Przecież wiadomo, że nie będę puszczał focha, bo Ci się nie spodobało.
Fajnie, że wogóle zajrzałeś. Starałem się tu poruszyć jakiś mniej emocjonalny, fikcyjny temat, jestem dosyć zadowolony, ale to czy się podoba, czy nie, to wiadomo - rzecz gustu.
Może komuś będzie się chcialo zerknąć na mój tekst, który do przeczytanie jest -
- TUTAJ -
- ma tytuł "Mucha".
Jakieś ewentualne sugestie mile widziane. :)
Że nutka dekadencji. Albo dekagram deka....ddddd
:*
Monk2000, przepatrzyłem Twoje wpisy z bloga, są całkiem zgrabne, obiecują coś lepszego w przyszłości. Pozdro.
A ja "To" i "Miasteczko Salem"
Cholera, a mnie to jakoś nie ujęło, ale może do tego kiedyś wrócę.
Kończę:
R.Kapuściński "Podróże z Herodotem", lekkie i mile w odbiorze.
Jorge Luis Borges, Adolfo Bioy Casares "Kroniki Bustosa Domecqua" - przezajebiste, śmieszne, doskonałe. Wyobraźnie autorów kwitnie w sposób oszałamiający. Zbiór luźnych ni to esejów, ni to artykułów będących recenzjami fałszywych książek nieistniejących autorów itp. Reasumując: konkretne walenie w chu... ale sposób, w jaki to czynią - znakomity.
piotreksnk, zapisz się do innej przychodni, jeśt lekarz pierwszego kontaktu Ci nie odpowiada. To szybki proces. Przerabiałem już to, zajmuje parę minut.
Bellisssima, takie klimaty to miewałem. Z takich, które bardziej mnie męczyły miałem niekiedy wrażenie, że twarze na zdjęciach się poruszają, rozpadają. Obecnie nie mam tych, jak to określiłaś "zwidow."
Pierwszy obrazek nawet zabawny.
Powiem Ci monk, że aby poruszyć serce odbiorcy wzrusz, albo wkurw, nie wiem, może jakichś wyświechtany motyw genitaliów na tle symboli religijnych. Ten klimat.
W sumie to mógłbym mieszkać w Stanach. Może miałbym taką fajną chałupę, jak Kevin Sam W Domu. W chałupie żonę, która codziennie rano pomagałaby mi wiązać krawat i polewała grube naleśniki syropem klonowym.
Gdyby mi się nie powiodło, grzałbym zimą ręce nad beczką z ogniem, gdzieś na przedmieściach Baltimore, i śpiewał gospel.
Śniło mi się, że się wieszam. Ostatnio często mi się to śni. Budzę się w momencie zawisania, a punkt kulminacyjnu snu poprzedze ciąg rozmaitych wydarzeń, dość spójnych, które obrazują moje przegrane życie.
Co tam jeszcze? Zrobiłem to i owo. Na dworze pada.