Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
-
HALOPERYDOL(Decaldol, Haloperidol Unia/WZF)
Lusesita Dolores odpowiedział(a) na milka24 temat w Leki przeciwpsychotyczne
Ojej. Szkoda. Ja biorę 15mg. Na początku było ciężko a teraz lus blus:-) -
Rozumiem
-
Też tak może być . Nie podpasowalo i okej. A byłaś może na Openerze? Tam też jest dobry klimat, ale znacznie czyściej
-
Ooo, seks z siostrami. To bym był ciekawy.
-
Noo, coś tam wymyśliłaś nowego Limes? Chodzi Ci o granice ciągu?
- Dzisiaj
-
Takie sobie samopoczucie
-
Za 1.5h będzie śniadanko 🩷 już czuję głód.
-
Wstałam o 5:30 i zaczęłam się szykować. Fajki. Rozmowy. Dostała. Od kolegi fajnego błękitna zapalniczkę bo tamta zgubiłam..jestem wdzięczna. Fajny gość
-
Moze być. Ale nie chcieli mi zrobić herbaty bo już jestem ciągle w raporty wpisywana. Bo się drę na personel. Najbardziej lubię moja ordynatorke, które mnie leczy od kilku lat i mnie bardzo lubi. Ale ciul tam. Ważne że palarnia otwarta całą dobe. Zaraz koleżanka da mi trochę rozpuszczalnej i będę miała z kranu. No cóż. Tak tutaj to działa. Ale ebac ich. Ja już się nie przejmuje. Myślę że dzień będzie ok. Ale się okaże
-
AMISULPRYD (Amipryd, Amisan, ApoSuprid, Solian, Symamis)
zburzony odpowiedział(a) na Moniunia27 temat w Leki przeciwpsychotyczne
@Ryś to pobudzenie i nerw powinny za niedługo się zmniejszyć, amisulpryd w ten sposób może działać intensywnie ale nie za długo, ludzie tu często pisali że ich fajnie wystrzelił ale tydzień, dwa i się skończyło. -
@Chongyun niestety tak jest z lekami że potrafią tak różnie działać na ludzi. To też zależy od takich kwestii jak wiek, ilość czasu przez który bierze się antydepresanty (na świeży mózg z reguły działają intensywniej). Mnie wenlafaksyna w standardowych dawkach już nie pobudza jak dawniej, w sumie to wcale, albo teraz jak zmieniłem ją na duloksetynę jest zero stymulacji, a kiedyś mnie wystrzeliła. Mi lekarze dawno już zaczęli przepisywać do antydepresantów inne rzeczy, najczęściej neuroleptyki w małych dawkach które mogą aktywizować. Jest jeszcze oczywiście taki metylofenidat (lek na ADHD) który wprawdzie jest stymulantem ale mnie akurat zamula. Ciekawe że nie rusza cię bupropion ale to w sumie nierzadko się zdarza. Jest jeszcze podobny lek, reboksetyna, ale o niej mało kto ma coś dobrego do powiedzenia.
-
Byłam..nie wytrzymałam..wróciłam wcześniej.
-
Tęskniłam dziękuję za ciepłe przyjęcie.
-
Historia z życia, pedofilia, strach przed dziećmi... nie wiem co jeszcze.
Verinia odpowiedział(a) na Kaji temat w Pozostałe zaburzenia
Ja w dzieciństwie z koleżanką odgrywałysmy role: facet i dziewczyna. No i wiadomo... Nie będę opisywać. Ja mam inną sytuację, bo nas nigdy nie złapano. Ale oglądałam filmy z nastoletnimi dziewczynami. I z tym też skończyłam..też nie wiem skąd mi się to wzielo.. no więcej nie będę mówić. Ale wiem mniej więcej jak to jest być wyszydzanym. Mnie odrzucono w podstawówce i tak dopiero parę lat temu całkowicie wyszłam z fobii społecznej. A teraz się ich nie boje, choć nie jestem jakaś mega towarzyska. Tzn już mogę Porozmawiać z każdym ale nie czuję potrzeby. No tutaj w szpitalu słyszę ciągle że jestem super. A jedne mnie obgadują ale spojrzeć i powiedzieć coś w moją stronę się boją. Jestem już żyleta jeśli chodzi o ludzi bo ludzie to skur.... Ja to wiem Dlatego już nie jestem taka naiwna i grzeczna Nie wiem co Ci mogę poradzić. U mnie np. wiedzą że byłam w psychiatryku. Na pewno gadają ale mam to wywalone Nigdy mi nic w twarz nie powiedzą bo wiedzą że się odszczekne Mając fobie... To może być ta trauma 9 której piszesz. Ale czasem wystarczy zacząć się bronic i powiedziec dosadnie żeby się... Też nie lubię dzieci. Nie wierzę w ludzkość. Tyle..trzymaj się i broń! -
Ej serio. Dzisiaj kupię chipsy cebulkowe.
