Skocz do zawartości
Nerwica.com

Heledore

Użytkownik
  • Postów

    527
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Heledore

  1. Jakoś. Nieco lepiej niż wczoraj.
  2. Wstałam przed 8, umówiłam się do lekarza na popołudnie, potem była jeszcze drzemka. Następnie wizyta, odbiór dokumentów i teraz kawa z przeglądaniem forum.
  3. Spotkania raczej wynikają z lepszego samopoczucia- wtedy się umawiam. A tak, to milczę i odwołuję pod byle pretekstem.
  4. Źle, po prostu źle. Nie mam siły.
  5. "Natchnij mnie Chryste, co mam czynić, abym zaś nie oszalał" Potop
  6. Heledore

    Wkurza mnie:

    Mam taki burdel w głowie, że sama go już nie ogarniam.
  7. Teraz znalazłam gdzie indziej, że to "Stuyvesant Van Veen "Suicide with Skyscrapers [Man on the Ledge]", 1940"
  8. Google mówi, że: Obraz nosi tytuł "Suicide with Skyscrapers" (Samobójstwo przy drapaczach chmur) lub po prostu "The Suicide" (Samobójstwo). Autor: Autorem obrazu jest amerykański malarz Harry Watrous (Harry Willson Watrous). Data powstania: Dzieło powstało w 1912 roku.
  9. Znów są. Na razie delikatnie szepczą, tak, że można chwilami nie zwracać na nie uwagi.
  10. Heledore

    Co teraz robisz?

    Nic. Dzisiaj mi źle z samą sobą i w ogóle ze światem.
  11. Heledore

    Co teraz robisz?

    siedzę i płaczę
  12. Boże, uwielbiam koty Sama może bym i miała, gdybym miała go z czego utrzymać. Z resztą- ja się za bardzo przyzwyczajam do takiego stwora i chyba bym sobie nie poradziła jak by go zabrakło
  13. I zobacz, @MiśMały skoro wszyscy mówimy to samo i się ze sobą zgadzamy, to musi coś w tym być
  14. Wydaje mi się, że jeśli coś w ogóle nie przynosi Ci już przyjemności, a nawet wręcz przeciwnie, to czas się z tym pożegnać Za to każdemu się zdarza nie mieć weny, cierpliwości czy chwilowo chęci do siedzenia nad czymś, co na co dzień lubi. Ja też tak mam z szydełkiem. Czasami zmieniam nawet projekt, żeby odpocząć od poprzedniego, bo za bardzo mnie już znużył.
  15. @MiśMały może być bardzo ciężko na początku i mówię to z własnego doświadczenia. Tęsknota, brak znajomych, problemy początkowe z językiem, nawet niewielkie różnice kulturowe jednak dają w kość. Więc musisz mieć plan awaryjny na szybki powrót. Z pracą może być ciężko- raczej szukają ludzi do przemysłu/pracy biurowej. I lepiej już taką pracę mieć nagadaną niż jechać w ciemno i tam się o to martwić. Smartfon czy komputer nie da rady zastąpić ludzi- sprawdziłam. I tak, jak @sailorka wspomniała: Zapas leków na początek. Na im dłużej tym lepiej. Trzeba od razu też ogarnąć lekarza- tutaj będzie jeszcze większy problem, bo przeszkodą jest język. Nawet, jeśli się zna angielski, to jest to trudne, bo przecież standardowo człowiek nie uczy się słów określających własne samopoczucie psychiczne. No i trzeba się ogólnie dowiedzieć jak działa tam służba zdrowia- czy jest podobnie jak w Polsce, że z ubezpieczeniem nie płacisz, czy raczej, że każda wizyta jest płatna, a wszystkie leki bez zniżek.
×