regularny relaks w takiej postaci jaka ci odpowiada : bieganie z muzyka, ksiazka, medytacja, coskolwiek w co mozesz sie czynnie zaangazowac, byc tu i teraz i na jakis czas nie myslec o klopotach. dobre odzywianie i regularna aktywnosc to chyba podstawa. możesz żryć jakiś validol czy insze ziolowe uspokajacze ale na dłuższą metę to zez moze nie byc do konca wystarzcajace.
jesli niepokoj i silny lęk, wydają Ci siię nieuzasadnione i oderwane od sytuacji i mysli mozesz zawsze sprobowac isc do pana albo pani psycholoc i przyjzec sie tym stanom - moze uda sie dokopac do przyczyn zakorzenionych albo w mysleniu albo w jakis doswiadczeniach rodzinnych etc i nad tym zapanowac
<---- to tak ogolnie.
A jesli chodzi o kontekst o ktorym napisalas tzn zderzenie po powrocie z super wyjazdu z szara codziennoscia :
http://wyborcza.pl/magazyn/1,145323,18112084,Ksiaze_z_bajki_cie_wykonczy.html
nie napisalas z jaką codziennością się mierzysz, na ile jest dla cb toksyczna.
sory ze chaotycznie ; p