Skocz do zawartości
Nerwica.com

conditioner

Użytkownik
  • Postów

    171
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez conditioner

  1. Działanie przymulające i lekko przeciwlękowe było od razu, a że tak to nazwę "ogarnięcie fazy" by była zawsze pozytywna zajęło u mnie jakiś miesiąc, w międzyczasie czasem ten stan sam w sobie wywoływał u mnie chwilowe lęki. Odczuwalnie mocne działanie trwało jakieś 9 miesięcy, tak około raz na tydzień łatałem większe stresy xanaxem żeby losu nie kusić. Po tym czasie działanie zaczęło słabnąć i dostałem szybciutko pełnoprawnego ataku paniki publicznie w sytuacji lekko stresującej, w której wcześniej sama pregaba bez xanaxu spokojnie wystarczała, no i na tym się skończyło jej działanie przeciwlękowe a ja w dwa tygodnie dojechałem do tego że nawet 3mg xanaxu na raz nie zmniejszało lęku Teraz czekam aż lekarz mi ją odstawi bo właściwie nie daje mi nic
  2. Ja lata temu po wzięciu jednej dawki pregabaliny (75mg) dostałem ataku paniki i duszności i na tym zakończyłem bo niestety tak nie dało się funkcjonować. Rok temu dałem jej drugą szansę i już takie objawy nie wystąpiły, zapewne nastawienie gra tutaj dużą rolę. Zawroty głowy i otępienie trzymało mnie pierwsze 3/4 roku, szczególnie niedługo po zażyciu tabletki, przypuszczam że u Ciebie też szybko nie puszczą. Aczkolwiek nie wiem jak to dobrze ująć, ale przy dobrym nastawieniu potrafiłem je przeżywać "na przyjemnie", jakby to była po prostu dobra faza. Myślę że te niby skutki uboczne są mocno skorelowane z pozytywnym działaniem tego leku, gdy z czasem przestałem je odczuwać to niestety minęło też odczuwalne działanie przeciwlękowe. Zaznaczam że to moje prywatne wnioski Moje dawki to było początkowo 2x75mg, po osłabieniu działania podniesione na 2x150mg, na końcu 3x150mg dwie z rana
  3. Hej, w skrócie mam fobie społeczną, od kilku dobrych lat próbuje różnych terapii. Bardzo mnie ciekawi czy jestem odosobnionym przypadkiem jeśli chodzi o terapie poznawczo behawioralną. Mój problem co do tej terapii wynika z tego że u mnie atakom lęku nie towarzyszą ani nigdy nie towarzyszyły myśli. Ani przed, ani bezpośrednio w trakcie, po prostu ich nie ma, nie myślę o tym że zaraz dostanę ataku ani w sumie o niczym innym. Tak jakby fizyczny kontakt z czynnikiem który wywołuje napad stresu robi mi kompletny myślowy blackout, ale to moja teoria. Gdy próbuje się skupić by wydobyć myśli które ponoć wtedy mam ale w podświadomości to niestety doskonale zdaje sobie sprawę że je zmyślam by pasowały do tego czego oczekuje psycholog no i nic z tego nie wychodzi. Jestem za to w stanie zauważyć np. myśli dzień przed stresującym wydarzeniem i na nie reagować, przynosi to ulgę w ten dzień przed, ale w trakcie niestety nic nie daje. Jak to jest u was z myślami i stresem? Faktycznie macie najpierw myśl potem atak?
  4. Brałem 30mg pozniej 60mg dutiloxu dziennie na fobie społeczną przez pół roku. Być może pomogła mi mniej stresować się w pracy zdalnej na spotkaniach, mega ciężko to ocenić, za to "zamknęła" mnie w domu przez klasyczne nadmierne pocenie przy najmniejszym ruchu, nawet w zimie przy -15 na zewnątrz (zaznaczam dla pewności że nie mam nadwagi). Niechęć do jakiejkolwiek aktywności fizycznej (nawet wyjście do sklepu było wyzwaniem) plus aorgazmia i ledwo żywe libido prawie zniszczyły mi związek, nietrudno się domyślić dlaczego. Do tego przybyło też kilka kilo wagi. No a zaraz po tym skończyła się paranoja pandemiczna, powrót do biura i zderzenie z rzeczywistością - jakiegokolwiek pozytywnego działania na lęki było zero. Dosłownie po rzuceniu tego leku odczułem ogromną ulgę
  5. Lekarz zaproponował mi brintellix na fobie społeczną, bo niestety przerobiłem 2/3 ssri i snri i żaden nie wpływał pozytywnie na moje problemy, za to skutki uboczne były zawsze w pełnej krasie. Spodziewałem się rewolucji, niestety od drugiego dnia apetyt wywaliło mi w kosmos, a od trzeciego pojawiło się klasyczne mega pocenie się wszędzie, utrudniające jakikolwiek kontakt z ludźmi i aorgazmia. Rzuciłem lek po dniu czwartym bo dobrze znam już drogę w którą to wszystko szło, co ciekawe jest to pierwszy lek po którym trudność z osiągnięciem orgazmu utrzymywała się u mnie 5 miesięcy (!) od zaprzestania stosowania, i to po czterech dniach używania Naprawdę dziwny wynalazek, do tego drogi
×