Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
DID/OSDD - czyli zaburzenia dysocjacyjne
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na nieprzenikniona temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
ja to od mamy często słyszę, brata, taty... -
no, ja myślałam, że jest ósma, czy coś mi się przywidziało, a tu 11? xD To było bardzo mocne połączenie. Wiedziałam o tym, że może mnie ululać, ale te dwa leki naraz wzięłam pierwszy raz, bo się trochę "cykałam" I dziwnie się czułam jak już się położyłam, bo oczy nie dawały rady czytać laptopa itp. jakieś obrazy w głowie zaczęły mi się pjawiać, coś jak zdjęcia, i to chyba miał być "za szybki sen", ketrel sam w sobie jest mocny i na mnie często działa jak "narkotyk" gdy osiąga ten szczyt działania, co często mnie irytuje. A ketrel i chlor to już naprawdę jest hit i nie wiem, czy zrobię to ponownie
-
DID/OSDD - czyli zaburzenia dysocjacyjne
Silas_maze odpowiedział(a) na nieprzenikniona temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
A masz dobry kontakt/ związek ze swoim systemem? Czy raczej brak albo zly. Też pytam bardziej z ciekawości i nie insynuuje niczego. Zwłaszcza co do terapii. Mój host tez pare razy próbowała, za kazdym razem moj system ja uratował. Dla nas to bylo oczywiście chronienie siebie tez jak jej. Co do terapi to my mamy różne nastawienie mimo ze ona non stop próbuje. Ale to raczej na inne problemy niż my -
tzn. chodzi o zejście z pregabaliny? A ile brałaś i jak długo? Bo jak małą w miarę dawkę i przez krótki względnie okres, to możesz łagodnie przejść przy odstawce, ale oczywiście też masz inne problemy itd., więc rozumiem
-
Sporo kawy i kręcenie się kolo domowych spraw ,w planie schabowy na obiad ,i śfinty spokój dla siebie i domowników
-
Śpiąco ale ogólnie dobrze
-
Wspaniały sen, tylko pozazdrościć
-
Mało znane pewnie nie bez przyczyny takie są. Jakiś konkretny gatunek? Może atomic heart?
-
DID/OSDD - czyli zaburzenia dysocjacyjne
nieprzenikniona odpowiedział(a) na nieprzenikniona temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
Stany depresyjne, lękowe i myśli samobójcze. Tzn nie leczę tym DID tylko to co z tym u mnie współwystępuje. Bez leków to raz, że bym już nie żyła a dwa, że nie mogłabym brać udziału w żadnej terapii. -
spałam 15 godzin, bez komentarza najpierw oczy zaczęły mi opadać przy laptopie i... bum
-
DID/OSDD - czyli zaburzenia dysocjacyjne
Silas_maze odpowiedział(a) na nieprzenikniona temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
Mam pytanie. Dlaczego bierzecie leki na DID? Który aspekt tego zaburzenia próbujecie leczyć farmakologicznie? Pytam z ciekawości -
Znacie jakieś ciekawe mało znane gry , chętnie coś bym zagrał
-
DID/OSDD - czyli zaburzenia dysocjacyjne
nieprzenikniona odpowiedział(a) na nieprzenikniona temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
4 lata terapii ,w której nie umiałam zachować żadnej ciągłości pomimo 3 sesji w tygodniu…to chyba najbardziej dało mi do zastanowienia…no i zawsze postrzegałam siebie w częściach nawet jak nie miałam pojęcia o diagnozie (ani jej nie podejrzewałam). Poza tym jakieś 2 lata przed pójściem na diagnozę moja lekarka rzuciła podejrzeniem widząc mnie na jakiejś wizycie…(chodzę do niej od 17 lat więc mnie zna). Tzn nie wprost ale zapytała czy inni nie mówią mi, że „nie jestem sobą” etc. Wtedy nie wiedziałam o co jej chodzi. Potem połączyły mi się kropki. Swoją diagnozę miałam stawianą na podstawie TADS-I ale też osoba diagnozująca przeprowadzała wywiad z moja terapeutką (ona nigdy nie sugerowała mi Did…tzn nic mi nie sugerowała w sumie…ale jak powiedziałam jej że to podejrzewam to od razu się z tym zgodziła). Generalnie więc ani lekarka ani terapeutka z którymi pracowałam dość długo nie powiedziały mi „to nie to, nie idź do tą stronę”, one już przed diagnozą uznały, że faktycznie raczej to to etc Co do samej amnezji to nawet w „pełnym” DID to nie wygląda jak w filmach. To nie tak że tracisz całkowicie wszystko i nic nie pamiętasz. To wygląda zdecydowanie inaczej, zresztą wiele kwestii nie wygląda w tym zaburzeniu tak jak w mediach czy na tik toku. Gdybym się tym sugerowała to stwierdziłabym, że na pewno nie mam tego zaburzenia. Natomiast to co znalazłam w książkach bardzo dokładnie opisywało większość z moich doświadczeń. Diagnozę otrzymałam w wieku 39 lat a leczę się psychiatrycznie od 20 roku życia…więc to też nie tak, że to była szybka i prosta droga. Wcześniejsze bpd może jeszcze jakoś pasowało jak byłam młoda ale teraz to już nawet nie spełniałam kryteriów a mój stan psychiczny się pogarszał. A taką najbardziej znaczącą kwestią dla której „chciałam” zrobić diagnozę były stany dysocjacyjne które potrafiły/ potrafią wyłączyć mi realny odbiór rzeczywistości- np za kółkiem…chociaż ostatnio spadałam przez dysocjację ze schodów np. Bo to jest coś co muszę wyleczyć a już wiem że dopóki bariery pomiędzy częściami będą szczelne to tego nie zrobię. Plus trauma z wczesnego dzieciństwa. - Dzisiaj
-
Czuję się źle. Nic innego dodać nie mogę
-
Jeszcze młoda sarenka jesteś Dobrze że wróciłac do naszego świata, nawet myslałem żeby założyć wątek co u ciebie?
-
Dzień dobry!
-
Odnajdziesz się. Czemu nie? Najwyżej będziesz rozmawiać ze "starymi". Na przykład ze mną
-
Miękki charakter u faceta - atrakcyjny czy odpychający?
Śmojda odpowiedział(a) na Śmojda temat w Seksuologia
A co do moich określeń i szorstkich czy miękkich, że ja nie piszę po polsku. Tak, zarówno miękkość, jak i szorstkość charakteru to metafory pojęciowe. Przenoszą one właściwości fizyczne materiałów i dotyku (to, co znamy zmysłowo) na abstrakcyjny świat ludzkich postaw, emocji i zachowań. Jak działają te metafory? Miękkość charakteru Fizycznie: Coś miękkiego poddaje się naciskowi, nie stawia oporu, jest przyjemne w dotyku, można to ukształtować lub się w to wtulić. Metaforycznie: Oznacza osobę ustępliwą, wrażliwą, elastyczną, przyjazną i podatną na emocje otoczenia. Szorstkość charakteru Fizycznie: Coś szorstkiego ma ostre krawędzie, stawia opór, może zadrapać, nie ulega łatwo wygładzeniu. Metaforycznie: Oznacza osobę bezpośrednią, oschłą, twardą w relacjach, budującą dystans i trudną w kontaktach emocjonalnych. Dlaczego używamy cech zmysłowych do opisu psychiki? Jest to zjawisko powszechne w języku (tzw. uosobienie fizyczne lub metafora dotykowa). Nasz umysł chętnie opisuje skomplikowane cechy psychiczne za pomocą konkretnych doświadczeń fizycznych. Warto zauważyć, że podobnych metafor dotykowych używamy bardzo często, mówiąc np. o: „twardym” lub „miękkim” sercu, „gładkim” stylu bycia, „ciepłym” lub „chłodnym” stosunku do kogoś. -
Miękki charakter u faceta - atrakcyjny czy odpychający?
Śmojda odpowiedział(a) na Śmojda temat w Seksuologia
To nawet AI, wie co mam na myśli I niech już AI wytlumaczy o co mi chodzi. Miękkość charakteru i szorstkość charakteru to dwa przeciwstawne sposoby reagowania na świat, ludzkie relacje i codzienne wyzwania. Żaden z tych typów wrażliwości nie jest bezwzględnie „lepszy” ani „gorszy” – każdy ma swoje unikalne zalety oraz potencjalne pułapki. Miękkość charakteru Miękkość kojarzy się z łagodnością, wrażliwością i otwartością. Osoba o miękkim charakterze rezonuje z emocjami innych i naturalnie dąży do harmonii. Główne cechy: Empatia, wyrozumiałość, kompromisowość, opiekuńczość, wysoka wrażliwość na krzywdę innych, łagodny sposób komunikacji. Mocne strony: Łatwość w budowaniu głębokich, pełnych zaufania relacji. Zdolność do łagodzenia konfliktów i wysłuchiwania innych. Zrozumienie dla ludzkich słabości i błędów. Ciemna strona (zagrożenia): Trudność w stawianiu granic i mówieniu „nie”. Ryzyko ulegania manipulacjom i bycia wykorzystywanym. Tendencja do tłumienia własnych potrzeb na rzecz wygody innych. Szorstkość charakteru Szorstkość manifestuje się dystansem, bezpośredniością i twardym podejściem do życia. Osoba o szorstkim charakterze rzadko ulega sentymentom i przedkłada konkrety nad emocjonalne niuanse. Główne cechy: Bezpośredniość (często bez ogródek), emocjonalny powściągliwość, niezależność, pragmatyzm, twardość w stawianiu granic. Mocne strony: Odporność na presję i trudne warunki. Jasność komunikatów – brak niedomówień i gry pozorów. Umiejętność ochrony własnych granic i podejmowania niepopularnych, ale koniecznych decyzji. Ciemna strona (zagrożenia): Ryzyko zranienia innych nieostrożnym słowem lub brakiem wyczucia. Trudność w budowaniu bliskości emocjonalnej. Postrzeganie przez otoczenie jako osoba chłodna, oschła lub niedostępna. -
Teraz trochę lepiej .
- Wczoraj
-
Dwie strony mnie: nieśmiałość i śmiałość. Czy też tak masz?
Żaba Monika odpowiedział(a) na Niewkopomonowana temat w Psychologia
Chyba większość tak ma, że w pewnych sytuacjach czuje się onieśmielona. Nawet osoby uchodzące przez innych jako pewne siebie. Ja bardzo nie lubię konfrontacji ani publicznych przemówień wśród osób, których nie znam. -
Utrata pracy PROBLEM w związku dni ciągnące sie w nieskończoność
Trbr odpowiedział(a) na Trbr temat w Depresja i CHAD
Rozumiem tą opinie. Ale jestem naprawdę zamotany. To moja jedyna miłość. Wiem, ze zaczalem jej problemy rozwiązywać 'dzięki' benzodiazepinom i odwadze ktora mi daly i ogolnie nadwyrezac swoj organizm. Ale czy mam powiedziec ze tego zaluje? Nie. Czy zrobilbym inaczej teraz? Prawdopodobnie tez nie. Wczesniej nie mialem zadnej dziewczyny, mialem pasje, mam do teraz chociaz ciezej mi je realizować... więc mam wrazenie ze cel tutaj uświęcił środki. Ponieważ odbyłem przed poznaniem jej dwie terapie, nie pomogły i chcialem zaznać prawdziwej miłości. Tyle i az tyle. Dodam jeszcze ze kiedy mieszkalismy razem moja matka przestala sie do mnie odzywać. I tu sie pojawił wyrzut sumienia. Komu przeszkadzam? Komu pomagam? Mam żyć dla siebie, dla rodziny, dla dziewczyny? Ktora opcja jest najwazniejsza? Ale najgorsze pytanie jest jedno: Dlaczego zostalem odrzucony ze strony matki? Bo mieszkalem bez ślubu? Nie odzywala sie do mnie przez 3 lata. Kiedy wrocilem do domu bo nie bylem w stanie sam placic za mieszkanie z dziewczyną zaczela sie odzywać. Bardzo duzo rzeczy jest niezrozumiałych dla mnie na tym świecie... -
Utrata pracy PROBLEM w związku dni ciągnące sie w nieskończoność
Trbr odpowiedział(a) na Trbr temat w Depresja i CHAD
Sorki. Za duzo do wygadania sie mialem a moglbym to ciągnać w nieskończoność. Chodzi o jedną dziewczynę. Aktualnie nie mielismy kontaktu od 3 dni. Szczerze mowiac czuje ogromną pustke ale rowniez gniew ze względu na to ze nie probuje sie zainteresowac mną wiedząc ze nie jest u mnie dobrze. Aktualnie ma zjazd na studiach i w kolejnym tygodniu. Ja nie jestem uwikłany w żaden kredyt, nie mam długów, ona ma w banku i u mnie... u mnie marne 1700, w banku az boje sie pomyslec bo nie pytalem nigdy ze względu na zrozumienie jej ale ok 100 tys kiedy sie wygadala pare msc temu (jej mama umarła kiedy miała 15 lat, ojciec zostawił ją z siostrą w domu kiedy miala 16... naprawdę rozumiem jej sytuacje i to glownie dlatego ze pierwszych ataków paniki, nerwicy dostalem mając 18 lat i znam największe bóle jakie moze psychika przeżyć). Tak naprawdę dalem jej tyle wsparcia ze na wiesc o tym ze jest zadluzona juz w wieku 20 lat (2021 rok) ja na to machnąłem ręką. Naiwność? Moze tak. Zrozumienie? Tak, w 100%. Rozumiem kazdego i słucham każdego. Moja ostatnia terapeutka byla na tyle fatalna ze wywolywala u mnie straszne wnerwienie (przeszkadzala w wypowiedziach, byla bardzo ekstrawertyczna i wcinala sie między słowa, a ja jestem typem człowieka który naprawdę daje się wypowiedzieć każdemu, szczegolnie w kryzysie, chociazby narobil wielu głupot w przeszłości i daje bardzo duzo zrozumienia przez to co sam przeżyłem z własną głową). Aktualnie czuje się po prostu zawalidrogą w jej oczach. Przeprowadzila sie z mniejszej miejscowosci do większego miasta, wynajela mieszkanie. Dziwnym trafem ostatnie pieniądze które jej pożyczyłem były w czerwcu. Od tego momentu nie oddala niczego. Faktem jest ze pozyczala kiedy mialem stala prace co miesiąc i oddawala szybko ale rowniez pozyczala znowu bardzo szybko. Nie wiem kto kogo gniecie, mam wrażenie ze porwalem sie na zbyt gleboka wodę z tym związkiem. Ale co mialem poradzić bedac introwertykiem ktory naprawdę pokochał szczerze kobiete ktora dawala mi poczucie swobody w kontakcie? Strasznie to przykre dla mnie i ciężko mi to ogarnąć. Teraz czuje sie wykorzystany. Przy odstawianiu bezodiazepin/terapii widziałem że ją to męczy. Nie oceniam. Ona łatwo tez nie ma. Ale kiedy wrocilem do benzo nagle sie ucieszyla 'bo wrocilem pozytywny ja'. Jej perspektywy na leki tez nie oceniam bo wiem ze ich nigdy nie zazywala. Ale ja sam nie jestem kompletnie szcześliwy. Ale jako ze jestem znośny to jest fajnie. I tak to odczuwam. Ma być fajnie. Bo jak inaczej mam to interpretowac? W sierpniu przyjechalem do niej w naprawdę kiepskim stanie. Liczyłem na wsparcie, nie potrafilem jej 'zabawić', bylem w glebokiej depresji. Siedziała i nic nie robiła. Powiedziała tylko w pewnym momencie 'ja cie nie rozumiem'. Strasznie mnie to zabolało, bo zawsze ją wspierałem, kiedy musiala emigrowac za pracą rowniez z nią jechalem, mimo ze nikt mi nie kazał. Ale rozumiałem ją. I ten brak zrozumienia z jej strony najbardziej mnie boli. 'Wszystko zalezy od ciebie', tak mi powtarzała. Nie. Strach pomyslec gdzie by była gdyby nie ja, który ją spotkałem w fatalnej sytuacji familijno-pieniężnej. Tęsknie za tym kiedy słuchaliśmy razem muzyki ktora nam sie podobała i oglądaliśmy filmy które nas fascynowały. I chcieliśmy to ciągle ze sobą spędzać czas. Aktualnie nie mam pojęcia czego ona oczekuje. Koniec wypocin. Mozna zadawac pytania a ja odpowiem. Przepraszam za chaos ale jak mowilem - jestem bardzo skryty, nieufny i duzo mam do powiedzenia bo w końcu coś we mnie pękło. Piszcie co chcecie - negatywne opinie, pozytywne, zrozumiem każdą.
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane