Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Odpiszesz? Ja tego nie pamiętam, co pisałaś
  3. Nerwy mi puściły sorry ale już opowiadałam kiedyś xd Ty chyba też wtedy odpisywalas o swoim stalkerze mi się zdaje
  4. Chodziło mi o podejście do problemu bycia prawiczkiem albo samotnym. Bardzo wielu tutaj nie potrafi unieść tego chce się zabijać nawet Mają depresję Itp Wiem że was wyzywal
  5. Ja niewinna? xd Nie jestem niewinna ale piszę szczerze tak jak jest.
  6. @ironella tu bedziemy pisac on nie jest wcale sympatyczny ani pozytywny, bycie pozytywnym to jego cope i projekcja, a sympatycznego udaje, w istocie to bardzo zawistny, zlosliwy i falszywy czlowiekem, bumelant i nygus zazdrosny
  7. Nie jest mi do śmiechu takie obsesję kończą się czasem źle
  8. Dzisiaj
  9. Ale o co chodzi? Wysyłałeś jej coś na jej wiejski adres? Tak to brzmi, ale też brzmi dramatycznie i serialowo. Na kafeterii o Was piszą...
  10. Nie wiem kiedy nadrobię ostatnie dni, ale jest spoko. Pod kontrolą nerwica ujarzmiona chwilowo
  11. shadow_no

