Naranja, ale to też nie jest sposób, by zwalać wszystko na terapeutę. Terapia to praca dwustronna. Nie wystarczy, że powiem "ja tu przyszłam, teraz ty mnie lecz"...
_asia_, wiem, że masz bardzo ciężko. ale nie pociesza mnie to, że mam lepiej. też się czuję jakbym nie miała nic.
naranja, złego słowa użyłam. twierdzą, iż jest to moim problemem, z którym nie bardzo lubię/chcę/umiem pracować.
Dziewczyny...., mam dosyć takiego życia z dnia na dzień..., byleby przetrwać dzień, przetrwać noc.... Żadnych planów, żadnych celów.... To jest bez sensu.
_asia_, tak, w ich obecności. chociaż jeśli chodzi o przeżywanie to nawet w samotności kulawo mi to wychodzi. coś czuję, ale kompletnie nie wiem, co mam z tym zrobić.
Nie zastanawiałam się nad tym. Miałam za dużo przeżyć i w samoobronie przestałam czuć. Pewnie po to, by nie cierpieć. Ale to było całkowicie niekontrolowane i nieuświadomione. Na kilka lat zmieniłam się w robota. Do dziś terapeuci zarzucają mi, że mam problemy z odczuwaniem i tym bardziej przeżywaniem emocji.
looney_tunes, sama tej kwestii nie rozwiążesz, my też nie damy Ci diagnozy.
chodzisz do psychiatry? na terapię? czy rozmawiałaś na ten temat z profesjonalistą?