce). Najlepiej czuję się w ciszy. Chociaż nie sprawia mi to wielkiej przykrości ale jest bardzo irytujące, to wyłapuję z otoczenia ludzkie pociągnięcia nosem, nawet te najcichsze. Co dziwne, również gdy sam nieświadomie pociągnę nosem, to mimowolnie wyłapuję ten dźwięk. Niemiłe mi są także westchnienia ludzi, westchnienia z jęknięciem i ziewania ale nie w takim stopniu jak pociąganie nosem. W którejś z poprzednich depresji nie mogłem zdzierżyć szczekania psów i krakania wron, kawek, kruków, gawronów.
  22. Ta obojętność i brak uczuć bywa wynikiem choroby, ale także może być skutkiem niektórych zazywanych leków. Brak uczuć i emocji, obojętność miałem po neuroleptykach i SSRI. Na obecnym leku, chociaż zle się czuję uczucia i emocje powróciły. Libido rownież. Niestety pojawiło się rozdraznienie, niecierpliwość, nerwowość, wybuchy gniewu. Może to dziwi ale nigdy w depresji nie miałem mizantropii. Niechęci, czy nienawiści do innych. Ludzie zwyczajnie mnie meczyli i dlatego ich unikalem. Wiedziałem, ze problem tkwi tylko we mnie. Teraz nie mam już niemożności działania, tylko brak motywacji i niechęć do do podjęcia czynnosci. Spotkałem się tu z określeniem prokrastrynacja. No i nic mi nie sprawia przyjemności, nie interesuje. TV tylko denerwuje. Grać się nie chce. Czasem jakiś lajtowy kawałek w radio wpadnie w ucho. Daje radę już poczytać trochę książkę. Zmęczenie bez powodu mocno dokucza. Depakiniarz piszesz, ze podoba Ci sie w tym swoim świecie? To dla mnie niezrozumiałe. Chyba, ze chodzi Ci o to, ze będąc sam i zle się czując masz święty spokój.
  23. Lutek, Ja nie mam NN a mam taką czaszkę z wyrostkiem u dołu potylicy. Na 100 % kształt czaszki nie warunkuje żadnych zaburzeń. W niektórych kulturach np u Indian południowoamerykańskich ciasno wiązano dzieciom głowy i ich czaszki były bardzo wydluzone (ala Alien) i było to bodajże wyznacznikiem statusu społecznego. To tylko kość, nie ma to wpływu na mózg.
  24. khaleesi, to taki guzek z tylu głowy na dole. Nie u wszystkich jest mocno zaznaczony. Widoczny jest zazwyczaj u golących głowę na 0. Niektórzy mają czaszki wypukle z tylu jak u faraona, u tych guzek jest bardziej widoczny ,inni plaskaty, jak gdyby całe dzieciństwo lezeli na wznak.
  25. Część skalista (Piramida) czaszki Jest kształtu czworościennego ostrosłupa, którego oś długa ustawiona jest pod kątem 45 stopni do płaszczyzny strzałkowej. Szczyt piramidy skierowany jest do przodu i przyśrodkowo a podstawa jest skierowana bocznie i uległa zrośnięciu z powierzchnią wewnętrzną części łuskowej i sutkowej. Szczyt piramidy zawiera otwór wewnętrzny kanału tętnicy szyjnej ograniczający otwór poszarpany. Szczyt, podstawa i krawędzie piramidy * Szczyt piramidy – jest szorstki i nierówny. Wnika do kąta utworzonego przez brzeg tylny skrzydła większego oraz trzon kości klinowej i część podstawną kości potylicznej. Leży w nim otwór wewnętrzny kanału tętnicy szyjnej (łac. foramen internum canalis carotici). Stanowi tylne ograniczenie otworu poszarpanego (łac. foramen lacerum). * Podstawa piramidy – Jest zrośnięta z wewnętrzną powierzchnią części łuskowej i sutkowej kości skroniowej. * Krawędź górna – jest najdłuższa i wolna. Jest położona między powierzchnią przednią a tylną. Ma wyżłobiony rowek – bruzdę zatoki skalistej górnej (łac. sulcus sinus petrosi superioris) dla równoimiennej zatoki żylnej opony twardej mózgowia. Na całej jej długości znajduje się przyczep namiotu móżdżku (łac. tentorium cerebelli). Ogranicza dół tylny czaszki od dołu środkowego czaszki. * Krawędź tylna – Łączy się z brzegiem bocznym części bocznej i podstawnej kości potylicznej. Tworzy wcięcie szyjne (łac. incisura jugularis) przedzielone wyrostkiem śródszyjnym (łac. processus intrajugularis). * Krawędź przedna – najkrótsza. Rozciąga się między powierzchnią przednią a dolną. W dole środkowym czaszki w swym tylnym odcinku łączy piramidę z łuską i występuje tu szczelina skalisto-łuskowa (łac. fissura petrosquamosa). Swym przednim odcinkiem łączy się z kością klinową i występuje tu szczelina klinowo-skalista (łac. fissura sphenopetrosa). * Krawędź dolna – Jest bardzo nieregularna i słabo się zaznacza na powierzchni zewnętrznej podstawy czaszki. Stanowi wyrostek skalisty, który wklinowuje się w obręb przyśrodkowego odcinka szczeliny bębenkowo-skalistej, dzieląc go na dwie osobne szczeliny. Chodzi chyba o "wyrostek skalisty" też mam wystający z tyłu czaszki
×