Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
To ja chyba nie jestem typowym przedstawicielem gatunku, bo mnie się podobają dojrzałe kobiety. Oczywiście jeśli są zadbane – ale to „zadbane” rozumiem szeroko, nie jako wieczny makijaż i rozmiar XS, tylko jako to, że ktoś dba o siebie, ma w oczach życie, energię i swój styl. Dla mnie kobiety 40+ często mają coś, czego młodsze dziewczyny dopiero szukają: spokój, pewność siebie, klasę. Mniej grania pod publikę, mniej udawania, więcej świadomości, kim się jest i czego się chce. No i rozmowa – to jest ogromnie atrakcyjne, kiedy kobieta ma swoje zdanie, poczucie humoru, pasje, a nie tylko „ładną buzię i cycki”. Jasne, że każdy ma swoje typy i jednemu będzie się podobała 18-latka, innemu 45-latka, ale robienie z czterdziestek kategorii „nieatrakcyjne z definicji” to dla mnie jakiś absurd. A prawda jest taka, że atrakcyjność to nie metryka – tylko to, jak ktoś się nosi, jak patrzy, jak mówi, jaką ma aurę. I akurat w tym wiele kobiet po czterdziestce wygrywa z młodszymi.
-
Nie napisałem, że są nieatrakcyjne. Bardziej mi się podobają młodsze dziewczyny, to normalne. Myślę, że każdemu facetowi. Tylko niektórzy muszą się bardziej nad tym zastanowić, niektórzy mniej. Ja mam słabość do łagodnych rysów twarzy, a ta robi się coraz ostrzejsza z wiekiem. To nie jest tak, że każda 20 latka mi się bardziej podoba niż 40 latka. No i ja bardzo skupiam się na szczegółach, to jest moja autystyczna cecha. Zauważam np krzywo przykręcone wielkie śruby w konstrukcji mostu. A kolejna rzecz to myślę lęk przed przemijaniem. Mając młodszą partnerkę można się łudzić, że samemu się jest młodszym.
-
Indyczek to taki misiu że same do niego lgną partnerki Xdddd Ale naprawdę mężczyźni wypowiedzcie się 40stki są takie nieatrakcyjne? (Nie pytam miczka i indora)
-
Choć już czuję nadlatujące przygnębienie i może skończy się na, leżeniu w łóżku ;D
-
Mocno się zgadzam. Przez lata miałem podobne podejście. Choć dawno temu, jak się mocno zauroczyłem, to potrafiłem zawalczyć, ale nie traktowałem tego w tych kategoriach wtedy, napęd był jakby samoistny. No, a druga sprawa, że łatwo się mówi z Twojej perspektywy, bo masz parnerkę. Jak pisałem, jeszcze rok temu bym Ci przyklasnął i powiedział, że nie ma tematu. Gorzej, jak Twoje życie się wali z dnia na dzień, zostajesz sam w wieku 40 lat i czujesz upływający czas. Widzisz, że różnica wieku pomiędzy Tobą a dziewczynami, które Ci się podobają, jest coraz większa.
-
O tak! Nooo pewnie na tym się skończy W sensie głusza
-
@MicMic,ja bym wybrała głuszę. Jeszcze trochę i odpalimy stalowe rumaki!
- Dzisiaj
-
Myślę czy wyjść gdzieś na miasto, czy do głuszy.
-
Czekam na zajecia z angielskiego.
-
@Doktor Indorzzapewne ta dziewczyna miała coś jak fobia społeczną/ patologiczna nieśmiałość. Takich ludzi jest cały ogrom, bardzo bardzo dużo. Jakaś szansa też ze coś jej się nie spodobalo towarzystwo/nudzila się i tak o. Ja bym pewnie po jakims czasie jeśli to ten powód to bym ją zjechała xd
-
Plan na dziś: Zakupy,pranie, placek ( musi być,bez względu na komentarz "dupa ci rośnie"), sprzątanie, basen i- kibicowanie Ryoyu Kobayashi
-
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
Maat odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
@Daimo, powiem tak: moi dwaj synowie są z charakteru jak ogień i woda. Mikołaj jest - jak ja to mówię - "poderwany". Ale lubi pracować ( i zarabiać),nie boi się wyzwań.Gdzie chce,to jedzie sam. Jestem dobrej myśli, zresztą staram się myśleć pozytywnie.Zawsze. -
Witaj.Też mam takie narastające różne objawy ,trzymają nawet tydzień ,nie znalazłam sposobu.Magnez mi pomagał póki brałam regularnie .Czasem zapominałam o nim.Szkoda bo dobrze działał.Sport też ,spacery.Aktywnosc mi pomagała .Wszelkie zajęcia fizyczne.Nic nie minęło, ale to były takie działania wspierające,doraźne .
