-
Postów
12 852 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Korba
-
Hania, ale się teraz uchichrałam. dzięki Ci za to Skarbie :***
-
Jejku.... coraz częściej gdy czytam o podziałach, klasyfikacjach, rodzajach zaburzeń to mam ochotę na samym końcu dodać: i Korba.
-
kolejny dialog na rozbawienie...: przychodzi Marek na poranną kawę i pyta: czemu jesteś taka smutna? a ja na to: ja? nieee, ja jestem super happy, tylko mam taką twarz.... ostatnio jedyna rzecz, która mi dobrze wychodzi to robienie z siebie głupa Idę na 19.00 do rodzinnego, aż mi się słabo robi. A potem na 20.30 na terapię. Znowu nie mam nic do powiedzenia. I serce mnie boli.
-
Jejku, Hania, wyobrażasz sobie? Bierzesz Prozaca miesiąc, 4 wizyty i psychologa i wychodzisz szczęśliwa i odmieniona.... Damn...
-
Magda, ja nigdy w życiu nie stroniłam od ćwiczeń (wręcz odwrotnie). Zazwyczaj, gdy ograniczałam jedzenie, to po 3 dniach czułam luz w ubraniach. A tu co? Mało jem i tyję? Ruch, bardzo chętnie, ale jak - jak ja jestem ciągle zmęczona - próbowałam, rower, taniec - 5 minut i pikawa tak daje czadu, że klatkę piersiową mi rozrywa, tchu mi brak i jestem cała oblana zimnym potem. Wiesz, jak mnie to wnerwia?? Od czego to pocenie i zmęczenie, jak nie od leków? Nigdy nie miałam takich problemów z powrotem do normalnej formy, sylwetki jak teraz. Za mało się ruszam, to pewne, zmienię to, niech mi tylko ktoś k..... zwróci energię.... Aaaaaa i jeszcze jedno... może to też wymówka..., ale po 30stce praca nad ciałem i sylwetką zabiera duuuuużo więcej nakładów czasu. I innych rzeczy. Wręcz mam wrażenie, że ktoś mi zamienił ciało.
-
Hania, to ja, ja reaguję zbyt impulsywnie ostatnio, bele co jest mnie w stanie zaboleć, zirytować, doprowadzić do rozpaczy i złości. jak taki bachor Ja tylko dla Was Dziewczynki tu jestem, no i dla siebie egoistycznie, bo mi z Wami dobrze
-
Dziewczyny, ja studia skończyłam w terminie, bez przerw - ale - zrobiłam je zaocznie, dzięki temu, że miałam rentę po ojcu. I nie, nie chodziłam do pracy. Byłam szczęśliwa, że nie muszę łazić na uczelnie codziennie. Siedziałam głównie w domu (albo imprezowałam więcej niż należy....), a na uczelnie chodziłam co 2 tygodnie w sobotę i niedzielę. Także też nie mam specjalnie się czym chwalić.
-
ja nie miałam zwiększonego łaknienia, miałam wiele dni, kiedy nie jadłam nic kompletnie, o hamburgerach i frytkach nie wspomnę. a puchłam i puchłam. zaczęło się to w czasie jak lekarka eksperymentowała ze mną doxepiny, pramolany, mianseryny itp..... teraz już biorę inny lek, łaknienie mam normalne, ale nadal jestem spuchnięta. ale nic. muszę się przerzucić na pracę fizyczną, zamiast przemęczać mózg
-
Basia, też mam ochotę w siną dal, szczególnie z tego forum... zje bał mi się humor na maksa. [Dodane po edycji:] Haniu, nie pisz scenariuszy. załatwiłaś wszystkie formalności. wbrew wszystkim złym odczuciom, które miałaś. masz prawo być dumna z siebie. a co będzie..., to będzie.... ona step at a time...
-
[videoyoutube=p7vBu4KS8CM&feature=related][/videoyoutube]
-
Gdzie pojedziemy?
-
heh thanx... następnym razem pomyślę 3 zamiast 2 razy zanim napiszę.
-
Pomimo grubych kości nosiłam już rozmiar 34 (w skrajnym przypadku). Przez katowanie się ćwiczeniami, zaburzenia odżywiania (nagminne odchudzanie + ciągoty bulimiczne) oraz następnie psychotropy moja życiowa rozmiarówka wahała się od 34 do 42. Więc naprawdę - z rozmiarem można robić wszystko.... do momentu aż... nie można tego kontrolować. Marzę o powrocie do chociaż 36, choć nawet przy 34 wydawałam się sobie gruba. Kupno ciucha w rozmiarze 40 i 42 doprowadza mnie do rozpaczy.