-
Muszę dodać jeszcze samo doświadczenie khole- żeby oddać to w sposób obrazowy - to tak jakby wszystkoe szufladki w głowie pozbyły się swojej zawartości w jednej chwili , jakby cykl życia zawrócił i odblokowały sie wspomnienia , nawet te z bardzo wczesnego dzieciństwa , wręcz nawet chwilowy powrót do czasów czasów prenatalnych , a może nawet samego zapłodnienia. I wtedy dotarłam do miejsca , gdzie odbył się sąd ostateczny dla mojej osoby. Stwierdzono moje oczyszczenie z grzechów . I zadano mi pytanie - czy chce już przejść dalej czy jeszcze wrócić tam na ziemię, do życia. Do bliskich. I wtedy napłynęła mnie świadomość że ja chcę żyć , że mam tyle do zrobienia jeszcze . Że mam przy sobie bliską osobę którą kocham..że nie mogę odejść . Że życie jest pięknym doświadczeniem. Chyba sobie wybaczyłam wtedy. Chociaż nie zrobiłam nic złego , to nie umiałam.sobie wybaczyć. Wszystko to działo się bardzo szybko , ale miałam wrażenie że to całe życie przeleciało mi przed oczami - skojarzyło mi się to ze stanem śmierci klinicznej. Ale ja nie umarłam... Po prostu wróciłam . Ta samą drogą . Z dziury która wessała mój bałagan z szufladek , zaczęły wypływać kolejne myśli aż wszystko wróciło do stanu wyjściowego. Kolejne khole były już inne - raz doświadczyłam matrixa- przestałam myśleć . Widziałam tylko te ciągi zielono czarnych spływających punktów . Po zakończeniu ekstremum tego stanu myśli powoli wracały aż do stanu sprzed. Albo inaczej- to nie był już ten stan . To był mój powrót do ustawień fabrycznych. Od tego czasu nastąpiła duża poprawa, wręcz stałam sie inną osobą. Trzeci epizod był najmniej przyjemny , czułam jakbym się gotowała , ulgę przyniósł mi loda na głowie . Polanie głowy zimna woda. To wystąpiło w niespodziewanym stresie - i jak ustaliłam sobie za pośrednictwem AI, mogło mi zabraknąć prekursora w postaci glutaminianu . Zaczęłam schodzić z dawki , mniejsze dawały mi tak nieznany mi wcześniej spokój w środku , swobodny taniec jakby sterowany z zewnątrz, pracę nad układem kostnym i nerwem błędnym , który był u mnie w strasznym stanie. Ruchy były tak precyzyjne że każdy z nich powodował nastawianie kości i mięśni na właściwe miejsce . Postawa przetrwalnikowa ustąpiła. Dziś dawkuje bardzo ostrożnie , mikrodawki wystarczają żeby czuć .... Kurde,no to chyba jest radość z życia. Nie znałam tego stanu. Nie pamiętałam. Nie uczęszczałam na żadną psychoterapię . Raz wylądowałam w szpitalu ze względu na krwotok w cyklu. Niestety podobno jest to skutek uboczny . Exacyl i problem zniknął. Ale dowiedziałam się że moje ciśnienie , cukier są w normie- dotychczas nie były. .. cukier graniczny w porywach pow. 100. Ciśnienie za niskie -czasem 80/40. Teraz cukier 91 , ciśnienie 120/80. Muszę odebrać jeszcze wyniki badania krwi. Jednak obserwacje zarówno wyglądu jak i samopoczucia jednoznacznie wskazują niezwykła poprawę. Dodatkowo nawet w bardzo stresogennych wydarzeniach w ostatnim czasie , zachowałam spokój , stabilność emocjonalna , coś co zwykle by spowodowało miesięczny freeze, teraz przeszlo bez echa, bez nadmiernych emocji , złości , lęku, frustracji , żalu. Z pełnym zrozumieniem mechanizmów własnych i zewnętrznych. Jakbym wiedziała o rozumiała myśli wszystkich naokoło. Już się nie bałam. Poznałam odpowiedzi na wszystkie pytania. Jakby ktoś zdjął mi przedegzekucyjny worek z głowy i powiedział idź , podziwiaj życie, doświadczaj, śmierć poczeka aż będziesz gotowa iść dalej. Dodam że jestem osobą niewierząca i