MicMic
Użytkownik-
Postów
2 020 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez MicMic
-
-
Lata terapii, zastanawiania się i analizowania. Pewnie zależy jak są wczesne. Im wcześniejsze, tym trudniej. Ja wiele rzeczy poprawiłem, ale te najgłębsze rzeczy nie bardzo chcą się ruszyć.
-
Mało która rodzina w tym kraju nie nadaje się na terapie xd
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
MicMic odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
No to zależy z kim się miało relacje I jak się zakończyła. Jak z kimś chujowym i jest w nas dużo żalu, poczucia krzywdy itp, to na pewno nie ma po co sobie tego robić. Ja miałem jakieś szczęście chyba w relacjach d-m, że nigdy nie związałem się bliżej i dłużej z kimś chujowym, kto by mnie tak na prawdę źle potraktował. Może to dzięki mojemu asekuranctwu, ciągłemu analizowaniu, widzeniu w czarnych barwach. Jakoś to mnie jednak chroni, mimo kosztów. -
@Dalila_ odpowiem, ale czasem mam wrażenie, że to, co napisze nie ma żadnego znaczenia. Z moją mamą mogę teoretycznie pogadać o swoich problemach, uzyskać wsparcie itp. Ale mam w sobie zawsze lęk, że to ją psychicznie złamie. A czasem wręcz czuję, że sama nie ma zasobów wewnętrznych, żeby mnie słuchać. No i też ona zupełnie inaczej myśli, nie do końca logicznie, co mnie czasem doprowadza do szału. Nie mogę z nią specjalnie pogadać o pierdołach, o czymkolwiek pozytywnym w moim życiu. Ja wyczuwam, że ją to męczy, że jak najszybciej chce się wycofać do swojego wewnętrznego świata, do swojego smutku, do swoich problemów. I zawsze tak było, nie miałem tego świadomości. Moja mama była obecna gdy coś się "paliło". Gdy tylko sytuacja się uspokajała czułem, że zostaje sam. I do tej pory mam tak w trudnych sytuacjach, że nie jestem w stanie zająć się niczym wtedy. Jakaś część mnie podtrzymuje ten smutek, bo to był jedyny sposób żeby być zauważonym i nie zostać samemu. Dlatego w moim życiu dominują te uczucia - smutek i złość - bo to był jedyny sposób by ktoś się mną zainteresował. No i oczywiście lęk, który się pojawia jak tylko się czymś 'swoim' chcę zająć. Narasta we mnie, robi się olbrzymi. Bo właśnie taka sytuacja, kojarzy mi się z byciem zostawionym. Dlatego w stresie i trudnych życiowych sytuacjach jestem jak sparaliżowany. Czasem wręcz wykonanie ruchu, albo pomyślenie o czymś innym niż własny smutek i beznadzieja, wzbudza lęk. Lęk przed zostaniem samemu - a dla dziecka to jest jak rozpad osobowości. I w skrajnych sytuacjach tak to odczuwam. Jakby mojego 'ja' już nie było, rozlatywało się. Jakby cała rzeczywistość się rozpadała, a świat był jedynie strumieniem bezkształtnych, pozbawionych sensu i znaczenia wrażeń zmysłowych.
-
Nie o taki udział chodziło. Mam na myśli, że mężczyźni nie mają jakiejś specjalnej palety zagrań, których kobiety by również nie posiadały. Chyba, że nie wiem, masz na myśli gwałt albo pobicie. Albo ogólne coś wynikającego z przewagi fizycznej. Babki potrafią być tak samo chujowe, nie wiem dlaczego kobieta miałaby z automatu zrozumieć inna kobietę lepiej niż facet w tej materii. J
-
Myślisz że faceci mają jakiś specyficzny repertuar zagrań, który nie jest udziałem kobiet? Nie wydaje mi się.
-
He? Niby czemu? Sorry, ale ja dostawałem wiele razy info od dziewczyn, że je rozumiem lepiej niż najlepsze koleżanki pod wieloma względami. Wiadomo że nie pogadam o kosmetykach, o tym jak to jest mieć cipe i o uwielbieniu dla kutasów, ale wszystko inne myślę, że to zależy od człowieka. Jest masa pustych, głupich lasek o poziomie samoświadomości kamienia.
-
Hmmm no może to zależy od stażu związku. Na pewno miałbym znaki zapytania jakbym miał się związać z laską, która jest bi.
-
Hmmm, aż tak mnie to nie przeraża. Ale jak się wiążesz z kobietą, która okazuje się bi, to w sumie nie wiadomo co z tym zrobić. Nie da się rywalizować z innymi kobietami.
-
Nie, że coraz więcej kobiet się deklaruje jako bi. Ale zaraz będziesz drwić się nabijać, więc może nie kontynuujmy.
-
Witaj w klubie ;D Kurde jakieś modne ostatnio te relacje bi, trochę mnie to przeraża.
-
I mnie nie ma "przed braniem". zacząłem brać prawie 20 lat temu. Teraz jest po prostu zjazd, wywołany różnymi zdarzeniami.
-
Cóż, też czuję, że wegetuję. Teraz to już tak konkretnie, bo poza pracą w zasadzie nic nie robię. Nie jestem w stanie zając się żadnym moim dawnym hobby. Przestało mnie to obchodzić zupełnie. Nie mogę czytać, grać, oglądać filmów, majsterkować, grzebać przy samochodzie, sklejać modeli, słuchać podcastów. Przestałem wychodzić na miasto. W zasadzie nie gotuję tylko jem byle co.
-
No cóż, chyba całkiem to normalne. Mam wrażenie że wszyscy albo są bardzo nieufni, albo blokują wszystkie emocje względem innych, żeby nic nie czuć głębszego. I wtedy mogą się normalnie spotykać z ludźmi, ruchać, niektórzy nawet mieszkać pod jednym dachem.
-
Tak, prega muli, ale przy okazji muli mnie na cały dzień i nie mogę pracować normalnie. Ten alprazolam to benzo? Trochę się boję tego brać, nawet jak mam mega lęki. Boję się uzależnienia.
-
No, ja mam podobnie, ale dotyczy to też domowników. Więc 95 procent czasu siedzę sam. Dobija mnie już to, prędzej czy później sfiksuję. To jakieś zamknięte koło. Samotność napędza tęsknotę, która czyni mnie mocno przewrażliwionym i nie jestem w stanie normalnie wchodzić w relacje, co napędza samotność.
-
Chujowo, jak przez cały ostatni miesiąc. Lęk i przygnębienie. Powoli przestaje wierzyć, że może być lepiej. Ile będę zwiększał te wenle? Do 300?do 375? Może po prostu powinienem zerwać jedną niedookreśloną relację. Albo wejść w nią na 100 procent bez oglądania się na konsekwencje.
-
@Veriniamoże Dalia sika boską ambrozją xd
-
Wcześniej myślalem ze chce mi się sikać może i dlatego, ale to nie to. Tej nocy to chyba kilka razy, do tego jakieś chujowe sny.
-
Grrrr wybudzam się w nocy, przez te wenle głupia
-
Ale apropos czego to?