Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Bułę z dżemem truskawkowym,do tego kakao.
-
Ooo kurde ja 200 lat temu słuchałam tego:
-
takie tam.
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Niewkopomonowana temat w Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba
Hej! Nie zauważyłam wcześniej Twojego komentarza. No teraz mieszka mi się fajnie. Dobrze się tu czuję. I bezpiecznie i przyjemnie. Robię wszystko po swojemu, w swoim czasie. Czasem brakuje mi codziennych rozmów rodzinnych, ale jestem zawsze na naszej grupie na whatsapp i sobie wszyscy piszemy lub dzwonimy, a w niedzielę będę w domu pewnie do poniedziałku. Zresztą teraz w domu są różne remonty, więc nawet tam nie chcę iść, bo jest "majster", który za dużo gada i jest czasem męczący gdziekolwiek mnie nie zobaczy, czy to na chodniku, czy w biedronce, to musi zagadać i jakbym nie przerwała, to by gadał 15 minut, bo już tak było w kącie Biedronki Nie no, śmieję. W sensie jest okay, czasem sobie pogadamy, ale ciężko zamknąć temat i wrócić do obowiązków. On jest typem, który przed pracy lub w przerwie musi sobie pogadać, a tak to jest złotą rączką. Wszystko naprawie, no wszystko. Maluje też ściany. Trochę mu nie ufam, więc mało o mnie wie, a jak wie, to od innych. To taka nasza plotkara No.. mieszkanie samej ma sporo plusów. Przede wszystkim robisz, co chcesz. Robisz co masz do zrobienia. NIkt nie zostawia za sobą bałaganu, tylko ja robię własny, który sprzątam i nie wściekam się, że ktoś moje porządki za chwilę niszczy. Wolność - nie czuję się skrępowana robiąc mocniejszy makjaż, czy bardziej kolorowy. NIe tłumaczę się, co robię lub co kupiłam. Mieszkanie jest niewielkie, co daje mi takie poczucie przytulności i nowoczesne, bo blok jest nowiutki. Sklepy mam pod blokiem i park też. Okolica jest ładna, spokojna, dzieciaki czasem się drą, co słychać jak ma się otwarte okno, ale to mi nie przeszkadza. To właśnie u mnie w domu, przy otwartym balkonie wkurwiały mnie wiecznie szczekające psy... Powiem, że jest spoko. Już nie odczuwam żadnych wątpliowści, czy przeprowadza to dobry pomysł. Dla mnie ważne, żeby czuć się komfortowo i bezpiecznie. I już się przyzwyczajam. Jestem zadowolona. Mam nadzieję, że tak będzie ciągle, bo czasem psychika płata mi figle i wtedy mam lęk przed byciem samą, ale może to przezwyciężę i może tak ma być, żebym była silniejsza.. -
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
lily was here odpowiedział(a) na lily was here temat w Off-topic
Elce chyba ktos przejal konto podczas tych przemian forumowo gospodarczych jakis Oskar stulejarz -
takie tam.
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Niewkopomonowana temat w Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba
-
mogę też dopowiedzieć, albo powiedzieć inaczej, bo to też prawda przeczuwam: nie ma osoby, która chce/lub może Ci pomóc, a przynajmniej nie teraz, ale najdzie taki dzień, że znajdziesz rozwiązanie. Jesteś bystry i empatyczny, jesteś potrzebny. Myślę, że jeszcze coś się ogarnie. Trzymaj się tej myśli, choćby było źle, choćbyś znowu wciągał, czy co tam robisz. Trzymaj się myśli, że zasługujesz na wolność. Sama szukam tej mocy i drogi...
-
Zakochałam się Libed zakochałam się!!!
-
Była fajną dziewczyną. Lubiłam ją. Miała też mocną spinę z Fagatą...No ale już jej nie ma, więc proszę nie piszcie o niej, tym już zajechanym na maksa tekście: glonojad. hehehehhehe
-
Masha nie żyje od kilku miesięcy, nie wiem dokładnie od kiedy. Prawdopodobnie przedawkowała coś. Miała ChAD tak btw.
-
Dobra to jednak nie ona. Tamta to była ruska
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
Żaba Monika odpowiedział(a) na lily was here temat w Off-topic
Mój ser był o smaku sera, żeby nie było -
Być może, ale w innych aspektach albo podswiadomie. Bo wiem, że to, co widać z wierzchu to nie jest cała historia.
-
HAHAHAH
- Dzisiaj
-
Dość dobrze. Ostatnio takie wyciszenie jakby.
-
Dołączył do społeczności: Martyna123321
-
Hehehe ale to fajnie weszło w temat,jak ten serek o smaku Marihuany podczas inby kiedys
-
Po jakiemu ja tu piszę,nie wiem.
-
I tu mnie zaskoczyłeś
-
Nie umiem być sam dla siebie propagandystą. Nie wiem skąd brać nadzieję. Wyczerpalem jej pokłady.
-
Zupełnie jakbym czytał o sobie. Całkowicie się z tym zgadzam. Ze smutkiem, ale się zgadzam .
-
Teraz piję kawę i czytam książki
-
Z tego co pisałaś to masz męża, może nawet dzieci. Teraz pomyśl czy chciałoby Ci się działać jakbyś była sama jak palec i nie miała byś się do kogo odezwać całymi dniami bądź tygodniami . Tylko Ty i Twoje czarne myśli.
-
Dlatego porównujemy to co widać. Nie daje to pełnego obrazu oczywiście, ale nie pogadamy szczerze z każdym do kogo się porównujemy. Bo to naturalne u człowieka. Dzięki temu możemy określić wartość innych ludzi, rzeczy, czynności, zjawisk itp. Także możesz się starać, ale i tak to robisz, niemalże bezustannie.
-
Mam wrażenie, że wypróbowałam już wszystkie dostępne opcje: - Ponad 20 leków przeciwlękowych – zerowy efekt. - Trzy rodzaje leków przeciwdepresyjnych – wystąpiły po nich reakcje alergiczne. - Pregabalina – zerowy efekt. - Nawet niewielkie dawki leków przeciwpsychotycznych – poza wyjątkowo realistycznymi koszmarami, które uniemożliwiały mi sen, nie przyniosły żadnego rezultatu. - Terapia poznawczo-behawioralna – nie działa. - Terapia ekspozycyjna – reaguję na nią inaczej, niż powinnam, więc również nie przynosi efektów. - EMDR – najwyraźniej mam zerwane połączenie między ciałem a emocjami; nic nie czułam, terapia nie zadziałała. - Terapia grupowa – pierwszego dnia uciekłam z płaczem, nie byłam w stanie wydobyć z siebie słowa; przy mojej fobii społecznej to rozwiązanie zupełnie się nie sprawdza. - Pobyt w szpitalu – objawy wręcz się nasiliły; przez miesiąc po wyjściu nie byłam w stanie mówić ani kontrolować własnych potrzeb fizjologicznych. Mój lęk jest tak paraliżujący, że uniemożliwia mi: - Opuszczanie domu. - Przebywanie samej w domu dłużej niż godzinę. - Wizyty w przychodni lekarskiej w celu wykonania badań. - Korzystanie z jakichkolwiek środków transportu. - Rozmawianie z kimkolwiek poza moimi rodzicami lub przebywanie w towarzystwie innych osób. - Zaspokajanie własnych podstawowych potrzeb (przez większość czasu). - I oczywiście – pracę zawodową. Czuję się tak uwięziona, że nie wiem już, co robić. Zmagam się z tym od blisko 30 lat. Z każdym rokiem jestem starsza i nie mogę dłużej pozostawać całkowicie zależna od innych. Moi rodzice to starsi ludzie i nie dają już rady się mną opiekować - sami zaczynają już potrzebować opieki. Chciałabym móc pracować, założyć rodzinę, prowadzić kanał na YouTube… a nie spędzać całe dnie w łóżku, płacząc z bezsilności. Czy ktoś z Was doświadczył czegoś podobnego? Co wam pomogło?
-
Kustosz.
-
O tym Że Kostucha Nie umyła Prawego Ucha
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane