Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Wcale nie trzeba. To nie jest dowód na to, że ktoś to stworzył. Tak samo jak czyjeś wierzenia nie są żadnym dowodem. To jest wszystko oparte na wierze i na tym, jak ludzie sami pojmują świat i jakie mają filozoficzne podejście do swojego życia.
  3. Pokaż mi ulubionego prezydenta/prezydentkę?
  4. Instytucja małżeństwa nie jest zdrowa, a co dopiero rozwód, hehe
  5. Obiad z rana - udko z kurczaka, surówka, ziemniaki.
  6. Kiedyś się interesowałem, teraz prawie wcale. Tak jakoś samo odpadło
  7. Ale że benzo w jednej linijce z narkotykami Z najdziwniejszych rzeczy jakie robie to chyba kompulsywne zakupy spożywcze xD Nie kupuje wszystkiego naraz żeby mieć po co iść albo zamawiać zakupy następnego dnia albo za kilka dni, dziwne nie? Palenie to tam wiadomo niestety siada i zwyczajnie nie chce mi sie rzucać bo bym nie miał co robic gdy się zestresuje. Lubię się też skatować jakimiś ćwiczeniami
  8. - Raz w tygodniu (po bożemu ) zjem klona . - Raz w tygodniu alkohol . - 2 lub 3 kawy dziennie . - Na kompie gry/filmy/seriale, kilka ładnych godzin tygodniowo schodzi , , . Sporo tego przepuszczone zostaje przez organizm
  9. uwielbiam słuchać/ czytać o takich rzeczach kosmos
  10. Niby są nowoczesne źródła ogrzewania, pompy ciepła mam na myśli, wielu ludzi pozakładało i zimo w domach mają, bo to cholerstwo mało grzeje Do tego duże rachunki za prąd dostają, bo pompa musi chodzić, to się nie opłaca i nie chcę widzieć w domu pompy ciepła
  11. To prawda, dokładnie ile drewna spalamy to nie wiem, nie mierzę tego ani nie liczę, ale sporo, ze 3 - 4 drzewa, takie 50 letnie, wyschnięte, trzeba ściąć, obrobić, przywieść do do domu, pociąć, poukładać i można palić w zimie. Koszt = 0 zł, drewno ze swojego lasu, robocizny też nie liczę, bo z tatą i bratem wszystko sami zrobimy Do tego, jak jest zima ostra, taka jak ta była, to trzeba wspomagać się węglem, przy temperaturach -20°C, dokładałem po 6 łopat węgla dziennie, spaliliśmy blisko 2 tony tej zimy. Także koszt sumaryczny ogrzewania to 3.000 zł za całą zimę (po 1.500 zł u nas tona węgla). W domku jak na filmiku będzie trudno przy dużych, długotrwałych mrozach wytrzymać, o tyle dobrze, że teraz zmiany klimatu i ostra zima to raz na 10 się zdarza albo w ogóle.
  12. Jeszcze niedawno czytałam o zimnym prysznicu, plukaniu twarzy lodowata woda albo trzymaniem przez ileś minut kostek lodu w dłoniach. Że to fizjologiczne wywołuje reakcję jakby się człowiek topił i zawęża nie wiem ciśnienie?
  13. No, jest inteligentny i sam wszystko robi wokół swojego życia i domostwa. Sam zapewnia sobie byt i żyje według własnych idei.
  14. Jak papierosów nie wymieniłam, takie to zwykle że zapomniałam Tak social media też uzależniają... O dużo pozytywnych aktywności, fajnie
  15. Chodzi moim zdaniem o to że astronauci są bardzo inteligentni - zdecydowanie w górnych granicach 15 procent populacji, czyli IQ 120 i wyżej. Teraz są skonfrontowani naocznie z bezkresem uniwersum... Olbrzymią pustką bez końca, pośród tej pustki bezmiar galaktyk i gwiazd. By wydostać się z naszego tylko układu i gdzieś dotrzeć nie starczyłoby ludzkiego życia, nawet pokoleń i generacji ludzi, nawet zakładając że poruszałby się z prędkością światła. Z taką prędkością Ziemię okrążasz w ułamku sekundy. To jak ziemia jest ustawiona względem Księżyca, jej kąt nachylenia, odległość od Słońca i Księżyca, wszystko jest perfekcyjne. Każde wychylenie czy anomalia spowodowałoby że albo planeta byłaby płonącym piekłem jak Wenus, albo pustkowiem jak Mars. Wystarczy to wszystko sobie w głowie ułożyć by intelektualnie dojść do wniosku, że po prostu musi istnieć byt nad bytami, który dał temu początek, byt ponad czasem, materią i fizyką. To jest zwyczajny intelektualny wniosek. A Jeszcze nie poruszyliśmy nawet tego fenomenu bezkresu kosmosu - coś co po prostu się nie kończy, nie ma miejsca ściany, w nieskończoność możesz podróżować pośród niczego... Pustki i ciemności... Nie poruszyliśmy konceptu czarnej dziury... Czyli ciała które przeczy wszelkim prawom fizyki... Które potrafiłoby rozciągnąć całą planetę w cieniutką nitkę łamiąc wszelkie prawa fizyki jej budowy... To jest ponad pojmowanie wszystkiego co człowiek rozumie... Tak jak koncept Boga...
