-
Postów
3 485 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Alienated
-
Co w twoim przypadku oznacza określenie "nieco"?
-
Halo! [*EDIT*] Ha! Powiedzmy, że jestem nieco starszy od Poliny, która przedwcześnie zdecydowała się nas pożegnać .
-
Korba, ja chyba nigdy tak naprawdę nie przepadałem za ludźmi, ale niestety zmuszony jestem, chcąc nie chcąc, w tym społeczeństwie jako tako funkcjonować... Tym, co skutecznie odwodzi mnie od uczestniczenia we wszelkich wydarzeniach kulturalnych etc... jest świadomość własnego wieku i widok tych wszystkich dużo młodszych ode mnie ludzi, którego momentami po prostu nie trawię...
-
Jasne mam, ale co z tego skoro kontakt z nimi jest zupełnie powierzchowny... Czasy kiedy mieliśmy o czym wspólnie rozmawiać minęły bezpowrotnie (chyba)... ...Zawsze mam problem z rozszyfrowaniem tych twoich maleńkich literek, tym razem jednak się udało. Nie jest z tobą najgorzej , choć sam pamiętam, że w moim przypadku była to taka granica wieku, po przekroczeniu której trochę się zaniepokoiłem .
-
A co według ciebie stanowi główną przyczynę takiego stanu rzeczy?
-
Jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju imprezy odbywające się na mieście, już dawno dałem sobie z tym spokój... -Ostatni koncert jaki zaliczyłem miał miejsce pod koniec 2006 roku, czyli już całkiem odległe czasy:) Aktualnie zdarza się jeszcze, że ludzie dzwonią do mnie z propozycjami wyjścia na zewnątrz, ale jak tak dalej pójdzie chyba niebawem im to przejdzie:).
-
No właśnie Polinę coś jakby wcięło, a miało być tak wesoło... W sumie, jak dla mnie wesoło być nie musi, ale kolejnego weekendu w samotności też nie chcę spędzać... Są niby znajomi itd, jednak z biegiem czasu te kontakty stały się strasznie przewidywalne i na wszelkiego rodzaju imprezach bywam ostatnio już chyba tylko z grzeczności...
-
Polina, nie bardzo wiem, co rozumieć przez określenie "strasznie stara" w twoim przypadku??? Sam również młody się już nie czuję chociaż ludzie z mojego otoczenia usilnie wmawiają mi, że nie powinienem myśleć w ten sposób... Do cmentarza podobnie jak ty nie mam wcale tak daleko . Mijam go zazwyczaj kiedy idę z psem do lasu...
-
Jakieś sześć, może siedem lat temu przechodziłem w życiu trudny okres, z czego nawiasem mówiąc nie udało mi się do końca wygrzebać do dzisiaj. Pamiętam, że sporo energii potrafiłem jeszcze wówczas czerpać z muzyki... Oto jeden z ciekawszych przykładów, jeśli chodzi o rzeczy słuchane wtedy przeze mnie: http://www.youtube.com/watch?v=qrvQ-W7Yvwo Niestety jedynie ścieżka audio, aczkolwiek szczerze polecam wszystkim preferującym podobne klimaty!
-
Już myślałem, że gdzieś przepadłaś bez wieści, albo spotkałaś znajomych, którzy podobno cię nie lubią i uderzyliście na miasto . Chyba daleko masz do tej Żabki? ...Ajerkoniak? Dużo chyba tego wypić się nie da, ale jeśli ktoś lubi dlaczego nie . Akurat tę grę w dzisiejszych czasach raczej mało kto pamięta, tak przynajmniej sądziłem .
-
Dobrze wiesz, że nie to miałem na myśli , w jaką to grę próbujesz mnie wciągnąć? Z tym byciem nie lubianą przez nikogo to stała prawidłowość, czy tylko teraz tak cię naszło? .
-
Jeśli chodzi o whiskacze, w Żabkach chyba nie mają najszerszego asortymentu, ale już piwko jakieś za uczciwe pieniądze można dostać. Carlsberg na ten przykład . Goń więc Polina, co byś nam tu rzeczywiście nie uschła przy piątku .
-
Na dzisiejszy wieczór z kolorowych mam tylko to: Do tego jakiś browarek (Carlsberg) i nieco tradycyjnej polskiej wódeczki . Wszystkich chętnych oczywiście zapraszam .
-
Z tym spożywaniem napojów wysokokalorycznych w dużych ilościach to bym nie przesadzał, aczkolwiek od czasu do czasu jest to jak najbardziej wskazane. Niejednokrotnie już w przeszłości zdarzało mi się dzięki temu wyjść z niezłego doła. Dlatego wkurza mnie niekiedy okrutnie ta uwarunkowana chorobą niemożność pozwolenia sobie na całkowity spontan i rozpatrywanie udziału w każdej z imprez pod kątem zaleceń lekarskich... Ale, ale... Do weekendu jeszcze jeden dzień .
-
Odnoszę wrażenie, że w przypadku osób z określonymi zaburzeniami emocjonalnymi, lub pewnymi typami osobowości, myśli samobójcze to w pewnym sensie standard i o ile nie przybierają one charakteru szczególnie natarczywych, nie powinniśmy przesadnie niepokoić się ich obecnością... Zazwyczaj istnieje dosyć wyraźna granica pomiędzy samymi tylko przemyśleniami na ten temat, a podjęciem konkretnych działań mających na celu ich sfinalizowanie. Oczywiście, aby ją przekroczyć, czasami wystarczy niewielki z pozoru bodziec, ale przypuszczam, że większość osób mających za sobą nieudane próby samobójcze i posiadających niezachwianą niczym zdolność wyciągania wniosków z własnych poczynań z czasem zdaje sobie sprawę, że nie jest to właściwa droga. Idealne rozwiązania w tym wypadku nie istnieją, a liczne przykłady, o których dowiadujemy się za pośrednictwem mediów dają nam często zupełnie błędne wyobrażenia dotyczące tej kwestii. Jeśli chodzi o moje osobiste doświadczenia, wraz z upływem lat problem wydaje się ustępować samoistnie i pomimo, że nie brak w moim życiu sytuacji kryzysowych mam też pełną świadomość, że kombinując w tym kierunku próbuję jedynie oszukiwać samego siebie bo niczego tak naprawdę zdziałać nie zamierzam...
-
Mówienie do siebie sposobem na wyładowanie złości
Alienated odpowiedział(a) na chloe temat w Depresja i CHAD
Mówienie do siebie samego to także sposób na poprawę koncentracji. W miejscu, gdzie pracuję zaobserwowałem ten nawyk już u kilku osób i trzeba przyznać, że dla postronnego obserwatora może to wydawać się dość dziwnym, a nawet podejrzanym zachowaniem:) Nie ma to jednak jak wygadać się nie będąc niczyją obecnością niepokojonym. Moje własne wypowiedzi przybierają wówczas całkiem interesujące niekiedy formy... Szczególnie w sytuacji, gdy dobiega końca kolejny weekend i maluje się przede mną perspektywa jeszcze jednego szalenie pasjonującego tygodnia . -
BÓG - czy istnieje,jaki jest,nasze wyobrażenie
Alienated odpowiedział(a) na sbb88 temat w Socjologia
Drobna poprawka Aga, twoja wiara w Boga nie oznacza wcale, że istnieje on naprawdę. Jest to uproszczony sposób na poradzenie sobie ze zrozumieniem problemów, których świadomość wydaje się niekiedy zbyt bolesna by zaakceptować ją bezkrytycznie i przejść nad nią do porządku dziennego. Nie chcę jednak odnosić się tutaj w sposób jednoznacznie krytyczny do odmienności cudzych poglądów odnośnie tej kwestii. Pomimo, że sam jestem sceptykiem, miałem okazję w przeszłości uczestniczyć w wydarzeniach dających trochę do myślenia... Często w związku z tym zastanawiam się na ile czyjaś wiara jest wynikiem pewnych norm kulturowych narzuconych przez otoczenie, a w jakim stopniu autentyczną świadomością istnienia rzeczy nie dających się logicznie wytłumaczyć... Pozdrawiam! -
Piszcie co chcecie, ja jednak przychylam się do opinii chloe. Perspektywa dowartościowania się poprzez doświadczanie stanu, jakim jest depresja, niezależnie od stopnia nasilenia, to temat dobry jedynie do filozoficznych rozważań... Każdy kto miał w przeszłości okazję zetknąć się z tym problemem, bądź zmaga się z nim aktualnie najprawdopodobniej bez zastanowienia podzieli moje zdanie. Mówimy tutaj o okresie całkowicie niekiedy wydartym z życiorysu, straconych latach, których już nic nam nie wróci. Planach i marzeniach, które zmuszeni byliśmy porzucić, ludziach stanowiących kiedyś część naszej codziennej rzeczywistości, z którymi straciliśmy kontakt... Wszystkich tych rzeczy nie da się później nadgonić. Czy nam się to podoba, czy nie, życie toczy się dalej. W tym konkretnym przypadku bez naszego udziału... Poza tym w sytuacji, kiedy nie cieszy nas już nic, z tego, z czym dotychczas byliśmy związani trudno doszukiwać się też pozytywnego wpływu w doświadczeniu wyniszczającym nas z dnia na dzień...
-
Ech... Można by ten wątek pociągnąć, ale pytanie czy forum jest do tego odpowiednim miejscem . Zawsze pisząc w tym temacie zastanawiam się, jak daleko wolno mi się posunąć... Prawdę powiedziawszy nie chcę dawać złego przykładu ludziom, którzy oprócz tego, że często jeszcze młodzi, z zalecenia lekarza powinni trzymać się od wszelkich używek z daleka...
-
Wierzę, wierzę, chodziło mi głównie o tę zakamuflowaną miejscowość . Więc jak to jest z tym piciem w twoim przypadku ? Trochę dużo tych powodów, choć nie muszę szukać zbyt głęboko, aby znaleźć mnóstwo własnych... Poza tym preferowany sposób spożywania alkoholu też o czymś świadczy .
-
Nie wierzę ci chloe , gdyby było aż tak tragicznie, nie dałabyś rady sprostać wymaganiom jakie stawia ci szkoła... W moim przypadku możliwość kontynuowania nauki to czysta abstrakcja, dlatego chcąc nie chcąc muszę się pogodzić z faktem, że mając na względzie stan, w jakim się obecnie znajduję przyniosłoby to zdecydowanie więcej szkód niż pożytku... Pozdrawiam!
-
Mój pies też nie jest wcale taki duży, właściwie to suka... Z dużymi psami są problemy. Szybciej się starzeją, mają swoje specyficzne schorzenia i ogólnie trudno jest zapewnić im właściwą opiekę, kiedy są już w kiepskiej kondycji... Wiem to z własnego doświadczenia. Wynoszenie dużego psa na dwór na rękach to naprawdę nic przyjemnego, próbujesz pomóc zwierzęciu jak tylko możesz, ale w pewnym momencie po prostu musisz się poddać... Ha! Mam cię! Pani spod wanny .
-
Zdaje się, że tego piwa nie można spotkać w każdym mieście. Wygląda dość charakterystycznie, a pomimo to jakoś nie rzuciło mi się nigdy w oczy... Czy to produkt tylko i wyłącznie lokalny??? Jasne, ognia! , chociaż jest jeszcze trochę wcześnie, jak dla mnie... Dziwny przypadek, z tym twoim psem, aczkolwiek słyszałem już podobne historie...
-
Sex... Gdziekolwiek się nie pojawić, zawsze to samo . W swoim czasie, dosyć często zdarzało mi się spożywać miód pitny. Na gorąco, na zimno, ogólnie rzecz biorąc fajna sprawa... Tego miodowego piwa jednak, jak dotąd nie miałem okazji spróbować, no ale skoro zapraszasz nie wypada odmówić . Co się tyczy psa, jest to mieszaniec. Trochę Husky, trochę Owczarka Niemieckiego trochę wilka... Chciałem wkleić fotkę, ale posiadam tylko pliki o zbyt dużej objętości, które zredukowane do postaci z rozszerzeniem bmp, nie są tutaj akceptowane...