-
* Mój dziki świat *
You know nothing, Jon Snow odpowiedział(a) na You know nothing, Jon Snow temat w Kroki do wolności
-
Mateina (Yerba Mate herbaty)
Doktor Indor odpowiedział(a) na blitz temat w Medycyna niekonwencjonalna
Nawet. Nic. Ja w jakimś dobrym sklepie kupowałem, znajomy znalazł. No i jemu ta moja yerba dawała kopa. Więc może ja defektywny jestem No to jest jakaś opcja, tak się wybieram, wybieram, i w końcu się wybiorę, zobaczysz -
* Mój dziki świat *
You know nothing, Jon Snow odpowiedział(a) na You know nothing, Jon Snow temat w Kroki do wolności
-
Nawet kibla nie było? To coś źle tam się wydarzylo albo sprzedali Ci ususzona melisę a powiedzieli że to yerba. Nie znam osoby której yerba by nie pobudziła. U mnie tak przy 2-3 zalaniu już jest zdecydowany "kop". Wbijaj do mnie do Ci przygotuje napar że z kapci wyrwie
-
A czasem wprost przeciwnie Ja jestem osobą, która w dzieciństwie nigdy się tak naprawdę nie liczyła, i to mnie chyba wyczuliło na wrzody na dupie – odbieram bycie wrzodem na dupie jak przekraczanie moich granic. Ale to nie jak ktoś zabiega o kontakt (to jest spoko, sam jestem słaby w utrzymywaniu kontaktu :/) tylko jak mówię na coś „nie”, a ktoś dalej wrzoduje. Więc jestem słabym klientem BTW, wrzody na dupie kojarzą mi się z inną historią, gdy zrobiłem ex kąpiel w olejkach eterycznych, tylko chyba za dużo ich nalałem i za mało (albo w ogóle) nie wymieszałem z wodą, więc osiadły na dnie a ona dostała poparzeń chemicznych na pewnej niewymownej tylnej części ciała, i nie mówię o plecach… To też racja. W ogóle uważam, że trzeba najpierw nauczyć się być samemu ze sobą, żeby umieć być z kimś innym. A że ja się często czuję samotny to inna sprawa, ale to nie jest samotność, którą ktokolwiek może wypełnić – czy to najbardziej kochająca partnerka (a prawda jest taka, że nikt mnie nigdy nie kochał tak bardzo, jak kocha mnie ona), czy znajomi, czy jakakolwiek inna relacja. Cała moja tożsamość jest zbudowana na rdzeniu samotności i to jest kwestia dzieciństwa a nie czegokolwiek, co mogę zrobić z tym w dorosłości. Nigdy nie pamiętam, żeby było inaczej, więc musiałem się nauczyć z tym żyć.
-
* Mój dziki świat *
You know nothing, Jon Snow odpowiedział(a) na You know nothing, Jon Snow temat w Kroki do wolności
-
A jak reagujesz gdy napotykasz odmowę? Nie chodzi mi o takie zdecydowanie "nie i daj mi spokój" tylko takie "nie, bo coś tam". Bo tak między nami mówiąc, to czasami nawet z dobrym kolegą się spotkać to trzeba parę razy zadzwonić i się przypomnieć. A ludzie są bardzo różni i niektórych trzeba trochę za rękę prowadzić w takich towarzyskich sytuacjach i się regularnie przypominać. Jeśli zależy Ci na kontakcie z kimś a ten ktoś Cię nie skreślił to ja nie widzę powodu żeby nie podejmować kolejnych i kolejnych prób. Czasem bycie wrzodem na dupie przynosi dobry skutek:p (pozdrawiam pracowników z branży handlowej) @Doktor Indor Tobie tak zbiorczo odpisze, że dla mnie samotność a bycie samemu to dwie różne kwestie. Ja większość życia jestem sam (w sensie bez stałej partnerki z którą mieszkam) natomiast jednocześnie większość życia nie czuje się samotny. A nie czuje się samotny właśnie przez te wszystkie stoczone walki o których pisałem wyżej. Ale bycie samemu jest fajne i życie singla jest fajne i ogólnie życie jest fajne
-
Złote myśli indyka: Niektórzy ludzie są jak magiczna sprężyna. Do niczego nieprzydatni, ale jak fajnie ze schodów spadają…
-
Mateina (Yerba Mate herbaty)
Doktor Indor odpowiedział(a) na blitz temat w Medycyna niekonwencjonalna
Miałem etap próby zastąpienia kawy yerbą. Dało mi to zupełnie nic. Nakupowałem tego stuffu prawie jakbym wyznanie zmienił i dewocjonalia kupował, yerbokubeczek aka matero, słomeczka aka bombilla, jakieś fancy yerby o nazwach, których nawet nie powtórzę, i ilościach liczonych w kilogramach, jakaś łopatka wyżłobiona drewniana której nazwy też już nie pamiętam, jakieś jeszcze inne pierdoły do tego, czajnik własny, żeby temperatura była dobra (bo w pracy mieliśmy zwykły), całą szafkę w pracy na to miałem. No i się zaczęło. Nawaliłem tej yerby do tego yerbokubeczka pod korek, zalałem małą ilością wody, siorbałem tą słomeczką, i jakbym pił po prostu mocniejszą herbatkę. Zero efektu pobudzającego. I tak koniec końców skutkowało to błagalno-dziękczynną wycieczką pod ekspres do kawy, a yerbę w końcu w piździec oddałem, przynajmniej tę która jeszcze nie spleśniała od wilgoci (bo nawilżacz powietrza przy biurku też miałem).
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane