Śmiercionauta, uwielbiam Herzoga!
Po obejrzeniu pierwszy raz "Encounters at the End of the World" przez pół roku fantazjowałem ot tym, jak fajnie byłoby rzucić wszystko w pizdu i wyjechać na stację polarną .
Z kolei "Grizzly Man" to chyba jedyny film dokumentalny przy oglądaniu którego miałem tyle sprzecznych emocji związanych z głównym bohaterem.