-
Postów
291 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Noire Panthere
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 12
-
Dzięki Ja mam totalny luz z tym egzaminem, bo mam rok na jego zdanie i nieograniczoną ilość podejść jedynie tyle, że będę miała to z głowy, ale nic on w moim życiu ani pracy na chwilę obecną nie zmieni, ani nic od niego nie zależy - robione typowo "dla sportu" z myślą że może kiedyś się przyda.
-
Ciesz się, że masz za sobą. Mnie to czeka w sobotę Trzymam kciuki, żeby wynik okazał się pozytywny
-
CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III
Noire Panthere odpowiedział(a) na Amon_Rah temat w Depresja i CHAD
Mi wtedy robili diagnostykę neurologiczną też: EEG i video-EEG na pewno, bo ja tych konsultacji neurologicznych miałam kilka leżąc tam na oddziale, ale dopiero po ostatniej, niby na sugestię neurologa zmieniono na lamotryginę, bo wniosek był taki, że zmiany w EEG mam, ale skłaniają się ku temu, że przy takich zmianach musiałabym mieć typowe napady grand-mal, żeby rozpoznać padaczkę, a jednak nie miałam typowych grand-mal. Także stawiam, że to było też działanie mające na celu wyeliminować zmiany z EEG, co rzeczywiście się stało, bo jak 2 czy 3 lata później psychiatra kazał powtórzyć EEG to już zmian nie było. Zresztą przez te zmiany w EEG miałam refundację na lamo. -
CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III
Noire Panthere odpowiedział(a) na Amon_Rah temat w Depresja i CHAD
Zaburzenia konwersyjne. Znaczy się u mnie to włączyli jak leżałam na oddziale terapeutycznym po konsultacji neurologicznej i to w sumie był chyba wspólny pomysł neurologa i psychiatry z oddziału, bo pamiętam, że najpierw mi włączył psychiatra pregabalinę, którą pobrałam dosłownie kilka dni (max tydzień) i nagle po konsultacji neurologicznej zmieniono na lamotryginę a pregabalinę wyrzucono. Ja tam lamo lubiłam, bo jak już pisałam wcześniej, ona była totalnie nieszkodliwa. Jedyny minus, że bardzo długo wchodziłam na dawkę docelową, bo trwało to dobre 2 miesiące przez to, że z nią trzeba powoli, bo przy zbyt szybkim wejściu może się skończyć wysypką. -
jak na okoliczności to nieźle i oby tak pozostało
-
Jedynym odnoszącym i powołującym się historii jesteś tu aktualnie tylko Ty. Wg Twojej logiki powinnam nienawidzić wszystkich z Ukrainy jak leci, bo moja babcia uciekała przed UPA zimą przez las z małym dzieckiem na boso, gdyby wtedy nie uciekła to mnie by nawet na świecie nie było, bo i mojej mamy by nie było. Czy ktokolwiek, nawet moja ponad 80-letnia ciotka, która była tym dzieckiem i nadal żyje żywi nienawiść? Nie, bo normalny człowiek potrafi oddzielić że randomowe osoby z dowolnego kraju nie odpowiadają za czyny swoich rodaków z przeszłości, ale Tobie jak widać trudno jest to oddzielić.
-
Ale to co? Wg Ciebie to, że teraz ktoś jeździ do pracy do Niemiec tzn. że neguje temat czy zaprzecza wydarzeniom? Czy mamy żyć traumami naszych dziadków czy pradziadków bo inaczej uznajemy, ze temat nie istnieje? Nikt tych wydarzeń nie neguje przecież, ale przeszłość zostawmy tam gdzie jej miejsce - w przeszłości. Nie musimy nią żyć przez kolejne wieki.
-
CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III
Noire Panthere odpowiedział(a) na Amon_Rah temat w Depresja i CHAD
Zab. depresyjne nawracające. Chociaż jak zaczynałam brać lamotryginę w 2016 roku to brałam ją z zupełnie innego powodu i wtedy brałam ją przez kilka lat. Z tym, że akurat przy zab. depresyjnych nawracających nie sprawdziła się u mnie w ogóle, ale sam lek dla mnie ogólnie spoko. Nie miałam żadnych działań niepożądanych na niej nigdy. No to już sam musisz wiedzieć. Nikt Ci tu nie powie czy masz brać czy nie. Leki Ci może dobrać tylko lekarz, nie forum. -
No ja akurat musiałam tymczasowo wejść ze względów medycznych. Będę odstawiać ale dopiero po usunięciu polipa. Kiedyś też już brałam i po odstawieniu miałam problemy, ale nie z cerą akurat co z całkowitym zanikiem miesiączki na ponad rok, ale ja mam PMOS też.
-
NAVACAPRANT (badania kliniczne, podobny do Aticaprantu)
Noire Panthere odpowiedział(a) na marcinzen temat w Leki przeciwdepresyjne
Jak lek wchodzi do obrotu to producent już pieniądze z badań sobie odzyska od zjadaczy leku ale jak wychodzi że lek nieskuteczny to nawet nie przejdzie rejestracji -
I sama "miesiączka" to bardziej plamienie przypomina niż normalny okres, kolejny plus, nie tylko na wakacjach w cudzysłowie bo przy tabletkach nie ma okresu, tylko krwawienie z odstawienia
-
Pierwszy miesiąc do trzech używania tabletek to możliwe plamienia, także całkiem prawdopodobne, że tak by było o ile w ogóle by zdążyła z wizytą u lekarza, żeby zacząć brać, bo przy starcie z tabletkami trzeba to zrobić w pierwszym dniu cyklu.
-
NAVACAPRANT (badania kliniczne, podobny do Aticaprantu)
Noire Panthere odpowiedział(a) na marcinzen temat w Leki przeciwdepresyjne
Nie ma co się napalać na leki, które są w fazie badań klinicznych bo taki urok badań klinicznych że 95% (jak nie więcej nawet) z nich odpada i tak finalnie. Że navacaprant odpadnie to już było wiadomo po tym jak aticaprant padł, a tak się wszyscy aticaprantem zachwycali psychiatrzy. -
CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III
Noire Panthere odpowiedział(a) na Amon_Rah temat w Depresja i CHAD
No to próbuj z dołączeniem lamo skoro lekarz widzi w tym jakiś sens. W końcu on zna Twój stan. -
CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III
Noire Panthere odpowiedział(a) na Amon_Rah temat w Depresja i CHAD
Zresztą no ja sama jeszcze w kwietniu brałam przez jakiś czas duet lamotrygina + pregabalina. Tylko, że u mnie lamotrygina szybko wyleciała z zestawu i została sama pregabalina, bo przy ponownym włączeniu lamo już nie specjalnie cokolwiek robiła i nie widziałam żadnej różnicy to odstawiłam, ale ja mam od lekarza pozwolenie na samodzielne manipulacje w lekach do pewnego stopnia. -
CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III
Noire Panthere odpowiedział(a) na Amon_Rah temat w Depresja i CHAD
Ale co chcesz osiągnąć tą lamotryginą? Wyciągnięcie z depresji? Ona niby ma jakieś tam delikatne działanie antydepresyjne, ale żeby sama czy tam nawet w duecie z pregabaliną wyciągnęła Cię z depresji to mam wątpliwości czy to się uda. Ona prędzej ma w swoim profilu działania bardziej zapobieganie nawrotom, niż wyciąganie z rozhulanej depresji - stabilizuje nastrój od dołu, jak to określają psychiatrzy. Lamotrygina jest dobrym lekiem, ale na huśtawki nastrojów/chwiejność emocjonalną/drażliwość - z tego co pisałeś to u Ciebie nie występuje. No i ona ma długi rozbieg - wejście na standardową dawkę 100-200mg trwa od 1 do 2 miesięcy i tego się nie przeskoczy bo ten lek wprowadza się powoli. Tak jak pisałam, lek dobry (a brałam go kilka lat), ale no raczej stosuje się go w połączeniu z antydepresantem. Solo bywa bezużyteczna. -
CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III
Noire Panthere odpowiedział(a) na Amon_Rah temat w Depresja i CHAD
Ja napiszę tylko tyle, że skoro miałeś w ostatnim 10-leciu kilka epizodów depresyjnych to niestety, ale musisz się pogodzić z tym, że najprawdopodobniej leki u Ciebie będą grane jeszcze bardzo długo, bo te epizody będą z dużym prawdopodobieństwem nawracać i w sumie im szybciej to zaakceptujesz to i Tobie i lekarzom będzie łatwiej. Co do obecnego stanu - mi to wygląda po prostu na kolejny nieleczony i powikłany epizod depresyjny. Zacznij brać normalnie leki dobrane przez lekarza to Ci się poprawi, bo jak pregabalina na lęki jest dobra, tak antydepresant z niej żaden. -
No i tu się mylisz. Można mieć infekcję bakteryjną a OB, CRP mieć w normie. Przerobiłam to na sobie. Jeden antybiotyk, drugi antybiotyk, trzeci antybiotyk - nic, zero efektu, jak kaszlałam pół roku wcześniej tak kaszlałam nadal. Poza leukocytozą, morfologia książkowa. OB w normie, CRP też. Czy antybiotyki były niezasadne? Były zasadne, bo i tak byłam leczona antybiotykiem zgodnie z tym co pokazał antybiogram. Zresztą tu nawet lekarz rodzinny nie podołał. Wróciłam od specjalisty ze 100% pewną diagnozą, bo pulmonolog się nie bawił w strzelanie, tylko zlecił wszystkie potrzebne badania od razu włącznie z badaniami w kierunku gruźlicy, grzybicy układu oddechowego i posiewami popłuczyn z drzewa oskrzelowego. Wynik: bakteria, popularna, którą zna każdy i każdy miał styczność. Z tym, że rodzinny wróżył z fusów z antybiotykami o szerokim spektrum, pulmonolog nie - zakazał brania wszelkich leków dopóki nie zostanie pobrany podczas bronchoskopii materiał do badań. Ale jak to mawiał mój pulmonolog: lekarze rodzinni w zdecydowanej większości mają dziwną przypadłość, że widzą problem tam gdzie go nie ma, a jak rzeczywiście należałoby się zainteresować np. nawracającymi infekcjami to nagle stają się ślepi i nie widzą problemu. Od tamtego czasu mój lekarz rodzinny zastanowi się 10x zanim przepisze antybiotyk, jakikolwiek. W sumie nawet żadnego nie przepisał od dobrych 4 lat.
-
Robi Ci lekarz przy każdej infekcji wymaz i antybiogram? - bo to jest Twoje matematyczne badanie dające 100% podstawę do antybiotyku. Nie sądzę wypisuje po prostu antybiotyk o szerokim spektrum jeśli uważa, że podłoże może być bakteryjne. Z dwóch powodów - na wynik czekałbyś 3 dni, bo tyle trwa badanie a w tym czasie bakteria powodująca objawy miałaby hulaj dusza, piekła nie ma. Po drugie NFZ by to od razu wywalił z koszyka świadczeń jakby miał płacić za wymaz przy byle katarku
-
Nie do końca się zgodzę. Tu znowu wiele zależy od człowieka - specjalisty na jakiego się trafi i niestety często gabinetu do jakiego się trafi (na NFZ/prywatnie). I wcale nie chodzi mi tu o kontekst że w prywatnych się bardziej starają, bo płacisz, co w przypadku lekarzy akurat często są narzucone limity czasowe na pacjenta - ciężko wymagać podczas 10 minutowej wizyty, żeby lekarz miał czas na tłumaczenie dlaczego dokładnie wybiera lek z tej grupy a nie innej czy dyskusje dlaczego ten lek jest wg niego lepszy od tego drugiego. I tu nie zawsze jest to wina lekarza samego co systemu, który narzuca określoną ilość pacjentów, którą lekarz ma przyjąć. W gabinecie prywatnym na takie rozmowy jest jednak więcej przestrzeni, bo jednak przewidywana długość wizyty jest wtedy zupełnie inna. Owszem, trafią się buraki też w gabinetach prywatnych z podejściem "ja wiem lepiej a ty się nie znasz" ale o wiele rzadziej. Nope. Wyjaśnia to co niezbędne. I tak, jest to różnica. Tak samo jak po wykonanym zabiegu nie mówi Ci o rzeczach, które nieplanowanie wydarzyły się podczas zabiegu, ale nie niosły za sobą żadnych konsekwencji dla Twojego leczenia czy samopoczucia. Na przykładzie dowolnej operacji u dziecka: podczas zabiegu doszło do skurczu krtani u dziecka mimo, ze był to rutynowy zabieg chociażby usunięcia wyrostka. Czy informuje się o tym rodziców? Nope. Ponieważ chirurdzy mają wywalone bo to nie ich działka i nie ich problem, sam skurcz krtani w przypadku każdego dziecka nie jest niczym niespodziewanym, bo każdy się spodziewa że może wystąpić i jest na to przygotowany (a samo odwrócenie go jest najczęściej dość proste). Jaki sens straszyć rodziców dziecka? Żeby sobie poczytali że może być śmiertelny? No może, ale dziecko żyje przecież. Tu się nie zgodzę, bo znaczna część tego typu diagnoz polega na lęku nabytym. Niekoniecznie trzeba go szukać w dzieciństwie, można w dorosłości jednak nadal żeby znaleźć przyczynę tego co wywołało taki a nie inny sposób reagowania trzeba poznać historię pacjenta. I tak, znam argument że przecież wiesz co się działo w Twoim dzieciństwie i że nie wydarzyło się tam nic traumatycznego itd. - jednak pamiętaj że wobec siebie i swojego życia nie jesteś obiektywny i nigdy nie będziesz. A terapia nie polega na szukaniu teraz przyczyn w rodzicach czy ich obwinianiu, ale pozwala często spojrzeć z innej perspektywy na różne wydarzenia, nieważne z jakiego okresu życia. Rzadko też jednorazowe wydarzenie, o ile nie było traumatyczne, prowadzi do wyzwolenia objawów, czasem jest to nałożenie się wielu różnych, z pozoru nieznaczących jak się patrzy na każde w oderwaniu od siebie. U osób z predyspozycjami do wystąpienia depresji depresję może wywołać zarówno trudne wydarzenie jak np. strata bliskiej osoby jak i bardzo radosne - np. ślub. Taki paradoks.
-
Ale ja nigdzie, w żadnej swojej wypowiedzi nie zaprzeczyłam skuteczności terapii. Działania jednego terapeuty też ciężko przekładać na ogół skuteczności wszystkich terapeutów czy ich kompetencje, bo jak w każdej dziedzinie - jedni będą bardzo dobrzy, inni przeciętni, a jeszcze inni beznadziejni. Jak trafisz z zawałem do hemodynamiki to też odmówisz wykonania koronarografii z dostępu z tętnicy udowej bo przeczytasz w jakimś artykule, że najlepszy jest dostęp z tętnicy promieniowej? A lekarz też może spaprać pierwszy dostęp i to wcale nie świadczy o tym, że jest złym lekarzem. Mówię cały czas o tym, że zakładasz że wiesz wszystko, włącznie z tym jak ma wyglądać terapia. Piszesz, że masz problem z agorafobią a powołujesz się na artykuł o lęku uogólnionym i lęku panicznym. Tylko, że o ile masz prawidłową diagnozę to pojawiający się lęk paniczny jest TYLKO objawem (uciążliwym, ale nadal mało istotnym w kontekście rozmowy o nim na sesjach terapeutycznych), a praca na terapii, w jakimkolwiek nurcie na samych objawach skupia się w małym stopniu, bo bez dojścia do przyczyn, rozmowa o samym lęku nic nie zmieni - to tak odnośnie Twojego zastrzeżenia do którejś z terapeutek że na ileś tam sesji o lęku rozmawiałeś łącznie 15 min. No nie rozmawiałeś, bo nie on jest clou problemu, mimo że Tobie on najbardziej przeszkadza na dany moment. To tak jakbyś poszedł do lekarza z kaszlem spowodowanym Klesbiellą chociażby - owszem, Tobie przeszkadza kaszel, ale danie leków p/kaszlowych nie rozwiąże problemu, bo nie kaszel jest problemem tylko bakteria.
-
Inna sprawa że powołujesz się na pracę poglądową, która akurat w hierarchii publikacji naukowych znajduje się raczej na dalszych miejscach. Ot, zbiór innych artykułów i badań o nie wiadomo jakiej wartości (nie, nie będę sprawdzać każdego źródła bo mi to do niczego niepotrzebne). I tak jak mogły być wybrane rzetelnie, tak samo te źródła mogły być wybrane pod tezę.
-
Poczytaj jak się prowadzi tego typu badania kliniczne i kwalifikuje do nich osoby. A potem wróć i przestaniesz pisać o tysiącach osób, bo do wszelkich badań czy to nad lekami czy metodami terapeutycznymi kwalifikuje się bardzo wąską grupę osób - najlepiej tylko z daną jednostką chorobową i niczym więcej współistniejącym. W realnym życiu takich osób jest garstka i tak, wiem co piszę bo brałam udział w badaniach klinicznych zarówno jako pacjent ale miałam też okazję pracować w ośrodku badawczym.
-
Powiem tak: życie i praktyka rzadko pokrywa się z tym co w książkach. I tak, piszę to jako osoba która przeszła psychoterapię (w zupełnie innym nurcie) i była ona skuteczna. W życiu nie przyszłoby mi do głowy sprawdzać jakieś oficjalne wytyczne przed podjęciem jakiegokolwiek leczenia. Nie idę do specjalisty po to, żeby się mu wymądrzać i mówić mi jak ma mnie leczyć - bo z naszej dwójki to on jest specjalistą i ma coś czego podręczniki nie dają - doświadczenie w postępowaniu z danym problemem. Mogę co jedynie sprawdzać kwalifikacje a w przypadku psychoterapeutów jeszcze czy superwizują swoją pracę. Z podejściem na zasadzie "ja wiem lepiej jak masz mnie leczyć i co masz robić" na 99,9% nigdy nie znajdziesz odpowiadającego Ci psychoterapeuty.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 12