    Wasze wtopy

    Było ich bardzo dużo w okresie gdy dużo piłem alkoholu. A że nie dość, że piłem dużo to i często to wiadomo... co pare dni/tygodni coś mniej lub bardziej wstydliwego robiłem. Często były bójki i pamiętam, że najbardziej moja męska duma ucierpiała, gdy pobił mnie chłop, który chodził o kulach xd Trochę to rozwinę bo nadal myślę, że to całkiem ciekawa i pouczająca historia o przyjaźni, walce i leczeniu ran. Będąc "na swojej dzielnicy" wraz ze znajomymi spożywaliśmy sobie alkohol w miejscu publicznym aczkolwiek mało uczęszczanym. Szczególnie późnym wieczorem. I sobie tak stoimy, gadamy, pijemy i palimy aż tu zbliża się grupka licząca mniej więcej tyle samo osób co nasza. Ok 8-10 osób. Coś tam burczeli pod nosem, ale raczej nie zwracaliśmy na nich uwagi. Do momentu w którym już nas mineli na kilkadziesiąt metrów i gdy zaczęli coś bezpośrednio do nas krzyczeć. Świętowaliśmy urodziny kolegi już pare godzin to niewiele nam było trzeba, tym bardziej, że słyszeliśmy że ewidentnie to nas prowokowali. Oddaliśmy co cenniejsze rzeczy naszemu najmłodszemu koledze, który został skarbnikiem i ruszyliśmy na nich. Ja np. oddałem telefon, portfel i dwa nie otworzone piwa, które mi później wypili A tamci zaczeli uciekać w swoim kierunku. To były obrzeża "naszej" dzielnicy a ulicę dalej zaczynała się "ich" dzielnica. No i gdy już prawie ich dogoniliśmy to się kapneliśmy czemu dopiero wtedy zaczęli nas wołać xd Bo zza pobliskich budynków czy nawet krzaków (?) wybiegło ich jeszcze kolejnych z 8 nowych. Przejebane. Ale już nie było jak uciekać tym bardziej, że już część z nas się z nimi skonfrtontowała. No to bum bach bam i się tam trochę poprzytulaliśmy. Oprócz jednego z kolegów którego całkowicie straciliśmy z oczu, to nawet nie było tak źle. Powiedziałbym nawet, że jak na to w jakim pijanym stanie byliśmy i że oni mieli zdecydowaną przewagę liczebną, to poradziliśmy sobie całkiem dobrze. Zgubionego kolege znaleźliśmy paredziesiąt minut później w krzakach nieprzytomnego, ze wstrząsem mózgu. Dostał nawet kamieniem w łeb Ale zanim go w ogóle zaczęliśmy szukać to usłyszeliśmy łeło-łeło więc i my i oni się rozbiegliśmy we wszystkie strony. Jak się w ogóle okazało to nawet samochody część z nich miała tam zaparkowane xd A jako, że blisko była "nasza dzielnica" to np. ja z dwoma kolegami przeskoczyliśmy przez płot do naszego znajomego. I tam kolejny problem bo ojczym kolegi myślał, że ktoś mu się włamał na podwórko i wyszedł z jakimś prętem od pieca czy coś i jeszcze mój kolega dostał od niego w cymbał zanim się zorientował, że my to kumple jego syna xd Byliśmy tam z 20 minut dopóki się nie uspokoiło. I policja się rozjechała. Aha bo to wszystko się rozgrywało bardzo blisko stacji benzynowej z której jak się okazało później to pracownicy zadzwonili po policje bo jak nalewali komuś paliwo to zauważyli, że się zaczęło kotłować. Później pokazywali nam nagrania z monitoringu bo tyle ciekawych akcji było nagranych a się z nimi zakumplowaliśmy xdd No ale wracając do tej wstydliwej wtopy to jak już się w miare tam pozbieraliśmy wszyscy to na tej stacji benzynowej to spotkaliśmy się już w dużo mniejszym gronie ale z tymi samymi gośćmi, którzy też przyszli szukać jakiegoś typa od nich, którego zgubili xd I już wszystko było pokojowo. Normalnie gadaliśmy sobie z nimi pare minut. I bardziej się już zajeliśmy akcją z policją niż zajmowaliśmy się sami sobą. Ale był tam taki jeden typ który wcześniej mignął mi gdzieś przed oczami ale nie zanotowałem, żeby sam brał udział w bójce. Raczej zapamiętałem go jako kogoś neutralnego. A gdy już gadaliśmy pod stacją to on najbardziej był taki narwany i pobudzony. No i pech chciał, że stałem całkiem blisko. Do tej pory nie pamiętam dokładnie jak się to stało ale później widziałem z monitoringu zapis xd podniósł tę kulę i jak mi z nienacka przypierdolił w głowe, to obudziłem się ulice dalej jak mnie już nieśli xdd Doczłapaliśmy się jakoś do domu tego kolegi, który miał urodziny. A tam szpital xddd Ten ze wstrząsem mózgu czekał aż ktoś go zawiezie na SOR. Mnie siostra kolegi opatrywała łeb jakimś przybrudnym ręcznikiem bo cała głowa zalana. Dwóch kolejnych kolegów co byli obok mnie gdy dostałem to też mocno ich poturbowali. A u tego kolegi w domu jakieś nowe postacie i dalej impreza. Jak w jakimś cyrku normalnie. Finalnie do szpitala pojechał tylko ten co go w krzakach znaleźliśmy. I to on mi jedno moje piwo jeszcze zdążył wypić po czym jeszcze szybciej je wyrzygał. A sam później żałowałem, że mi tego łba nie zszyli bo do dziś blizna częściowo we włosach a częściowo na czole xd Jezcze na drugi dzień koleżanka po południu przyszła i przyniosła mi takie stripsy do ściągania ran xd nie za bardzo to jednak pomogło. Taka to historia
  12. Od dłuższego czasu nie mamy kur i dzisiaj Misiaczek odkrył, że w jednym kurzym gniazdku zamieszkał...jeż. Dołożył mu słomy i oddalił się, żeby go nie stresować. A może to jest pani jeżowa, która ucieszy nas małymi jeżykami jak kilka lat temu w stodole.
  13. Standardowo, czyli fatalnie.
  14. Niektórzy dopiero po kilku próbach odstawienia leków zdają sobie sprawę, że bez nich nie da się funkcjonować. Ja w swoim przypadku też pogodziłem się z tym, że już zawsze będę ich potrzebował. Każde próby odstawienia po czasie kończyły się podkuleniem ogona i powrotem. Ważne, żeby tylko znaleźć swój własny zestaw i odpowiednie dawki. I jest fajniusio
  15. Gorączka (Heat) Skąd ściągasz e-booki?
  16. Harding

    zadajesz pytanie

    Wolę tego nie robić Lubisz plotkować?
  17. Harding

    Pytania TAK lub NIE

    Kilka razy w tygodniu Pijesz co jakiś czas kawę?
  18. Harding

    NOWE Czy masz?

    Takie tam wygrane w różnych konkursach Masz szybki samochód?
  19. Harding

    Czy masz?

    Nie miałem jeszcze nagłych wypadków Masz czegoś/kogoś dość?
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×