Pozwolę sobie włączyć się do dyskusji. Jestem osobą, która korzystała z terapii indywidualnej blisko 3 lata. Mój obecny stan jest gorszy, niż przed rozpoczęciem terapii. Jestem rozbita, zagubiona, nie potrafię radzić sobie z życiem, wegetuję. Za namową terapeuty "rozkopałam" wszystko: przeszłość, osobowość, emocje. Skutek: wahania nastroju, płaczliwość, napady złości, agresja. Dotarłam do źródła problemów, ale nie poczułam ulgi. Wręcz odwrotnie. Narasta we mnie poczucie winy i emocjonalny mur.
Można burzyć się, krzyczeć, obrażać, ale wuj ma sporo racji...
-- 16 sie 2011, 19:21 --
Tylko proponuję skończyć z "maczowskim" tekstami typu: latasz do psychoterapeuty, żalisz się, toś baba. Nie sprowadzajmy rozmowy na poziom prymitywny