Skocz do zawartości
Nerwica.com

BlueOrange

Użytkownik
  • Postów

    186
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez BlueOrange

  1. psychiatry nie ma co się bać, bać się można dentysty
  2. trafić na dobrego psychologa jest dużo trudniej niż na dobrego psychiatrę, bo po pierwsze 'zawód - psycholog' jest w PL czymś stosunkowo nowym i wg ustawy każdy może być psycholgiem jak ma magistra obojętnie jakiej specjalności, może to być nawet architekt (oby to się zmieniło) a kasa z tego jest niezła, więc.... ogólnie wg mnie lepiej jest chodzić do dobrego psychiatry, bo pseudo-psychologów jest masa i masz 3/4 szansy, że trafisz na totalnego ignoranta, a nie daj boże prawdopodobnie pedofila jak Samson czy lepszy jest państwowy? trudno powiedzieć, ja chodzę do prywatnego i płacę 50zł, a leki mam na 3 miesiące, więc trudno uogólniać może psychoterapia byłaby cenna, ale mam dużo wątpliwości co do kwalifikacji człowieka, który 'ma być' moim psychologiem, forsę można wyrzucić równie dobrze na ulicę czasem
  3. Coś jeszcze? Ja w temacie jestem, niestety ty od niego odbiegłeś. Zajmij się tematem: "Farmakologia a psychoterapia", a nie tematem "Piotrek a BlueOrange". taa, jasne, tylko Ty spowodowałeś ten cały bajzel, bye piotruś
  4. a kto jest obrażony? piotruś jak masz jakiś problem, to wal do Lublina, wyjaśnimy sobie Atkaa - nie mam zamiaru pisać do Ciebie, widzę kim jesteś
  5. ja nie wiem, spytaj moderatora
  6. aha, to teraz będę lepiej precyzował Twoje posty; wybacz, myślałem, że jesteś w temacie, a Twoja rola jest zupełnie inna
  7. a kto Ci broni? tylko jakie masz do tego kwalifikacje? możesz sobie ze mnie robić jaja, ale jak dotkniesz moich przyjaciół... sorry, ale walę w pysk :)
  8. tak, jesteś bardzo 'dyskusyjny', faktycznie nie mam Ci nic do powiedzenia, więc jakby co - nie piszę do Ciebie
  9. to zajmij się tym i przestań pie..ić głupoty na tematy, o których nie masz pojęcia
  10. kurwa, po prostu, to jest żenada, co za pajac... wkleiłem to z wikipedii buraku, bo większość z niej korzysta i choć to nie jest miarodajne, to nawet w tym świetle jest widoczne; masz naprawdę jakieś problemy i to nie z nerwicą, a z IQ
  11. o boże drogi, kto z Ciebie zrobił moderatora z taką wiedzą? medycynę musisz skończyć, zarządzanie służbą zdrowia to kolejne 3 lata nauki, zresztą... szkoda gadać z expertem
  12. "Psychiatria czerpie z dorobku takich dziedzin, jak: neurologia, neurofizjologia, neurochemia, genetyka, antropologia, etologia, psychologia, socjologia, seksuologia oraz z doświadczeń różnych szkół filozoficznych." "Nauki z których czerpie psychologia to głównie socjologia, antropologia, filozofia i biologia, ale dzięki wypracowaniu własnych metod eksperymentalnych psychologia jest nauką samodzielną" widzisz różnice? i nie obrażaj się, po prostu czasem każdy trzyma się jakichś bzdur
  13. jak już mówiłem (i jak się można nie czepiać, skoro sama sięczepiasz? :) - opieram się na stwierdzeniu mojego przyjaciela, którego znam od dzieciństwa, z którym "konie kradłem", który skończył medycynę i zarządzanie służbą zdrowia w Krakowie i tam prowadził własną firmę konsultingową dla lekarzy (www.hta.pl jeśli mi nie wierzysz) przez kilka lat (odwiedzaną też przez Wałęsę jako gościa honorowego, jeśli to coś znaczy), a teraz pracuje w Wwie w NFZ... więc naprawdę poczytaj sobie o różnicy między psychiatrą a psychologiem, może na wikipedii (choć to nie jest miarodajna encyklopedia) i jak chcesz zarzucać komuś brak niekompetencji, to zastanów się nad swoją wiedzą nt temat, bo mnie nie denerwuje jeśli mnie obrazasz, ale denerwuje mnie jak obrażasz moich przyjaciół z chęcią poznam Twoją znajomość tematu medycyny, ale podejrzewam, że jest żadna przepraszam jeśli Cię uraziłem, ale jak ktoś sugeruje, ze moi przyjaciele są debilami, no to przepraszam; mi możesz zarzucić niewiedzę itp, ale nie moim przyjaciołom
  14. Dla mnie też ta teoria jest logiczna. Co do drugiej wypowiedzi - nie wiem, ale chciałbym się dowiedzieć czy ktoś z was tutaj przeszedł choćby jedną taką terapię? bo szczerze mówiąc ja osobiście miałem całkiem spoko dzieciństwo i sądzę, że moje problemy polegają na pewnych traumatycznych (nowa, cool nazwa) przeżyciach późniejszych, oraz na "dziedzicznym obciążeniu genami", więc grzebanie w przeszłości jest tu dla mnie bez sensu (choć mogę się mylić oczywiście, tylko na psychoterapię mnie nie stać)
  15. wydaje mi się, że "problem" pacjentów z lekarzami polega na myśleniu, które już opisałem, co można sprowadzić do "ja jestem mądrzejszy niż wszyscy dookoła" sęk w tym, że oni przerabiają przykłady takich "pacjentów" w trakcie nauki miliony i uczą się od wielu inteligentniejszych niż oni po to, by takim jak my pomóc (przynajmniej jakaś część z nich, chyba większość) ale nie da się pomóc ludziom, którzy nie chcą przyjąć pomocy, takim ludziom nie da się pomóc choćby nie wiem co, będą zawsze kwestionowali wszystko i stawiali się ponad innymi... zbytnia inteligencja może prowadzić do skrajnej głupoty, ale w świecie jest miejsce dla wszystkich
  16. jeśli myślisz, że masz tak bardzo pod górę - pomyśl o dzieciach umierajacych z głodu w Afryce, one mają gorzej
  17. wydaje mi się, że ten problem typu "co? ja nie dam rady?!" to jest pierwsza bariera do pokonania dla każdego psychologa
  18. czy ktoś z was próbował tej metody? (neuro lingustic programming) to jest rodzaj hipnozy
  19. wg mnie jedyną metodą na 'chyba zaraz zemdleję' jest skupienie na czymś innym, problem jest w myśleniu - czyli myślenie trzeba naprawić, reszta podąży za tym wiem, łatwo się mówi, to trudne, ale trzeba próbować kontrolować umysł, sam jestem w tym kiepski, ale nie widzę innego rozwiązania, więc ja będę się starał to robić
  20. dzięki Róża, choć nie zgodzę się z tym, że był taki okrutny :) każdy facet postępuje w zgodzie ze swoją naturą, "ich" świat jest inny niż "wasz", jest bardziej surowo-logiczny ale też i bardziej 'wymagający' pod pewnymi względami, tak już to natura chciała, nie ma kogo winić zgadzam się z Tobą co do opieki, dla każdego faceta to jest miłe i tak naprawdę to dodaje facetowi skrzydeł, co też w efekcie daje kobietom spełnienie, więc obie strony są zadowolone i o to chodzi przecież
  21. i z taką postawą faktycznie można wyjść z tych problemów wg mnie, bo po 1wsze akceptujesz problem (tego nie robią ludzie typu "ja jestem od wszystkich mądrzejszy"), po 2gie szukasz pomocy specjalistów i własnej, czyli starsz się o poprawę swojej sytuacji wg mnie to są dwa najważniejsze czynniki - akceptacja problemu, który istnieje i szukanie wyjścia z sytuacji wiem, że nie zawsze to działa, bo jak już napisałem życie jest bardzo złożone i trudno coś przewidzieć, ale działając w taki sposób zwiększa się prawdopodobieństwo sukcesu dużo bardziej niż negując problem i nie szukając rozwiązań
  22. opowiem wam krótką historię, niepełną, którą przeżyłem w młodości: ogólnie rzeczy narastały jakiś czas - imprezy, chlanie, trawka, źli ludzie itp, ale prawdziwy dramat zdarzył się jak w głupocie spróbowałem LSD, wtedy coś porypało mi się w mózgu na dobre i zacząłem 'inaczej' rozumieć ludzi, zwłaszcza słowa, które do mnie mówili... nie chcę tego opisywać w szczegółach, bo się nie da, w każdym razie w końcu doszedłem do wniosku, że już nic nie czaję i nie wytrzymam i poszedłem do psychiatry... leczenie na samym początku było nawet gorsze niż LSD, koszmary, brak kontaktu z rzeczywistością, nie mogłem wyjść z pokoju ani skupić się na czymkolwiek, nie da się opisać, cierpienie jakiego nie życzyłbym nawet najgorszemu wrogowi, totalny syf ale z czasem brałem mniejsze dawki psychotropów, uspokoiłem się i krok za krokiem zacząłem normalnie funkcjonować... głupie 'powiązania' myśli zaczęły blednąć, przestałem szukac jakichś przekazów 'drugiego dna' i stopniowo wyszedłem na prostą dzisiaj, choć mam depresję, bo rozleciało mi się małżeństwo w