Jak byłam mała, miałam astygmatyzm, który zniknął. Później jako nastolatka nosiłam okulary, a jako osoba dorosła soczewki. Miałam jakoś tak -2,5 i -3,25, czy jakoś tak. Od noszenia soczewek miałam w kółko zapalenie rogówki albo spojówek. W końcu kilka lat temu zrobiłam sobie laserową korekcję wzroku. Nie mam idealnego wzroku, ale nie muszę nosić okularów. Trochę gorzej z widzeniem z bliska, to już ten wiek, ale książki jeszcze czytam normalnie, a mam wydanie Ogniem i mieczem z bardzo drobną czcionką.
W każdym razie polecam laser, półtora dnia bólu i światłowstrętu, ale warto przecierpieć dla dobrego wzroku. Poza tym ja nie lubie okularów, a do tego ciągle jakieś sporty, a to gogle narciarskie, a to maska do nurkowania. Okulary mi przeszkadzały.