Skocz do zawartości
Nerwica.com

merkia

Użytkownik
  • Postów

    65
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez merkia

  1. napisałabym słowo w słowo, identycznie, naprawdę. niesamowite. :) nie mówię, że dobre, ale sam fakt, że nie jestem sama. dziękuję, że to z siebie wylałeś Wojtek .
  2. cudowny tekst...dziwnie mi bliski, bardzo dziwnie. oskar dla Ciebie, Pani Różo =) Szczerze Cię podziwiam. Będę walczyć, skoro Tobie tak wspaniale poszło...jakoś to będzie, mam nadzieję. :) ściskam b mocno, bo ten tekst to najwspanialsza rzecz jaka dane mi było przeczytać...
  3. to i ja chcę...pójdę na mecz zaraz, zobaczę jak brat wyciska siódme poty heh. pozdrawiam serdecznie. śliczna pogoda dzisiaj u mnie.
  4. pierdzielone, ludzkie gadanie . trudno być na to głuchym, wiem, wiem. najpierw trzeba zrobic porządek z samym sobą. a jeśli choodzi o idiotyczne gadki ludzi - Bóg niestety nie stworzył większości populacji tak wrażliwymi jak my bez dwoch zdan jest nam trudniej. ale wszystko da się zrobić człowiek nerwica ;-) naprawdę ! ściskam mocno. - dzisiaj zrobilam obiad i nikt się nie otruł. - zbijalam baki xD...;/ ano i tak...wierzę w Boga, ale mam ogromny uraz do ludzi..sama nie do końca potrafię określić "dlaczego".. a i do samej siebie chyba takze. tak za ogół . za to co mogłam, a nie zrobiłam. nie cofnę, ale zal jest i kurde. no
  5. zimbabwe, jesteśmy rówieśniczkami ! :) dzisiaj zostałam w domu. ale nie chcę zmarnować dnia...bardzo nie chcę... . zaraz stąd zmykam i zrobię ze sobą porządek. a propos choroby...wiem, że my, nerwicowcy, nie lubimy takich tekstów, ale... moja najlepsza koleżanka w klasie jest niepelnosprawna dziewczyna.na wozku. do tego ma bardzo slaby wzrok. ale nie uwierzycie ile ma w sobie sily. w pelni zaakceptowala to jaka jest, jaka się urodzila. to niesamowite. jest geniuszem matematycznym i fizycznym,a do wszystkiego doszla ciezka pracą. wstaje bladym switem, uczy się niemieckiego lub wloskiego, bo wg niej nie ma sensu marnowanie czasu na sen. jej poczucie humoru przewyższa resztę tych ponuraków w klasie. nie potrzebuje pomocy, radzi sobie znakomicie. czasami jak sobie pomysle o moich problemach, to jest mi wstyd... bardzo wstyd. mhm...a czemu mi jest wszystko tak obojętne ? dotyczy się większości życia. i to nie jest takie "luzackie"... Uciekam od prowadzenia rozmów, bo przy wszystkich jakoś dziwacznie się czuję...walczę z tym i zagajam do innych b często, ale to uczucie nie chce się ode mnie odczepić ! ! co o tym sądzicie? sądzicie coś ? z resztą da się toczyć walkę . tak mi się przynajmniej wydaje.
  6. czemu tak sądzisz? ... u mnie nie najgorzej..ale ... ale . jak zwykle. o losie. o ja nieszczesna .. xD eh. nudzę się sama sobą i ludźmi i wszystkim...prowadzenie rozmowy sprawia mi trudnosc. nie wiem o co kaman. jak zapomnęto jest git , cud, miod i orzeszki. i najgorsze te poranki, to wstawanie. ale coz zrobic. wstaje, ubieram sie i wio. toczyc ten kamien xD tyle ze jak syzyf to ja na tyle uparta nie jestem.. chyba...a może ? boję się, że nie zrealizuje obranych celów. eh. i wybiegam za bardzo w przyszlosc nie widząc optymistycznego zakonczenia... to takie posumowanie z dzisiejszego dnia :) no, konczę. pozdrawiam usmiechem, mimo wszystko.
  7. ale czemu to wszystko jest takie trudne... . nie mam zamiaru się poddawać, co to to nie. jednak na dzien dzisiejszy nie widzę końca! ooo losie... akcent optymistyczny : nie jestem sama.
  8. derealizacja? =) wrzuć w wyszukiwarkę.
  9. kkdm, wszystko zależy od Ciebie. Pewnie nie raz, nie dwa to słyszałeś. Ja bym popatrzyła na to z innej strony. Czy znasz jej charakter, sposób zachowania w danych sytuacjach ? I czy sądzisz, że byłyby one takie...anielsko-idealne ? Rozumiem, rozumiem, że po prostu masz nieodparte wrażenie jej boskości, że jest ziszczeniem Twoich marzeń. Zastanów się jednak proszę, czy do końca życia chcesz egzystować w takim amoku. Spróbuj sobie również wyobrazić sytuację, gdy się spotykacie, a ona zwyczajnie Cię olewa. Nie bądź ograniczony, spójrz na sprawy z innej perspektywy. A przynajmniej spróbuj. PS. Czy Ona ma chłopaka/narzeczonego/męża? PS 2. Masz niespotykany dar lekkości pisania. Post (pomimo ogólnego przekazu) emanuje inteligentnym i błyskotliwym poczuciem humoru. I pamiętaj, że zawsze są drzwi. Twoje bluszczem owinęła Ona i trudno jest Ci je dostrzec. Pamiętasz Edwarda-Nożycorękiego? PS 3. Daj szansę realnym koleżankom,znajomym. Choć malutką =)
  10. pannanikt , .Kinga., ashley, dżejem, człowiek nerwica i inni-inni-(pozytywnie rzecz jasna) =) damy radę. walczę, codziennie. wiem też jedno - później będziemy silniejsi od reszty "niedoświadczonych". na pewno =)
  11. Pokochanie siebie wcale nie jest łatwe.Potrzeba czasu. I siły. Tak przynajmniej sądzę. Czasami jest lepiej , czasami gorzej. Myślisz, że już dotarłaś tam, gdzie chciałaś , lecz nagle wszystko pryska. Ludzie potrafią niszczyć. Choć sami najczęściej nie zdają sobie z tego sprawy. Naszym zadaniem jest tworzenie czegoś w rodzaju ochronki, kopuły. Nie chodzi o odizolowanie się, nie ! Istotą powinna być umiejętność odrzucania fałszywych opinii, słów. Nie mówię, że to łatwe. Ale chyba da się zrobić Hm...zapomniałabym dodać. Ludzie niszczą, ale potrafią również budować. Ci pierwsi nie mają po prostu fundamentów aby stworzyć coś dobrego.
  12. 11. MÓJ PROBLEM JEST NAJWAŻNIEJSZY. Kogoś spotkało nieszczęście ? Rozumiem, współczuję,ale krzyż , który ja niosę jest cięższy niż inne. TO kłamstwo. Jest jednym z tych wagi piórkowej.
  13. belinda może są jednak prawdziwi LUDZIE ? Moja pytanie na teraz : czy można zapanować nad myślami ? Czasami wydaje mi się, że ktoś mi odbiera dobre myśli i przestawia je na beznadziejne, choć zupełnie nieprawdziwe. Chciałabym być normalniejsza. Bawię się w berka ze swoim mózgiem. Wszystko jest dla mnie głupie choć tka nie uważam. Z każdym słowem jakie wypowiadam "dopada" mnie bezsensowność... . Tak Bethi, zagubiona jestem jak cholerka. Może kiedyś minie. ...same sprzeczności
  14. merkia

    [Lublin]

    jakieś działania ? a niepełnoletnim wstęp wzbroniony będzie ? =) wprawdzie za rok...no ale
  15. faiter człowiek potrafi wiele znieść. Ja również chciałabym aby coś mną potrząsnęło, tak dobitnie. Abym zrozumiała pewne rzeczy. Czasem odnoszę wrażenie, że sami zakopujemy się w tym wszystkim. I cierpimy,bo tak chcieliśmy. Trzeba mieć siłę. To bez dwóch zdań. "Po głowie chodziły mi natrętne myśli: kto teraz na mnie patrzy, kto mnie ocenia, czy on (ona) mnie zauważy, jak "wypadam" w tej sytuacji, jaki jest mój wizerunek; nie płaczę - pewnie odbierają mnie jak potwora pozbawionego uczuć... " -> też miałam do niedawna coś takiego. Nawet teraz czasami przychodzi. I wcale nie jest łatwo. Jednak już nieraz przekonałam się o tym, że to wszystko jest bardzo mylące. Podam banalny przykład : nieznajoma dziewczyna tak ostentacyjnie mnie obserwowała, że po kilku minutach miałam chęć jej coś zrobić, ukąsić, żeby padła i się nie podniosła. Nagle ona podchodzi do mnie i mówi : "Widzę w twoich oczach dobroć...długo już czekasz na pociąg?" (sytuacja działa się na peronie). Rozmawiałyśmy ponad pół godziny. " powie, że przecież wcale nie jestem taki zły... " -> dobrze, że zdajesz sobie z tego sprawę =)
  16. nie tylko Ty, Dziwna Wierzę, że będzie dobrze. Dzisiaj pierwszy raz zrobiłam dobre ciastko =) to już jakiś powód do radości...dalej mam problemy, ale się staram... Najgorzej jak nie żyje się w zgodzie ze sobą. To jest okropne. . . . Czasami czuję się jakby ktoś mnie gonił, a właściwie coś.Cholerka. Idę jeść, może poprawi mi się humor. Aaa jak jęczeć to jęczeć -> mam zaplanowane całe wakacje. Raz wyjazd z harcerzami, później do taty, kolonie...boję się, że zmarnuje ten czas swoimi głupimi myślami nad którymi tak trudno mi zapanować. Miłego dnia dziewczyny i chłopcy.
  17. dzięki smutna48 . Ty również sprostasz wszystkiemu . Komu jak komu, ale nam powinno się udać. ...i ja będę walczyła. Tych kilka słów Bethi podziałało na moją duszę kojąco
  18. bethi pierwszy moja myśl po przeczytaniu Twojej odpowiedzi była : w końcu ktoś mnie zrozumiał. Spróbuję nie myśleć o niczym. Naprawdę. Zaraz legnę w wygodne łóżko. Szkoda tylko ,ze otoczenie nie jest w stanie tego pojąć. A z tymi myślami to mam tak jakby mnie ktoś gonił. Nielogiczne. O, znowu sobie odpowiadam. Z tym też będę musiała walczyć. Ciągle szukam lepszych, dogodniejszych rozwiązań, które (właśnie do tego doszłam) nie są moje. Za wszelką cenę pragnęłam się wybić ze środowiska aż stworzyłam sobie (sama nie wiem kiedy) takiego...intruza. bethi dziękuję lekarze mnie nie rozumieją. Nie potrafię się otworzyć przed nimi tak jak tutaj i wychodzę z gabinetu poirytowana.
  19. smutna48 kiedyś, mam nadzieję, będziemy się śmiały z naszych zachowań. ale jak śpiewa freddie - "Time waits for nobody..." trzeba się wziąc samemu w garść. Na razie nie wiem jak. Wiecie...zrobiłam sobie przerwę w działalności na forum. Głupia byłam. Strasznie mi źle. Wracam. Myslalam, ze sobie cos wmowilam. Czy to możliwe, że mam w głowie intruza ? Czuję się tak jakby ta choroba była nieuleczalna. Nie potrafię normalnie rozmawiać. Tak się wsłuchuję się w swoje słowa, że walę takie głupoty...aj szkoda gadać. Nie lubię wszystkich swoich myśli. Czuję się samotna. Mama na początku mnie wysłuchiwała, teraz ucieka z pokoju kiedy zaczynam. Nie panuję nad swoimi myślami, wiecie ? Ale nie to jest najgorsze. Co sobie pomyślę, to zaraz robię zaprzeczenie do tej myśli. Przeczę sama sobie ! Nie wiem co myślę, nic nie wiem. PŁAKAĆ mi się chce. Boję się odrzucenia. Nienawidzę się za to wszystko A najgorsze jest to, ze mam w glowie odpowiedzi na te glupie pytania. Samoistnie na nie odpowiadam, jakbym radzila sie samej siebie, ale nic nie mogę tym wskurać . Mam jeszcze większy kocioł. Nic nie potrafię zrobić dla siebie, inni są bardziej kreatywni, mnie nikt nie zauwaza. CZEMU NIE POTRAFIĘ CIESZYĆ SIĘ SOBĄ? wybaczcie za krzyk, ale tak. wrzeszczałabym mówiąc te słowa. PS. Byłam u psychologa. Nie docierały do mnie jej słowa. Mówiła chyba mądrze, ale ja nie mogłam oprzec sie mysli -> Ty, Marta wiesz wszystko lepiej. Wychodząc z gabinetu nie czułam nic nadzwyczajnego. I tak czuję , że nawet gdybym chciala udac siętam powtornie -> nic by to nie zmienilo. Beznadziejny przypadek. A moze ja to wszystko sobie wmowilam ? Ciężko mi
  20. Mi się już przejadło. Jest dobijające. Ci ludzie. Szlag mnie trafia
  21. smutasek43 jestem z Tobą. będzie dobrze. Kiedy "naprawisz" się i zyskasz nowe "okulary" , może w nieco jaśniejszych barwach, zdasz sobie sprawę, iż to wszystko nie jest takie trudne. Niejedna osoba była w podobnej sytuacji a podniosła się. Daj sobie czas. I nie odganiaj od siebie optymistycznych myśli myśląc , ze są nie na miejscu. Ja właśnie zdałam do II klasy liceum. równiez nie jestem zadowolona z moich ocen. pamiętaj jednak, ze te wszystkie udokumentowania nie oddają tak naprawdę poziomu naszej wiedzy. ła , już skończyłam =D pozdrawiam Cie, trzymaj się ciepło
  22. Em ja powiem tak - zajmijcie czymś ręce. To nie jest takie trudne. Wiem co mówię, bo walczyłam z tricho 2 lata. Tyle że ja wyrywałam brwi i rzęsy. To dopiero wyglądało paskudnie. Przez to wpadłam w błędne koło -> uaktywniła się moja niska samoocena, pomimo tego, że wyglądam już normalnie (nie robię tego od 1.5 roku). Ale walczę. Oj kurcze, spać mi się chce mogę z kim pogadać jeśli zechce -> proszę o PW. AliaAtreides => moim skromnym zdaniem, nasz mózg, choćby jak najbardziej usilnie hamowany przez nas samych, dochodzi do nowych założeń i przemyśleń. Na pewno pomocna będzie wizyta u psychologa. Zapisz się tam gdzieś do poradni. Jestem przekonana, że gdy podzielisz problem na 2 to zrobi Ci się lżej na duszy =) Pozdrawiam
  23. Ja prowadzę walkę sama ze sobą. To nielogiczne, straszni się z tym czuję. . Hm, ale jedna sprawa jest dziwna -> nie utożsamiam się z tymi problemami, o których wy opisujecie. Odkryłam, że jednak nie mam depresji -> moim problemem są kontakty z ludźmi, które -> idąc dalej, wywołuje niska samoocena. Kiedy z kimś rozmawiam nie potrafię logicznie myśleć. Myślałam, ze to depresja, ale kiedy jestem sama, czuję się świetnie. Tak więc przynajmniej nazwałam problem. DObre i to. Tylko jak z tym walczyc, macie pomysły ?:) pink Wiesz, poradzę Ci coś. To na pewno nie jest łatwe, ale sama stosuję tę metodę. Jest drastyczna. Uderzam w sam środek - (nie potrafię skupić się na tym co odczuwam podczas rozmów), to tym więcej przebywam wsrod ludzi..Czasami myślę,ze może lepiej było zostać w domu ? Ale nie. Przynajmniej idę do przodu. Nie mogę sobie pozwolić na zamartwianie się i utratę radości z życia. Wiem, że pozniej, patrzac z perspektywy czasu - będę żałowała ! A i idę do psychologa. Pójdzie jak po maśle. Wiem, że mi się uda, chodzi o to aby ktos mnie pokierował. Z tobą też tak będzie, tylko daj sobie szansę. pozdrawiam wszystkich jęczących =)
  24. A ja robię dużo i nic mnie nie cieszy kurde mac. smutna48 nie mozna nie lubic wolnego. jak slowo daję,dziwne =P Ogólnie gdybym nie myślałam o tym co mowie przy kazdej rozmowie z czlowiekiem to byloby ok =-. ale no, nie jest.
  25. merkia

    witam! oto moja historia

    Witam serdecznie. Podtrzymamy na duchu. =)
×