No nie napisałam, że tak jest zawsze...Dla mnie poranki też są masakrą ale chodziło mi o to, że rano łatwiej jest znaleźć sobie zajęcie, ignorować podły nastrój i to co nas boli, niż przed snem...Przynajmniej u mnie to się wszystko wywala i się kręcę do 4 rano...
To ja mam odwrotnie, problemy jeśli mnie przytłaczają to rano, za to w nocy jest fajnie.
I tak źle i tak niedobrze .