-
namiestnik, ja o sobie źle nie myślę.... (chociaż gówno prawda - myślę źle), ale inni tak! Dla mnie to nie jest dziwne, co robię, ale dla innych tak! Bacha, no wiem.... zebrałabym Was wszystkie w jedno miejsce blisko mnie, bo tak się martwię o Was Dziewczynki moje...
-
[videoyoutube=JD4hW8Mpjv8][/videoyoutube]
-
Haniu, z przyjaciółką to jest do zrobienia. Szkoda, że mieszkam tak daleko
-
Krwiopij, wiesz przecież, że wielu z nas ma skłonności do izolowania się, odcinania od świata. Nie masz schizofrenii kotku. Proszę, nie nakręcaj się. Powiedz Haniu, co by to mogło być, to sensowne wsparcie?
-
u mnie już grzeją. od wczoraj. wyjątkowo wcześnie, ale naprawdę jest zimno.
-
Kochanie, idź proszę do lekarza... Nie diagnozuj się sama, bo oszalejesz. Mój dzień, cóż. Znowu spóźniłam się do pracy. Choć ostatnie dwie noce ładnie przespałam, ale to dzięki 1mg Xanaxu i podwójnej dawce Imovane... Ciekawe co moja pani doktor na to powie..... Tradycyjnie czuję się zmęczona od samego rana i nie odczuwam minimalnego zainteresowania swoimi obowiązkami. Jestem wściekła, bo przytyłam przez leki brane w ciągu ostatniego roku, ciuchy z zeszłej jesieni jakby się skurczyły i wyglądam fujaście, a poza tym moja jesienna garderoba i tak już błaga o wymianę. Jak sobie pomyślę o sklepach i przymierzalniach . Postanowiłam iść dziś do kosmetyczki, bo mam wrażenie, że straszę jak zombie, potem idę do lekarza rodzinnego po skierowanie na badania, a potem na terapię. Uch...... Chciałabym już mieć to wszystko za sobą. Najlepiej, żeby już był piątek wieczorem, żebym mogła zamknąć się w domu do poniedziałku.
-
-asiu-, Haniu, obie zaczynacie jakby nowy rozdział. Potraktujcie to jako szansę.. Jako odcięcie się od starego (wiem, całkowicie się nie da) i rozpoczęcie nowego...
-
Monia, fajnie słyszeć, że ta historia miała dobry finał :) Ja idę dzisiaj do mojej terapeutki. Nie wiem, co mam jej powiedzieć. Persony we mnie się zmiksowały na miazgę i już nie wiem, która jest która i która co robi. Jej sposoby działają na mnie krótko. Czuję się naprawdę chora i nie wiem, czy używanie wyobraźni jest w stanie mnie uleczyć. To jest fajne jeśli chodzi o samorozwój, ale czy coś poza tym..... Nie wiem. Jestem coraz bardziej zrezygnowana.
-
a ja wstałam o 8.30, mimo że budzik był nastawiony na 7.00. w pracy o 9.30. to pierwszy element mojej dziwności Namiestniku. normalni ludzie przychodzą tutaj do pracy o 8.00, najpóźniej o 9.00. jestem dziwna, bo nie lubię paplać o pierdołach, trzymam się na dystans, bo mi ciągle duszno i każę wszystkim otwierać okna, mimo że jest klima, nie opowiadam o anginach dzieci i pracy męża, bo takowych nie posiadam, praktycznie rzecz biorąc niewiele o sobie mówię -no bo co tu kuffa powiedzieć... czasem nie pojawiam się w pracy nie zapowiedziawszy (bo mam atak, albo nie daję rady wstać z łóżka, albo umieram...) no nie wiem, jak Ci to wytłumaczyć. jakoś odstaję od przeciętnej kobiety w mojej pracy.
-
ty_tez_mozesz, moja terapeutka poleciła mi tą książkę, więc zakładam, że miała ona coś wnieść w moją terapię...
-
Monika, eeee aż taka superowa to nie jestem, ale dziękuję Ci Kochana :*** Nie..., ja się nie przejmuję - niech sobie myślą, co chcą. Liczy się dla mnie w pracy jedynie opinia mojego szefa i paru osób, które lubię. Opinia zawodowa przede wszystkim, ale chciałabym oczywiście, żeby mnie lubili i mimo, że jestem dziwna chyba mnie lubią Monia, a jak się skończyła historia z psiakiem?