poem
Użytkownik-
Postów
1 202 -
Dołączył
Treść opublikowana przez poem
-
Ostatnio musiałam zostać przez dłuższą chwilę sama z siostrzenicą. Byłam zmęczona, źle się czułam (łapało mnie przeziębienie) i naprawdę nie miałam ochoty jeszcze kimś się opiekować... Przetrwałam jakoś godzinny spacer (choć też niespokojnie), ale zaraz po powrocie mała zaczęła płakać. A to może znaczyć wszystko: pić, jeść, zmienić pieluszkę, pobawić się, wziąć na ręce. Nie zrobiłam nic... Nie byłam w stanie. Bałam się nosić na rękach, bo myślałam o tym, że będąc zdenerwowana zrobię jej coś złego (mam wręcz wizje rzucania o ściany... ta myśl jest tak okrutna, że samo pisanie o tym... ). Przewijania i kąpania zawsze unikałam. Naprawdę byłam zdenerwowana. W dodatku irytowało mnie, że to miało trwać chwilę, a przedłużyło się do kilku godzin. Z bezsilności i złości sama się rozryczałam. I tak ryczałyśmy obie przez prawie dwie godziny. Kompletnie nic nie zrobiłam... Od tamtego zdarzenia (ponad tydzień temu) prawie zupełnie osunęłam się od opieki nad dzieckiem, z resztą miałam nadzieję, że po tym moim "popisie nieodpowiedzialności" nikt mnie z małą nie zostawi.
-
Ale fajnie, u mnie takie coś raz do roku i w ogóle takich fajnych klubików brak. Czekam na otwarcie pierwszej w mieście klubokawiarni
-
Uf, zmachałam się, ale się udało, było warto!
-
Pierwsza!
-
Tak, tak, wszyscy się bawią...
-
-
Ja też nie wiedziałam, no i nie rozumiałam o co chodzi z tą tapetą
-
[videoyoutube=G_g_QCwVRSI][/videoyoutube] "...Postaram się nie zmrużyć oka, gdy przyjadą do mnie moje myśli. Rozkulbaczę konie, zaproszę je za próg, zapytam: jak droga? zapytam: należycie do mnie, czy do mojego we mnie wroga?(...) Was braciszkowie czarni czule przytulę, przeganiać was chcę przestać."
-
Ja może 21/22 września.
-
Jakieś sto lat temu zrobiłam takie zdjęcie, była to już era aparatów w telefonie (z resztą tego telefonu używam do dziś ) Może miłość to nie jest, ale sympatia :)
-
Dobry wieczór :) mało brakowało a miałabym "dzień bez żadnego posta na forum", ale jednak wlazłam wieczorem :) Chyba jestem robocikiem na baterie słoneczne, bo trochę się "opalałam" na balkonie dzisiaj i mi się poprawił nastrój, mam wreszcie trochę dobrej energii :) Kolejny tydzień za zwolnieniu lekarskim, ale przynajmniej trochę wypocznę i się zbiorę i wejdę może na dobrą drogę
-
Ta myśl przyszła podczas czytania książki, której bohater po bardzo ciężkich przeżyciach zmieniał się. Zewnętrznie - mimo młodego wieku, był wyniszczony jak starzec oraz stopniowo przychodziły zmiany celów, pragnień, pasji. Nie czuł potrzeby miłości, ale pewnego dnia spotkał kobietę, którą pokochał. Trudno mi wyjaśnić dlaczego akurat wtedy mi to przyszło do głowy :) Zmiany okoliczności mogą spowodować obudzenie się uczuć, można znaleźć to czego się chce naprawdę. To może być coś zupełnie innego niż się spodziewamy. Może nic szczególnego nie odkryłam, ale dla mnie to nowość...
-
Wczoraj poczułam cień wiary w to, że może jednak mam głębsze, prawdziwe uczucia, że nie wszystko zawsze musi być udawane i wymuszone.
-
Dzięki za poradę, zadzwoniłam, umówiłam. Mam wizytę za... 2 miesiące Zdecydowałabym się na prywatną imprezę, ale mnie nie stać póki co. A z katarzyskiem mniejszym lub większym męczę się od dłuższego czasu.
-
Ja ostatnio jadam przed kompem, a co będę marnować czas; przeżuwam i piszę jednocześnie. Bywam rozdrażniona, zdenerwowana jak nie mogę usiąść do komputera. Oczywiście mówię sobie i światu, że wcale nie oraz kłamię na temat czasu spędzonego w internecie, np. przesiedzę zamknięta w pokoju kilka godzin i mówię rodzinie, jak mnie "oskarżają", że przecież nie widzieli co robiłam, więc skąd wiedzą.
-
...że jak jestem chora to muszę iść do lekarza, potem zanieść zwolnienie do dyrektorki a potem do urzędu pracy. I wkurzyłam się na siebie, bo idąc do przychodni nie wzięłam książki do oddania z terminem do dziś, a biblioteka tuż obok. I jeszcze to, że lekarz zawsze ignoruje k a t a r . Zużyłam pudełko, 150 chusteczek w dwa dni, nie spałam dwie noce przez to cholerstwo, do tego uszy mi wysiadają od smarkania
-
Taki warszawski zespół, baaardzo super :) A wczoraj byłam na koncercie, w pubie parę kroków od mojego domu [videoyoutube=LwQEqljS2MA]Orange Tree - Sailors[/videoyoutube]
-
Uporządkowanie mieszkania i "ogarnięcie się". Znaczy średnio mam ochotę robić cokolwiek, ale mam nadzieję, że przez tydzień wolnego mi się zechce i się uda
-
Płaczę. Nie mam siły... Siostra zostawiła mi maluszka, żebym się zaopiekowała przez chwilę, ta chwila się wydłużyła. Łeb mi pęka, schowałabym się pod kołdrę. Zwariuję.
-
No ja dżdżownicą na pewno nie jestem!
-
oszukujecie, myślałam, że jakieś fajne zdjęcia się tu pojawiły
-
Staram się sobie wbić do głowy, a tej "prawdziwej" nie rozkminiać.
-
Witajcie, cześć i czołem
-
Znowu nie wiem... jaka to różnica właściwie... Ja sobie często myślę, że dopiero jak będę miała prawdziwe i poważne problemy to może ktoś, coś mi pomoże. A tak to mogłabym sobie poradzić sama.
-
Ja nie przyjdę, również z powodów zdrowotnych Ale kto chce - przecież możecie się spotkać