Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. bei

    Co teraz robisz?

    Mam chyba 3 kaszmirowe swetry. Od 6 lat ich nie założyłam bo boje się je prać . Ogólnie nie rozumiem jak coś co jest tak drogie, tak łatwo może się zniszczyć. Szkoda, że nie przemyślałam tego wcześniej.
  3. No w sumie chyba zadne ale mi się od razu filozof załącza xD czy to aby na pewno słuszna droga jeśli później bym mówił że jestem zajebisty bo chodzę po tych drabinach i w ogóle patrzcie na mnie. No właśnie... Bo np. właściciele fundacji którzy żyją na BARDZO wysokim poziomie biorąc dany procent z "obrotu" fundacji, to w sumie dobrze czy źle? Bo fundacja jednak pomaga. Ale rozkminy mamy xd
  4. Stres był był jak Twoja jedyna robota było patrzenie czy się materiał nie blokuje a przysnąłes w momencie gdy się zablokował hahahh nie no dla mnie dramat. Jako epizod albo firma dorobienia sobie tymczasowo to spoko ale z moją głową bym zwariował na dłuższą metę
  5. Ale zeby nie było, ja tez mam tak ze mi się lampka zapala jak widze ludzi ktorzy sprawiaja wrazenie jakby pomagali zeby sobie zrobic twarz ... mimo ze wiem ze to moze byc ich bol jakis i problem... Trudno to oceniac w sumie.
  6. Dzisiaj się dużo mówi o people pleaser'ach itp. Jasne, że ratowanie i pomaganie może być kompulsywne. Może być też niemądre. Trzeba rozwazas i pytac do jakiego celu dana pomoc dazy.
  7. Jest duzo delikwentów ktorzy robią to dla moralnej wyzszosci, ale mysle że nie wszyscy i że też taka realna i szczera potrzeba pomagania i bycia potrzebnym istnieje i że można na prawdę widzieć sens zycia w aktywnosci pomocowej itp... w alternatywie do konsumpcjonistycznego stylu. Trzeba siebie obserwowac po prostu, zadawac sobie pytanie ,,po co to robie?" ... JEsli Ty np bys ratował kotki z pożarów tylko dlatego że daje Ci to adrenaline a w sumie to masz gdzieś te kotki ( choc avek wskazuje ze chyba kotki lubisz : ) i jednoczesnie racjonalnie wiedziałbyś że tym kotkom pomagasz... to jakie znaczenie ma to z jakich motywów latasz po tych płonących dechach? Poza tym moze tak byc ze nas coś gdzieś niesie a sami nawet nie wiemy jeszcze co i po co... czasem sie mozna poddac temu i nie deliberowac... ze ...nie bede pomagał bo to ukryty egoizm xD JEst takie muzułmańskie powiedzienie ,, pomagaj tak żeby nikt nie wiedział" czy coś w ten deseń
  8. Ja pierdziele jaka kapitalna robota. Mialem podobną lata temu na kontroli jakości na nocnej zmianie. Oczy mi sie zamykaly a ja mialem tylko patrzec czy materiał nie blokuje sie w jakiejs archaicznej maszynie i odpychac go miotłą zero stresu a pieniądz byl wtedy duzo wart nawet na minimalnej krajowej... ile bym dal za taka niestresującą prace teraz
  9. Ejj ale ów kolega to nie jest ten od "dla kolegi pytam" ?
  10. Ja też. W sumie to ten dzień był mega zamulony. Poszłam w 3 godzinną drzemkę koło 13, a potem to nic się nie robiło konkretnego, aż wybija prawie 22
  11. Dzisiaj
  12. Niewkopomonowana

    Dopalacze

    Wiesz, wpadłam w dziwną grupę na mess związaną z chorobą ChAD. I tamta grupa wykorzystała to, że byłam w mocnej manii. Włączyliśmy się na kamerkach i ja odwalałam jakieś dziwne rzeczy: tańczyłam, robiłam durne miny itd. Oni mieli bekę i mogli też to w sumie gdzieś nagrać, ale mniejsza. Jeden z tych ludzi napisał do mnie, gdy byłam w Katowicach u rodziny. Powiedział, że właśnie jest w tym mieście i możemy się sptokać. Ja się zgodziłam i podałam mu adres (ogromny błąd). Byłam już u skraju psychozy i traciłam poczucie rzeczywistości, mocne urojenia, bezsenność i ogólnie nieciekawie. On się pojawił i pisze do mnie, że jest pod domem. Moja mama widziała, że mi się coś dzieje, że to psychoza. Ja już bez kontroli napisałam, żeby wszedł do domu i wszedł na górę po schodach. I on idzie. Ubrany w moro i glany. Wygląda jak pijany/naćpany i nie miał sympatycznej miny. Powiedział, że wszedł, bo ja powiedziałam, że mam przemocową mamę. Zaczął się szturchać z moją mamą, która nie chciała mnie nigdzie puścić. Ja uciekłam na balkon i zawołałam sąsiada. Jakimś cudem usłyszał i przyszedł.. Zaczęli się bić. W międzyczasie ten frajer popchnął moją mamę na ziemię. Wyszłam znowu na balkon i zadzwoniłam na policję. Zjawili się. Przesłuchali mnie i moją mamę, a tmatych gości chyba wzięli, albo puścili. Chyba puścili. Moja psychoza nadal trwała i nie ogarniałam, co się właściwie dzieje, co się stało i co ja wyprawiam. DO tego doszły już ogromne urojenia. Myślałam, że w domu są duchy, że muszę gdzieś iść z tym gościem, żeby "dopełnić misję/zadanie" chuj wie. No i on podał mi adres jakiegoś miejsca, hotelu chyba. Pojechałam uberem tam i poszliśmy do środka. NIc się nie działo. On powiedział, że widzi, że jestem pobudzona i może dać mi olanzapinę i to mnie uspokoi. Wzięłam. Zapaliłam tam kilka papierosów. Chyba nic nie piliśmy. I nagle ktoś zadzwonił nad ranem, i to była policja. Odebrałam. Policja mnie szukała z psem tropiącym. Znaleźli i poprosili o zejście do nich na rozmowę. Najpierw przed samochodem, potem w ich wozie, a potem już w szpitalu psychiatrycznym. Wykryto u mnie THC i dopalacz jakiś. Fajnie, nie? NIe chcę wchodzić na fejsbuki, bo zawsze, gdy mi się pogarsza, albo dostaję hipomanii, to zapraszam ludzi, których nie znam. Czasem jestem hakowana, czasem wypisują do moich bliskich, żeby pożyczyć hajs - jako ja. Ostatnio właśnie się ktoś włamał. Za dużo się uzewnętrzniam, co nie jest specjalnie dla mnie korzystne zważając na moje przemyślenia i miasto, rodzinę, to miejsce gdzie się znajduje i jak ludzie mogą te moje wypowiedzi wykorzystać przeciwko mnie, albo nawet mojej rodzinie. Tutaj też mi grożą pewne rzeczy, ale nie czuję się tak, jak tam. Tam naprawdę przewijało się sporo ludzi, którzy byli wobec mnie agresywni. Niektórzy grozili, bo ja coś powiedziałam na jej faceta, czy do niego pisałam blablablabla. Nie obchodzą mni te dramaty. Nie mam tam już nikogo z kim mogłabym utrzymywać kontakt. Resztę ludzi mam na whatsapp i tam się udzielam Obcy, to obcy. NIe zaufam już tak prędko. Zawsze jest tak, że rodzina o mnie walczy, kocha mnie i mogę na nich liczyć. Tylko na nich.
  13. No dobrze kumam twój punkt widzenia, ale mówisz do osoby niestabilnej, też zaburzone, do osoby której takie szpilek robią naprawdę duża przykrość, fajnie że masz ubaw ale serio nie wszyscy mają taka sama psychikę i takie same poczucie humoru jeszcze sobie odbije a jak nie to nie ale jakoś to muszę przeżyć... gratuluję że nie jest już ci gdzieś tam przykro w środku przez swój los, mi chyba jest, inna sprawa że jesteśmy w innym miejscu i mamy inne choroby. Więc sam sobie ruszaj te dupe dobra Nie pisz do mnie tak xD leki ustawiam podkurwiam się jeszcze szybciej niż zwykle
  14. Dzięki ci Boże za wyjaśnienie, dla mnie autystyka to dużo mniej stresu naprawdę! Shadow ucz się
  15. Lucy32

    Dzisiaj czuje się...

    Jakos bez energi dzis.Taka egzystencjonalna nuda.
  16. Trbr

    Dzisiaj czuje się...

    Niestabilnie. Od momentu straty pracy stałej w maju spotykam sie z samymi gównianymi ofertami. Dzisiaj byłem na rozmowie-szkoleniu na telemarketera polegajaca na wciskaniu szkołom jakis szkolen, certyfikatów. No totalnie nie na moje nerwy, jedna sprzedana usługa na dzień to już podobno sukces, dni roboczych 21 a prowizja od 18 sprzedanych - jak sie nie osiągnie to raczej nie bedzie przedłużenia umowy. Eh myslalem ze mam do takiego czegos predyspozycje ale jak słucham rekruterki ktora mowi ze wprost trzeba czasami kłamać nt. Terminów do podjęcia decyzji to mi sie odechciewa. Pracowałem z ludźmi ale nie jako dzwoniący robot. A w poprzedniej pracy wytrzymalem 6 dni. Praca fajna, ale normy, zła atmosfera i brak 'inwencji' twórczej mnie dobił. Na dodatek zostawanie po godzinach zeby papierologie wypełnić. Brak stabilizacji i zderzenie sie z aktualnym rynkiem pracy mnie dobija. A jeszcze rok temu fajnie się wszystko odkładało. Na dodatek ssri czuje jak 'spada' ze mnie po godzinie 18 i mam juz w ogole doła. Nie wiem moze 8 lat to za dlugo na jeden lek. Czekam na psychiatre na nfz do 24 listopada i niech sie cos poprawi. No nie moge sie odnalezc
  17. Niewkopomonowana

