Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Deprywacja emocjonalna i niska samoocena
Wylogowany odpowiedział(a) na Wylogowany temat w Pozostałe zaburzenia
Pomyślałem, że będę tutaj spisywał moje przemyślenia i wnioski. Pierwotny problem W dzieciństwie podbiegłem do ojca, gdy wrócił z pracy. Zrobiłem coś typowo dziecięcego – nie do końca wiem, czy uwiesiłem się na nodze, czy chciałem, żeby wziął mnie na ręce. Coś w tym stylu. Spierdolił mnie z góry na dół, żebym nie zawracał mu głowy i że w ogóle to jest „babskie” i zachowuję się jak baba. Od tego momentu nie chciałem, żeby ktokolwiek mnie przytulał czy brał na ręce, bo to było „złe”. Płakałem, wyrywałem się, wszyscy się dziwili. Do dziś mam jakąś niezręczność związaną z okazywaniem bliskości – dziwnie się czuję, gdy ktoś mnie obejmie. Nie poradziłem sobie też z relacjami w dorosłym życiu. Także z innych względów – niskie poczucie własnej wartości. Byłem zostawiony sam sobie. Mówiono, że jestem grzeczny i potrafię sam sobą się zająć, jakby dziecka nie było. No bo w sumie dziecka nie było. W dodatku rodzice – zwłaszcza ojciec – mieli taki pomysł, żeby na rodzinnej posiadówce pośmiać się ze mnie, jak zrobiłem coś dziwnego. Tak coś palnąć, żeby minutę porechotać i pewnie odwrócić uwagę od własnego spierdolenia. To nie są ludzie, którym ufam. W przedszkolu czy tam zerówce (bo do maluchów mnie nie wysłali, aż dziwne) spotkałem się z odtrąceniem rówieśników. Wielokrotnie. Nie mam pojęcia czemu. Z jakiegoś powodu byłem łatwą ofiarą. W zasadzie 6 lat podstawówki to taka sinusoida, gdzie funkcjonowałem sobie na marginesie i nie chciałem do tej szkoły chodzić. Dziś mówi się o fobii szkolnej – wtedy miałem iść i koniec. Nawet jak miałem 37,5 stopnia, to dowiadywałem się, że stan podgorączkowy to jeszcze nie choroba (mama była pielęgniarką) i do szkoły. W gimnazjum było względnie dobrze, w średniej jakoś sobie radziłem. Jakichś ludzi wokół siebie miałem dopiero na studiach. W miejscach pracy te relacje też były „nie za bardzo”, a kobiety to już w ogóle kaplica. Ogólnie to całe życie czułem, że wszystkim zawadzam i nigdzie mnie nie chcą. Nie ma u mnie w ogóle dołu piramidy potrzeb – zbudowałem sam wierzchołek. Nigdy nie nauczyłem się szukać wartości w sobie. Chciałem ją czerpać z tych dziewczyn, które mnie interesowały. Nietrudno zgadnąć, jak na mnie wpływały ciągle powtarzające się odrzucenia. Dopiero ostatnio zacząłem coś z tym robić (rocznik 92). Wszystkich traktowałem zawsze jako potencjalne zagrożenie. Nie umiem przyjąć komplementu – jak ktoś jest dla mnie miły, to robię się podejrzliwy. Z drugiej strony czuję taki brak bliskości i akceptacji, że parę razy szukałem już jakiegoś pomysłu bardziej cywilizowanego niż sznur. Nie wolno się cieszyć Mój stary w ogóle ma swoje niezaopiekowane problemy. Nie wolno było nam się cieszyć czy głośno okazywać radości. To zawsze wiązało się z jakąś złośliwością – narzucał jakąś chorą sankcję za radość. „Co się tak cieszysz?” „Śmiejesz się jak głupi do sera” itp. Skutek, jaki zauważyłem dziś: trudno mi coś robić dla siebie. Kryję się przed otoczeniem z małymi przyjemnościami. Nie kupowałem sobie fajnych rzeczy, tylko raczej te praktyczne. Jeździłem rdzewiejącymi, białymi kompaktami – wyglądałem jak dostawca pizzy. Całe studia oglądałem zegarek w witrynie mijanego w drodze do Tesco sklepu. Jako dorosły, jak chciałem sobie coś kupić, to płacąc za to, czułem się, jakbym bał się zapytać rodziców, czy mogę, xD. Parentyfikacja Przez większość życia miałem wiele momentów, w których tymi ludźmi w ten czy inny sposób się opiekowałem. Bywało, że wchodziłem w ich role tam, gdzie ich nie było. Dziś są emerytami. Gdy mama była chora (nowotwór), jeździłem z nią po lekarzach, pilnowałem diety itp. Ojca kiedyś, po jakichś tam jego dziwacznych akcjach, posadziłem na stołku i tłumaczyłem mu, że coś w życiu zrobił, że nie jest bezwartościowy – ogarniałem go emocjonalnie. Szkoda, że siebie nie umiem. To są rzeczy, z których zdałem sobie sprawę do tej pory. Trochę liczę, że ktoś się czymś podzieli, a trochę robię sobie notatkę przed kolejną sesją. PS. Dziś zamówiłem ten zegarek. Głupie, a cieszy. A potem jeździłem bez celu autem – takim nowym, niebieskim. Czuję się z tym, jakbym coś nabroił, xD. A piszę to w dobrym humorze. Dwa poprzednie dni przeleżałem w łóżku, jak tylko nie miałem zawodowo nic do roboty – była rozpacz i poczucie osamotnienia. -
Jak pomóc @mateus ? Solved problem@ Cytuję solved problem: Mateus jest zdrowy, niestety używają na nim prawnicze chwyty tzn. wydaje mi si3 że ktoś "domyśla co ma w głowie" Wystarczy użyć afirmacji: na mateus nie da się stosować prawniczych chwytów na mateus nie da się stosować prawniczych chwytów na mateus nie da się stosować prawniczych chwytów Czy mateus ma grypę albo zawał? Nie Czy mateus może się sam memować? Tak To dlaczego nie może? Np. czy może się z memować olchem? Tak. A będzie rozwiązywał zadania? Nie Dlaczego? Bo to byłoby bez sensu
-
Ta a ludzie żałoby nie dadzą mieć rodzinie zamiast napisać RiP i że dobry człowiek to piszą po godzinie że to zabójstwo xd i drugi Lepper xddd Internet to stan umysłu. Nazwisko mi się obilo, ale nie wiem co robił, dużo dobrego. Tak to dobra refleksja nad bezsensownoscia i szybkim końcem.
