Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Obiecał mi poranek Jeszcze mrok spowija ulice, 6:17 w mroku wilki budzą się budzą i mnie demony i bogowie zaczynają pracę przemilcz nadwymiar skłania ku papierosom kawie w stroju świątecznym czerwona kokarda byłeś tym, który wszystko zaczął rozpracował nie przemilczę inni, tak niepokojący zostają w sercu wiecznie a nauka ich nie przemija świadomość duchów potworów, wiedźm dobrych wróżek medytacja ukradła mi rzeczywistość zanosi do domu tam, w górze, gdzie gdzie świecą bez poklasków mam dwa domy nirwana, tęskno mi tamci uczą, rozumieją lęk przemija rzadko piszę o miłości nie kocham nikogo błyski na niebie przypominają o drodze pokrętnej i trudnej moja wizja Anioł, dwa kielichy na krzyż, i światło odbijające od duszy, poruszającymi strzałkami do góry przypomina wnętrza otwarte zachwycają godzina 6:29 dym papierosa otwiera czakry gwiezdne dzieci pokazują prawdę przemykając obok ciebie opaska na oczach uniemożliwia odnoszący sukces, chełpiący szacunkiem motłochu przerób swą lekcję pycha kroczy przed upadkiem rzucasz modły ze strachu nie możesz go kochać pod kontrolą wszechwiedzących świecę i nie przestanę patrz w oczy złego ty też nim jesteś póki słońcem obdarzony niedotknięcie pozwól wejść przybyszowi z kosmosu patrząc w odbicie lustra niewygodnie uciska marszczę brwi aura niesamowitości ziarno prawdy utknęło w gardle uciskając nie przełkniesz tego, bez indywiduacji samotność to kolej rzeczy rozwój czeka za rogiem zgódź się na ból kolejny papieros, 6:46 pomaga sunąć po papierze suszone kwiaty nostalgię tworzą przemijanie radość tworzy chwile, cierpienie dostrzega więcej i tworzy depresyjno szczęśliwa wrodzony smutek ekspresyjność emanuje słońcem nadzieja nie przemija ponoć umiera ostatnia niewybaczenie zduszone słowa, wyschnięte usta, przypominają o żółtym motylu symbolu transformacji zapowiedzi nowego ze sobą zaprzyjaźnij się, będziesz sam w chwili śmierci łyk kawy, szaleństwo na raty weszłam w to, całość rozbraja każdy element osobowości kameleon, który może być każdym lecz swojość jest najpiękniejsza drugiego takiego nie będzie 07:23 bądź dobry
- Dzisiaj
-
Jednoznacznie niszczycielski
-
No to neich się nie klei. NIe musisz się ze wszystkim zgadzam ani rozumieć. Jest coś takiego jak sapioseksualizm. Kiedy byłam piękna i zgrabna, to mogłam mieć naprawdę kazdego. A wybierałam tych, którzy np. tworzą muzykę, ale nie tylko o to chodziło. Pierwsze spotkanie ztą osobą to była bajka, do której czasem wracam. Jechałam do jego wsi 7km po obwodnicy xD I zaplatały mi sie już namiejscu sznurówki w rower i mój przyszły chłopak je wyciągał. Aa ja taka rozbawiona i zażenowana sobą zeszłam z roweru. Poszliśmy gdzieś na murek. PIliśmy wódkę. Z mojej strony, to było zakochanie od pieerwszego spotkania. Wczęsniej pisaliśµy na badoo kilka lat, bo jakoś nie czułam się na siłach umawiać na randki. Ale po jakimś dłuższym czasie zaprosilam go na spotkanie. I było naprawdę super. Rozmowa się kleiła, czułam się naturalnie i bezpiecznie. I tak na klikło. NIe był przystojny jak można powiedzieć o mężczyźnie. BYł sredniej urody. MOże gdyby był paskudny i wgl mnie nie pociągał, to bym aż tak się nie zakochała. ALe wiecie jak to jest. U mnie często inteligencja i wrażliwość i pewność siebie. Taki właśnie "outsideryzm " jest bardzo pociągający. Dla mnie liczy się całokształt, tyle że wygląd jest dla mnie na samym końcu. I to jest sapioseksualizm. Podnieca nas umysł. Ale to musi mieścić się w moich upodobaniach. Bo z matematykiem bym się nie zgrała,. Musi być artystyczną duszą. Takich najbardziej lubię. On był sceptykiem, ateistą. Ja wtedy też. Ale nawet gdy interesowałam się innymi duchowymi drogami, to nie olewał mnie. Był tolerancyjny, ale czasem się z tego śmiał. MIał czarny humor, bywał mocny w swoich gadkach. Naprawdę to lubiłam. DLastego bardzo długo byłam zakochana. No ale ostatecznie nie pykło. Potem pojawiła się moja choroba, której on nie udźwignął. Bo bywałam naprawdę zaborcza i zazdrosna,że ma mało czasu. Tak jak pisałam, miał dużo roboty z muzyką, do tego DJ. Jego muza nigdy nie trafiała do mnie. Moje wierszy do niego chyba też nie, ale cieszył się tworzę. Ja się cieszyłam z jego sukcesów. Mądre rozmowy, takie od niechcenia. Dowcipy. Szkoda, że on nie zakochał się we mnie tak mocno jak ja w nim, ale w tamtym czasem byłam okropna. Dopiero teraz się zdystansowałam się, ustabilizowałam nieco swoje wybryki. Ale już przepadło. Jednak zostanie w moich wspomnieniach na zawsze. To był najbardziej intensywny i długi związek. Mimo, że nie był tak zwyczajny jak inne związki. Kochałam go. Reszta moich facetów też nie grzeszyłą urodą, a tak jak mówiłąm, wtedy jeśli chodzi o wygląd, to mogłam przebierać... Sapioseksualizm istnieje. Ale w świecie, gdzie najważniejszy jest wygląd, jest to niezrozumiałe.
-
No to mówię im, że wygląd też się liczy, ale nie aż tak. Jak poznaję kogoś w sieci, to bardxzo rzadko proszę o zdjęcia innych. Bo wg mnie to słabe i płytkie pytać o foty przy pierwszych rozmowach. Można się wymienić, ale bez przesady, by to robić od razu. Ja uwielbiam ludzi, którzy są indywidulaistami. NIe lecą z bydłem. Bo reszta to dla mnie bydło, nie obchodzą mnie. NUdzą mnie i są tak mało interesujący, że nie daje rady długo rozmawiać. A jak kontakt się utrzymuje z kimś, to się cieszę. Mało kogo dopuszczam do siebie.
-
Piję kawę i słucham muzyki. Typowy poranek
-
No wlasnie. Dyskusja powinna przede wszystkim opierać się na dotarciu do prawdy bądź kompromisu, odbywać się w miłej atmosferze, bez wyzywisk i obrażania. Często ludzie tak Cię potrafią zmaniupolować, że już sama przestajesz wierzyć w swoje dotychczasowe zdanie/pogląd. Ludzie chcą mieć rację. I z takimi szkoda wgl dyskutować, albo ich tak argumentami przycisnąć, że sami zrezygnują z rozmowy, ale nadal "mają rację". To najgorszy sort ludzi. Zamknięte głowy. Ego przerosło treść
-
podobny wiek, ja mam uro 29 marca. Też 31.
-
W niektórych z numerologii też są informacje na temat poprzednich wcieleń i długów karmicznych. To się opiera na dacie urodzenia, imionach i nazwiskach. Dodatkowo dodano mi imię wzmacniające.
-
28 lat prawiczek, brak seksu, bliskości, intymności
mav0111 odpowiedział(a) na Hurricaner27 temat w Seksuologia
Witam w klubie, ja już 34 lata i w sumie też nigdy nawet nie całowałem kobiety (nie licząc jakichś tam głupich zabaw typu kręcenie butelką i całowanie osoby na którą wypadnie, jeszcze w czasach liceum). Bardziej niż seksu brakuje mi samej bliskości drugiej osoby, przytulania się, trzymania w ramionach itd. Próbowałem poznawać ludzi online od ponad dekady (z przerwami), nawet z jakimiś tam sukcesami bo parę osób poznałem na żywo. Przerobiłem sporo portali randkowych, forów, stron z ogłoszeniami towarzyskimi. Niestety nie należę do tych którym kobiety same rzucają się na szyję, więc pewnie trzeba byłoby tych ludzi poznawać znacznie więcej żeby trafić na swego. Wiem że to marne pocieszenie dla ludzi w podobnej sytuacji, ale chociaż wiedzcie że nie jesteście z tym sami. Uważam też że nie ma się czego wstydzić, powiedziałbym nawet że wśród jakiejś wąskiej grupy kobiet może to być postrzegane jako wartość dodana. Najważniejsze to się nie poddać, nie zrezygnować z marzeń. Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą. - Wczoraj
-
Lubię to podejście i nie mam problemu gdy widzę, że rozmówca potrafi również przyjąć moja perspektywę. Taki sposób komunikacji bywa bardzo budujący i aż miło gdy wymiana poglądów nie sprowadza się do walki o rację. Natomiast sztywne myślenie powoduje zmęczenie u mnie osobiście i jednocześnie moja elastyczność automatyczne zanika. Z góry wiem, że nie ma możliwości budowania na takim poziomie i raczej będzie trudno. Mogę zrezygnować z części siebie ale nie z całości. Jeżeli ktoś potrafi poddać się autorefleksji też nie mam z tym problemu. Porozumienie buduje się ponad podziałami ale trzeba też to potrafić.
-
Pewnie na indorze, i złapać go za indyczą szyję, o tak wg ilustracji…
-
Tak zupełnie szczerze, to tak bywało Ale nie w tym związku. Za dużo emocjonalnie w niego zainwestowałem. No ale to są nasze koty To mi powie „to sam się nimi zajmuj” i będzie miała rację. Generalnie gdy jestem zraniony, to nie ranię w odpowiedzi jeszcze bardziej. Tzn. robiłem tak, kiedyś, w innych związkach, i w ten sposób związek zmienia się w pole bitwy i walkę, którą przegra ta strona, która bardziej się zaangażowała (lub która nie jest na lekach – ja zwykle byłem). Tu wiem, że mam przestrzeń na to, żeby powiedzieć, co czuję, i nie zostanie to odrzucone (i to działa w obie strony). Nie żeby było idealnie, bo nie jest, oboje często zachowujemy się nie tak jak powinniśmy przez nasze toksyczne wzorce (przy czym ja, mam wrażenie, sto razy częściej – to ja tu jestem tą popieprzoną emocjonalnie stroną). Ale zawsze potem umiemy przeprosić. Bo wiemy, że nie zostanie to potem wykorzystane przeciwko nam. Mogę śmiało powiedzieć, że tak. Koty są ważne, a jeden wręcz najważniejszy, ale ona jest jeszcze ważniejsza.
-
W sumie to nie wiem jak bym miał, bo nie byłem w takiej sytuacji, a ze wspomnianym femboyem moje wątpliwości zostały rozwiane po krótkim dialogu: – Co taka śliczna dziewczyna robi w takim miejscu jak to? – Mam na imię (tu pada męskie imię). – A… no… tak, miło mi poznać… Możliwe że przy mojej samoakceptacji uznałbym to za ciekawe, nowe doświadczenie, i zacząłbym się zastanawiać nad swoją orientacją. A w sumie też możliwe że czułbym się oszukany i dosłownie zgwałcony. I generalnie samo poczucie bycia wykorzystanym, wystawionym na pośmiewisko, rozumiem, bo dokładnie to się stało. Nie poszli tam za darmo, ale godzili się na coś innego, a nie na bycie zrobionymi dosłownie w jajo (czy też dwa) przy aplauzie wszystkich sąsiadów i znajomych. Powiedziałbym, że ch… wie, ale pytałem właśnie i powiedział, że on też nie wie, ale żebym zapytał później, bo spróbuje się dowiedzieć.
