Skocz do zawartości
Nerwica.com

Siarlek

Użytkownik
  • Postów

    525
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Siarlek

  1. Chciałbym k... poczuć to zobojętninie o którym mówicie. Jesteście mega farciarzami, że wam to pomaga, więc uprasza się o nie narzekanie.
  2. Mój wykładowca na pewno używa. O co ja widzę czasy maleją a liczba operacji rośnie. To ten Pana algorytm to musi być jakaś bomba. Będą mówili Archimedes, Einstein, Kowalski.... to muszę Panu powiedzieć, że to musi się Pan po grant zgłosić, jakiś naukowy
  3. Moim zdanie to bez znaczenia. Ja zresztą jestem przeciwnikiem uogólniania i dzielenia na grupy. Jestem libertarianinem i najważniejsze są dla mnie jednostki. Wszystko zależy od jednostki!
  4. Ha, dzisiaj mam tak k.... paskudny humor, że ja cię kręcę. Właśnie zdałem sobie sprawę z faktu, że od półtora roku, jak dostałem nerwicy przez tego sadystę dentystę co mi przepisał Sulpiryd, to siedzę w domu. Bez kitu półtora roku! Nie powiem były pewne pozytywy po chorobie przewartościowałem swoje życie. W końcu z tego biegu usiadłem i się zastanowiłem CO JA k... robię, przecież moje poprzednie decyzje były podyktowane chorobą, olśniło mnie, no może nie olśniło bo proces zdawania sobie sprawy z moich błędów trwa do dzisiaj. Na pewno ta burza była potrzebna. Na dodatek odnalazłem swoją pasję informatykę, skończyłem podyplomówke z programowania, teraz kończę I rok Inf inż. i w zasadzie mam umiejętności, które wystarczą do pierwszej pracy. Jednak poza tym to jest dno. Mam ciągłe lęki. Była paro, servenon, wenla, trittico, i znowu paro z mirtą. Jednak lęki to skubane gremliny nie chcą się mnie puścić pierdolce jedne. No i tak siedzę w domu z moją mamą, właśnie wszedłem na fejsa. Ludzie się żenią podróżują wąchają stokrotki i bławatki. A ja siedzę na tej dupie przed kompem. Dzień w dzień co dzień. Dzisiaj mam najgorszy dzień od ponad roku, bo zdałem sobie sprawę, że tak być nie może, że lęki nie mogą mnie aż tak sparaliżować, żyje gorzej niż inwalida najwyższej klasy. To jest tak bardzo żałosne. W środę idę do lekarza. Muszę mieć nowe leki, nową taktykę 3 miesiące nie działa do kosza. Morał jest taki, że czas półśrodków się skończył. Trzeba iść na całość... jestem ciekaw co przyniesie przyszłość, ale pozytywnie do niej nastawiony to raczej nie jestem
  5. feniksx, przecież urlopy, wyjazdy zawsze są najgorsze. Może jak wrócisz będzie lepiej. Jeśli o mnie chodzi to miałem straszny kryzys na paro 10 dni temu, już umówiłem sobie wizytę u lekarza i nagle powolutku zaczęło się znowu poprawiać. Zobaczę jak to będzie, bo każdy dzień jest lepszy póki co, więc zaczekam z decyzją jeszcze parę dni. Mam za to ogromne problemy z wybudzeniem się rano. Wstaję jak pijany godzinę trwa zanim się ogarnę. Dziwny ten lek w ogóle
  6. Hej, mam wieczorne lekkie nudności. Miał ktoś tak? Bo nie jestem kobietą i ciąża raczej odpada
  7. A mi się wydaje, że ci się po prostu pogorszyła twoja choroba po leku. To się często zdarza, że ktoś się zaczyna leczyć dostaje lek a potem jest gorzej i dopiero następny lek pomaga. To się zdarza, ja miałem tak samo nieśmiało zapukałem do drzwi psychiatry, powitał mnie z zadowolenie. Teraz są nowoczene leki rachu ciachu i postrachu się Pan nie obejrzysz a będziesz fruwał jak gucio. No i pofrunąłem na jego sulpirydzie... Też miałem takie myśli, że trwałe uszkodzenie, że już nie będę sobą i takie tam ale dostałem następne leki i już było okej. Nie ma co się przejmować, nie ty pierwszy nie ostatni
  8. Siarlek

    Co teraz robisz?

    uczę się matmy dyskretnej
  9. SSRI są overrated i tyle w temacie. Skuteczność podobno nieco gorsza niż w przypadku TCA i MAO ale są bezpieczniejsze i dlatego są tak popularne - chyba.
  10. Hej Carica, sory za offtopic, ale na jakimś temacie pisałaś, że możesz dać namiary na psychiatre w pzn. I ja właśnie w tej sprawie żeby go nie killim wysłałem ci wiadomość ale nie wiem czy wiesz i czy odebrałaś to jakbyś mogła to weź mi napisz na priva te namiary ;p
  11. Siarlek

    Cześć

    Cześć, ładny masz nick
  12. Siarlek

    Nowa!Pomocy!

    Kamila, witaj wśród swoich usiądź rozgość się. My te objawy wszyscy dobrze znamy, nie jesteś jedyna. Żadnego guza ani schizofrenii nie ma(bo chyba to ci chodzi po głowie). Umów się do psychiatry, weź leki i daj sobie czas
  13. Ja jakiś miesiąc temu miałem ślub znajomego, ze studiów a czułem się fatalnie wtedy i to bez przerwy. Tydzień przed to już zestresowany byłem cały czas, atak paniki co chwile. W końcu zadzwoniłem i powiedziałem, że mnie nie będzie, powiedziałem też dlaczego. Pierwszy raz znajomemu poeiwdziałem o chorobie. Przyjął ze zrozumieniem ale nie widziałem go od tego czasu więc do końca nie wiem jak będzie Z perspektywy czasu żałuje ale wiadomo teraz jak się czuje lepiej to mogę se myśleć... Nie wyobrażam sobie żebym w okresach złego samopoczucia był przymuszany do jakiś odwiedzin, spotkań. Chyba, że wiadomo mówimy o ślubach w rodzinie, dwóch świętach no i pogrzebach w rodzinie... U mnie w rodzinie wszyscy mieli depresje i nerwice ja matka brat. I obcowanie wśród nich jest bardzo wygodne bo spotykasz się ze zrozumieniem. Życie z kimś kto choroby nie rozumie jest sto razy gorsze. Pamiętam jak brat miał depresje albo matka. Ja byłem mały wtedy to ojciec nie tylko nie rozumiał choroby ale był cyniczny wobec niej, myślę, że dla matki i brata to było bardzo trudne bo nie było żadnych wymówek. To bardzo utrudniało im funkcjonowanie, ale jakoś przetrwali, chociaż podejście osoby, któa tego nie doświadczyła jest ciężko zmienić. Na szczęście kiedy ja się rozchorowałem rok temu to despoty w domu już nie było i dlatego uważam się za farciarza. Napisałem takie masło maślane hehe ale może ktoś coś wartościowego z tego wyciągnie
  14. Ja ostatnio nie mogłem iść na ślub znajomego bo czułem się jak g, a że do ślubu były tylko 2 dni to zadzwoniłem.... i powiedziałem prawdę(bo nie chciałem wciskać kitu, że wiesz Kamil twojego najlepszego kumpla ze studiów nie będzie na ślubie bo Babcia mi umarła, albo bo kot zjadł rybkę). Nikt mnie z grona znajomych nie odrzucił, nie nazwał wariatem itp itd. Myślę nieboszczyk, że uogólniasz zależy w kręgu jakich ludzi się człowiek obraca. Takie uogólnianie i wrzucanie wszystkich do jednego wora jest słabe i na pewno nie pomoże w wyzrowieniu.
  15. No ja uważałem, że choroba do mnie nie pasuje i pomimo wielu oznak, że mam depresje i nerwice to wypierałem to bo jestem facetem muszę być silny itp itd. Tyle się tego nazbierało przez lata, że nagle jak jeb... to z hukiem, wizyta u lekarza, leczenie i wtedy kamień spadł mi z serca zrozumiałem, że można się z tym pogodzić, można zrzucić maski, że nie jestem dziwny tylko chory. To mi bardzo pomogło, jedyne czego żałuje to że tak długo się nie leczyłem.
  16. No ja tak jak pisałem biorę od 3 miechów, a od miesiąca 30 mg. I nadal mam straszne wahania nastrojów. W ciągu dnia potrafię przejść od beznadziejnego samopoczucia do euforii, albo 3 dni fajnie a 3 dni gorzej ehhh... Mam nadzieje, że to się unormuje w ciągu miesiąca. Jednak ostatnio czytałem jakieś zagraniczne forum z pytaniem kiedy paro zaczęło u was działać, to najwięcej głosów było, że po 2 miechach odczuli dopiero poprawę (chyba 40% głosów). Mi się wydaje, że te 2 tygodnie do poprawy co jest na ulotce i lekarze mówią to jest pic na wodę. Faktycznie kiedyś brałem paro i odczułem lekką poprawę po 2 tygodniach już, ale to miałem taką depresję, że nie wychodziłem z wyra i jak otwierałem oczy to płakałem od razu.
  17. Tak TAK i tak 3 * tak -- 05 cze 2015, 18:10 -- A jam mam w sumie też pytanko, biorę sobie paro od 1 marca, i nie powiem jest dobrze, jakieś 41,23% lepiej niż było a to sporo dla mnie. Jednak niestety lęk wolnpłynący wciąż się utrzymuje na wysokim, uciążliwym poziomie. Czy jest szansa, żeby to się jeszcze poprawiło w ciągu miecha dwóch. Czy to już jest koniec poprawy ;(. Jestem na 20 od pierwszego marca i 30 mg od końca kwietnia. Jak sobie w ogóle radzicie z tym typem lęku terapia czy może jakieś inne leki wam pomogły?
  18. Po mirtazepinie będziesz pasł się jak świnie
  19. U mnie parogen ZACZYNA działać dopiero po miesiącu, tzn. czuje, że biorę jakiś lek. Po 2-3 miesiącach to już jest maszyna naoliwiona i pracuje pełną parą i kolejne 3 miesiące przynoszą dalszą poprawę. W ogóle z tego co czytam to u wielu ludzi to się wolno rozkręca i nie jestem jedyny co musi tak długo czekać. Czy jeden atak lęku po miesiącu to nie za mało żeby zmienić lek? Skoro to kolejne podejście to może warto walnąć sobie większą dawkę
  20. Puchnie się po tym jak balon, ale pomogło mi zajebiście. Zminimalizował skutki uboczne paro, na sen działa super i czuje się też lepiej niż na samym paro
×