Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Dużo tutaj na forum trolli, którzy piszą jakieś bzdury, które można szybko wyśmiać. Piszą coś, a potem znikają. Hmm... może chcą być sławni na swój sposób. teraz pewnie pisze podobne pierdoły gdzieś indziej.
  3. Poczytaj może o różnicy pregabaliny IR na lęk od pregi w postaci wolno uwalniającej się. W leczeniu GAD i objawów lękowych stosowana i badana jest przede wszystkim formuła IR. XR nie ma na to zarejestrowanego wskazania ani porównywalnych danych. Tak jak pisałam wyżej forma XR jest zarejestrowana wyłącznie w leczeniu bólu neuropatycznego. Stosowanie XR w lęku stanowi więc zastosowanie poza wskazaniami (off-label). Jeśli masz inne informacje to się podziel.
  4. Ja wolała bym nie,bo i ja się mogę odpalić,a wolała bym nie.Nazwalas rzecz po imieniu.
  5. Umiałam kiedyś stać na głowie. Została mi tylko umiejętność robienia szpagatu xD
  6. Zgadzam się. Właściwie to sukces, sława, pieniądze nie jest tym, co nas spełni tak do końca, do głębi. Możesz być świetnym malarzem, piosenkarzem, pisarzem, czy dobrym handlarzem lub właścicielem dużej firmy. Jeśli to jest to, co kochasz, co Cię pochłania, to tak, jest to piękne. Jeśli robisz te rzeczy, jeśli malujesz, by uzyskać władzę, to jest to droga donikąd. Ilu sławnych ludzi wpada w autodestrukcję, zagubienie i poczucie bezsensu. Władza i kasa nie jest wyznacznikiem szczęścia. Jeśli robisz coś dla podziwu, odnosisz sukces, by zaimponować, to jesteś biedny. Ludzie, którzy stawiają rozwój swojego wnętrza, zdobywają wiedzę i akceptują siebie oraz rzeczywistość, spotykają w końcu spokój i pełne szczęście. Rób to, co kochasz, co Cię pochłania. Poznaj życie według swoich zasad. Słuchaj innych, ale przesiewaj te informacje przez własny radar. Polegaj na sobie, poznawaj siebie i stwarzaj okoliczności, które mogą Cię zaskoczyć. A jeśli zostaniesz sławny i uzyskasz pieniądze ze swych pasji i profesjonalizmu, to świetnie. Masz dodatek do swojego życia. Jeśli chcesz iść na studia na które inni patrzą z pogardą, to miej to gdzieś. Spróbuj iść tam gdzie prowadzi Cię serce i rozum. Polegaj na obu tych rzeczach. Zbytnia ambicja rodziców, czy nawet Twoja, może wzmocnić Twoją neurotyczność i pozbawi Cię energii. Chcesz poświęcić całe swoje krótkie życie na robienie tego, czego nie chcesz robić? Co jeśli będzie Cię powoli niszczyć i będziesz zmęczony ciągłym bieganiem za karierą. Oczywiście nie zawsze można pracować z pasji. Ja nie mam pasji do swojej pracy, ale ją lubię. Moje hobby pomaga mi się spełniać. Czuję, że mogę więcej i często to słyszę, ale nie chcę zmieniać pracy. Czuję komfort i mam czas dla siebie, który wykorzystuję tak jak chcę, co mi często daje satysfakcję. Dążę do zdobywania wiedzy, mam także inne cele. Pogoń za chęcią uszczęśliwianiem innych, by bardziej Cię akceptowali lub podziwiają, zabija Twoją indywidualność. Każdy z nas ma własny swój świat. Jednak rzadko ludzie wsłuchują się w siebie i niektóre decyzje innych, które na nas wpływają, pozbawiają naszą odrębność. Nie wszystko poszło w moim życiu po mojej myśli. Kto wie... może moja droga miała być taka jaka była i jest. Nie wiem, co przyniesie przyszłość. Czasem w życiu pojawiają się okoliczności których nie wykorzystujemy. Możemy też tworzyć okoliczności sami, iść pod prąd i podążać tam gdzie znajdziemy nasze własne, spokojne miejsce, które nas przemieni. Edukacja bez wartości, bez własnego przekonania o słuszności zdobycia wiedzy, która nas interesuje, może nas zabić. Idź tam, gdzie chcesz. Możesz oczywiście się sparzyć, ale nie będziesz przynajmniej żałował, że nie spróbowałeś. Potem możesz iść w inne miejsce. Nie zamykaj się w klatce tylko dlatego, że czujesz się niewystarczający, bo inni tak mówią. Nie polegaj tylko na poradach i wskazówkach innych. Musisz znaleźć swój własny kompas i odwagę, by powiedzieć nie, gdy inni mówią tak. Rób swoje i ciesz się tym. Z czasem pojawi się tak zwane "powołanie".
  7. @burzowo ooo to jest to. Wyjechać w góry i dać sobie fizycznie, porządnie w dvpę.
  8. Jurecki

