Taaa, pewnie rubelki im wpadają go tak mówią. Ogólnie na 100 procent to nic nie wiadomo. Nie zaatakują tylko wtedy, jak będą przekonani, że im się to nie opłaca, czyli, że są za słabi żeby nam podskoczyć.
Póki co nas testują. A pajac Trump ma wyjebane, olał Europe i skupia się na drugiej półkuli.
Nie przepadam za świętami. Stresują mnie. Nie czuję się zbyt swobodnie z rodziną. Choć zazwyczaj jak już się przemogę to jest ok.
Z drugiej strony gdybym nie przyszedł, wiem, że sprawiłbym zawód. I samemu siedzieć wtedy też jest smutno. Sytuacja trochę bez wyjścia. Dlatego chyba wolałbym żeby świąt w ogóle nie było.
W dzieciństwie to wiadomo że ma święta się czekało cały rok... Ogólnie to tak od liceum wszystko się zjebało, co zrobić.
No przekazuje aktualizacje z życia, ale co w tym złego? Ona mi też coś przekazuje.
W sensie miesiąc dwa to za często czy za rzadko?
Mało mam w życiu wartościowych i bliskich relacji, może to też taka kwestia.
Podobno wyparcie jest z dupy. Pewnie zależy od sytuacji.
Ja po rozstaniu mega dużo ryczałem, była rozpacz etc. No i też mnóstwo złości.
Ale teraz jestem w stanie normalnie z moją byłą utrzymywać kontakt i to dosyć bliski myślę.
Tak tylko pobieżnie przejrzałem ten artykuł, ale wydaje się mocno dołujący. Zastanawiam się tylko na ile jest prawdziwy, w sumie nie ma żadnych źródeł, nie wiadomo skąd wszelkie dane liczbowe.
No ja już się otwierałem tu chyba, pewnie nie ze wszystkim, ale coś tam jednak pisałem o swoich problemach. Ale fakt, to tylko forum, więc rządzi się tymi samymi prawami co każdy kontakt przez internet. No i ja też ogólnie nie bardzo lubię się dostosowywać.
No ja ciągle żyję mając te oczekiwania w stosunku do ludzi. No, ale fakt, jest to bolesne. Ale bez tego nie da się więzi zbudować, jakiegoś poczucia bycia blisko z kimś etc.
No ja rozumiem, że chroni. Czy opłacalna w takim dłuższym okresie to nie wiem, trudno powiedzieć, bo coś się jednak traci przyjmując ją.
Mniej boli, ale też i mniej człowiek ma w sobie jakiegoś życia. Jakby umarł już trochę...
Kurde mam wrażenie że taka postawa jest coraz częstsza. Dlatego coraz trudniej znaleźć partnera, bo jakoś tacy wszyscy wydają się być, nie wiem jak to nazwać... martwi? Któryś raz już to słyszę, że 'ja nie mam żadnych oczekiwań'.
Ja np. mam, więc to trochę mało symetryczne.