-
Kiedy rozwód jest zdrowy?
Dalila_ odpowiedział(a) na Dalila_ temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Nie kłamią z premedytacją ale takie życie jest że połowa małżeństw nie funkcjonuje pozniej -
Myślicie, że ludzie kłamią przysięgając, że nie opuszczą, aż do śmierci, albo że uczynią wszystko aby małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe?
-
Jak zwykle, ujowo. Chociaż nie jak zwykle. Wczoraj pierwszy raz od lat miałem kilka godzin euforii.
-
Wolę czarny, klasyczną elegancję. Co Cię stresuje?
-
Ściągnęłam hybrydy po pół roku noszenia najpierw żeli, a potem hybrydy i... obgryzłam paznokcie. Pół roku nie obgryzalam i nic, dalej to samo. Te których nie obgryzalam musiałam spiłować, bo przecież nie będę chodziła z jednymi długimi, a z drugimi obgryzionymi. Po obgryzaniu palce trochę bolą, ale psychika też.
-
Być już po wizycie u laryngologa [jutro o 8:45], mam stresa. Może zaparzę sobie melisę na uspokojenie
-
Dzisiaj kupiłam sukienkę zwykła prostą bez rękawów, 2 bluzki też takie zwykłe bawełniane, jedna czarna, druga w paski, wisiorek fajny, niby z perłami, białe prześcieradło i białe poszewki na poduszki.
-
Słuchawki bezprzewodowe z Pepco. Mam nadzieję, że będą spoko.
-
Pragnę mieć posprzątane mieszkanie.
- Dzisiaj
-
U mnie pewnie zależy od treści informacji zwrotnej. Pozytywną treść dobrze przyjmuje, a negatywną ... chyba zależy od tego jak bardzo mi zależało, jak bardzo się starałam itp. Kiedyś otrzymałam np. informacje zwrotną, że nie zostałam wybrana w procesie rekrutacyjnym. Z jednej strony informacja raczej negatywna, ale z drugiej nie czułam do końca, żeby była to oferta dopasowana do mnie, więc informacje przyjęłam dobrze. Jeśli chodzi o krytykę to nie potrafię jej przyjmować, nawet jeśli tego nie pokaże to jest duża szansa, że będę się po niej źle czuła.
-
WORTIOKSETYNA (Brintellix)
Piyerekpiyerek odpowiedział(a) na zaqzax-0 temat w Leki przeciwdepresyjne
Daj sobie 6 tygodni na jednej dawce. Pewnie dostaniesz 5 przez tydzień a potem wytrzymaj 6 tygodni na 10. Po tym czasie powinna być poprawa jeśli lek będzie dla ciebie odpowiedni. Jest delikatny nie ma zbyt wielu skutków ubocznych typowych dla ssri. Najgorsze są nudności i swędzenie ale to też powinno minąć -
Brałam esketaminę niestety bez rezultatu. Zero poprawy. Teraz liczę na Brintellix
-
dzięki za odpowiedź. Lekarz mi o tym wspomniał, bo poza tym już wszystko brałam... została tylko ketamina.
-
Obie. Wybieram brunetki chociaż… Kolor:Czarny czy biały ?
-
WORTIOKSETYNA (Brintellix)
Piyerekpiyerek odpowiedział(a) na zaqzax-0 temat w Leki przeciwdepresyjne
Podobno wiele osób które nie reagowały na ssri albo na snri dobrze reagowało na ten lek. Śledziłem o nim forum na Reddit i jest dużo pozytywnych opinii na temat i depresji i lęku. Mój lekarz ma i nim dobre zdanie. Twierdzi że jak stanieje bo już w czerwcu kończy się opatentowanie stanie się obok escitalopramu i sertraliny lekiem pierwszego rzutu w depresji i słabego do umiarkowanego lęku. Oczywiście jeśli masz ogromny lęk nie przepisze ci jako pierwszy ten lek tylko raczej paroksetyne. To jest jak z bólem jak masz lekki ból wystarczy Apap. Ale przy silnym bólu Apap nie Pomorze i bierzesz ketanol. Na słabą nerwicę lekarz też raczej nie wybierze jako pierwszej paroksetyny no to już jest mocny kaliber -
Podpinam się. Biorę dawkę 10 trzy i pół tygodnia, wcześniej 2 tygodnie 5mg. Poprawy jeszcze nie widzę, oprócz zwiększonego lęku nic
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Ladyboy odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
nie akceptuje siebie, jestem niewolnikiem swojej spaczonej głowy, ciagle szukam jakichs problemow i sam sobie je robie zamist spokojnie sobie zyc swoim zyciem, jestem niedobry. -
ktoś coś? warto sobie zawracać głowę tym lekiem i mieć fałszywą nadzieję że pomoże jeśli ssri i snri nigdy nie pomogły mi na depresję (jedynie na lęki)?
-
Spacer ,obiad I czas z rodziną
-
Pianista Blondynki czy brunetki?
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane