-
Postów
103 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Prince of darkness
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
Prince of darkness odpowiedział(a) na Krejzi1 temat w Off-topic
Z okazji Dnia Kobiet życzę Wam przede wszystkim spokoju, radości z codzienności i wielu chwil, które będą tylko Wasze. Niech każdy dzień przynosi powody do uśmiechu, a życie daje Wam tyle dobra, ile same potraficie dawać innym. Dużo zdrowia, spełnienia marzeń, poczucia własnej wartości i ludzi wokół, którzy będą Was szanować, doceniać i wspierać. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet! -
Kurczaka z ryżem w sosie pomidorowym, 2 Wisełki i wypiłem herbatę karmelowo-waniliowa.
-
To nie jest takie proste. Trochę łatwiej jak mam słabszy dzień.
-
Całkiem ok. Nawet sam jestem zdziwiony, że tak dobrze. Katarów nie mam nikt mnie nie wkurwił. Jakieś takie odchylenie od normy
-
Faktycznie rzadko tutaj się udzielam. Może trzeba powziąć jakieś postanowienie i czasami coś skrobnąć. Więcej mnie na DC. To dość adekwatna ocena do stanu samopoczucia użytkownika. Nie ma co się oszukiwać z Fiata Multipli nie zrobisz Ferrari.
-
Po lampce brandy albo koniaku faktycznie ból jest trochę mniejszy z doświadczenia. Jednak nie jest to rozwiązanie, ponieważ ból nie znika, a pić też nie można w nieskończoność.
- 5 odpowiedzi
-
- ból głowy
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Obrzydzenie dlatego nie posiadam w domu lustra. Fryzurę układam za pomocą odbicia w ekranie telefonu.
-
Hmm 2 znicze olimpijskie nowość. Zobaczymy co pokażą Polacy. Na razie w konkurencji drużynowej łyżwiarstwa figurowego podpisujemy tabele. Widać szczególnie u solistek, że wiele brakuje. Na plus na pewno występ w tańcu rytmicznym Sofii Dowhall i Wiktora Kuleszy. Reszta bez rewelacji. Oprócz wpadki z muzyką i śpiewającej z pogłosem Mariah Carrey ładne otwarcie. Czekamy na jutro na pewno Pan Ilia Malinin w konkurencji drużynowej solistów dobrze się zaprezentuje.
-
Dokładnie tak jest. Tylko on jest wstanie ze mną wytrzymać i vice versa
-
Mój Micuch czyli kot na pewno ma duszę. Dzięki niemu jeszcze jestem na tym świecie okrutnym. Jedyny prawdziwy towarzysz mojej niedoli jest tak samo nieufny do ludzi leniwy jak ja i gruby. Jaki właściciel taki i kot najwspanialszy na świecie.
-
I jeszcze rodzice, którzy stoją obok i w ogóle nie reagują, bo dziecko może drzeć się i jest dobrze. Nieważne, że pozostali ludzie zmuszeni nie z własnej woli najczęściej muszą takich koncertów słuchać, a jeszcze jak dodamy do tego nadwrażliwość na dźwięki lub migreny, światłowstręt i tak można wymieniać to robi się ciekawie.
-
To, co opisujesz, jest naturalną próbą nadania sensu procesom, które same w sobie sensu nie mają. ‘Oczko’ w mojej wypowiedzi było jedynie symbolicznym sygnałem, wskazującym na mechanizmy działania systemu, które pozostają niewidoczne dla większości obserwatorów. Każdy wysiłek zmiany implikuje istnienie struktury, reguł, logiki, które wcześniej kształtowały percepcję i zachowania ludzi. Świat, który znamy, nie jest autentycznym odzwierciedleniem rzeczywistości, lecz konstruktem, w którym jednostki odgrywają przypisane im role. Rozróżnienie pomiędzy tym, co wydaje się prawdą, a tym, co nią jest, wymaga obserwacji i analizy, a nie uczestnictwa w spektaklu. Zrozumienie mechaniki tej gry pozwala na percepcję świata bez iluzji, a tym samym umożliwia działanie w sposób niezależny od arbitralnie narzuconych norm. W konsekwencji, nie chodzi o ocenę moralną czy przypisywanie zasług, lecz o rozpoznanie struktury, w której funkcjonujemy, i świadome wybory w obrębie tej struktury.
-
Nie każdy. Są takie osobniki jak ja i wielu innych co zasługują tylko na najgorsze. Zbrodniarze i inni architekci tego świata mocno się o to starają przykładów przez tysiące lat jest mnóstwo
-
Ekler
-
Witaj, wydaje mi się, że powinnaś tutaj znaleźć osoby, z którymi swobodnie podyskutujesz. Tym bardziej z tak szerokim wachlarzem zainteresowań.
-
No co ja poradzę? Nic już chyba, bo raczej się nie zmienię. Trochę to moja zasługa, a trochę ludzi. No nic widocznie moją empatię i umiejętności budowanie relacji międzyludzkich trzeba oceniać tylko w kategorii wartości ujemnych. Tak, Drodzy Forumowicze dziękuję za docenienie moich wyjatkowych dokonań
-
Odpowiadając krótko 0. Wrogów setki.
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Prince of darkness odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Masz rację — przyjaciel to ten, który daje Ci pełną swobodę bycia sobą. Wśród bliskich nie ma tego strachu, że coś źle powiedziałeś czy wypadłeś inaczej, niż byś chciał. Oni po prostu Cię akceptują, z każdą niezręcznością i cichym momentem. Z obcymi to zupełnie inna bajka — to ciągłe granie w konwenanse, udawanie, że wszystko jest okej, kiedy tak naprawdę myślami już jesteśmy gdzie indziej. Podziwiam, że udaje Ci się utrzymać tę twarz w pracy, zwłaszcza po tylu rozmowach dziennie. Muszę zapytać, czy po całym dniu takich interakcji masz czasami ochotę po prostu odciąć się od wszystkiego? Że jak wrócisz do domu, to już nie masz siły na żadną rozmowę, nie chcesz wychodzić, ani kontaktować się z nikim? Takie ciągłe bycie „w kontakcie” potrafi być naprawdę wykańczające, zwłaszcza gdy wymaga od nas udawania, że wszystko jest okej, nawet gdy wewnętrznie czujemy się wypompowani. Odnośnie żartów w większości to po prostu kiepskie próby rozluźnienia atmosfery, które nie wywołują u mnie żadnych pozytywnych emocji. Wręcz przeciwnie – zazwyczaj czuję tylko zażenowanie, że muszę w ogóle udawać, że to śmieszne. Wiesz, co jest najgorsze? To, że kiedy dla nas coś jest normalne i naturalne, to u innych wywołuje konsternację. Z automatu jesteśmy postrzegani jako oschli, zimni, czy nieprzyjaźni, bo nie dajemy się porwać tym „żartom” czy rozmowom, które z góry zakładają jakąś „lekkość”. A my po prostu nie czujemy się w tym dobrze. Wiele osób tego nie rozumie i raczej nie zrozumie, a brakuję człowiekowi już czasami siły na znoszenie tego rodzaju "wątpliwych atrakcji na co dzień". -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Prince of darkness odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Totalnie Cię rozumiem. Mam bardzo podobnie i serio aż mnie uderzyło, jak dobrze to opisałaś. Z tym „byciem sobą” niby banał, ale w praktyce to czasem największe wyzwanie. Też często mam wyrzuty sumienia, że komuś nie odpisałem, że się wycofałem z rozmowy, choć wcale nie miałem złych intencji. A potem ludzie znikają i zostaje tylko to poczucie, że coś się zawaliło — przez brak słów, przez ten dystans, który sam się włącza. Small talk? U mnie to raczej misja specjalna. Z bliskimi potrafię się otworzyć, pośmiać, pogadać od serca. Ale z obcymi... no bywa różnie. Coś tam powiem, czasem nawet rzucę jakiś żart, ale zaraz mam potrzebę się zwinąć. Krępują mnie te przypadkowe spotkania i te rozmowy, które niby trzeba prowadzić, bo tak wypada. W głowie już tylko: „jak się elegancko wycofać, żeby nie wyszło dziwnie?”. I masz rację — wszędzie ta presja, żeby być „kimś”: wygadanym, towarzyskim, przebojowym. A ja po prostu taki nie jestem. Jestem bardziej obserwatorem. Lubię się pośmiać, ale żeby z kimś długo gadać, ot tak... to nie zdarza się często. Chyba że faktycznie trafi swój na swego. Wtedy rozmowa leci sama z siebie i człowiek nawet nie zauważa upływu czasu. Tylko że takie połączenia to rzadkość — jak wygrana na loterii. I wiesz co jest najgorsze? Że z racji pracy z ludźmi muszę często nakładać maskę. Udawać wiecznie kogoś, kim nie jestem — otwartego, elastycznego, zaangażowanego w każdą rozmowę. A wewnętrznie tylko odliczam minuty do końca. I najcięższe są właśnie te kontakty z osobami, których nie za bardzo lubię, ale muszę z nimi być, współpracować, rozmawiać. To mnie totalnie psychicznie drenuje. Czuję, jak mi z każdej takiej wymuszonej interakcji uchodzi energia. I jak tu żyć, panie premierze, jak mawia stara dewiza… Ale mimo wszystko — wiem, że nie mogę się całkiem zamknąć. Czasem naprawdę coś głupiego palnę pod presją, żeby tylko zabić ciszę, ale coraz częściej staram się po prostu być sobą — nawet jeśli to oznacza bycie cichym, zdystansowanym czy „niezgrabnym” w rozmowie. Bo może w końcu trafi się ten ktoś, z kim nie trzeba będzie niczego udawać. I to wystarczy. -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Prince of darkness odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Mam podobnie. Często nie potrafię się wbić w rozmowę, nawet tutaj, na forum. Siedzę z boku i czuję, że nie bardzo mam coś do dodania. Nie dlatego, że nic nie myślę czy nie czuję, tylko po prostu — czasem nie umiem tego ubrać w słowa albo nie wiem, czy to w ogóle ma sens. I rozumiem to aż za dobrze, to uczucie wycofania, bycia trochę obok. Bywa, że zaczynam myśleć, że może niektórzy po prostu już tak mają. Że są stworzeni do bycia w cieniu. Tylko że to bardzo łatwo prowadzi do momentu, w którym człowiek się po prostu poddaje. Zamykamy się, rezygnujemy z prób, a przecież… jeśli komuś naprawdę zależy — to właśnie warto próbować. Nie chodzi o wielkie gesty, tylko o to, żeby nie odpuszczać od razu. Bo nawet jeśli coś nie pójdzie, jeśli rozmowa się urwie, jeśli zrobi się niezręcznie — to przecież każda taka sytuacja może nas czegoś nauczyć. Każda porażka, chociaż frustrująca, przybliża nas trochę do sukcesu. Do lepszego zrozumienia siebie, swoich reakcji, i może też innych ludzi. Sam też nie jestem święty — często coś źle zinterpretuję, wciągnę się w swoje myśli, nie odezwę się wtedy, kiedy powinienem. Ale wiem już, że nie ma sensu karać się za to bez końca. Lepiej spróbować znowu — może inaczej, może z kimś innym, ale spróbować. I co ważne: nie ma co z góry narzucać sobie presji. Nic tak nie blokuje, jak przekonanie, że trzeba się odezwać, że muszę być bardziej otwarty, że powinienem coś napisać. To działa odwrotnie — wtedy jeszcze bardziej się zamykamy. Presja zabija naturalność. A przecież relacje, te wartościowe, nie rodzą się z przymusu. One się tworzą tam, gdzie jest miejsce na ciszę, na niezręczność, na autentyczność. A temat do rozmowy? Zawsze się znajdzie. Może nie od razu, może nie w każdej chwili — ale każdy człowiek ma w sobie coś, czym może się podzielić. Jakąś historię, myśl, spojrzenie na świat. Czasem wystarczy jedno zdanie, żeby uruchomić coś więcej. Nie trzeba być duszą towarzystwa, żeby być kimś, z kim warto pogadać. Trzeba tylko być sobą — i dać sobie prawo do bycia takim, jakim się jest. -
Choroby psychiczne w popkuturze
Prince of darkness odpowiedział(a) na Przemek_Leniak temat w Off-topic
Może jeszcze: - "Czarny łabędź" - "Dzień świra" - " Poradnik pozytywnego myślenia" - " Milczenie owiec" - "Lśnienie" - "Dzień dobry, Robin" - " Sala samobójców" - " Jak w zwierciadle" -
Pije cognac i relaksuję się powtórką wieczornej sesji przesłuchań XIX Konkursu Chopinowskiego
-
Bardzo ładne fryzury niektórzy mogą tylko o takiej pomarzyć szczególnie jak mają siano i zakola. Wtedy taka fryzura wygląda dość nieszablonowo tył pięknie zaczesany w stylu a la Michael Corleone z I części Ojca Chrzestnego, a boki lotnisko. Dlatego na bok warto się czesać to trochę optycznie przykryję te gniazda jak zakola zaczynają wychodzić
-
Wieloletnia samotność oraz brak sensu życia
Prince of darkness odpowiedział(a) na un_lucky luke temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Popieram niech kobieta mnie wozi obroni ja chętnie bym coś dobrego do żarcia zrobił w ramach rekompensaty xD Jasne to jest na pewno kontrowersyjne, ale z drugiej strony masz USA tam ludzie uciekają przed karetką pogotowia, bo akurat ubezpieczenia nie pokrywa transportu świadczonego przed dany szpital. Tam w stanie krytycznym i będąc nieprzytomnym trzeba zapytać do jakiej placówki będziesz odwieziony i szukać w warunkach ubezpieczenia, czy aby na pewno możesz tam się leczyć. Odnośnie liczby lekarzy to może być ich znacznie więcej trzeba utworzyć więcej miejsc na kierunku lekarskim skoro chętni są, a tak bzdurnie skonstruowane matury nie dają wstępu na uczelnie wyniki po 80 procent to tutaj zaczyna się problem heh i jeszcze wiele czynników jak mawia Tadeusz Sznuk:" Nie wiem chodź się domyślam". -
Wieloletnia samotność oraz brak sensu życia
Prince of darkness odpowiedział(a) na un_lucky luke temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Ad. 1 nie kwestionuję Twojego punktu widzenia być może przytoczona przeze mnie sytuacja była zbyt uwydatniona i tutaj jak najbardziej się zgadzam, że w szeroko pojętym ogóle obie strony chcą w sposób najbardziej korzystny osiągnąć zamierzony cel. Miałem na myśli bardziej wartościowanie, że atmosfera w pracy ma przełożenie na relację z osobą postronną owszem może mieć, ale według mnie ten czynnik nie jest przesądzający. Tutaj większą rolę odgrywa podejście vis a vis i tyle Ad. 2 widzisz to masz inne doświadczenia i bardzo dobrze, bo to pokazuję, że istnieje inne podejście do klienta. Ten przykład jest jak najbardziej w porządku nikt nikomu się nie narzuca "wciskając coś na siłę". Ja jestem taki dziadkowy pomimo młodego wieku hehe. Pewnie, że jest to niezdrowe, ale jeśli ktoś chce brać fentanyl rekreacyjnie albo pić 3 litry gorzały codziennie to mi nic do tego jego zdrowie, jego życie. Nie miałem zamiaru tutaj kogoś umoralniać