Skocz do zawartości
Nerwica.com

aardvark3

Użytkownik
  • Postów

    726
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez aardvark3

  1. Nie tyle chodzi o opinie innych ale o mnie sama. Nie chce byc niechlujna. Chodzi glownie o ubior. Nie o styl bo lubie wygodne ciuchy (na codzien getry i jakas tunika albo dres i podkoszulek) - tylko o ich czystosc. Zdarza mi sie czasami ze mam gdzies na rekach plame z farby czy bitumu ktora mi umknela przy myciu i jakos szczegolnie sie tym nie przejmuje. -- 15 sie 2014, 08:50 -- Ach, zapomnialabym o najwazniejszym: - najpierw obowiazek, potem przyjemnosc...
  2. U siebie. Dzieci sa dziecmi i to normalne ze sie uswinia. Zreszta nie przypominam sobie zebym je rugala za to. Mnie np nie daje spokoju plama na ubraniu ktora przez przypadek sobie zafundowalam i musze sie natychmiast przebrac, plame wyczyscic odplamiaczem itp. Jesli jestem poza domem i nie mam mozliwosci zmiany szat - wtedy mnie to cholernie dreczy
  3. co do ubrudzenia, poplamienia itp tez jestem dosc restrykcyjna.
  4. Mozna. Na szczescie mam swiadomosc co sie ze mna dzieje i dlaczego. Bylo juz duzo lepiej ale niestety, moje eks-malzenstwo przywolalo i utrwalilo pewne dysfunkcje. I teraz niejako borykam sie z nimi od nowa ale juz z innym, dojrzalszym nastawieniem. Zastanawiam sie, czy nie mam natrectwa mycia rak ale moze to wynik czestego obcowania z farbami, werniksami itp artystyczno-budowlanymi mediami. A tu sie nie da w rekawicach -- 13 sie 2014, 18:25 -- Bo, jak widac, tu same takie potrzaskane dusze, potluczone osobowosci...
  5. aardvark3

    Filmy i seriale

    No i nareszcie perelka sie trafila! Malo znana staroc - niemiecki film historyczny "Der Tod des weißen Pferdes". Nie wiem czy jakies polskie napisy sa, moja wersja ma wbudowane angielskie (korzystam z non-mainstreamowego zrodla, jak ktos chce to na priva podam). "The Knick" mam sciagniete (pierwszy odcinek) i zamierzam z moim obejrzec. Tematyka nie powiem - ciekawa i nietuzinkowa. Polski film "Ostatnie pietro" - anatomia szalenstwa ale zbyt czarno-bialy jak na moj gust. Mam w kolejce takze "The Leftovers"... Jak zycia starczy
  6. A, i jeszcze to, ze nic nie jest dzielem przypadku tylko albo celowego dzialania albo bezmyslnosci. Celowe dzialanie moze byc powodowane zlosliwoscia. Jesli zachorowalam - jest to wylacznie moja wina bo najprawdopodobniej nie dbalam o siebie odpowiednio - czyli tak jak tego wymagali rodzice. I pewnie zdejmowalam czapke z glowy w zimie kiedy znalazlam sie poza zasiegiem wzroku (matka czesto patrzyla przez okno dopoty, dopoki nie zniknelam jej z pola widzenia kontrolujac czy ide prosto, mam tornister na plecach a nie w rece jak lajza, czapke na glowie i zapieta kurtke i czy - o zgrozo - nie zjezdzam na tornistrze z gorki jak dziecko jakichs pijakow). Jak mialam jakis problem - sama sobie jestem winna bo to zrobilam czy tamtego nie zrobilam. I nie bylo tlumaczenia - matka wiedziala lepiej. W koncu sama nie mialam pojecia co jest prawda - czy moje wlasne doswiadczenia czy to co ona mi wmawia. Do dzis mam problem czasami z "wierzeniem wlasnym oczom"; nieraz kilkakrotnie sprawdzam czy np nic nie jedzie z przeciwnej strony albo czy zamknelam drzwi/zakrecilam kran/wylaczylam bojler. Stworzylam sobie nawet takie "rytualy" - jak zamykam drzwi patrze na skrzynki i kosze z kwiatami. Wtedy pamietam ze na 100% drzwi zamykalam
  7. aardvark3

    Filmy i seriale

    Dzieki, wlasnie sie przymierzam Ostatnio ciagne "Utopie" (juz drugi sezon) - i polecam. Odjechany serial, mistrzowsko zagrany. "Under the Dome" rozjechalo sie w szwach i zrobilo sie gowno z makiem. Podobnie z innymi serialami ktore sie zapowiadaly ciekawie - "tak dobrze zarlo i tak szybko zdechlo. Skandynawskie seriale trzymaja poziom. Wkrotce zabieram sie za "Borgen". Wczoraj wrzucilam "The Sacrament" bedac przekonana iz to kolejne goowienko jakich ostatnio plaga. I dosc mile mnie zaskoczyl. Z butow mnie nie wywalil ale ogladalo sie ciekawie. Mam w zanadrzu "Gimme Shelter" w ktorym podobno rewelacyjnie gra Vanessa Hudgens i musze to obadac na wlasne oczy. Tylko czasu brak...
  8. [videoyoutube=7HRKwyGSLOk][/videoyoutube] bo sobie wlasnie uswiadomilam, ze RG to do mojego B podobny... albo kuzwa odwrotnie -- 13 sie 2014, 01:12 -- a ogolnie to siedze w moim ukochanym IQ [videoyoutube=n7ocO-rOF_4&list=RDHCjqzmw1QvsUM&index=47][/videoyoutube]
  9. A jaki ma wybór pięcioletnie dziecka zdane tylko na rodziców? Czuję się winna, że nie uciekałam z domu mając 10 lat, tak to był zły wybór i moje nieudacznictwo. Mialam na mysli rodzicow obwiniajacych dzieci za to ze np nie zrobili kariery (bo sie dziecko urodzilo) czy podupadanie na zdrowiu (bo ty mnie wykanczasz swoim zachowaniem). My jestesmy, niestety, "plodem" owych dysfunkcji - ale coz z tym robimy - czego dowodem jest wlasnie to forum. Przykro mi, ze zle sie zrozumielismy ale to niedoskonalosc systemu porozumiewania -- 12 sie 2014, 23:08 -- Bo tutaj czesto padaja cytaty z rodzicow - i ja moglabym co nieco przytoczyc ale autentycznie nie chce mi sie gmerac w pamieci... Jakby dziecko bylo winne temu, ze na swiat przyszlo. A ilez z tych dysfunkcyjnych rodzicow zmajstrowalo sobie kolejna latorosl "zeby ratowac podupadajacy zwiazek". I niestety, jak to bylo do przewidzenia - pachole zwiazku nie skleilo tylko doszly obowiazki, wstawanie w nocy, kupki, zupki - a miala byc sielanka, cud, miod, orzeszki i milosc az po grob.
  10. @mark123 - podobnie bym ujela pewne kwestie. Odczuwam dziwna wiez z osobami ktore maja podobne matryce myslowe. Przez wiele lat wydawalo mi sie, ze tylko moje myslenie jest tak przeslicznie popierd*lone. Globalna wioska pt. internet ogromnie mi pomogla. Jest nas wiecej. A od siebie dodam jeszcze: - jesli cos wiesz to trzymaj dla siebie bo bedziesz tylko sie wymadrzac a nikt tego nie lubi (i tu znow zahaczenie o "robienie sobie wrogow" co z kolei prowadzi do zagrozenia) - sprawianie problemu swoja osoba (postepowaniem, opiniowaniem itp - czymkolwiek co mnie dotyczy w obcowaniu z innymi) jest bezwzglednie zabronione! Jesli nie jestem w stanie ulatwic i uproscic komus zycia to lepiej nic nie robic i nie wchodzic w jakiekolwiek interakcje z ludzmi.
  11. Kazdy odpowiada za wlasne zycie - a miara dysfunkcji jest obwinianie innych o swoje nieudacznictwo czy zle wybory.
  12. Jak sobie dzisiaj jechalam do miasteczka - przypomnialo mi sie jeszcze cos takiego. Przekonania, ktore staly sie moim wieloletnim koszmarem (jak zreszta wszystkie dysfunkcyjne "aksjomaty"). Nie istnieje cos takiego jak bezinteresownosc. Dawanie i otrzymywanie czegos za nic. Zawsze cos sie za tym kryje. Zawsze trzeba sie rozliczyc z tego co ktos nam daje - predzej czy pozniej. Jesli dotyczy to czyjegos czasu, pieniedzy itp to trzeba sie wytlumaczyc dokladnie jak sie tym rozdysponowalo. Moge zostac oskarzona o cos, czego nie zrobilam kiedykolwiek i przez kogokolwiek. I nic nie bede mogla na to poradzic z wyjatkiem przyznania sie (nawet jesli nie wiem o co chodzi) bo innej opcji nie ma a bede miala choc swiety spokoj i sprawa zostanie zamknieta (traumy szkolne plus paranoja matki i jej ciagle oskarzanie mnie ze mam konszachty z kims kto chce ja powoli, sadystycznie wykonczyc poprzez np wdmuchiwanie w szpary w drzwiach zimnego powietrza.) Musze zawsze pamietac co i od kogo dostalam bo ta osoba na pewno sie kiedys przypomni a moze nawet upomni, zapyta co z tym zrobilam. Dostawac prezenty to cos w rodzaju psychicznego niewolnictwa - musisz byc wdzieczny i nie wolno zapomniec o tym. Najlepiej wiec nie dostawac nic. Dawac z siebie jak najwiecej ale niczego nie oczekiwac bo moze kiedys zasluze - a jesli nie to znaczy ze nie pracowalam odpowiednio ciezko i nie powinnam czuc sie rozczarowana. Nikt nie moze mnie przylapac na nic nierobieniu. Nie mam prawa czuc sie zmeczona i chora. Przez wiele lat czulam sie jak sztubak gdy ktos (nawet obca osoba) mnie zrugal (np na drodze). Czyli kazdy jest jakis "superior" i moze mnie z czystym sumieniem opierd*lic. A ja mam to zmilczec (bo tak bylo w domu rodzinnym). Jak o tym mysle teraz, po wielu latach - to widze jakis horrendalny zlepek paradoksow. Moze sobie cos jeszcze przypomne - ale tak sobie mysle, gdybym o tym opowiedziala moim dzieciom... Jazda bez trzymanki. -- 12 sie 2014, 17:14 -- Czyli kolejne przekonanie: inni sa lepsi, dokonuja lepszych wyborow itp. No jakze by inaczej
  13. Jakis czas temu uswiadomilam sobie swoje przekonania, wyniesione z rodzinnego domu i bedace zrodlem ciaglego leku, stresu, wstydu, strachu... Wiekszosc z nich mam juz (w glownej mierze) za soba - moze sie tylko czasem jakies odlegle echa odzywaja. Ale lista sama w sobie przedstawia sie imponujaco - nie wolno nikogo (nikogo! nawet obcych, przypadkowych ludzi!) wkurzyc, rozczarowac, wejsc im w droge itp - nie wolno nikogo wykorzystac, - nie wolno wziac od kogokolwiek - do tego zaliczaja sie prezenty, - nie wolno komukolwiek przeszkadzac, kolidowac z czyimis planami - sluchac co maja inni do powiedzenia, moje zdanie nie jest wazne jesli nie pokrywa sie z czyims i kilka osob wspomnialo juz o leku przed osmieszeniem na forum publicznym gdy cos nie wyjdzie albo rodzinnie-publiczna krytyka jakiegos zachowania czy powiedzenia czegos (przy czym to ja sama mialam na owym forum opisac problem: no, powiedz szybko co zrobilas! Co wtedy powiedzialas! Nie, nie to - ty dobrze wiesz tylko nie chcesz itp itd - ozeszk*rwa ale to bylo chore!!!) Musze byc perfekcyjna by zasluzyc na cokolwiek - ze o milosci nie wspomne. Musze zjadac wszystko z talerza bo rodzice ciezko pracuja na to zebym miala co jesc. Wszystko jest smaczne i dobre, nie ma czegos co "nie smakuje" - wszystko musi smakowac. Jesli mowie ze czegos nie lubie to znaczy ze przewraca mi sie w glowie, jestem zla i niewdzieczna bo to jest dobre i ja to musze zrozumiec. Bede miala prawo do bycia soba i robienia to czego chce, jedzenia tego co lubie jak bede pracowac i zarabiac - czyli "na swoim". Jak juz pracowalam - matka zmuszala mnie do oddawania jej CALEJ wyplaty i autoryzowala moje wydatki (nie, na to ci nie dam pieniedzy, nie potrzebujesz nowych butow) tlumaczac to bardzo logicznie ze "jestem za glupia zeby dac mi pieniadze bo bym od razu przepuscila" (co oczywiscie mowila publicznie na rodzinnych spedach i rodzina dzieki temu za takowa mnie uwazala - ch*j ze jedyna sposrod nich skonczylam studia - "takie studia to kazdy by skonczyl, mialas szczescie albo glupich nauczycieli co sie na tobie nie poznali") - a na stwierdzenie ze przeciez kiedys powiedziala iz "jak bede pracowac bede sama za siebie stanowic" zaslaniala sie tym, ze wciaz mieszkam u nich w domu i nie jestem "na swoim". Wszystko jest kwestia szczescia i zbiegu okolicznosci - a nie mojej ciezkiej pracy. Nie jestem zdolna do jakiejkolwiek pracy. To co robie jest niewazne. Nie jestem w stanie sama niczego zmienic. Nie licze sie. Kwestia szczescia jest nawet to, ze otrzymuje wyplate za swoja prace bo mogliby mi odmowic. Nic nie jest moje - ktos moze roscic sobie prawa do czegos, co nazwalam moim i bedzie mial racje. Nie mam nic i jestem nikim. Nie istnieje. Wszyscy maja potencjalny wplyw na moje zycie.
  14. indianer - masz prawo do wlasnego zycia z Twoi rodzice manipuluja Toba poprzez wpedzanie w poczucie winy (i co teraz czujesz wobec nich? Czy to jest naturalne?). Mam to za soba w najlepszym wydaniu. Dlugo nie umialam sie odciac ale wreszcie, po wielu latach, udalo mi sie. Pomysl przede wszystkim o tym, co chcesz w zyciu robic i z kim chcesz je spedzic. Kochasz swoja dziewczyne? Akceptujesz ja taka, jaka jest? To z nia badz i nie ogladaj sie na opinie kogokolwiek, z rodzicami wlacznie. Jesli oni sa tacy jak to przedstawiasz to chocbys im dziewczyne ze zlota przedstawil, ideal chodzacy, piec fakultetow i honoris causa na Oxfordzie - i tak znajda w niej wady i nie beda jej lubiec - bo zabrala im syna. Twoi rodzice mieli dziecko po to, by dalo im wsparcie na starosc co jest skrajnym egoizmem - chyba tak mysla skoro postepuja jak opisujesz. Decydujac sie na dziecko bierzemy na siebie odpowiedzialnosc za jego wychowanie i "wypuszczenie" w swiat przyzwoitego czlowieka. A nie zabezpieczenia starosci (ergo: bycia ciezarem dla dziecka i uwazanie tego za zaszczyt).
  15. Toksyczni ludzie uzywaja calej gamy mechanizmow obronnych, by wyjsc na czysto. Podejrzewam, ze dalece w to wierza. Widzialam w akcji moich rodzicow i moich eksow. Zachowywali sie dokladnie tak samo by tylko nie przyznac ze popelnili blad. Ktos wspomnial o ego - i chyba to jest jedna z wazniejszych czesci skladowych ich sposobu myslenia. Wyparcie i wmowienie nam, ze nic takiego nie mialo miejsca a my zmyslamy przez co jestesmy niewierzytelni i nie mozna nam ufac (dwie pieczenie na jednym ogniu). Obracanie kota ogonem i wywolywanie w nas poczucia bezradnosci, bezsilnosci - i wtedy faktycznie zastanawiamy sie, czy to aby nie oni maja racje a nam sie tylko zdawalo (pranie mozgu). Wywolywanie w nas poczucia winy: jak mozesz tak nas oskarzac podczas gdy my dla ciebie tyle zrobilismy, tyle poswiecilismy - a inne dzieci dalyby wszystko zeby miec choc czesc tego co ty. Plus poczucie wdziecznosci bo przeciez nas wychowywali, karmili, odziewali - a mogli zabic (sorry, to taka figura stylistyczna sarkastyczna). Moja kuzynka do dzis ma takie myslenie, nic sie nie zmienila. Tak jej latwiej. Zaakceptowac fakt ze niektore dzieci same z siebie sa po prostu zle. Urodzily sie zle. Podala mi kiedys przyklad jakiejs sasiadki - urodzila syna w trudnych warunkach jako samotna matka, borykala sie z niedostatkiem, potem chyba wyszla za maz - a syn ponoc bardzo zly byl dla rodzicow. Ponoc chcial zabic ojczyma ale bezskutecznie. Uznano go za zlego. Ale kto wie co sie tam naprawde wydarzylo. I jak dyskutowalysmy na ten temat - ona nie przyjmuje do wiadomosci zadnych argumentow! Dziecko urodzilo sie zle i koniec. Jak zaczelam pracowac nad swoimi traumami z dziecinstwa to powiedziala ze psycholog mi pranie mozgu urzadzil. Ze nic takiego nie mialo miejsca. Uwaza swoich rodzicow za swietych. Fakt, ze byla jedynaczka dlugo wyczekana i holubiona, matka potrafila specjalnie dla niej isc na plac po ulubiony serek wiejski "bo Terenia lubi". Zreszta - pamietam ciocie i byla bardzo dobrym czlowiekiem. Jezdzilam z nimi na wakacje. Mam pozytywne wspomnienia. Zas ojciec mojej kuzynki przezyl pieklo po wojnie - byl przez 9 lat w celi smierci za dzialalnosc w AK. Pil przez lata. Kuzynka nie chce tego pamietac ale ja pamietam jak moja matka przyjezdzala do nich zeby go uspokajac (byl mlodszym bratem, mial na niego wplyw). Pamietam tez awantury. Kilka razy ciocia z kuzynka nocowali u nas. Dziwilam sie ze tak bez zapowiedzi przyjechali ale cieszylam sie z tego bardzo bo mialam towarzystwo do zabawy. Ona wyparla to calkowicie - chce pamietac rodzicow jako cudownych i nieomylnych, nie popelniajacych zadnych bledow. Tak jej latwiej w zyciu. Moze gdyby uznala prawde musialaby zbyt duzo zrewidowac i to godziloby w jej poczucie bezpieczenstwa, zawaliloby cala te misterna fasade jaka budowala od lat? Jej maz podziela moje zdanie na ten temat ale nie wyprowadza jej z bledu. To byloby jak ciagniecie lwa za ogon
  16. aardvark3