  16. Zabawa makijażem i efektem zdjęcia. Dziś mam ochotę kupić telefon. Hmm...
  17. Dzisiaj
  18. Dość fajnie, ale znowu ominęły mnie poranne promienie słońca, bo zamiast iść na spacer, to ja gram w grę, a teraz już pochmurno.
  19. Haha, no było mi bardzo smutno, ale napisałem potem do Czelsi i poprawila mi humor Niesamowite, co jakaś dziewczyna z internetu potrafi zrobić z moją psychą xD
  20. Co myślicie o osobach, które utknęły w roli bycia ofiarą, uciekając tym samym od odpowiedzialności za własne życie? A może sami czujecie, że tak się identyfikujecie i nie potraficie wyjść z tego schematu? Opowiedzcie o swoich odczuciach i doświadczeniach. Przytoczę kilka rodzajów "korzyści" ludzi - ofiar: Przede wszystkim unikają odpowiedzialności. Nic od nich nie zależy, bo są chorzy, bo są skrzywdzeni, bo mają trudną sytuację. Niczego się nie podejmą, by nie odnieść porażki, boją się oceny. Nie decydują o niczym. Na nic nie mają wpływu. Uzyskują uwagę, wsparcie. Bliscy się nimi interesują, są empatyczni. Uzyskują pomoc, są wysłuchiwani. Obchodzą się z człowiekiem - ofiarą jak z jajkiem, są delikatnie. I takie zachowanie ludzi wobec ofiary nieświadomie może wzmacniać trzymanie się tej roli, no bo, umówmy się, fajnie jest otrzymywać zainteresowanie i ciągłe pomaganie we wszystkim. No i jeszcze osoby takie bardzo często zasłaniają się swoją bolesną przeszłością. Owa zła przeszłość tłumaczy niemal wszystko. - " Rodzice mnie nie szanowali, dlatego sam siebie nie lubię i powielam schemat, więc zdarza mi się kogoś skrzywdzić. To nie moja wina, tylko ich ". "Nie będę szukać pracy, bo w szkole się ze mnie śmiali, więc w pracy też będą", "Nie będę się rozwijał intelektualnie, bo nauczyciele mówili, że jestem głąbem". Takie osoby często, gdy dostaną gotowy plan działania, nie korzystają z niego. Nie biorą żadnych rad do serca. Nie mają żadnej refleksji nad sobą. Nie widzą żadnego rozwiązania obecnej sytuacji. Nie robią nic, nie chcą nic zmieniać. Ale za to KOCHAJĄ rozmawiać o problemie, cierpieniu - i nie szukają wyjścia. - "To i tak nie zadziała, u mnie się nie da". Widać to często na forum W relacjach są to osoby trudne. Szukają ratunku, przylepiają się do drugiej osoby, są wampirami - wysysają energię. No i wiadomo, te same teksty i usprawiedliwianie swoich zachowań. No i identyfikacja np. z chorobą. Tacy ludzie patrzą na siebie etykietami. Wkładają ciasno do szufladki, i nie widzą perspektyw na zmiany. I teraz tak. Żeby ten temat nie brzmiało tak kontrowersyjnie chcę dodać, że te "korzyści" nie są świadome w większości przypadków, nie oznaczają, że ktoś udaje i nie są powodem choroby. W chorobach/zaburzeniach psychicznych problem rozpoczyna się, gdy choroba staje się jedynym sposobem funkcjonowania. A Wy co myślicie na temat kwestii bycia ofiarą i czerpaniu z tego korzyści?
  21. "suplementy GABA (kwas gamma-aminomasłowy) działają, głównie poprzez uspokojenie, wyciszenie i ułatwienie zasypiania. Działają hamująco na układ nerwowy, co pomaga w redukcji lęku, stresu i poprawie jakości snu. Mimo kontrowersji co do przenikania przez barierę krew-mózg, badania sugerują skuteczność w relaksacji" @MiśDuży Więc pierdoły piszesz, Biorę to kilka dobrych miesięcy i mi bardzo pomaga, tak jak tauryna i tryptofan.
  22. Przecież ten supel podobno nic a nic nie działa i nie ma prawa działać, bo nie wchodzi do mózgu. Z drugiej strony widziałem w serbskiej aptece GABA, który jest zarejestrowany jako lek OTC.
  23. Mam wrażenie, że można dziś świetnie rozumieć siebie, i jednocześnie stać miejscu w celu. Tak spoglądam na siebie, gdy uczęszczałam na terapię ponad dwa lata... Wydałam kupę szmalu, wiecie. To jest spory wydatek. Teraz wiem jak działa na mnie terapia i jakie są jej potencjalne szkody. A są to szkody niemałe. Terapia nie zmieniła NIC. Co najwyżej spotęgowała pewne obsesję, natręctwa. I pod koniec terapii wybuch manii. NIe oskarżam babeczki za moje prblemy, ale wiecie, szkoda że mi nie pomogła, a mi się pogorszyło. Siedziałam tam, gadając o wyszukanych na siłę problemów. I tutaj moja opinia - skupiasz się na tym, co Cię boli, rozdrapujesz rany, wracasz do przeszłości, usłyszysz jakiś tandetny komentarz, dostajesz zadania domowe, zmieniasz się, ale czy na dobre, czy raczej na gorszą wersję, taką jaką upodoba sobie terapeuta. Zresztą. Idzie sobie taki człowieczek na studia. Dobrze się uczy, zdaję egzaminy, robi szkolenia itd. staje się psychoterapeutą. Przyjmuje biednych ludzi szukających ratunku, na już, na teraz. No wylecz moje bolączki, czekam aż coś ze mną zrobisz. A młody terapeuta słucha, komentuje, doradza. I tak sobie siedzicie, rozmawiacie. Skupiasz się na swojej durnej głowie, co w niej jest, co powiedzieć, o co zapytać. Najwstydniejsze rzeczy w twoim życiu? Jak najbardziej, bo to cię wyciągnie z otchłani. Na początku będziesz się czuć okropnie. Na "efekty" czekasz lata. Nadmierna analiza siebie, zamartwianie się, rozkręcania problemów w głowie. To wszystko utrudnia działanie w codzienności. No bo jak funkcjonować, kiedy musisz znaleźć problem w swoim dzisiejszym zachowaniu i co myślałem o poranku. A po czasie pewnym człowiek nie potrafi podjąć decyzji bez terapeuty, wysyła mu nawet wiadomości, szuka ciągłego potwierdzenia. Uzależnia się od "profesjonalisty" i autorytetu. Terapeuta potrafi nadinterpretować normalne emocje, sytuacje, problemy. Szuka symboli, wymyśla po swojemu tłumaczenia, błędnie rozumuje. Może być tak też, że wrzuca was w jeden worek "zaburzeń" i leci po omacku, że swoich schematów i filtra Pamiętajcie, że terapia wpływa na sposób myślenia o sobie. Jeśli jest źle prowadzona, to może utrwalić negatywną tożsamość (znam jednego typa, co chodziło 10 lat i zachowuje się jak robot, równie puste oczy, co styl bycia, robotyczne - bez głębi i osobowości). Okej, terapia to wasz wybór. Nie zawsze jest zła. Może być skuteczna. Warto przed jej rozpoczęciem zorientować się jakie terapeuta ma opinie. Może ktoś polecał ci kogoś w przeszłości. Sprawdź na własnej skórze jak się przy nim czujesz, czy dobrze się dogadujecie i czy czujesz się komfortowo. Terapia to długi proces i kosztowna usługa, dlatego warto chodzić do takiego specjalisty z którym macie nić porozumienia i wybrać odpowiednią dla waszych problemów nurtu terapeutycznego. Jeśli mieszkasz w dużym mieście i masz środki na terapię, to idź. Tzn. idź jeśli wymaga twoje zaburzenie/choroba/problem. Jeśli nie musisz podejmować terapii, to zajmij się życiem i farmakoterapią (jeśli na coś cierpisz). Terapia może pomóc, może nie pomóc, i może zaszkodzić. Wybór należy do Ciebie. A co Ty o tym myślisz?
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×