To tak jak ja, choć rodziców odwiedzałam jedynie w święta, bo byłam już na studiach. Ale szybko się uzależniłam, zresztą poznałam wtedy fajnych ludzi na czacie na Onecie chyba (albo WP?) i z nimi głównie gadałam. To się stała moja główna paczka znajomych na studiach, bo spotykaliśmy się też ciągle w realu.
Dzisiaj nie jestem w domu, na śniadanie miałam smoothie też, obiad fasolowe chili z ryżem i z jogurtem kokosowym plus jabłko. Teraz jem zupę w Itsu z gyoza i z noodlami.
Plus kawy, herbaty, woda i jeszcze mam kefir w plecaku, który później wypiję.
I co, nie zrobili tego? Pewnie to było parę kości, ale mogli zrobić replikę, jak dinozaurów.
Widzę, że to w jakimś kościele powiesili, dziwny wybór miejsca na takie eksponaty.
Wczoraj jadłam jogurt z bananem, borówkami, chia I z orzechami.
Fasola w sosie pomidorowym z bułką.
Roast dinner: pieczone ziemniaki z sosem, parzone szparagi i brokuły, kapusta czerwona zapiekana, pomidory z jogurtem.