Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
-
Były kotlety mielone , ziemniaki i fasolka szparagowa.
-
nie, szybko się adaptuję a Ty?
-
mleko puzzle czy sudoku?
-
przerywana złoto, diamenty, perły?
-
4821
-
Dziady Otello czy Król Lear?
-
Żywiec humanista czy inżynier?
-
jedne rodza inne nie, biodra sie zmieniaja po porodzie no wlasnei i lezaka tez zmotywuje zobaczysz on wyglada jak dziecko nie jak dorosly facet dziwne ze tego nie widzisz i to nie jak nastolatek a jak dziecko
-
Nie wiem, nie pytałem. Wy macie jakieś odpały z tym dostrzeganiem u dorosłych osób wyglądu małych dzieci. Jak nie z Azjatką od Tymochowicza to z femboyami.
-
modelka na wybiegu ma 180cm wzrostu a przecietna baba 165
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
lily was here odpowiedział(a) na lily was here temat w Off-topic
On akurat doskonale wie jak się skończy jego pójście do pracy bo już pracował -
Byłoby tak samo, a nawet gorzej, bo miejsce twojego odpoczynku staje się miejscem pracy i psychicznie czujesz się jeszcze gorzej. A weź się skontaktuj z kimś na Teamsie, napisz maila, nie wiedząc nawet jak ta osoba wygląda, jakie ma usposobienie, toż to taki paraliż, że z godzinę musisz się do tego nastawić. Nie chcę ci niszczyć nadziei, ale też mam ergofobię, może nie jakąś silną, bo jednak pracuję na etacie, ale mogę sobie wyobrazić z czym się mierzysz i tak samo jak Ty zmieniałam prace a to na spokojniejsze z myślą, że będzie lepiej, a to ambitniejsze z myślą, że dam radę i będzie inaczej, i naprawdę to bez znaczenia, za każdym razem odczuwam to samo, nawet po 3 latach w jednej pracy czułam to samo. Nienawidzę czuć na sobie odpowiedzialności zawodowej, nienawidzę mierzyć się z nowymi zadaniami, ba, wszystkimi zadaniami, które są mi zlecane, nienawidzę kontaktować się z ludźmi, nienawidzę wszystkiego, co związane z pracą. Są dni lepsze (gdzie tej pracy jest mniej lub wcale*, kontaktów wcale) i gorsze (gdzie tej pracy jest więcej, kontaktów i spotkań od groma), jednak ten ucisk w klatce, taka wewnętrzna nienawiść i niechęć do robienia tego, czego nie chcę, a MUSZĘ, żeby mieć za co żyć, pozostają niezmienne. Każdego dnia od 18. roku życia zmuszam się do pracy. A tych prac miałam z 10. W każdej noszę tę samą maskę, z boku wyglądam jakbym po prostu sobie pracowała, ale w środku odbywa się 8-godzinna walka. A szukanie pracy to już w ogóle, tak jak piszesz, mdłości są na samą myśl. Nie zdziwię się, jak padniemy w końcu na zawał. Ja już przestałam wierzyć, że będzie lepiej. *ale nawet gdy nic do roboty nie ma, to i tak stres jest, bo w każdej chwili ktoś może zadzwonić, napisać, czegoś chcieć
-
ale keidys bylo latwo mamy miliony zdrowych rencistow to juz nie ma kasy dla chorych trzeba tych ludzi ktorzy od lat sa na rencie wygonic do roboty
-
2. szklanki kefiru
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane