Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. ja obstawiam ze ten uwazany za komina to drugi nick ryma. pamietam jak mial codziennnie bany na dutcha a na nim nic nie pisal takiego wiec pewnie ma tez inne nicki, na jednym jest jezusem ktory miluje wszystkich a tego czego nie moze powiedziec jezus to mowi drugi nick forumowy. tam jest o jednego za duzo z tych kowbojek obstawiam ryma poza bicem, byczym, lezakiem etc.
  3. nie to kwestia zgody jaka dalas jakims aplikacja moze nie wyrazilas zgody na uzywanie przez te aplikacje mikrofonu bo go nie uzywasz.
  4. libed

    Ambicje rodziców

    nie rozumiem dlaczego wy się przejmujecie zdaniem rodziców, często pewnie starych ludzi wychowanych w innej epoce na temat rzeczy na ktorych sie kompletnie nie znaja jak wasza praca. to raczej nie ich, a wasza niewiara w siebie, skoro pamietacie co powiedzieli i ze was nie wsparli na co pewnie liczyliscie. potrzebujecie chyba zeby ktos wam powiedzial ze bedzie dobrze, dacie rade, wiec odziedziczyliscie tez te niewiare w genach.
  5. Chyba nigdy nie miałam konta na kurniku, a przynajmniej sobie nie przypominam.
  6. A moze ktos Ci pomoc w czesci zajec? Czasem dobrze odpoczac i nic nie robic, swiat sie przez to nie zawali.
  7. To zapewne jej wlasna niewiara w siebie, albo nieumiejetnosc cieszenia sie rzeczami i przewidywanie najgorszego. Niestety moja mama jest podobna, zamiast sie czyms cieszyc to juz przewiduje problem. Gdy powiedzialam, ze dostalam nowa prace, to jedyne co powiedziala to "ale pewnie nie jest juz taka dobra jak ta stara?" Nie wiem czemu tak powiedziala, bo nigdy nie interesowala sie moja stara praca i watpie zeby w ogole wiedziala co w niej robilam i czy byla dobra.
  8. Dzisiaj
  9. @Melodiaa No właśnie wychodzi na to, że radzić komuś jest dużo łatwiej niż potem samemu zastosować własne mądrości. Z dystansem u mnie kiepsko, szczególnie kiedy nie mogę po prostu przeczekać, tylko trzeba coś zdecydować, a każda opcja ma jakieś konsekwencje. Chyba najbardziej męczy mnie właśnie to ciągłe poczucie, że muszę coś rozstrzygać, pilnować, naprawiać. I wtedy cała teoria o odpuszczaniu nagle robi się dużo trudniejsza. Ale masz rację, że nie wszystko da się rozwiązać od razu. Może właśnie tego odpuszczania i zgody na to, że nie wszystko musi potoczyć się po mojemu, muszę się jeszcze nauczyć.
  10. Coraz mniej walczę w życiu. Bo często miałam wrażenie że ta walka nie jest warta zachodu tylko spalałam się bardziej a rezultat marny. Uczę się odpuszczania i staram podchodzić zadaniowo. Wewnętrznie dopuściłam do siebie wszelkie możliwe niepowodzenia w związku z tym. Uczę się, że nie na wszystko mam wpływ i czasem daje możliwość czasowi aby wskazał drogę. Nie muszę znać wszystkich odpowiedzi już dziś czy jutro. To nie znaczy, że odpuszczam zupełnie ale pozostawiam możliwość, że może nie być po mojemu. Oczywiście to ciężkie trwać w zawieszeniu ale też emocjonalnie jestem spokojniejsza. Uczenie się cierpliwości jest trudne ale niepewność wzmagał lęk i stres. Odnalezienie spokoju w sobie wobec trudności czasem bywa ciężkie ale zaakceptowanie i trzymanie siebie w ryzach aby sytuacja mnie nie przerastała powoduje, że czuję większą kontrolę. Dystans to słowo klucz dla mnie wobec wszystkiego obecnie. Pozwalam aby wszystko obok mnie płynęło co mi nie sprzyja a ja nadal idę swoją drogą. Nie skupiam się na przeszkodach tylko na celu. To nie porada Mikołaj tylko własne doświadczenia. Częściowo sam mnie tego nauczyłeś
  11. Melodiaa

    Ambicje rodziców

    U mnie było podobnie. Nie zapomne słów mamy jak powiedziała- jak już poszłaś do średniej to ją skończ. Byłam zniesmaczona wtedy jej słowami. Napisałam egzaminy z 3 przedniotów aby się dostać do tamtej szkoły, było 8 osób na 1 miejsce. Kompletnie we mnie nie wierzyła. Zero zadowolenia...
  12. Melodiaa

    Brak uczuć i emocji

    Obserwowałam u siebie podobnie wiele lat temu. Wpływ leków. Kompletnie nie odczuwałam niczego nawet jak syn sobie coś zrobił. Oprócz całego gówna, które odczuwałam zniknęły wszelkie uczucia pozytywne- zastanawiałam się nawet czy kocham własne dziecko. Na dłuższą metę stan ciężki do zaakceptowania po pierwszej uldze. Czułam się jak maszyna, która wie jak zaregować ale kompletnie tego wewnetrzenie nie czułam.
  13. Spacer po lesie, grzybobranie i ucieszyło mnie to, że dostałam niemiecką umowę. Zaczęła powoli cieszyć się z małych rzeczy pomimo tego, że nie jest mi w ogóle lekko w życiu.
  14. Mnie wzrusza być może jak każdą kobietę wiele rzeczy przed okresem, wtedy jestem wyczulona na wszystko. Poza tym na pregabalinie czuję się w porządku. Teraz zaczęłam zauważać zmiany odkąd chodzę na terapię, że jestem zupełnie inna, a raczej uczę się siebie od nowa.
  15. Byliśmy dzisiaj w Warderbruck na grzybach. Jutro zrobimy sobie jajecznicę z grzybkami.
  16. Lucy32

    Brak uczuć i emocji

    To prawda. Życie robi sie takie bezbarwne,bo nic nie wzrusza,slabiej odczuwa sie smutek,czy radosc.Ale tak musi byc .Leki chronia nas przed wlasnymi emocjami,bo by nas zabiły.Dlatego ja z nich nigdy nie zejde.
  17. No ale posiadasz umiejętność jazdy wózkiem widłowym i ciągnikiem, także nauka nie poszła w las. Jak to leciało - gospodarstwo rolne? Jesteś zbyt surowa dla siebie dobrze że dałaś znak życia
  18. Ale zawsze się mozesz zaalogowac skoro ocalały. Ja np.lubilam grac w szachy ale z kims kto był lepszy i znal zasady,bo ja nigdy do konca ich nie rozumialam,np Roszady ,Widełki ,Szach z odslony, Podwojny Szach i wiele innych.Gambit
  19. Ja już w to nie gram od x lat i może bym był ekspertem, ale dla kogoś, kto jest w tym zielony Tam są schematy gry, których nie pamiętam. Jak się jakiś czas nie logowales, to usuwali konto, a moje dwa przetrwały. Jedno konto z 2007, a drugie z 2008.
  20. Jakos zagladam tutaj dzis.Mam pytanie czy ktos bral Pregabaline razem z Mirtazapina na noc czy raczej niewolno tych lekow łączyć (chodzi o jednorazowe wzięcie ich w odstepie np.godziny,bo dzis spoznilam sie z popoludniowa dawka zamias o 17.00 wzielam o 21.00.Na mnie Prega nie dziala nasennie.
  21. To Super, więc musisz byc ekspertem .Juz nic nie mówię Ale jakis skromny medal mógłbyś otrzymac za dlugoletnie członkostwo
  22. No czymś muszą skoro na kurniku jest pan i duren. Udało mi się zachować 19 lat konto na kurniku
  23. Nie wiem nawet, czy szukam rady, czy po prostu muszę to z siebie wyrzucić. Od mniej więcej pół roku mam wrażenie, że bez przerwy walczę ze swoim własnym światem. Próbuję coś naprawić, uspokoić, poukładać, doprowadzić do jakiejś normalności. I kiedy już wydaje mi się, że może wreszcie będzie trochę spokojniej, coś rozsypuje się z innej strony. I chyba jestem już zwyczajnie zmęczony. Nie jednym konkretnym problemem. Wszystkim naraz. Tym, co dzieje się w moim życiu, ludźmi, kolejnymi sytuacjami, koniecznością ciągłego reagowania, tłumaczenia, rozwiązywania i trzymania się jakoś w pionie. Najgorsze jest to, że właściwie nie mam już siły nawet na kolejną „walkę”. Przez pół roku powtarzałem sobie: jeszcze to ogarnę, jeszcze tamto przetrzymam, jeszcze chwilę. Tylko że tych „jeszcze” ciągle przybywa, zamiast ubywać. Czasami mam absurdalne marzenie, żeby po prostu zasnąć i obudzić się dopiero wtedy, kiedy wszystko już się poukłada. Żeby przez jakiś czas nic ode mnie nie zależało i żebym nie musiał niczego naprawiać. Macie czasem taki stan? Co robicie, kiedy problemem nie jest jedna rzecz, którą można rozwiązać, tylko zwyczajne zmęczenie całym swoim życiem i tym, że ciągle trzeba sobie z czymś radzić? Bo chyba najbardziej chciałbym teraz znaleźć sposób, żeby choć na chwilę przestać walczyć.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×