Skocz do zawartości
Nerwica.com

Lord Cappuccino

Legenda Forum
  • Postów

    14 806
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Lord Cappuccino

  1. Myślę, że lekarka wie co robi- odstawienie flupentiksolu i trazodonu, a pozostawienie samego SSRI to dobre posuniecie dla kobiety w ciąży.
  2. To prawda, niektore brane za krotko. Na odpowiedz kliniczna sie czeka nierzadko 8 tygodni i dluzej, a jak jej nie ma to najpierw zwieksza sie dawke, a dopiero potem odstawia.
  3. Tak jest- grunt to dobry ginekolog i psychiatra. Ogolnie perspektywa farmakoterapii w czasie ciazy wydaje mi sie kontrowersyjna, ale czasami trzeba. Kazdy przypadek trzeba rozpatrywac indywidualnie i ocenić czy korzyści wynikające ze stosowania leku w tym stanie mogą przewyższać potencjalne straty- np. ryzyko uszkodzeń płodu. Czasami po prostu lepiej brac leki, niz ich nie brac.
  4. Z IMAO są tylko dwa leki w Polsce- moklobemid i selegilina. Selegiliny nie dostanie, mimo, że w USA są plastry transdermalne zarejestrowane od leczenia depresji, ale "to przecież lek na chorobę Parkinsona". Moklobemid jest ok np. na depresję atypową- teraz po ostatniej wizycie u dr. wracam do niego- 600mg z podkulonym ogonem, mimo ze kiedys sie niepochlebnie wypowiadalem na jego temat, ale raczej nie pomoże jeśli głównym problemem jest lęk paniczny/uogólniony. Moznaby jeszcze sprobowac paroksetyny + augmentacja mirtazapiną, albo faktycznie buspiron. Ja mam inne problemy niz autor- wiec mam ograniczone pole manewru w doradzaniu.
  5. Po jakims czasie powinno wrócić do normy. Moznaby dobrac jakis lek, ktory wplywa na zwiekszenie dopaminy, np. jej agonistow, ale nie wiem na co sie leczysz, wiec nie doradzam tego.
  6. No niestety. Sulpiryd i amisulpryd podwyższają poziom prolaktyny nawet w dawkach jakby sie mogło wydawać stricte prodopamergicznych. Ja brałem 100mg amisulprydu przez dluzszy okres czasu, potem miałem badane hormony i była spora hiperprolaktynemia. -- 20 cze 2013, 19:27 -- W kwestii okresu sie nie wypowiem, bo że tak powiem nie posiadam z natury.
  7. Ale ja nie twierdzę, że nie, po prostu zastanawiam sie czy sa inne źródła.
  8. Na http://www.ncbi.nlm.nih.gov jest duzo badan, ktore wskazuje na wplyw antydepresyjny omega 3, ale dopiero w dawce 2g/dzien (epa+dha) brane przez pare miesiecy, poprawa nastroju wieksza niz w grupach placebo. Czyli 10 ml dobrego tranu albo 4 kapsy przykladowej omegi3, ktora ma 500mg dha+epa na kapsa. -- 20 cze 2013, 11:29 -- A skad wziac aż 2 gramy dha+epa dziennie ze zrodel roslinnych? -- 20 cze 2013, 11:45 -- Poza olejem lnianym rzecz jasna- ale on zawiera ala ktore musi przejsc konwersje do epa/dha.
  9. Ludzie od 3000 lat dają się naciągać na kasę astrologom i wróżbitom, od ponad 200 homeopatom itp. 23 lata przy tym to ledwie draśnięcie w historii ludzkości. A Ty znowu w kółko i w kółko- argument personalny i ile wydalem na leki- jak zdarta płyta. Zamiast dyskutować o metodzie. Ale Ci odpowiem- nie wierzę i nie uznaję mitycznego panaceum, "pigułki szczęścia". Nie mam zbyt wygórowanych, nierealistycznych oczekiwań wobec farmakoterapii dzięki czemu wiem czego mogę i czego mam się spodziewać, więc nie zawodzę się. Zadaniem leków nie jest dawanie szczęścia ani substytuowanie niezaspokojonych potrzeb emocjonalnych. Leki mają doprowadzić człowieka do stanu, gdzie będzie w stanie względnie normalnie funkcjonować- tj. zaspokajać potrzeby życiowe samodzielne, a przy tym samorealizować się, rozwijać w korzystny dla siebie sposób. Jak ktoś chce się poczuć po lekach szczęśliwy to niech sobie wciagnie kokainę albo strzeli shota z heroiny- oczywiscie to cynizm, a nie rada. Wbrew temu co o mnie sądzisz widzę więcej odcieni szarości niż czerń i biel. Nie pojmuję braku logiki w Twoim pojmowaniu- z jednej strony zarzucasz psychiatrii systemowej redukcjonistyczne podejście- ze jest zdehumanizowana, że traktuje człowieka jako zlepek atomów i fabrykę biochemiczną, że w farmakoterapii bazuje głównie na trzech neurotransmitterach serotoninie, noradrenalinie, dopaminie i koniec. no a przecież w biochemii jest jeszcze tona innych związków chemicznych, o aspektach psychologicznych, społecznych i duchowych to już w ogóle nie wspominając. Czyli psychiatria ma zawezone postrzeganie człowieka i jego problemów, bo na wszystko wali cudowną "pigułkę szczęścia". A z drugiej strony podajesz metodę, ktorej hamerykanscy pionierzy uważają, że przyczyna praktycznie wszystkich chorób i zaburzeń jest jedna- zaburzenia energii, negatywne emocje. I że wszystkie choroby można tym "cudownym, świętym Graalem"- czyli opukiwaniem z powodzeniem leczyć. Z wyjątkiem tam 10%- ale to pewnie jakies odpały genetyczne. Jeśli to nie jest najbardziej redukcjonistyczne podejście to ja już nie wiem co nim jest. Poza tym nie wiem skad Ci sie ubzdural ten 1990 jako rok powstania EFT. Craig zalozyl EFT w polowie lat 90s okolo 1995, 1993 to on jeszcze bral szkolenia u Callahana. No i sie dalem sprowokowac- mozesz czuc sie zadowolony. -- 20 cze 2013, 11:41 -- To skład chemiczny naturalnego jabłka zerwanego z drzewa- monotlenek diwodoru, oleje roślinne, cukry, skrobia, karoten, tokoferol (E306), ryboflawina (E101), nikotynamid, kwas pantotenowy, kwas foliowy, kwas askorbinowy (E300), kwas palmitynowy, kwas stearynowy (E570), kwas oleinowy, kwas salicylowy, puryny, sód, potas, mangan, żelazo, miedź, cynk, fosfor, chlorki, barwniki, antyoksydanty. Jeszcze coś ciekawego do powiedzenia na temat "samej chemii" i "tablicy Mendelejewa"?
  10. Ja w zasadzie teraz suplementuję się magnezem (500mg/doba), omega-3- DHA+EPA (łącznie 2g/doba) i full pakiet witamin i minerałów dobrej jakości, ale nie bede znów robił reklamy tej firmie. Jeszcze z omega-3 myslalem, zeby dorzucic ALA z oleju lnianego, ale to niekoniecznie.
  11. To się ciesz, przynajmniej byłbyś ssakiem. Ja z moją karmą zostałbym krętkiem kiły albo gekonem.
  12. Ja np. mam dysfunkcję, po urazie mechanicznym, w stawie kolanowym i wskazana byłaby suplementacja białkiem kolagenowym, żelatyną, kwasem hialuronowym.
  13. Kalebx3 już o to pytał- a jak weganie uzupełniają tkankę łączną chrzęstną (białko kolagenowe, hydrolizat kolagenu, kwas hialuronowy- to jest pochodzenia wyłącznie zwierzęcego)?
  14. To prawda, glony nie. Niektóre glony o ile mnie pamięć nie myli posiadają analog B12, który jest neurotoksyczny dla człowieka. Byla jakas afera z tymi glonami z B12 wsrod wegan. -- 20 cze 2013, 09:36 -- Ach- nie do konca mialem racje, ale bylem blisko- "glony nie zawierają witaminy B12, tylko jej analog strukturalny, który w przypadku człowieka jest nieprzyswajalny i może utrudniać wchłanianie właściwej witaminy". Tu na ten temat- https://pl.wikipedia.org/wiki/Witamina_B12#Struktura_chemiczna http://www.veganhealth.org/b12/mol
  15. W ustawieniach Hellingerowskich uczestniczyłem parę razy jako obserwator, parę jako uczestnik (osoba ustawiana) i raz jako osoba ustawiająca- prowadzila to wszystko babka z wieloletnim stazem w ustawieniach i dyplomem. Tak btw. to niemieckie towarzystwo psychoterapeutyczne w rodzimym kraju Hellingera odcina sie od wszystkich praktyk przez niego stosowanych i uznaje je za niebezpieczne. Zeby bylo smieszniej ta babka, ktora prowadzila ustawienia jest zagorzala katoliczka, a Kosciol, w tym jeden z najbardziej znanych miedzynarodowych specjalistow w dz. egzorcyzmow ks. Posacki uznaja je za niebezpieczne dla sfery duchowej. Muszę się natomiast zgodzić w jednej kwestii- a mianowicie co do działalności Alice Miller i jej publikacji. To faktycznie prawdziwy majstersztyk. Poleciła mi je osoba piastująca wysokie stanowisko w tzw. "psychiatrii zinstytucjonalizowanej", więc nie mów, ze wszyscy są twardogłowi. No ale kończąc z uprzejmościami- typowy lekarz musi dostać się na medycynę(egzaminy wstępne/nowa matura), kończy kierunek lekarski (6 lat), odbywa 13 miesięczny staż podyplomowy, zdaje Lekarski Egzamin Państwowy, robi specjalizację (dla psychiatrii 5 lat), ewentualnie wykonują ją w trakcie doktoratu (4 lata)- po 13 latach przygotowania teoretycznego o praktycznego leczy ludzi z obrębu swojej specjalizacji. typowy pycholog-psychoterapeuta- kończy 5-letnie studia magisterskie na kierunku psychologia, uzyskuje tytuł zawodowy, idzie na 4-letnie podyplomowe studia z psychoterapii, pracuje pod superwizją, zdobywa certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychoterapii. typowy trener EFT- może tam trafić biotechnolog, lekarz, psycholog, ale równie dobrze budowniczy, hydraulik albo piekarz (nie ujmując nic przedstawicielom tych zawodów). Bo nie ma żadnej selekcji i restrykcji, nieprawdaż? "Instytut" EFT nie ma akredytacji żadnej znaczącej, rządowej organizacji- PTP, PAN, Ministerstwa Zdrowia (jeśli inaczej- wyprowadź mnie z błędu). Osoba trafiająca tam "z ulicy", odbębniająca 10 dni/80 h, niespełna 300 stronnicową broszurkę (gdzie ludzie na studiach uczą się 9 lat) jest przygotowana do "leczenia" praktycznie wszystkich schorzeń. Aha- jest zasadnicza różnica pomiędzy hipotezą naukową, a teorią naukową. Psychologia bazuje głównie na obserwacji i eksperymencie, później wyniki tychże podlegają sprawdzeniu i jest stawiana hipoteza naukowa. Jest ona dalej weryfikowana i jeśli znajduje potwierdzenie to staje się teorią naukową. Jeśli teoria naukowa zyskuje powszechną akceptację w międzynarodowym środowisku naukowym to staje się prawem naukowym. Psychologia i psychiatria są naukami, bo mają podstawy naukowe. O hipotezie faktycznie można mówić w przypadku domniemanej patogenezy zaburzeń- hipotezie serotoninowej i katecholaminowej, w mniejszym stopniu dopaminowej. I nie myśl, że wątpliwości nie spędzają mi snu z powiek. Ale w tej chwili to najbardziej prawdopodobne rozwiązanie.
  16. Nie no, bądźmy obiektywni. Wegetarianie jeszcze tam mają jakieś źródła witaminy B12 w nabiale, ale weganie praktycznie wcale/w śladowych ilościach. Dlatego suplementacja wit. B12 w ich przypadku jest niezbędna. Wielu dietetyków to przyznaje i nawet samych osób związanych z weganizmem.
  17. Kwetiapina miala mnie usypiać i w tej roli sie sprawdzala. Ale ten neuroleptyk ma wiele innych zalet- wplywa na wychwyt zwrotny NE, jest neutralny na prolaktyne, aktywizuje, jednocześnie uspokaja balagan w głowie itp.
  18. Bralem w dawce 100mg jako dodatek na noc, jako "lek nasenny" w zastepstwie za Trittico. A odstawilem bo juz sypiam dobrze bez leków. Ogolnie fajny neuroleptyk z interesujacym profilem.
  19. Mnie kiedys dopadl efekt jojo. Nie powiem ile schudlem, ale wrocilo 50% zrzuconej masy. Teraz juz zrzucilem 25% z tych ktore przybylo w ramach jojo. Jak komus sie chce to moze sobie policzyc znajac moja aktualna mase.
  20. Typowa dawka to 0,75 do 1,25mg raz przed snem albo 3x 0,5mg w ciagu dnia.
  21. To kopanie prądem to tzw. brain shivers, brain zaps. Ogolnie wenlafaksyna i paroksetyna z SSRI/SNRI sa najgorsze w odstawianiu jesli chodzi o nasilenie objawów abstynencyjnych.
  22. W przypadku Tomcia Palucha to raczej nie literówka.
  23. Nie karmić trolla, proszę! Aha- jak zobaczycie posta, w stylu- że komuś (najpewniej to będę ja) przepalają się neurony w głowie od nałogowej masturbacji i w mózgu ma płonący krzew, który płonie i nie chce zgasnąć- to proszę zaraportować- (!)
  24. Raczej wątpliwie, żeby wenlafaksyna spowodowała hiperprolaktynemię, aczkolwiek nieco prolaktynę mogla zawyzyc przez zmiane proporcji pomiedzy serotonina i dopamina (prolaktynostatyną), co moglo wplynac na wzrost prolaktyny. Nie brałaś żadnych neuroleptyków do tego?
×