nie identyfikuje się z żadnym innym ruchem religijnym ani światopoglądowym..a teraz nagle zrozumiałam że po prostu jest to tak zniekształcone, że wszystko jest dokładnie na odwrót. Że powinniśmy żyć tak jak to było zaplanowane od początku. Ale zgubiliśmy własną instrukcje na życie. Przez pokolenia , aż do początku. Ketamina powoduje też subtelna ketozę , i odpowiednia keto dieta , ze szczególnym uwzględnieniem diety rosolowej z imbirem , chilli , solą i glutanimianem , też poprawia ogólnie działanie substancji, lub może bardziej to organizm w tym stanie lepiej reaguje. Stabilniej . Flow się utrzymuje. Dołączyłam w pewnym momencie adaptogeny w postaci aswagandy i cytryńca. I to by było na tyle . Efekt jest bardziej niż wow. To jest objawienie się mnie samej w sobie. Mogłabym pisać i pisać . Stosuje terapię od połowy października, schodząc z dawek aż do mikrodawkowania . Żadnych gwałtownych wlewów , taka forma nie przyniosłaby takiego efektu . Obecnie jest to ok 0.01 g w dawce jednorazowej sniffem. Zażywane w razie potrzeby. Przerwy nawet do dwóch tygodni bez większych odchyleń abstynencyjnych . Stabilnie , równo i rytmicznie . Jutro lub pojutrze wracam do stosowania, chociaż myślę że znowu zmiejszę nieco dawkę lub częstotliwość. Zauważyłam brak tolerancji.
- 329 odpowiedzi
-
- nowy lek
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
* Mój dziki świat *
You know nothing, Jon Snow odpowiedział(a) na You know nothing, Jon Snow temat w Kroki do wolności
Kocham brata Nelyssy i Krzyśka11 wynoś się spidi z terroryzowanie mnie wmawianiem żon. Gdyby żony ważne były to by do mnie nie mówili. Wynoś się zajmij się swoją żoną która w dupie ma Cię. Idź się poskarż jak mi niszczysz ciało i spokój za miłość. Gówno Cię to obchodzi z kim uprawiam seks. Gówno. Jestem dorosła i nie muszę Ci się tłumaczyć. Wal się sam. -
Witam , jeszcze się tu nie wypowiadałam , ale muszę podzielić się moimi doświadczeniami . Co u mnie ? Nerwica lękowa- na najwyższym podium , depresja, zespół pourazowy, zaburzenia odżywiania. Asortyment SSRI- tycie , pogłębianie depresji , brak efektów i poprawy . Bupropion- zwykły bketon - równie dobrze można walić mefedron , chyba nawet przyjemniej w moim odczuciu. Tutaj takie totalne wystrzelenie , tRoche podobne do krajowki. Wcale nie fajne. A już na pewno nie skuteczne . Lęki chyba nawet gorsze - jak to po większości bketonow u mnie akurat. Not aprove Medyczna marihuana - generalnie droższa niż ta uliczna . Tyle że bez przypalu. Stosuje od wielu lat , legalnie od niedawna . No i przechodząc do meritum - psylocybina- ciekawy efekt , jednak niemożliwy to utrzymania na stałym poziomie . Po zejściu efektu powrót do nicości . I jakis taki okrutny obraz samej siebie, poczucie beznadziejności , chęć powrotu do tego ciekawszego , dziwnego świata. Myśli samobójcze - których wcześniej nie doświadczałam . Ale w wywiadzie w rodzinie samobójstwo mamy. Więc jest potencjał . Może by pomogło jakby zmieniało mi ta rzeczywistość stale. Niestety , po jednym razie działanie w kolejnych dniach niezauważalne . Dawka ok. 2-3 g jednorazowo. Efekt dosyć subtelny. Lekkie vizuale . Śmiesznie. Abstrakcyjnie. Ale były też łzy, dużo łez , smutek nie wiadomo dlaczego. Closed-eyes z ponurymi obrazami , z widzeniem od spodu , jakby mnie ciągnięto ok ziemi na plecach , budynki , gotyckie kościoły. Na końcu widok topielca -roslinki wodne unoszące się koło mnie. Wszystko w ponurych szaro brązowych ujęciach . Smutek nieokreślony , bardzo głęboki. Żal. No i teraz wisienka na torcie - nie stać mnie na terapię ketamina . 16 k na mc jest to kwota dla wybranych , chyba bardziej fanaberia dla celebrytów i dostępna dla każdego terapia. Ale ja wychodzę z założenia + a teraz wręcz jestem tego pewna, że muszę leczyć się sama . Nabyta poza systemem krystaliczna ketamina R. Bardziej puchowa S. Terapia eksperymentalna na sobie samej . Własne dawkowanie metodą prób i błędów . 3 razy khole. Ale....Pierwszy raz coś podziałało. Pierwszy raz jestem wolna, mogę wychodzić z domu pomimo grubej agorki , mogę rozmawiać przez telefon , mogę zrobić zakupy. Chce mi się wychodzić do ludzi . Nawet gdy nie mam ketaminy bo akurat mi się skończyła. Jestem w stanie przeczekać bez kryzys. Co z moich obserwacji siebie samej wynika? Że sposób zażywania absolutnie nie powinien mieć takiej formy jak jest stosowana w klinikach. To niweluje pożądane pozytywne skutki zażywania. Ja na przykład doswiadczam transów , automatycznego tańca na takim poziomie umiejętności o jaki nigdy się nie posądzałam. Niesamowity odbiór muzyki, autoterapia oddechowa. Opracowałam też plan dietetyczny który niweluje przykre skutki ( których w sumie jest niewiele i głównie po zbyt dużych dawek i w sytuacji zagrożenia, chyba interakcja z adrenalina na moje oko) Dodatkowym atutem jest utrata masy ciala, u mnie 6 kg w 2 m-ce, przy dobrym apetycie i jedzeniu większych niż zwykle ilości. Dozo białka i tluszczu to podstawa, dodatkowo zwiększenie spożycia....i tu będę zapewne ukamienowana przez większość racjonalistów - konieczna suplementacja glutaminianu sodu i soli . Elektrolity. A glutaminian - na uzupełnienie głównego neuroprzekaznika sLaku działania ketaminy. W efekcie samo naprawa postawy, eliminacja bólów pleców i trzewi- i mnie napięciowe nerwicowe , zaburzenia łaknienia spowodowane depresja i dysmorfofobia . Odmłodniałam. I to na tyle że widzą to ludzie z mojego otoczenia. Nic mnie nie boli, wstaje pełna energii nawet po 3 h snu , powróciła chęć do życia , chęć na spacery , sport- u mnie akurat taniec i aerobik. Nie mam już przykurczów powieziowych i ustąpiły też torbiele . Stan skóry poprawił się . I teraz coś czego nie znalazłam nigdzie w opisach , relacjach czy tripraportach- może to wyjątkowo tylko u mnie tak działa. Otóż intelektualnie podniosłam się wysoko ponad własne możliwości dotychczasowe. IQ level pro +, niesamowicie czyste procesy myślowe , Zrozumienie świata . Klarowność . Potrzeba opowiadania światu o pięknie świata. Może to było we mnie dotychczas po prostu głęboko schowane pod ciężkimi skutkami traum już od dziecka. Może to nie zasługa samej substancji . Moz to po prostu ta dawno nie widziana w sobie prawdziwa ja. Nie żałuję że zaryzykowałam. Odstawiłam wszystko , na początku łączyłam z mm. Lecz efekt był zbyt euforyczny na co dzień. Od czasu do czasu owszem. Ale nie czułam już takiej potrzeby z żeby cokolwiek więcej zażywac . U mnie to siadło jak nic dotychczas. To jest przepaść . Zarówno R jak i S działanie identyczne, nie zauważyłam roznicy. Ale Elon Musk ponoć też regularnie zazywa- więc coś jest w tym rozwoju intelektualnym pro . Czy ktoś miał podobne doświadczenia do moich. Chciałabym redund na NFZ , bo ciężko kupić to na polskim czarnym rynku. Bo cena jest przystępna . W przeciwieństwie do prywatnych klinik , gdzie trzeba 4 pensji na miesiąc leczenia. Gorzej z dostępnością. Zapraszam do dyskusji osoby po terapii , ktoś dopatrzył się aż tylu pozytywów ?