-
A to ja wiem. To ogólnie łączy numerlogie, astrologie, Wielkie Arkana Tarota. Zgodzę się, że każdy urodzeniowo ma swój unikalny cyfrowy kod nie tyle co wynikajacy z samej daty urodzenia a wielu czynników jak np kosmogram, tranzyty obiektów, progresje ale też przede wszystkim rozwój świadomości jednostki w czasie życia i tutaj nie zgodziłbym się , że pozostaje on niezmieniony przez całe życie. Ponieważ nie ma czegoś jednego, zagwarantowanego do końca życia. Gdyby coś było nie do zmienienia nie byłoby potrzeby i sensu do własnego rozwoju. Każdy, kto pracuje czy to z tarotem, astrologią, runami, systemami rodowymi itp, wie, że coś takiego jak zmiana zawsze istnieje i nie ma wiecznie przypisanego fatum. Czas jest rzeczą niezmierzalną i prowadzącą do wielu możliwości. Można np przy pomocy kosmogramu urodzeniowego spojrzeć w ,którym kierunku Dusza się kieruje natomiast nie ma jednego kierunku od A do Z jak to ma się wydarzyć
-
Nie chodzi tylko o poprzednie wcielenia. Cały pakiet składa się z około 50 stron. Sporo informacji można otrzymać. Czyta się dość ciekawie ale nie traktuje tego do końca jako prawdy objawionej. "Matryca Losu, znana również jako Matryca Przeznaczenia, Matryca Duszy czy 22 Energie, to metoda samopoznania łącząca numerologię, symbolikę Wielkich Arkanów Tarota oraz psychologię głębi. Jej celem jest pomoc w zrozumieniu własnego potencjału, wyzwań życiowych oraz ścieżki rozwoju. Metoda ta opiera się na założeniu, że każda osoba posiada unikalny “cyfrowy kod” wynikający z daty urodzenia, który pozostaje niezmienny przez całe życie. Ten kod składa się z 22 energii, z których każda odpowiada konkretnej liczbie i jest powiązana z jednym z Wielkich Arkanów Tarota. Znajomość tego kodu pozwala lepiej zrozumieć swoją osobowość, talenty, wyzwania oraz kierunek, w którym warto podążać, aby osiągnąć pełnię życia. Matryca Losu jest narzędziem, które umożliwia głębsze zrozumienie siebie, swoich mocnych stron, obszarów do rozwoju oraz potencjalnych ścieżek życiowych, co prowadzi do bardziej świadomego i spełnionego życia"
-
28 lat prawiczek, brak seksu, bliskości, intymności
Daimo odpowiedział(a) na Hurricaner27 temat w Seksuologia
To czemu nie zapłacisz za to? Skoro "tylko" chcesz zobaczyć jak jest? -
Ostatnio rzuciła mi się w oczy tzw. technika 5-4-3-2-1. Podobno znana to już metoda, którą można zastosować podczas ataku lęku. Ja dowiedziałem się o niej niedawno i podczas jednego z ataków w ostatnich dniach nawet sobie o niej przypomniałam. Czy coś ona mi pomogła? Ciężko stwierdzić, bo moje obecne ataki różnią się na każdym poziomie od tych które miałem dawniej i których nie umiałem opanować. Teraz jest trochę inaczej. Ale chociaż na chwilę udało się zająć myśli trochę w inny sposób. Na pewno nie zaszkodzi a można wypróbować: https://www.psychonomia.pl/technika-uziemiajaca-54321-idealna-do-walki-z-lekiem
-
Podbijam. Jeśli jest ktoś z Trójmiasta można się kiedyś spotkać
-
Tak szczerze Matryca Losu jest dla mnie czymś nowym i nie wiem co do końca o tym sądzić. Na pewno będę musiał kiedyś na dłużej posiedzieć. Na pewno jest to miły dodatek powiązany z astrologią, natomiast nie jest to jedyne narzędzie do poznania poprzednich wcieleń itp. Natomiast zawsze mówię ludziom, że powinni sami szukać jakiejś swoich ścieżek do odkrycia czegoś więcej niż tylko ten świat materialny nam serwuje
-
Na chwilę wyjść z forum, a tutaj se plecy myją i bóg wie co jeszcze. Omg Na czym to chciałaś usiąść, gołąbeczko?
-
Nie. Znam osobę, która mocno w tym temacie siedzi. Trochę mnie w to wkręciła i postanowiłam zapoznać się sama. Muszę przyznać, że to dość interesujące. Coraz więcej osób spotykam na swojej drodze z podobnymi zainteresowaniami. Uznałam to za znak A co sam sądzisz na ten temat?
-
AMITRYPTYLINA (Amitryptylinum VP)
NoMoreDepression odpowiedział(a) na es71 temat w Leki przeciwdepresyjne
@Lucy32 A jak tam Twoja duloksetyna? -
Nie, nie. Chodziło mi o to, że sam ostatnio byłem na wykładzie grupowym o Doroty Dudy, która się tym zajmuje i myślałem, że też na tym wykładzie byłaś
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane