Skocz do zawartości
Nerwica.com

jasaw

Użytkownik
  • Postów

    8 399
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez jasaw

  1. kasia000, na tym polega nasza choroba...jeśli nie mamy realnych problemów, z zaangażowaniem szczególnym poszukujemy ich. Aby choć trochę złagodzić te atakujące nas myśli, trzeba znaleźć sobie ciekawe zajęcie i starać się skupić na nim. Jestem w średnim wieku, a dopiero teraz uczę się tego. Popieram także wysiłek fizyczny, to także działa. Oczywiście, by tego dokonać, trzeba być w miarę zrelaksowanym, więc trzeba znaleźć sobie własny sposób na odprężenie. Moim zdaniem, jest to możliwe, ale potrzebne są odpowiednie warunki, nastawienie, chęci....ja nie rezygnuję, pracuję nad sobą, wiem, że warto. Od roku prawie jestem wyłączona z normalnego życia poza domem. Moje samodzielne wyjścia z domu są sporadyczne, pełne napięcia i lęku. Od ok.miesiąca widzę jednak pozytywne zmiany. Zaczynam panować nad swoimi emocjami i strachem. Wierzę, że poprawa radykalna nadejdzie. Dzisiaj spacerowałam sama. Początek był trudny, lecz wraz z upływem czasu stawał się coraz bardziej przyjemny. Chcę żyć normalnie...bardzo tego pragnę
  2. dominika92, niestety, ja spotkałam się z brakiem zrozumienia w tej sprawie...generalnie, brak życzliwości, chęci zrozumienia jest dość powszechny...
  3. Fitmonster, Ja własnie jest po wysłuchaniu relaksacji /dzisiaj długo wypoczywałam, więc nie chciało mi się spać wcześniej/: http://www.djoles.pl/mp3/pobierz/813301,ewa-foley-louise-l-hay-medytacja.html Już czuję się senna i odprężona...wypróbuj, może i Tobie pomoże???? Pozdrowienia nocne przesyłam...
  4. CandyF, moim zdaniem, masz klasyczne objawy nerwicy. Nie musisz od razu iść do psychiatry, możesz poprosić lekarza rodzinnego o skierowanie do psychologa. Oczywiście nie każdy z nich/lekarzy/ podchodzi do tych problemów życzliwie i próbuje leczyć własnymi metodami. Naprawdę, różnie bywa, ale może Tobie się uda. Jest mnóstwo gabinetów prywatnych, do których skierowania nie potrzeba, ale to kosztuje, nie każdego na to stać, niestety. Większość z nas, znerwicowanych, ma różnego typu leki, a już lęk dot. chorób, jest chyba powszechny. Każdy stara się znaleźć jakieś wyjście...oczywiście jeśli jakieś dolegliwości się nasilają potrzebne są badania, które troszkę uspokajają, jednak natychmiast nasza umęczona psychika znajduje nowy problem. I tak w kółko. Niewątpliwie znalezienie źródła Twoich problemów ułatwiłoby Ci życie, więc rozmowa z psychologiem wydaje się niezbędna, Czytając Twoją historią, nasunęła mi się natychmiast myśl, że jesteś introwertyczką, a brak dobrego kontaktu z najbliższymi pogłębia Twoje "zamknięcie się" w sobie. Każdy z nas ma potrzebę wyrzucenia z siebie nawarstwiających się stresów, problemów, emocji, a brak ich rozładowania, powoduje różne, przykre skutki.
  5. Fitmonster, bardzo Ci współczuję, przeżywałam to przez 2 lata - i ataki wieczorne, w różnych formach i bezsenność. Byłam tym bardzo osłabiona i psychicznie i fizycznie. Nie chcę się powtarzać, ale mnie pomogły relaksacje w połączeniu z tabletkami uspokajającymi. Ten stan trwa od wiosny tego roku, oczywiście czasem historie się powtarzają, ale rzadko. Jednak przez cały dzień wyciszam się, tak jak potrafię, uspokajam emocje, bo to jest moja najsłabsza strona. Wszystko przeżywam zbyt mocno, swoje problemy, ale i problemy innych, bliskich i znajomych osób. Już jest lepiej. Aż trudno mi czasem uwierzyć, że daję radę opanować atak, mam oczywiście negatywne wątpliwości, czy naprawdę daję radę... Ale nie tracę nadziei....
  6. Przeczytałam interesujący artykuł, -może i Was zainteresuje????? http://zwierciadlo.pl/2011/psychologia/zrozumiec-siebie/spotkanie-z-lekiem
  7. dominika92, Kalms to angielski, całkowicie ziołowy lek uspokajający.Na mnie działa znakomicie. http://www.kalms.pl/Przeczytaj_ulotke_5,0.html
  8. Polecam Magnez z B6, a do tego, sprawdzony przeze mnie Kalms /co 4godz. 1 tabletka/. Ja dodatkowo łykam / z racji wieku/ Lecytynę, która też jest pomocna w nerwicach.