    Filmy i seriale

    "The Great Yokai War" Miike - zabieralam sie za to od kilku lat...
  17. [videoyoutube=tnFfKbxIHD0][/videoyoutube]
  18. [videoyoutube=6qc-dHWv-gs][/videoyoutube]
  19. aardvark3

    Potrzebuję pomocy...

    Do domu absolutnie nie wracaj - ucz cie wszelkimi silami radzic sobie poza nim. Twoj dom Cie wykonczy, jest toksyczny. Niszczy Cie. Nie masz tam czego szukac. Wiem, wiem - dom rodzinny powinien byc bezpieczna przystania ale niestety, dla nas wszystkich tutaj zgromadzonych nie byl lub nie jest. Niektorzy ludzie nie nadaja sie na rodzicow ale nie ma na to selekcji. I te wszystkie traumy sami musimy zaleczyc w doroslym zyciu, zeby nie uczynic sobie i innym piekla jakie nam uczyniono. Bo to poprostu nie w porzadku. Przedmowca napisal/a - szukaj terapii. Podpisuje sie pod tym. To dla Ciebie bedzie spore wsparcie. Szukaj tez moze zyczliwych, otwartych ludzi w swoim miejscu zamieszkania. Moze ktos z forum? Ktos z kim mozesz pogadac gdy Cie lapie dolek - chocby na skype czy telefonicznie. Nabierz odwagi, nikt Ci jej na tacy nie przyniesie. Masz dopiero 28 lat. Nie zmarnuj zycia przez przeszlosc bo tacy jak my sa na najlepszej drodze do tego. Dobrze, ze masz swiadomosc swoich dysfunkcji. To ogromny plus. Punkt wyjscia. Co do Twojego zwiazku... Moim bardzo skromnym zdaniem to nie ma sensu i kupy ani dupy sie nie trzyma. Nawet jesli ten zwiazek nie wypali - bedzie nastepny o podobnej motywacji. Nigdy nie poznasz co to znaczy gdy naprawde komus na Tobie (i vice versa) zalezy, nie dowiesz sie, co znaczy naprawde kochac i byc blisko z kims - nie fizycznie ale mentalnie, emocjonalnie, umyslowo. Co znaczy wsparcie osoby bliskiej i jak ogromna radosc daje gdy Ty ja wspierasz. Rezygnowanie z prawdziwej wiezi to skazanie sie na emocjonalne ubostwo (mam prawo tak mowic bo sama przez to przeszlam). Godzenie sie na byle co zeby co - nie byc samemu? A co - samemu gorzej niz w bezsensownym zwiazku? I skad Ty to wiesz ze zadna dziewczyna nie bedzie Cie chciala (a wogole co to za stwierdzenie: chciala nie chciala? Co to - kiecka na wystawie zeby chciala?)? Wszystkie na swiecie znasz? Na pewno gdzies tam jest taka ktora zaakceptuje Cie z calym dobrodziejstwem inwentarza ale Ty sobie sam to odbierasz przez uporczywa niewiare. Niczego ani nikogo nie musisz udawac. Twoi rodzice wbili Ci do glowy ich opinie o Tobie - Ty masz prawo miec zupelnie inne o sobie zdanie. I wcale nie musisz ich przekonywac ze nie maja (lub maja) racje - idz swoja droga. Jestes wolny a jesli niezupelnie (bo siedza w Tobie ich mysli i opinie o Tobie ktore przejales jako wlasne) to rob wszystko by sie uwolnic od przeszlosci. Robisz to dla siebie. Zaprzyjaznij sie ze soba. Zaufaj sobie. To bardzo trudne ale nie niemozliwe. W jakim kraju obecnie przebywasz, pracujesz? Pozdrawiam i zycze wytrwalosci.
  20. Wlasnie tak, Gunia76, bylo w moim przypadku. Plus nie sprawianie klopotow - jakikolwiek problem z mojej strony byl albo totalnie bagatelizowany i wysmiewany (plus stwierdzenie: w glowie ci sie przewraca, nie wiesz co to problemy, nie przezylas wojny) albo byl przyczyna do obarczania wina typu: gdybys tam nie poszla, gdybys tego nie zrobila - czyli zawsze na pozycji przegranej. Dla matki nie istnialy przyczyny obiektywne, wszystko musialo miec wytlumaczenie w czyims celowym lub bezmyslnym dzialaniu. Lub jego braku. Do dzis ten glos mam w glowie jak cos sie stanie. Juz nie ma na mnie az takiego wplywu ale tam gdzies jest i pobrzmiewa. Nie mialam wsparcia w trudnych chwilach i nie umiem go przyjmowac, nie potrafie uwierzyc w szczere intencje. I wciaz sie obawiam "bycia ciezarem" - tak sie czulam przez wieksza czesc dziecinstwa. Szczegolnie wtedy, gdy nie bylam taka, jaka chcieli mnie widziec rodzice. Gdy mialam jakies problemy, gdy bylam chora itp -- 04 lip 2014, 10:15 -- To jest dokladny opis mojego sposobu na zycie przez lata! Jak ja sie z tym paskudnie czulam - a z drugiej strony nie znalam niczego innego i taka postawa byla dla mnie bezpieczna, nic mi nie grozilo a jezeli juz to potrafilam sie ochronic jakos. Rznac glupa.
  21. Kerrs Pink - Art of Complex Simplicity http://w435.wrzuta.pl/audio/5PIilX45eg6/kerrs_pink_-_the_hero_of_the_chivalry
  22. aardvark3

    Co teraz robisz?

    Czekam az sie rozmrozi zamrazarka a w miedzyczasie probuje dobrac wzor na mini komode... Wzielam sie za odnawianie drobnych mebli, piekna robota ale zmudna. I jeszcze probuje skomponowac zamowienie na wyroby drewniane z hurtowni - idzie mi jak z kija... Napilabym sie czegos ale mam tylko jakis przeslodzony likier do deserow i pol butelki jaegermeister ktorego nie tykam od czasu gdy kac po nim omal mi lba nie urwal.
  23. [videoyoutube=D8KjP84-FoQ][/videoyoutube] Wspomnienie dawnych lat... -- 27 cze 2014, 00:12 -- [videoyoutube=ZVCo28AAHkU][/videoyoutube]
  24. tego, co aktualnie pije [videoyoutube=7_wzQfGraF8][/videoyoutube]
  25. [videoyoutube=FATe8MpEpO4][/videoyoutube]
×