Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. brum.brum

    X czy Y?

    krowie serek homogenizowany czy wiejski?
  3. brum.brum

    HIT czy KIT?

    hit rowerek stacjonarny?
  4. Harding

    X czy Y?

    Koncert Mleko kozie czy krowie?
  5. Harding

    Co jest gorsze X czy Y?

    Fizyczne Koszmar we śnie czy na jawie?
  6. brum.brum

    NOWE X czy Y

    Traktor ( biedne konie zaciągane to katorżniczej pracy ) Kolory: czarny czy biały?
  7. Harding

    HIT czy KIT?

    Kit Balejaż?
  8. Dzisiaj sprawiło mi radość siedzenie w domu, bo ja jestem domatorką, najlepiej się czuję w domu a także jestem introwertykiem czyli najlepiej odpoczywam w samotności
  9. Harding

    Skojarzenia

    Kasa fiskalna
  10. Harding

    NOWE X czy Y

    UFC Koń czy traktor?
  11. Harding

    NOWE Czy masz?

    Tak Masz piłeczkę/piłeczki do ping-ponga?
  12. Harding

    Czy masz?

    Kiedyś miałem, gdzieś mi się zawieruszyły Masz stół do ping-ponga?
  13. Harding

    zadajesz pytanie

    Niestety też nie Której zupy nie lubisz?
  14. Moja matka powiedziała, że dla mnie idealna byłaby praca w bibliotece.
  15. Zasrany SAP głównie + wszystko czego dotknie się Kyndryl
  16. @Doktor Indor jeśli stresuje Cię wizyta gościa z gazowni do tego stopnia, że wolisz samemu zrobić uprawnienia, by nie musiał przychodzić, to wg mnie leki, które bierzesz nie działają tak jak powinny. Co jakiś czas żartuje sobie z tej wenli. Ale Ty nie widzisz, że coś z jej skutecznością w Twoim przypadku jest nie tak jak powinno? Tak się przyzwyczaiłeś, że działa chociaż trochę, że nie dostrzegasz, że są pigułki, które robią cyk i gościa z gazowni powitasz chlebem i solą
  17. Co wam pada? Ciekawe czy to samo co u nas.
  18. I u mnie bardzo mocno się odbiło. Ale chyba mam to już za sobą. Teraz podchodzę do siebie bardziej z troską, niż z wymaganiami. Nie na zasadzie „zrób to i ani k…wa mruknij” tylko opieki nad tą częścią mnie, która wtedy cierpi. U mnie gamechangerem był bus. Dzięki temu moje bezpieczne miejsce jest zawsze ze mną. Choć bez wenli samo wyjście z domu było problemem, a pojechanie gdzieś dalej to już w ogóle. Jak odstawiłem wenlę to doszło do tego, że przed każdym wyjściem z domu musiałem łykać xanax (ale wtedy jeszcze nie miałem busa), więc stwierdziłem że to nie ma sensu – syf milion razy gorszy i prosta droga do uzależnienia. A teraz… po prostu funkcjonuję. Są sytuacje triggerujące, szczególnie czekanie na kogoś, spotkania z ludźmi, bycie zamkniętym (szczególnie jak nie mam czasu żeby panikować, bo np. jestem gdzieś umówiony albo jadę z kotem do weta – chcę minimalizować jego czas bycia w transporterze), ale jest ich o rzędy wielkości mniej, niż było, zanim dostosowałem pod swoje problemy życie. No więc rzeczy tylko do paczkomatu, jeśli już kurier to ma zostawiać rzeczy pod drzwiami, itd. Zastanawiałem się, na przykład, czy nie zrobić sobie uprawnień gazowniczych, żeby samemu podbijać sobie przegląd gazowy. Bo czekanie na ziomka, który raz do roku przytknie urządzonko do zaworu i podbije przegląd (a to zawsze jest panika, poczucie ogromnego zagrożenia, choć racjonalnie wiem, że absolutnie nie ma do tego powodu – coś się przestawia w pustym indyczym łbie i tyle), versus zapłacenie paru stów i zrobienie uprawnień online… No kusi. Elektryczne zdałbym z palcem w dupie, tylko musiałbym sobie normy przypomnieć, ale ich nie potrzebuję, bo przeglądy są co 5 lat, a ja nie pracuję w zawodzie. Żeby te uprawnienia były bezterminowe to bym zrobił, ale tak to trzeba odnawiać co parę lat, z tego co wiem jest co parę lat egzamin (co zawsze w jakiś sposób stresuje), itd. Inna sprawa, że taki detektor gazów swoje kosztuje, nie wiem czy nie trzeba go co jakiś czas kalibrować, więc dla jednego dnia w roku to by się mogło zupełnie nie opłacić. Mam książki do gazownictwa, czekają na przeczytanie. Może przeczytam i wtedy zdecyduję. Byłby jeden stresor w roku mniej. No i kiedyś jeszcze wiązałem spore nadzieje z terapią. Bardzo długo się męczyłem, czekając na jakieś rezultaty. A rezultatów nie ma, nie było i nie będzie. Chyba po prostu łatwiej jest doić klienta z kasy niż uczciwie powiedzieć mu wprost: moim zdaniem pana przypadek jest beznadziejny i nieuleczalny, nie widzę możliwości poprawy. Bo taka jest prawda. Nie wszystko da się zmienić. Pewne rzeczy są w nas zapisane na zawsze i będą już do śmierci, i możemy albo z nimi walczyć (i przegrać), albo próbować się do nich dostosować i żyć pomimo nich. Smutne? Owszem. Sprawiedliwe? Ani trochę. Prawdziwe? Niestety.
  19. Jeszcze wrócę do tematu. Moim zdaniem stwierdzenie "umarł na {tu wstaw nazwę choroby psychicznej}" nie pasuje przy samobójstwie, ze względu na ten moment, w którym osoba chora podejmuje decyzję, że chce zakończyć swoje własne życie. Przy chorobach fizycznych nie ma tego momentu. Choroba psychiczna uśmierca Cię czy tego chcesz czy nie. A przy samobójstwie, to człowiek podejmuje taką decyzję. Mniej lub bardziej, ale jednak świadomą.
  20. Trzymaj się Vercia. Jesteś super Osóbka, tyle przeszłaś, te złe dni miną. Muszą pójść w pizdziet Dla nas bardzo ważna jest równowaga i stabilizacja emocjonalna. Potrzebujemy spokoju, miłości, tulasów do bliskich, dobrej muzyki, książki, filmu… Jeśli chodzi o mnie to jak zwykle ambiwalencja gra pierwsze skrzypce. Również w tym temacie. Czyli z jednej strony ulga, spokój wewnętrzny, nadzieja…z drugiej lęk, samotność, poczucie beznadzieji… A Ty?
  21. Dzisiaj
  22. Czuje się wymęczony przez natłok pracy i ciągłe awarie :S Ale wieczorem będzie spotkanko firmowe więc może trochę ulży i zajmę głowę czymś innym
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×