Skocz do zawartości
Nerwica.com

Catriona

Użytkownik
  • Postów

    976
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Catriona

  1. No bierze udział w jakiejś grupowej z tego co pisał to ma okazje dwa, że skoro wygląda to tak jak opisuje to to już jest na tyle nasilone że wkurza się i psuje mu dzień np. pogoda to raczej nie będzie w stanie sam odpuścić, bez dojścia do przyczyn czemu tak przesadnie reaguje na bzdury tak na prawdę i rzeczy które totalnie nie ma wpływu jak pogoda. Każdemu czasem idzie wszystko nie tak i wszystko pod górkę, tylko tracenie energii na takie rzeczy i psucie sobie nastroju do końca dnia przez dosłownie bzdury nie jest prawidłową reakcją
  2. @MicMic tylko wiesz, że wkurwianie się do tego stopnia na coś na co nie masz absolutnie najmniejszego wpływu (jak np. pogoda czy spóźniający się autobus) drenuje tylko Ciebie z energii? Nie da się kontrolować wszystkiego. Im szybciej przepracujesz na terapii to, że nie wszystko będzie zawsze szło tak jak Ty chcesz, tym lepiej będzie Ci się żyło. Ja mam teraz w pracy idealną sytuację do nauki tego, że nawet jeśli ja zrobię wszystko jak należy to niestety efekt czasami i tak będzie inny od oczekiwanego. Ba, wręcz ostatnie 1,5 tyg. totalnie zdezorganizowało mi pracę - wystarczyło małe dziecko z cukrzycą typu 1, które samo o siebie nie zadba, bo nie mogę wymagać od 7-latka żeby potrafił sobie sam obliczyć dawkę insuliny na posiłek, bo owszem rodzice mogą mu wrzucić karteczkę z rozpisaną ilością węglowodanów do śniadaniówki i dopisaną dawką insuliny do tego posiłku, ale to nadal nie będzie oznaczało, że rzeczywiście tyle dostanie jak przyjdzie pora jedzenia, zbyt dużo zmiennych, których tak małe dziecko nie weźmie pod uwagę a rodzice nie są w stanie ich przewidzieć. Od nastolatków wymagam pełnej samoobsługi w tym zakresie, ja wkraczam dopiero jak sami nie mogą sobie poradzić, bo dzieje się coś nietypowego. Pierwsze dwa dni po powrocie młodego do szkoły ja nie mogłam zrobić praktycznie nic innego, tylko 80% czasu siedziałam w pobliżu bo dziecko mi skakało z hiperglikemii którą bardziej można "olać" jeśli nie trwa długo, do hipoglikemii której olać nie mogę nigdy i w żadnym przypadku. Czy moja pozostała robota leżała bezczynnie w tym czasie? Tak. Czy siedziałam z młodym na lekcji bo mimo nafaszerowania go 20g węglowodanów łatwo przyswajalnych nadal cukier spadał, mimo, że powinien się podnieść? Tak. Owszem, w końcu się podniósł, ale dopiero po zadziałaniu czymś co jest wbrew zaleceniom wszystkich diabetologów, pediatrycznych towarzystw diabetologicznych i wszystkich świętych. Za to dwa dni później wpakowałam w niego jednorazowo 2x tyle insuliny co normalnie dostaje podczas pobytu w szkole a cukier z 350 spadał mi co najwyżej do 320 i znowu odbijał w górę, gdzie idealnie powinien się utrzymywać pomiędzy 80 a 180max, ale niestety, w pewnym momencie musiałam powiedzieć stop i nie dokładać mu więcej insuliny, tylko pozwolić mu pozostać z wysokim cukrem, bo pewnych rzeczy jak stres u dziecka czy rozwijająca się infekcja, która jeszcze nie daje objawów nie przeskoczę żadną ilością insuliny - cukry będą wyższe i tyle. Moje dobre chęci i inne obowiązki nie obchodzą trzustki dziecka. Czy byłam wkurzona, że jedno małe dziecko powoduje, że nic innego nie mogę zrobić? Tak. Z tym, że to nie jest wina dziecka. I nie mam prawa odreagowywać w żaden sposób na dziecku. Ostatnie dni już były spokojniejsze i pozwoliły mi zrobić inne rzeczy, bo nauczyłam się reakcji organizmu młodego i już wiem kiedy reagować, a kiedy wystarczy poczekać zajmując się czymś innym, ale za tydzień zacznie mi się cyrk od nowa przez kilka dni, bo dziecko dostanie pompę i nie przewidzę reakcji bo zmieni się sposób dawkowania insuliny. I nie, w tym przypadku zostawienie przez rodziców dziecka w domu przez kilka dni, absolutnie nic by nie zmieniło, bo nawet poziom aktywności dziecka w domu vs. w szkole zmienia zasady tej "gry". Mogę się wściekać, że jest jak jest ale złoszczenie się na takie rzeczy odbije się tylko na mnie
  3. Zmęczona tym tygodniem. Dużo spraw, dużo wyzwań angażujących masę energii i dzisiaj popołudniu odcięło mi zasilanie na godzinę padłam spać, nawet nie wiem kiedy na szczęście przyszły tydzień zapowiada się spokojniejszy
  4. Ja to zawsze mówię, że nie jestem zupą pomidorową żeby mnie wszyscy lubili
  5. zmęczona, ale poza tym ok
  6. No początki na paroksetynie trzeba przetrwać często po prostu. Ja na początku stosowania miałam lęki spotęgowane o wiele bardziej niż przed jej włączeniem, ale tu moja lekarka była nieugięta i kazała przetrwać. Po 2-3 tyg. minęło i było ok. cacy
  7. Nie odpowiem Ci na to, bo nie wiem. Najlepiej dopytać w WKU, bo tam siedzą osoby decyzyjne.
  8. Wojskową? Nie, nie miałam mimo, że z racji zawodu powinnam mieć kategorię, to gdzieś im uciekłam jako jedyna ode mnie z kierunku i nigdy mnie nie wezwali na kwalifikacje. A mi się nie spieszy, żeby to uzupełniać. Przy aktywnych i dających objawy zaburzeniach mogą Cię odrzucić i niestety zapewne to zrobią. Jeśli miałabyś zaświadczenie od swojego lekarza o pełnej remisji trwającej dłuższy czas, wtedy jakaś szansa by była, ale tak to nie robiłabym sobie zbytnich nadziei. Najlepiej się skontaktować z jednostką wojskową i WKU i tam dopytać. Ja kiedyś miałam taki pomysł też, żeby przejść szkolenie, ale na mnie trochę inaczej patrzyli, bo służby medyczne w wojsku są potrzebne i to trochę inna służba po szkoleniu wojskowym. Brain zapsami akurat bym się nie sugerowała bo ja ich w ogóle nie miałam np.
  9. Jak bierzesz inne leki to możesz nie odczuć w ogóle odstawienia. Ja byłam bez niczego, na totalnym zero jeśli chodzi o leki. Teraz właśnie fluanxol w małej dawce mi dała lekarka na chwilę, bo on działa bardzo szybko, a ja musiałam wrócić do pracy i nie ryczeć w niej bez powodu i z niego za miesiąc-dwa spróbujemy zejść na zero dopiero.
  10. Poza standardowymi somatami (mdłości, zawroty głowy, osłabieniem), ale z nimi szybko sobie poradziłam, bo tylko jeden dzień mi dały w kość, u mnie płaczliwość bez powodu. Siedziałam i ryczałam mimo, że nic się nie działo - tu utrzymywało się najdłużej. Nawet moja terapeutka nie była zdziwiona za bardzo, mimo, że jak mnie zobaczyła dosłownie 4-5 dni po odstawieniu myślała, że coś się stało, bo taką miałam grobową minę. Jak usłyszała, że odstawiam wenle to uznała że wszystko jasne, bo nie jestem pierwszą w jej karierze, która tak zareagowała na odstawienie tego właśnie leku. I to niestety zlikwidowało dopiero włączenie innego leku, bo lekarka mnie przeciągnęła 3 tyg. bez niczego w zamian, bo liczyła, że się uspokoi. Nie stało się tak.
  11. Przy zmianie ok. Przy odstawieniu do 0 jest już zupełnie inaczej.
  12. Branie co 2 dzień, później co 3 itd. wydłużając może się sprawdzić akurat. Ja ucięłam od razu i po 3 dobach mnie "pokarało" Ja też nie czułam. Za to odstawienie poczułam wyraźnie xD
  13. Cieżko mi powiedzieć jak jest z kapsułkami. Kapsułki z zasady są nie podzielne a w środku mogą mieć tzw. peletki a może być proszek. Trzeba by przeryć dokumentację producenta, bo on przeważnie zamieszcza takie informacje w dokumentach rejestracyjnych. Jak w CHPL jest że nie dzielić, to nie jest to przeważnie wymysł bezsensowny producenta, bo mu się nie chce machnąć podziałki na leku przy produkcji, tylko ma jakieś swoje powody.
  14. Nie, bo zawartość substancji czynnej w tabletce też może być rozłożona w sposób nierównomierny. Jak np. podzielisz 200mg na pół to możesz mieć w jednej połówce 150mg a w drugiej 50mg. Przeważnie tak jest właśnie w lekach, które nie mają podziałki "fabrycznie", nie bez powodu. Nie mówiąc o tym że zmienia się mechanizm uwalniania
  15. Ja tylko w temacie posiadania zwierząt lub nie dodam od siebie, że tak, zwierzę to nie zabawka/zachcianka, która jak mi się znudzi/nie jestem w nastroju/czuję się źle można odłożyć na półkę i nic mu się nie stanie - jest to jakaś odpowiedzialność. I na swoim przykładzie podam, że szansa na to, że nagle wyląduje w szpitalu na kilka miesięcy jest mała, o ile nic mnie nie potrąci i nie trafi mnie nagle szlag. Czy chciałabym mieć jakiegoś zwierzaka? Tak. Czy mimo, że nie mam psychozy i nigdy nie miałam takowej stwierdzonej biorę sobie teraz zwierzaka? Nie, bo mimo, że bywam na co dzień w domu to jednak mój tryb życia i pracy sprawia że więcej mnie w tym domu nie ma, niż rzeczywiście w nim jestem i zwierz przez dużą część doby byłby sam. Trochę by się to mijało z celem jakbym teraz wzięła jakiekolwiek zwierzę. To się nazywa odpowiedzialność. Jak chcemy mieć zwierzaka, to ok, ale upewnijmy się, że jesteśmy mu w stanie zapewnić jego potrzeby bez względu na swój stan, a nie że nagle trafiam do szpitala, z dowolnego powodu, a stwora nawet nie ma kto nakarmić czy zawieźć do weterynarza jakby się coś zaczęło dziać. Przy takich decyzjach jednak rozsądek i realna ocena własnych możliwości >>>>>> moje widzi mi się, bo zwierzaka nie będzie interesowało, że ktoś ma gorszy dzień/nie ma siły/czuje się fatalnie/wylądował nagle w szpitalu - jego potrzeby będą cały czas takie same, a czasami i większe niż zwykle. Jak ktoś nie jest w stanie zapewnić tego zwierzęciu - to niech sobie daruje, bo zwierzęta to nie zabawki.
  16. Powiem tyle, że oni co roku coś robią z Gaborem Mate, bo ja w zeszłym roku brałam udział w czymś podobnym. Wtedy był dostęp też do filmu Mądrość traumy przez jakiś czas na jednej platformie (nie wiem czy tej samej co teraz bo nie wiem na jakiej jest teraz). Moja terapeutka brała udział w tych płatnych jego kursach/webinarach i była zadowolona, ale one były z samym Gaborem Mate. van der Kolk to też już marka, także na pewno warto.
  17. Wiem, bo ja kiedyś miałam po odstawieniu problemy też długo, nie z cerą ale z cystami na jajnikach. Teraz gin zdecydował się włączyć ponownie na chwilę, ale ze wskazań typowo medycznych (podejrzenie przerostu endometrium na tle zab. czynnościowych) i chce zobaczyć czy to coś zmieni. Okaże się w sumie za niecałe 3 tyg., bo wtedy mam kontrolę xD
  18. Polecam mimo wszystko jak chcesz odpocząć zdecydować się na tabletki, nawet na krótki czas (np. na 3 miesiące). Okres max 3 dni i to bardziej przypominający plamienie niż okres
  19. To raczej trzeba iść do lekarza na USG, żeby ocenił czy nie ma żadnych polipów/mięśniaków etc. Przy bardzo obfitych miesiączkach czasami przepisują Cyclonamine - zmniejsza krwawienia.
  20. Nie mam ani CHAD ani BDP stricte. U mnie od razu go włączono jako tzw. lek ratujący życie. Nikt się nie pie*%#&ł w tańcu xD co prawda ja na włączenie go w warunkach szpitalnych się nie zgodziłam, bo wiedziałam, że prawdopodobnie by to przeciągali, bo badania w teorii trzeba porobić najpierw etc. ale moja lekarka po wyjściu ze szpitala jak sama o licie wspomniałam powiedziała tylko "lubię lit, dajemy!" , z tym, że nie sądzę żeby w Twojej sytuacji lekarka zgodziła się na włączenie go ambulatoryjnie. Tak jak lit ma udowodnione działanie działanie w przypadku zapobiegania samobójstwom, tak też jest toksyczny i łatwo nim zrobić sobie kuku (np. uszkodzić nieodwracalnie nerki) w przypadku pacjentów nieustabilizowanych i mających tendencje samobójcze. Także jeśli chcesz z nim próbować - przygotuj się, że lekarz zdecyduje się na włączenie go tylko w warunkach szpitalnych.
  21. Stricte przeciwko myślom samobójczym działa lit w niewielkiej nawet dawce (w tym przypadku nie trzeba kontrolować stężeń leku we krwi, bo i tak na najniższej nie osiąga się terapeutycznego, ale tu niekoniecznie nie musi być ono terapeutyczne) - jako jedyny ma udowodnioną skuteczność. Tylko problem jest taki, że nie ze wszystkimi lekami można go brać.
  22. A to nie, mi tylko raz "groziła" (bo ciężko to nawet nazwać grożeniem) wezwaniem pogotowia, a bardziej stwierdziła tylko coś w stylu "przecież ja nie mogę pani w takim stanie wypuścić z gabinetu. powinnam wezwać pogotowie, a nie chciałabym pani tego robić" , po czym po jakichś 15 minutach normalnie mnie wypuściła ale ja o swoich wybrykach zawsze mówiłam wprost lekarzowi i tego nie ukrywałam kiedyś jak po jednym nie dotarłam do pracy następnego dnia (i poinformowałam pracodawcę o wiele za późno o tym, że mnie nie było) to też dowiedziała o tym ode mnie, jeszcze mi zwolnienie wystawiła za moją głupotę mimo, że sama jej powiedziałam, że no w sumie nawet nie śmiałabym prosić o zwolnienie, bo ja z$%&@m na własne życzenie.
  23. Jakby mnie psychiatra miała zamykać za każde mówienie o m.s. to jeszcze 5 lat temu musiałabym spędzić minimum pół roku ciągiem w szpitalu, a spędziłam zaledwie 4 dni to tak nie działa.
×