ladywind, sądzę, że tak. Wiąże się to z wiarą w siebie /zbudowaną dzięki kochającym osobom/, a także koniecznością pokonywania wszelkich lęków, gdy dzieci potrzebowały pomocy matki.
U mnie to był długi proces, zarówno pracy nad sobą, jak również oderwania się od ludzi, którzy jeszcze pogłębiali mój
problem. Udało mi się.
Na pewno w moim przypadku nie była to fobia społeczna, a właśnie unikająca, lękliwa. Zresztą i pokonanie bardzo poważnej choroby, wpłynęło bardzo na zmiany mojej osobowości, choć niektóre lęki powstały własnie z jej powodu. I tak - jeden problem odchodzi, robiąc, jakby, miejsce innym. Taki typ...