- 329 odpowiedzi
-
- nowy lek
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dołączył do społeczności: Kejtiamina
-
Historia z życia, pedofilia, strach przed dziećmi... nie wiem co jeszcze.
Kaji odpowiedział(a) na Kaji temat w Pozostałe zaburzenia
Aktualnie jestem uzależnionym od pewnych substancji, ledwo wiążącym koniec z końcem pojebańcem, który nawet zapomniał o źródle tego co go sprowadziło na tą drogę. Po kilku konsultacjach psychiatryczno/psychologicznych, próbach z lekami itd. stwierdziłem że to niema sensu. Żyję tylko po to żeby przeżyć, okazjonalnie miewam jakieś prześwity radości.. ale generalnie przeklinam ludzkość. Ze źródła problemu, pojawiła się cała gromada innych źródeł. W pewnym momencie nawet myślałem że jestem jakiś "oświecony", ale to nie było to. Po prostu dostrzegłem jakimi ludzie są śmieciami. Można powiedzieć że to wszystko zrobiło ze mnie mizantropa -
Historia z życia, pedofilia, strach przed dziećmi... nie wiem co jeszcze.
Doktor Indor odpowiedział(a) na Kaji temat w Pozostałe zaburzenia
W co się przerodziło? -
Historia z życia, pedofilia, strach przed dziećmi... nie wiem co jeszcze.
Kaji odpowiedział(a) na Kaji temat w Pozostałe zaburzenia
Jeszcze nie zdechłem, ale to wszystko przerodziło się w coś zupełnie innego. -
Straciłem dwa zęby i jak się obudziłem, to akurat traciłem trzeciego.
-
Chyba tak. Ja, na przykład, mam ochotę napisać, że szalone precle z pieprzem i ziemniakami.
-
MIANSERYNA (Deprexolet, Lerivon, Miansec, Miansegen)
innaniżinne odpowiedział(a) na Dydona temat w Leki przeciwdepresyjne
U mnie stuknelo 5 tygodni miansy. Poprawa na depresję trwała kilka dni. Jakoś tam z 2-3 tygodnie temu. Już mialam nadzieję że zaraz będzie normalnie Eldorado, bo mój obecny nawrot deprechy trwa już 3 lata, z przewagą ciężkiej depresji. Duloksetyna też nie rusza mojej depresji brana równocześnie z mianseryną. Ogólnie jestem skrajnie lekooporna to raz. A dwa że po prostu mam bardzo złą sytuację życiową. Której nie da się za bardzo zmienić- nieuleczalna choroba, wiele chorób przewlekłych, operacje. Plus problemy z finansami przez wydatki na zdrowie. Po tym jak parę dni była nikła poprawa. Kurde nawet zaczęłam mieć lekką nadzieję na przyszłość.... i pierwszy raz od bardzo dawna cieszyła mnie od środka słuchana muzyka... To wrócił kryzys. I jest źle. Nie widzę nadziei żadnej. Nie mam po co sie cieszyć czymkolwiek. Nawet nie wiem po co chodzę na terapię. Po co mam na siłę szukać sensu cierpiąc każdego dnia fizycznie i żyjąc życiem ktore nie chcę żeby tak wyglądało. Ale przez bardzo złe zdrowie tego nie przeskoczę... I nawet se myślę że po co mi terapia, żebym na siłę szukała sensu, gdzie nie ma sensu i po co sobie go wmawiać. No więc depresja ciężka u mnie po całości dalej. Aktualnie 40 mg. Na sen to już lepiej mi trazodon robił. Miansa nie działa tak nasennie jak kiedyś. Może spróbuje dojść do dawki 60. Najwyżej stwierdzę że no naprawdę nic mi juz nie pomoze... bo trochę leków przerobiłam w tym epizodzie. Miansa ponad dekade temu pomogła mi 2 razy bardzo znacznie, dając pełną remisję. Stąd był pomysł na powrót. No i nadzieja była. ---- Końcowe pytanie. Się jakoś rozpisałam... Jaką różnice czuliście między byciem na niskich dawkach 10-30 a wejściem na 60? Na depresję i na sen. Na sen to może być gorzej na 60, no trudno. Ja juz nawet mam gdzieś że przytyłam przez apetyt na miansie. Ale zniosłabym naprawdę wiele, byleby miec poprawę jechanej deprechy.
-
Najpopularniejsze