Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Szkoda, że nie mieszkamy razem. U mnie to i Dyson nie pomoże jeśli będzie stał w kącie. W ogóle kiepska ze mnie gospodyni, nie cierpię prac domowych. Sprzątamy raz na tydzień, we 2, żeby było jak najszybciej.
  3. Ja lubie odkurzac, ten rumba pozbawiłby mnie pasji
  4. A sam fakt, że 8 letnia terapia z nią nic ci nie dała nie jest wystarczający do tego żeby tego nie ciągnąć dalej. W ogóle mam wrażenie, że ta granica i tak już została przekroczona, bo trzymac przy sobie kogos 8 lat,gdy to nic nie daje nie jest w porządku. Przez 10 lat terapi nie nauczyłam się praktycznie żadnych specialistycznych pojęć. Mój ostatni terapeuta to nawet nie wiem o czym miał pojęcie a o czym nie, choć domyślam sie, że jako psychiatra podstawy teoretyczne miał dobre. Tak naprawdę dla mnie liczyło się to, że mogłam się przed nim otworzyć... że był silny, wiedziałam, że moge mu powiedzieć nawet to o czym nie chciałam mówić.
  5. Miałam napisać "ja mam Henrego" i widzę, że słownik zmienił. Na początek kupię sobie odkurzacz-robota, bo nam się nie chce odkurzać.
  6. ja na 1 mieszkaniu miałam takiego jamnika prlowskiego cioci, ciezki jak pierun, porysował mi podłogę bo mial jakies gowniane wypustki, ale działał 100 lat i ciągnął jak zły Oddaj komuś jak ci sie znudzi, może są jakies grupki u Ciebie na dzielni na fb, typu śmieciarka jedzie. Ja sporo rzeczy upłynniłam w ten sposób, komuś sie chociaz przydały. Ale tez tak mam ze uzywam rzeczy do zajeżdżenia
  7. Ja mówię o dysocjacji, a pan o dysocjacji nie miał pojęcia, więc skojarzyło mu się z BPD, bo o zaburzeniach osobowości pojęcie miał. O DID, dysocjacji strukturalnej, różnych jej poziomach, ANP, EP, pan specjalista pojęcia nie miał.
  8. Chyba mówisz o DID a nie BPD
  9. Ale dlaczego ty się w ogóle przejmujesz tym, co ona sobie myśli? Chce tak interpretować, to niech sobie interpretuje. Niech sobie myśli co chce. To nie twój problem.
  10. Też bym się jarala odkurzaczem Dysonem. Ja mam Je tego, szkoda mi wyrzucić i kupić nowy, bo jest nie do zdarcia. Niestety jest gruby. Pewnie do śmierci go będę miała.
  11. 18 lat spędziłem w terapii (w sumie 5 terapii), zawsze tylko prywatnie. Nie dało mi to absolutnie, zupełnie, kompletnie nic. Dało jedynie psychoedukację, która bez zmian w sferze emocji jest bezwartościowa – umiem pewne rzeczy nazwać i to tyle. Jakbym sobie mądre książki poczytał to też bym umiał nazwać, a książki są jednak tańsze. Poszedłem z bardzo konkretnym problemem i każdy terapeuta po paru latach się poddawał. „Nie potrafię panu pomóc. Sam pan widzi, że nic nie działa. Życzę panu, żeby znalazł pan kogoś, kto będzie potrafił panu pomóc”. A ostatnia panienka wręcz wprost, z sesji na sesję, stwierdziła, że „rozmawiałam z moim supervisorem i nie mogę kontynuować z panem terapii. Niestety nie mogę podać panu powodu”. I ch…, i się domyślaj. Takie miłe podsumowanie 8 lat terapii z nią. Kończąc terapię w wieku 36 lat byłem, jeśli chodzi o ten konkretny problem, flashbacki, traumę, PTSD, dokładnie w tym samym miejscu, w którym byłem, gdy zaczynałem ją jako zagubiony osiemnastolatek. Ceny były różne (zaczynałem od 70 zł na sesję, kończyłem na 150 zł na sesję, to liczmy 110 zł na sesję), spotkania raz w tygodniu czyli przez 18 lat wyrzuciłem w błoto ok. sto tysięcy, bez żadnego efektu. Teraz to pewnie kosztuje więcej. Mówię facetowi, że czasem czuję, że mam w sobie dwie emocjonalne tożsamości. Nie umiem tego jeszcze nazwać słowami. A ten sympatyczny pan, supervisor, wysoko ceniony specjalista, mówi mi: „tak się dzieje w BPD, a pan nie ma BPD”. Dopiero parę lat, po lekturze książek na temat dysocjacji, dotarło do mnie, że pan supervisor nie miał absolutnie zielonego pojęcia ani na temat dysocjacji, ani nawet na temat podstawowej stosowanej w tych przypadkach terminologii. Ale pieniążki zawsze chętnie brał. Czy było warto? Z mojej perspektywy: nie, absolutnie nie było warto. Co nie znaczy, że nie warto w twoim przypadku. Może warto. Może ty będziesz łatwiejszym klientem niż ja, albo twój problem będzie łatwiejszy do zaadresowania przez tych patała… przepraszam, chciałem powiedzieć: naszych wysokiej klasy specjalistów.
  12. Właśnie, dlatego strzelać się nie musimy można pojechać po bandzie
  13. No wy możecie dawać sperme do banku sprzedawać ale geny muszą być odpowiednie znaczy odpowiednio wartościowe chyba. Ale schiza nie
  14. Dalila_

    Cześć

    Z pewnymi wypadkami... No to super zw robisz studia. Więc twoja sytuacja się zmieni bo zmienisz pewnie pracę i będzie psychicznie lepiej. Jak dobrze że nie mam rozrzutnosci bo też mam wolne adhd ale może się to nie wyksztalcilo przez to że u mnie zawsze oszczędzanie było do głowy wpajane.. Jak chcesz by komuś przyszło powiadomienie że odpowiadasz to musisz kliknąć cytuj pod odpowiedzią czyjąść;)
  15. Haha ale tak to się robi na jakichś wyścigach driftach:D
  16. Kamizzz

    Cześć

    Długi są spowodowane tym co napisałem że miałem etap w życiu że przyzwyczajony do pewnego poziomu finansowego, nagle zaczęło drastycznie brakować gotówki, a ja mam lekką rękę do pieniędzy. Z jednej strony jestem rozsądnym w miarę facetem i myślę że te pożyczki i kompulsywne wydawanie pieniędzy jest spowodowane dość silnie objawiającym się adhd. Narkotykow nie biorę od czasów ośrodka z pewnymi wpadkami. Teraz będę kończył studia w dodatku. Kredytów już nie biorę.
  17. Dzisiaj
  18. A mężczyzna nie? A widzisz – a ja się z tym spotkałem i to nie raz a kilka. Ludzie miewają różne ukryte motywy w tym, co robią. Czasem właśnie na tym polega ta gra. Mało jest ludzi, którzy są w stanie dać szczerość, a dzięki temu sami zasługują na szczerość. Dlatego ja już jestem ostrożny, jeśli chodzi o zaufanie. Zbyt wiele razy się zawiodłem. Inna sprawa, że akurat ja niewiele mogę dać (lub nic), jeśli chodzi o moje wpływy gdziekolwiek – i całe szczęście, bo przynajmniej wiem, że jeśli ktoś mnie polubi to za to, jaki jestem a nie za to, co mogę dać. Ja już to gdzieś słyszałem. Dawna znajoma (TERF) chciałaby tak wytłuc facetów, zostawić tylko 10% najbardziej wartościowych genetycznie, żeby ich doić z nasienia. Nie muszę chyba dodawać, dlaczego stała się dawną znajomą.
  19. Nawet gościa nie znam, ale spoko widać pisze, więc pojedynek raczej zbędny Chyba, że wyciągniesz rączke jak w avku i powiesz gotowi do boju start, to pomyślimy
  20. Nie musi być o pannę moze być o honor jak jeden drugiego zelży I sekundant tylko jeszcze
  21. Tez myślę że po co przepłacać prywatnemu. Ale z drugiej strony gdy została ostatnia deska ratunku to chyba można i spróbować jeśli będziesz mieć srodki
  22. Nie mam pojęcia, ale zawsze staram się trafić w tarczę Na razie nie ma o kogo. Trafimy trafimy, gorzej jak nam obojgu się Panna spodoba
  23. Ciekawe kto z was lepiej strzela albo się zna na broni;) Tylko nie róbcie pojedynku! Bo oboje traficie
  24. A jak nie zaczniesz kolejnej terapii to jaki masz inny pomysł? Ja tydzień temu skończyłam terapię 1,5 roku na NFZ (taki był limit spotkań) i prawdobodobnie bede czekać w kolejce na kolejną, jak już dotrę do psychiatry po skierowanie. Nie wiem czy cię to pocieszy ale mam OCD od jakiś 20 lat (leczone od 10). Ja tam sie ciesze z każdej poprawy. Teoretycznie powinno nie być różnicy. Na mnie terapia prywatna źle wpływała, bo cały czas skupiałam się na tym, że wydaje pieniądze. Nie chciałam czuć, że płace za to żeby cierpieć wiec trudno było mi sie doprowadzić do poczucia dyskomfortu. Tak się złożyło że te prywatne terapie to były cbt, a na NFZ psychodynamiczne. Na mnie terapia psychodynamiczna dobrze wpływa, tzn. może nie tyle niweluje objawy nerwicy ale pomaga mi lepiej funkcjionować życiowo.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×