    Nasze sny

    Teraz nie mam podziabanych snów, jak to dobrze.
  9. Jurecki

    NOWE Skojarzenia

    niedługo będą
  10. Jurecki

    Dzisiaj czuje się...

    @Niewkopomonowana nie śpisz i w dodatku na głowie stoisz
  11. Dzisiaj
  12. Są przypadki, kiedy terapeuci manipulują pacjentem i go wykorzystują. Nie jest to rzadkie. Często ludzie po terapii idą do kogoś innego, żeby przepracować terapię, która mu zaszkodziła. W Babińskim są głównie terapie. Osobiście jestem przeciwna terapii, ale to ja, moje zdanie. Chodziłam na trzy terapie w życiu. Jedną dokończyłam, po dwóch latach. Właściwie to wtedy sama z niej zrezygnowałam, bo w niczym mi nie pomogła, a raczej pogłębiła moje problemy. Za każdym razem mówiłam o rzeczach, które tylko wprowadzały mnie w jeszcze większe analizowanie siebie, ludzi i ogólnie rzeczywistości w której żyłam. Szukałam sytuacji i mojego "złego" zachowania i zachowania innych - czasem na siłę, żeby mieć o czym mówić na terapii. Kompletnie nic się nie zmieniło i dopiero, gdy się odcięłam od terapeutki poczułam ulgę. Zaczęłam żyć po swojemu bez zbędnego analizowania, choć po pewnym czasie pojawiła się choroba. Byłam też na terapii psychodynamicznej przez kilka miesięcy, ale ta baba gadała chore rzeczy i myślałam o tym, nie zgadzałam się z nią. Czułam ogromny mrok, jakieś pesymistyczne nastroje. Było to dziwne i chciałam, by się skończyło. Na trzeciej i ostatniej terapii spotkałam pana, który wydawał się chłodny i mocno oceniający, ale to mnie nie zraziło. Dopiero wtedy, gdy kilka razy mówił do mnie Agnieszka (mam inne imię) poczułam, że mną manipuluje i robi to specjalnie. Coś w nim mi nie pasowało. Dwa razy nie przyszedł na sesję nie powiadamiając mnie o tym. Byłam wkurwiona i go zablokowałam. Serio... szkoda mi było czasu, energii, poświęcenia i pieniędzy. To droga donikąd. Więcej zyskałam na pracy ze sobą. Pozbyłam się sama natrętnych myśli robiąc tak, by obalić własne fałszywe przekonania o sobie i innych. To mi pomogła. Czytałam mnóstwo książek, słuchałam filozofów na yt, czytałam pewne forum, wystawiałam się na dyskomfort i powoli moje przekonania na swój temat uległy zmianie. Dobra, praca trochę czasu zajęła, ale zmiana realnie się pojawiła. Tak, masz rację. To miejsce może zaszkodzić, może pomóc - nie wiem. NIgdy tam nie byłam, ale nie jest to dla mnie, to na pewno. Jeśli jednak ktoś chce spróbować, to okay, może zaryzykować. To trwa 6 miesięcy, to bardzo długo. Warto się głęboko nad tym zastanowić. Mi zawsze pomagał szpital, mimo że było trudno. NIe było tam terapii. Był psycholog od czasu do czasu i terapie zajęciowe, które były trochę dziecinne, ale integrowały pacjentów. Palarnia też integrowała
  13. Najlepiej wyjechać na miesiąc samemu na wczasy i wspiąć się na Giewont ,Rysy albo Kasprowy .W tą i z powrotem na pieszo, żadna tam kolejka.Bardzo ustawia łeb .Jak dla mnie nie ma innego sposobu.Bardzo skuteczne.Inne spojrzenie na wszystko z dala .
  14. W zasadzie to czy to pomoże to trochę rosyjska ruletka. Mam wrażenie że ludziom albo to pomaga, albo wręcz przeciwnie, wychodzą w gorszym stanie. Myślę że to nieco przemilczany przez personal fakt że pobyt może zaszkodzić. Możesz spróbować i zobaczyć, ale miej tę świadomość.
  15. Fuji

    Ambicje rodziców

    Ważne żeby żyć po swojemu bo każdy ma swoje życie. Każda porada jest oparta na doświadczeniach osoby która nam doradza. Nie są to porady ani dobre ani złe ale nie można ich słuchać tak do końca. Każdy miał inny start i z innego poziomu patrzy. Kiedyś coś by nie przeszło a dzisiaj jak najbardziej i odwrotnie. Dlatego trzeba robić co intuicja podpowiada i nasze serce. Trzeba robić to co kochamy. Czasami ludzie kończą studia, mają super pracę. Patrzymy na to i jesteśmy pełni podziwu i lekko zazdrośni a za chwilę następuje krach i ta osoba co miała wszystko rzuca tym bo to nie było to. Tylko serce i pasja jest wyznacznikiem czy odniesiemy sukces czy nie. Jak będziemy szczęśliwi robiąc coś to będzie ok
  16. nie mam wam nic do powiedzenia ulotnie krążę między domami palącymi się od gniewu lubię, gdy mnie rozśmieszasz to tylko chwila kochasz szaleństwo podaję specjalną miksturę wracamy do dzieciństwa wtedy nic nie było łatwiejsze krocząc za przynależnością której nigdy nie otrzymamy musisz znaleźć ostatnie słowo nim świat postanowi zabić śmierć może być wzruszająca nie mamy nic do stracenia to nie ma znaczenia boisz się, jak też szlajam się po osiedlu bywa upiorne mijają mnie z oczami błądzącymi po ekranie ja umieram nie chcę iść z wami urodziłam się starcem oni ją kochają z jej szerokim uśmiechem kłamstwo wszystko na pokaz stworzyła personę umieram, gdy was widzę szukam czegoś prawdziwego za każdym razem spotykam się z tym samym śmieję się na głos ukrywając otchłań ciemny poranek całuje to najlepsza pora na pisanie a zegar tyka
  17. odkąd pamiętam miałeś muzykę w sobie odgrywałeś tańczyłam ruszając powiekami paznokcie zagryzały bit rozchwytywany magnetyczny niedostępny jak spadająca gwiazda tak, spadłeś z niebios jak upadły anioł lubisz mansona tworzych house, którego nie cierpię nie znam twoich płyt nie interesują mnie puszczam lanę z ulubionej składanki mówisz, że to fajne nigdy nie byłam lepsza gdy jestem przy tobie zapominam o ty kryzysie w swojej głowie tak szybko odchodzisz pojawiasz się i znikasz co z tobą zrobić musiałam odejść czuję, że to na chwilę gdy wrócę, nie będziesz zaskoczony powtarzam się robię to, co zwykle wojna w głowie nie interesuje mnie nic, co świat oferuje zabiera tworząc iluzję bezpieczeństwa kochanie, wszyscy wkrótce zginiemy chodź, napijmy za to podnieśmy szampana odkręćmy korek jest, co świętować zawsze chcieliśmy chaosu ludzie w panice biegną do schronów przy naszej muzyce otwórzmy kawiarnię dla dziwaków niech każdy weirdo znajdzie odpoczynek od zagmatwanej przeszłości bo jestem smutną dziewczyną złą osobą serial killer prześladuje mnie nie wiem, czy to lubię a może dostaję gęsiej skórki myśl o tobie powoduje ból i ekscytację przed ponownym aaa jesteśmy w ogniu czas zawraca cofamy się do traum i ludzi jestem znów zbuntowana wracam do 2015 piliśmy wódkę na murku przy pełni księżyca nastąpiło szaleństwo powiedz, czemu znów tu jesteś lubię, gdy nazywasz mnie szaloną to chyba nie minęło nadal tęsknię, choć nie potrafię znów przyznać udaję, że mnie nie obchodzisz zamknęłam drzwi, nie na klucz zawsze wracam ty się zgadzasz czy tak będzie zawsze choć już nic nas nie skleja twoje serce należy do mnie nie chcę tego tak jak i ty wybaczyłam, ale czy potrafię wziąć na siebie ból już go nie czuję wszystko stało się blade co jest lepsze: czucie, czy nadczucie płaczę, choć o tym nie wiem jesteśmy tym, kim mieliśmy się stać panthe rei.
  18. Wczoraj
  19. Winogrona, które rosną u mnie w krzakach za garażem
  20. Wiesz... Słucham po prostu odgłosu deszczu o 1 w nocy.
  21. Oglądam Kanikę Batrę - zdiagnozowaną sojopatkę. Mozna się dowiedzieć na jej kanale yt wiele na temat socjopatii, psychopatii i narcyzmu.
  22. Okej, zatem źle zrozumiałam, co masz na myśli, bo przywołałeś przykład ze sklepem i jazdą autem, co mnie zmyliło. To co opisujesz, to taka "zmarzlina" emocjonalna. Jak się zachowujesz wobec ludzi? Jesteś chłodny? Mam podobnie, ale nie do końca jest tak samo. Ja bardzo często się nudzę, tak jak i nudzę się innymi. Jednak odczuwam emocje, ale na niskim poziomie. Nie znam Twojej historii i brakuje mi w Twoim opisie bardziej szczegółowych elementów, dlatego na pewno nie zamierzam Cię analizować.. Brak emocji, obojętność, anhedonia może występować w wielu zaburzeniach, problemach. Jest tak wiele zaburzeń osobowości. Piszesz, że nawet przykra wiadomość nie zrobi na Tobie wrażenia. Wiesz, też tak mam. Posiadasz empatię? Nie dogadujesz się z ludźmi i ich nie rozumiesz. No właśnie. Tutaj też mogę powiedzieć, że mam podobnie. Nie odczuwam przynależności. Właściwie to już kilkanaście lat temu uderzyło mnie mocne uczucie i nawet obraz w głowie ---> przepaści między mną a reszta społeczeństwa i tego już nie da się zmienić. Jestem pogodzona, że nie znajdę sposobu na znalezienie kogoś z kim się dogadam. To jest męczące i serio... Już nie mam siły, by męczyć się przy poznawaniu kogoś, bo większość mnie irytuje i kończy się na tym, że robię się złośliwa i odpycham tę osobę lub traktuję ją źle. Z czego to u mnie wynika? Mam teorię, ale w moim mieście tego nie zbadam. To zadupie Dobra. Napisałam te rady, bo skupiłam się na tym, co podałeś jako przykład. Zmiana otoczenia pomaga, ale przy lżejszych problemach, gdy chcemy poczuć się lepiej. Jeśli sprawa jest większego kalibru, to trzeba się zastanowić z czego to wynika. Tak jak pisałam nie znam Twojej historii. Mam słabą pamięć jeśli chodzi o użytkowników. Tak trudno mi cokolwiek powiedzieć i doradzić, bo sama mam problem z odczuwaniem emocji, ale też nie do końca. Coś tam jeszcze się tli, bo jestem dość ekspresyjna wśród ludzi, ale nie lubię rozmawiać z kimś długo. Bardzo mnie to nudzi i szukam większych bodźców. No właśnie, szukam czegoś, co mnie "obudzi" szukając gratyfikacji i zastrzyku adrenaliny i dopaminy. Jako osoba biorąca leki na ChAD jestem stłumiona, by być grzeczna, co nie do końca działa - na szczęście. Im większa dawka leków, tym mniej czuję i mniej mi się chce. Tutaj piszę o sobie. Taka pustka może wynikać z wielu powodów. Zachęcam zatem do analizy siebie. No chyba, że już wiesz z czego to wynika. Możesz mi napisać jeśli chcesz. Chętnie przeczytam. Jestem tutaj bezużyteczna, bo nie mam na to antidotum, jednak chętnie wysłucham.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×