Asiu.... cokolwiek odczuwam w związku z nią to jest takie..... jakby za mgłą, na tyle gorzkie, że nie chcę tego czuć. Nie umiem się przy tym zatrzymywać. Dopiero nauczyłam się akceptować swój negatywny stosunek.
Kiedyś byłam na cmentarzu i nakrzyczałam na rodziców. Raz mi się udało. Teraz mnie znowu blokuje. Nie czuję nic, prócz goryczy.
-- 27 maja 2011, 08:41 --
Asiu, ja myślę, że to jest dobry pomysł.... Tobie jest potrzebny terapeuta, z którym nie powoduje w Tobie aż takich emocji... Chociaż podejrzewam, że nie skorzystasz z tej opcji.
To nie jest dobre, że boisz się jak będziesz funkcjonować przez 2 miesiące. Nie możesz być aż tak uzależniona od terapeutki.
Chociaż porównując do Rachel z "Uratuj mnie", z takich przypadków też się wychodzi na prostą.
Tyle że wspominałaś, że masz problem z otwieraniem się przed bliskimi osobami. A przed terapeutką powinnaś otwierać się całkowicie.
Pisałaś, że pomijasz niektóre myśli, które są istotne. Tak można w stosunku z koleżanką, nie z terapeutką. To utrudnia Waszą pracę.
Trzymaj się ciepło, Asiu, namawiam Cię do spróbowania kontaktu z innym terapeutką podczas nieobecności Twojej terapeutki. Tak na próbę...