  9. Siasia, to jest długi proces. Usiłowanie zmiany w sobie przekonanie,że możemy, że damy radę, że to nasze prawna pewno wymaga czasu.. Podobno przede wszystkim brak wiary w siebie i brak poczucia bezpieczeństwa, z różnych powodów, ukształtowały naszą wątłą psychikę. Skoro nam brak czegoś, poszukiwanie jest konieczne. Budowanie siebie, jakby od nowa będzie trwało.... W każdym z nas drzemią pokłady wielkiej siły...sztuką jest wydobycie jej. Jeśli Ci się nie udaje..pomyśl...następnym razem będzie lepiej, wierzę w to Siasia, Już dzisiaj nie będę Cię zamęczać, życzę Ci powodzenia...i wytrwałości.
  10. Siasia, własnie dlatego piszę to wszystko, byś nie traciła nadziei na lepsze życie. Zanim uporządkowałam swoje wszystkie sprawy, zaangażowałam wszystkie swoje siły i możliwości. Kiedy zaczęłam zmiany, musiałam "rozliczyć się"z przeszłością bolesną. Osamotniona, bez zrozumienia i pomocy bliskich, nie licząc wówczas niedorosłych dzieci, walczyłam o swój spokój. Mimo silnych objawów nerwicy, parłam do przodu, po swoje być, albo nie być.... Bardzo pragnęłam, bardzo wierzyłam...naprawdę, to wiele znaczy...Chcieć Związek z moim Mężem był zwieńczeniem mojej ciężkiej pracy.... Siasia, jeśli masz choć trochę siły, nie rezygnuj ze swoich marzeń, poszukuj..... Kluczem do pozytywnych zmian jest samoakceptacja
  11. Siasia,Ty wiesz najlepiej z kim możesz porozmawiać. Siostra, do tego godna zaufania jest niezastąpiona, to dopiero może być Przyjaciółka Ja w młodości, chociaż miałam Mamę i Siostrę/mam do dziś/, nie znalazłam potrzebnego mi zrozumienia. Małżeństwo toksyczne trwające zbyt długo...to wszystko jeden wielki psychiczny ból, pożywka dla nerwicy. Dopiero "drugie życie", po chorobie, drugi, kochany MĄŻ i dorosłe już, wyrozumiałe dzieci, sprawiły, że chce mi żyć i walczyć. Trzeba wierzyć, że w życiu "cuda" się zdarzają....
  12. Siasia, faktycznie trochę czasu minęło...ale..nadzieja...itd. Myślę, że Mama powinna wiedzieć, co się z Tobą dzieje. Ja też mam dzieci i, może nawet za bardzo, interesuję się stanem psychicznym moich Synów. Jeśli tylko dogadujecie się jako tako, usiądź z Nią i spokojnie porozmawiajcie..radzę Ci, tak od serca. Będzie Jej bardzo przykro, gdy okaże się w jakimś momencie,że nie miałaś do Niej zaufania. -- 18 lis 2011, 17:48 -- Laima, żaden wstyd..każda choroba jest nieprzyjemna, nie można tego porównywać. Wszelkie dolegliwości psychiczne są najokropniejsze
  13. Siasia, ja chorowałam na nowotwór złośliwy...i wygrałam walkę z nią. Nerwica jest tą, z której jeszcze nie pokonałam...!!!! Na pewno, takiej osoby przyjaciółką nazwać nie można, choć trzeba dać Jej trochę czasu, może przemyśli i odezwie się...
  14. Siasia, ludzie, albo nie wiedzą jak się zachować w obliczu problemów innych ludzi, lub się po prostu boją, nieznanego. Kiedy przed laty, wróciłam po rocznym zwolnieniu-choroba N- niektóre panie bały się ze mną przywitać, w obawie przed zarażeniem/ ????/, nie było to miłe, ale kolejne bolesne doświadczenia zaliczyłam. Tak naprawdę jesteśmy sami w chorobie, rzadko się zdarza, że ktoś nas zrozumie, lub próbuje zrozumieć. Empatia to zdolność, niestety, niepowszechna. Trzeba doceniać tych, którzy próbują... Dobra Przyjaciółka, szczególnie kobiecie, jest niezbędna jak tlen. Gdzie i jak Ją znaleźć????
  15. Siasia, z wiekiem kobieta zmienia się, mówiąc ogólnie, tak więc i zachodzące zmiany na nas wpływają. Ja, pamiętam z młodości, miałam najróżniejsze objawy psychiczne. Uwierz, to minie, odpoczywaj....relaksuj się tak, jak lubisz, jak możesz...jestem naprawdę dzielną kobietą. Czy masz w swoim otoczeniu kogoś, kto Cię rozumie???? -- 18 lis 2011, 17:13 -- Siasia, oczywiście Ty jesteś dzielną kobietą, nie mówiłam o sobie...pomyłka!!!
  16. Siasia, wierzę,że uda Ci się następnym razem. Może daj sobie, na razie, trochę oddechu i poświęć sobie więcej czasu, oczywiście jeśli możesz sobie na to pozwolić... Ja też dzisiaj wracałam sama ze sklepu, miałam te same odczucia. Ale chcę próbować, pokonywać ten lęk, choć to bardzo b o l i -- 18 lis 2011, 17:03 -- Siasia..to bardzo możliwe, to okres osłabionej odporności psychicznej niewątpliwie...
  17. Dzień naprawdę okropny...to z pewnością jesienna aura, która fatalnie wpływa na większość ludzi. Mnie w zasadzie nie przeszkadza, ale nazbierało m się mnóstwo negatywnych emocji. Głównie dziwni ludzie, ich pretensje, zachowanie mnie osłabiło, zmęczyło...teraz ziółka, spokój, muzyka i może minie "złe"....?????
  18. jasaw

    UŚMIERCONA ŻYCIEM

    secretladykkk, dziwna sprawa??? Ale Twoja poezja wyjątkowo trafia do mnie. Czytałam wielu poetów, ale "nie czułam" ich... Kolejny Twój wiersz, a ja wzruszam się, łzy w oczach i dziwne uczucie, tak jakby katharsis, czuję ulgę, napięcie zmniejsza się. Przepraszam, jeśli zraniłam Twoje uczucia-poetki, jeśli poczułaś, że wykorzystałam Cie do własnej terapii. Ale to fakt. Oznacza to, że Twoja twórczość niesie niezwykły ładunek emocjonalny, taki prawdziwy, z serca płynący....dziękuję Secretladykkk
  19. msauto, tego Ci życzę, bo Każda powstała w nas myśl tworzy naszą przyszłość
  20. wiola173, znam to doskonale, boli wszystko, od głowy po mięśnie...straszne Aspiryna, leki uspokajające-ziołowe, innych do dzisiaj nie toleruję i to jest mój problem także. Źle się czułam nawet po Pramolanie /???/, nie wspominając różnych antydepresantów. Jakoś jednak przeżyłam....
  21. dune, ja miałam takie objawy od najmłodszych lat mego życia, Teraz, gdy jestem już dojrzałą osobą, wiele się zmieniło, ale większość lęków pozostała. Postanowiłam z tym powalczyć, bo mnie to bardzo zmęczyło. Z perspektywy upływającego czasu wiem, że bardzo ważne jest wsparcie w domu, od bliskich, kochanych osób. Gdybym wcześniej spotkała mojego obecnego Męża, z pewnością wcześniej wyszłabym z tego "bagienka". Lepiej późno, niż wcale, jak mówi przysłowie. Tego życzę Tobie...poszukuj - odpowiednia terapia / być może???/, odpowiedni ludzie wokół Ciebie, a na to, co nie zależy od nas /choćby otoczenie w pracy/ trzeba znaleźć własny sposób....
  22. dune, wiem, to jest trudne. Mnie, jak dotąd, udaje się szybciej uspokoić, po zaistniałej, niefajnej sytuacji. Dawniej, skutki przeżycia stresującego, trwały długo, nie mogłam dojść do siebie. Próbuję różnie...staram się uporządkować myśli, zastanawiam się czy na pewno był powód do zdenerwowania, czy można było tego uniknąć..
  23. dune, ja mam to samo. Nawet lekki stresik powoduje u mnie zamęt w głowie, wzrost tętna itp.. Ja już chyba się nie zmienię, ale cały czas pracuję nad opanowaniem tego.
  24. Domyślam się, że pojawiający się Forumowicze należą do młodego pokolenia....ja mam już za sobą większość życia, chociaż nie mam z tym problemu. Nie przeraża mnie przemijanie, starzenie się, a jedynie pragnę zachować sprawność fizyczną, no i oczywiście opanować, pielęgnowane" przez lata, objawy niepokoju, lęki, fobie. Wiem, że sama sobie zapracowałam na to. Oczywiście nieświadomie. Praca, wychowywanie dzieci, pranie, sprzątanie do późnej nocy, niedostateczny, niedbały wypoczynek...stresy, stresy, itd... Kiedy czytam Wasze posty, dosłownie, skóra mi cierpnie, bo widzę siebie sprzed laty wielu....moja prośba wielka..dbajcie o siebie, wysypiajcie się w miarę możliwości, relaksujcie, nie pozwólcie innym ranić się, uwierzcie w siebie - w swoje prawo do życia spokojnego i szczęśliwego. Naprawdę bardzo wiele zależy od nas samych....
  25. jasaw

    UŚMIERCONA ŻYCIEM

    secretladykkk...wzruszający, trafia do mego serca. To prawda - ograniczeni przez konwenanse, cierpimy w samotności. Twoja bardzo wrażliwa dusza wyraża to w sposób piękny...trzeba mieć talent
×