katastrofalny sposób - nie pojawiają już się te skojarzenia, zdarzają się raz na tydzień może i mnie rozbawiają swoją głupotą dlaczego o tym piszę? żebyście się nie załamywali, bo można wyjść z takiego gówna, że nawet nie wszedłbyś na sieć, przeczytał cokolwiek, czy uruchomił komputer takie samo mam podejście do mojej chwilowej depresji - cierpię, ale to się zmieni, bo wszystko jest tymczasowe, naprawdę wszystko mija, nawet umieranie, więc teraz mamy doła czy straszliwy problem, ale to się zmieni, trzeba poczekać, pracować nad poprawą swojej sytuacji, leczyć się, ale też zaakceptować tą sytuację, że teraz cierpię, ale to nie będzie ciągłe cierpienie, to się zmieni jak pora roku nie załamujcie się i kiedy upadasz - weź coś z tej podłogi :) [ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:57 am ] a tak poza tym, świetnie działają afirmacje - zamiast myśleć o pierdołach pragramujesz swoje myślenie świadomie, bombardujesz je przekazem (każdy musi opracować ten przekaz sam, musi być krótki i pozbawiony negatywów) i nie masz czasu na 'głupie myśli', bo zagłuszasz je koncentrując się na takich myślach, jakie chcesz, żeby Twój umysł miał... fizyczne objawy często biorą górę, ale do pewnego czasu i masz ciągle ten wybór: skupiać się na problemach albo programować swój mózg na określone tory afirmacje to bardzo potężna rzecz, ale tak jak każdy 'lek' - działa powoli, zapewniam że skutecznie, trzeba tylko maksymalnie bombardować nimi swój umysł
  23. może to po prostu okres dojrzewania, jeśli nie i takie stany trwają długo, to może idź do lekarza, ale wg mnie (wyłącznie) jeśli funkcjonujesz w miarę normalnie, to samo poczucie, że wszystko jest do bani jest zupełnie normalne :) świat to nie jest ideał, ale możesz przyczynić się do tego, żeby był lepszy.... przyzwyczajaj się
  24. dokładnie nie każdy lekarz jest dobry, to oczywiste, ale bez przegięć, złych jest mniej to nie jest przyjemne jak ma się jakiś problem i idzie się z tym do lekarza, zwłaszcza psychologa czy psychiatry albo seksuologa, bo jesteśmy nastawieni na myślenie "ja sobie dam radę ze wszystkim", cywilizacja sukcesu itd. jak nie dajesz sobie rady, to jesteś "looser" jasne, ja też jestem za tym, żeby być silnym, niezależnym i radzić sobie z własnym życiem, ale życie jest bardzo złożone i często nie poradzisz sobie sam/a, czasem trzeba nauczyć się przyjmować pomoc od innych ludzi i przestać nosić głowę ze zbyt wysoko uniesioną brodą, jak śpiewał Bob Dylan: http://www.bobdylan.com/songs/rolling.html
  25. wybacz, ale nadal sądzę, że jesteś jeszcze po prostu bardzo młoda i nie rozumiesz różnic w myśleniu kobiet i mężczyzn, mężczyzna to nie kobieta z członkiem i zarostem :) dla niego "rozmowa" znaczy zupełnie coś innego niż dla Ciebie jeśli chcesz żeby z Tobą rozmawiał w określony sposób, to musisz mu to wyraźnie zakomunikować np "nie chcę Twoich rad, ale chcę porozmawiać o tym, co teraz czuję" mężczyźni rzadko rozmawiają ze sobą na zasadzie 'wyżalić się' i często stają wobec sytuacji złości ze strony kobiet, bo "nie wpdali na to, o co im chodzi" nie wpadną, musisz to zakomunikować wyraźnie, albo wasz związek może się rozlecieć, bo Ty będziesz sfrustrowana tym, że on nic nie rozumie, a on będzie sfrustrowany tym, że mimo (przypuśćmy) dobrych chęci jesteś ciągle niezadowolona z jego zachowania Ty musisz coś z tym fantem zrobić, bo problem z nerwicą jest Twój i oczekiwania są Twoje, on prawdopodobnie może z czasem tego nie wytrzymać sam mam swoje problemy, więc nie chcę się tu wymądrzać, po prostu przeżyłem kilka ładnych lat małżeństwa, więc sugeruję szczerą i spokojną rozmowę na temat tego czego Ty oczekujesz i czego on oczekuje, taka rozmowa musi być bez wyrzutów i w odpowiedniej atmosferze, najlepiej po seksie :) serio, przykro mi, ale tacy są mężczyźni, że jemu ciężko będzie prowadzić taką rozmowę 'przed' podkreślam - bez ataków i wyciągania jakichś głupot, tolerancja i szacunek - powodzenia
×