    Dopalacze

    W tej kwestii jestem po części pogodzona, że będę sama, ale mam jeszcze nadzieję, że może ktoś się w moim życiu pojawi, a ja zrobię mu miejsce
  18. Niewkopomonowana

    Dopalacze

    I jeszcze tak na marginesie napiszę: za młodu moim marzeniem było posiadanie rodziny. Chciałam bardzo wyjść za mąż, poznać miłość, zestarzeć się razem. Pewnie myślałam też o dzieciach, ale nie wiem, nie pamiętam. Teraz nie chcę ich mieć, natomiast jeszcze wierzę, że uda mi się otworzyć, zaleczyć rany, które nadal krwawią i wtedy może znajdzie się miejsce dla kogoś, kto mnie zaskoczy, kto będzie chciał mnie poznać - tak naprawdę. coś w tym jest
  19. Niewkopomonowana

    Dopalacze

    Nie miałam lekkiego dzieciństwa, ale nie będę o tym pisać. Czy obwiniam? Nie wiem, chyba już nie. Jakoś nie czuję gniewu, żalu, ale to, co się wydarzyło w przeszłości patologicznego, złego, niesprawiedliwego - ukształtowało mnie. Jestem tutaj, jestem dzisiaj, taka jaka jestem. Bez określania. Jestem buntowniczką i będę nią pewnie do końca swoich dni. Mam ogromne poczucie niesprawiedliwości, czy to do ludzi, władzy, kościoła. Ludzie są źli. Potrafią stworzyć piekło: państwu, światu, rodzinie, dzieciom, żonom/mężom itd. Nie ufam ludziom i nie wzięło się to z dupy. Nie chcę żadnego chłopa na ten moment, ani na najbliższy moment również nie. 10 lat straciłam kochając kogoś dla kogo byłam tylko opcją. I to nie wymysł - on sam powiedział, że się odkochał przez chorobę, potem chciał być znowu ze mną, a dwa dni później napisał, że ma kogoś od kilku miesięcy. Jebać to. Tyle KURWA czasu. I jestem wściekła na siebie, że taka ślepa byłam. A tamta i tak go zostawiła, co i tak przeczuwałam. On się nie nadaje do życia z kimś, a mnie pozbawił tej ufności, tej nadziei, że można mieć kogoś naprawdę do wspólnego życia i fajnych chwil/ lub gorszych w którzych można się wspierać i sobie pomagać. Pozbawił mnie wiary w mężczyzn. Przepraszam. Czuję niesamowitą nieufność do nich. Kiedyś uwielbiałam facetów, poznawałam, gadałam. Nie miałam z nimi problemów. Wolałam kolegów niż koleżanki. A teraz... szkoda gadać. Oceniam ich przez pryzmat tego chorego czasu z tym człowiekiem, który raz mówił: "jestem z Tobą", potem " będę z Tobą dopiero jak zmienisz to i to" i wgl szkoda gadać, co on wygadywał. Życzę mu, żeby zgnił pijąc ten alkohol w swoim smrodzie. NIe wybaczę mu, bo to był za długi czas, a on świetnie mną grał. I kto wie... może przez ten czas miał jakieś inne baby. Możliwe. NIe będę się rozpisywać, bo to naprawdę długa i popaprana historia. Byłam młoda, dopiero wkraczałam w dorosłość i musiałam trafić na pozera, gracza, pizdę (jak nazwała go moja koleżanka, gdy zobaczyła jego zdjęcie) XD Także tak, obwiniam jego. Obwiniam, bo muszę zapomnieć o wszystkim, a jak pisze o tym, to nadal coś się we mnie gotuje.
  20. Rolki mnie wolały, to je wyciągnęłam z szafy. 30 km w dwie godziny.
  21. Herbatkę czarną z bergamotką
  22. Niewkopomonowana

    Dopalacze

    A ja im nie zazdroszczę. Mają łatwiej, bo nic nie widzą i nic nie wiedzą, no chyba tylko to, co się nauczyli z tv, internetu i szkół. Mam ich gdzieś, ale muszę jakoś z nimi obcować. No muszę. Tutaj wychodzi moje ego, ale serio... teraz ludzie są coraz głupsi. To mnie boli. A nie to, że nie jestem jak oni. Serio? Wolę zgnić sama, niż się do nich upodabniać, by zyskać jakieś społeczne profity.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×