Skocz do zawartości
Nerwica.com

autodestrukcja2

Użytkownik
  • Postów

    753
  • Dołączył

Treść opublikowana przez autodestrukcja2

  1. nieboszczyk. jakie jest krolestwo na raka? winamina c?
  2. czy ktoś ma monoterapię lamotryginową a zazywa docelowo mniej niz 200 ?
  3. ok, chyba nie czytam ze zrozumieniem. bierzesz jeszcze sertre.
  4. a czy 200 to nie jest minimalna dawka? usłyszałam od pani psychiatrki ze zeby to sobie radziło z depresją minimalnie trza żreć 200. albo wcale, bo przyjmowanie mniejszej dawki nie ma sensu- faszerowaniem się czymś co w takich ilościach nie zdiała ( a uboki ma ) i mowimy tu o mono oczywiscie
  5. no i niektorzy pewnie tak so bie załatwiaja skoczki hormonów, ale ci co tego nie robią raczej sie frustrują przez to że obecność żony czy męża ich stopuje w życiu ;P chociaż ludzie som różni i niektorym pewnie te skoczki nie są wcale tak bardzo poczebne
  6. to trochę jak pytanie: czy zawsze struktura mózgu jest pierwsza w stosunku do konstrukcji psychicznej, natury myślenia i wykształconej emocjonalności.
  7. nie chę przerywac rozmowy ; D ale tak sobie myślę, że nie jest tak wcale dużo osób z czadem I. czyli tym najbardziej czadowym gdzie zmiany biegunów są mocne i bardziej kontrastowe. z tego co sobie wydedukowałam, w psychiatrii następuje powoli pewne przedefiniowywanie zaburzeń. myśli się bardziej w kategoriach spektrum. poszukuje połączeń między chad, schozo, autyzmem nerwicą czy depresją. chad jest więc spektrum. jeśli chad I nie jest zaobserwowany a obserwuje się pewne z nim podobieństwa, pakuje się to do worka chad. przez to bardzo łatwo jest stracić poczucie odpowiedzialności za siebie i starać się zrozumieć swoją naturę. na przykład ciągłe trwanie w dysonansie poznawczym, wchodzenie w role rodziców etc etc, problemy emocjonalne i tożsamościowe wynikające z tego , mogą w moim poczuciu się składać na obrazek np chadu. to znaczy na skłonność wpadania w skrajne stany. i jasne że ma to związek pewnie ze strukturą mózgu, ale moze rownolegle ma związek z konstrukcją psychiczną. w tym sensie skłaniam się ku przekonaniu że leki nie zawsze są potrzebne, ale wtedy przy spostrzeżeniu objawow hustawek chadowych przynajmniej fajnie by było miec jakiegos ogarnietego prychoterapiste. jasne że po ktorej depresji lepiej czasem pewnie użyć większego działa i skorzystać z ofetry przemysłu farmaceutycznego, ale generalnie mysle ze z chadem da sie zyc. przynajmniej bez lekow. ale wtedy trzeba zyc na prawde swiadomie.
  8. uff... nie udało mi się przeczytać 80 stron.;p przeczytalam prawie połowę. ;p nie zdradziłam i jak sądzę nie byłam zdradzona. LECZ mam takie poczucie, że ludzie zwykle w jakimś sensie w drugiej osobie mają takie lustro. jak odbicie im się przestaje podobać, z nową osobą mają szansę znów poczuć się ,,świezo". nie każdemu jest fajnie i przyjemnie z osobą z którą zna się jak łyse konie. a trudno chyba budować związek i latami nie odkrywać się żeby utrzymać poziom ekscytacji równy wzajemnego docierania , poznawania. ze,,starą osobą" układ i relacja, pewne oddziaływanie jest już znane i a niektóre utwierdzone przekonania partnera o tej drugiej osobie mogą ją po prostu disić, nie tylko nudzić.. no i ludzie się zmieniają i przez przestażałe pojęcia o sobie wzajem tak samo duszą. szuka się kogoś kto złapie jakaś inną cząstkę osobowości, albo ktoś kto patrzy świezo, bez założeń, nie wytykającego błędy, z miejscem na przyjęcie drugiej osoby . z kims takim ozna się po prostu czuć lepiej ,,w sobie". mozliwe że szukam tutaj jakiejś skomplikowanej teorii. ale wydaje mi się to dosyć istotne kim się człowiek czuje w relacji- akcji -reakcji z drugą osobą. i myślę że w niektórych związkach, w których jest miejsce i otwartość na dojrzenie drugiej osoby przy całej dynamice relacji i życia w ogóle, w których poza przestrzenią czułości miłości i takich tam pierdół, które raczej zabijają pożądanie, jest przestrzeń na i pewną odrębność, zdolność patrzenia i pokazywania się nie na zasadzie poruszania sie po wyjeżdżonych schematach , moze nie byc potrzeby zdrady. i jak już ktoś wspomniał - o ile miłość nadal trwa. szacunek i zaufanie i takie takie. więc już bez zbędnego gadania : jeśli ktoś nie czuje się dobrze z tym kim się staje przy drugiej osobie, do jakiej roli go związek doprowadza - moze byc mega otwarty na nowe osoby i nowe emocje wspolnych eksploracji, bo zawsze może się pojawić ktoś z kim akurat można przeżyć i siebię i kogoś na nowo to że jest czasem nudno etc, że się ma jakieś tam fantazje o trójkącie z japonką i murzynem ( sory jesli to dla kogoś brzmi rasistowsko ) nie musi od razu pędzić do zdrady przecie. a jak ktoś potrzebuje nowego zastrzyku hormonów to se może znaleźć partnerkę albo partnera o podobnych potrzebach i pewnie można się wtedy dogadać. joł! `` `
  9. No tak.Tutaj za pewne nikt nie ma ,aż tyle silnej woli by kompletnie rzucić,kawę,alkohol i fajki tylko woli się zajadać silnymi psychotropami z gamą działań niepożądanych. to ironia czy serio ?
  10. Masz rację, też wolałbym mieć zdrową głowę i wszystko odczuwać tak jak normalni ludzie. Gadanie o naszej wyjątkowości jest dużym błędem. Większość chorych na czad nic nie osiągnie. Będzie się męczyć przez całe życie. I gdzie tu ta wyjątkowość? Część popełni samobójstwo lub będzie krzywdzić inne osoby. heh heh tak mi się przypomniało : widziałam ostatnio takiego pana na jutubie, który przeprowadził cały ,,wykład " którego treść sprowadza się do stwierdzenia iż mózgi chorych na chad to mózgi genialne, mózgi których praca wymaga o wiele wiekrzej dawki zwiazkow odzywczych niz ,,przecietny" mózg. oczywiście w tym, juz niepamiętam, czy innym filmiku pan ów trzymał takie małe pudełeczko z jakimś ponoć nietypowym litem( a pewnie że bez recepty)... bo litu trzeba więcej jeszcze bardziej bawią mnie artykuły w gazetach typu POLITYKA o wyjątkowości osób chorych na chad. chwała ty którzy tworzyli POMIMO choroby, ale nie każdy nosi w sobie tyle talentu więc powiązywanie choroby z misją wymagającą heroicznej walki to dość chory pomysł. ale ludzie chyba kochają boharerów z dysfunkcjami i to jest problem ; )
  11. a są osoby co zyją z chad bez psychotropów. ale np rzuciły alkohol kawę i fajki - kompletnie : ) plus oczywiście zdrowy tryb życia i tego typu pierdoły.
  12. hejka. zaqraz będe brać 200 mg lamo. no i wciąż panicznie się boje psychotropów. mam takie życzenie usłyszeć ze z depresji, można wyjść samemu, bez leków. nie wierzę że to wcale nie uzależnia. nie wierzę że to w pełni bezpieczne dla mózgu. nie wierzę że psychiatra ma 100 procent racji bo ypowy psychiatra nie uwzględnia treści przeżyć, myślli, wiar i ideologii, moralnych niemoralnych konflitów etc etc. zdaje sobie sprawę że ludzie cierpią faktycznie na chad, mając np hardkorowe manie i hardkorowe depresje... ale cholera, taka nawet lamo, zachwalana tu wszędzie przez osoby które mogę ją porównać z bardziej otumaniającymi lekami etc, nie jest przecież tak dogłębnie zbadana. żyjemy w stresującym świecie pełnym toksyn, niezdrowego żarcia i braku przestrzeni na refleksje nad swoimi wewnętrznymi stanami. i powiecie mi zapewne że nie rozumiem co czuje osoba chora albo jestem naiwna wierząc gdzieś tam, ze są inne wyjścia, ale kutwa - cholernie boje się możliwych konsekwencji przyjmowania - tak, nieszkodliwej, swietnej super ah ah - lamotryginy. -- 26 gru 2016, 23:51 -- istotnym pytaniem jest jak regenerowac hipokamp. naturalnie. i jak adaptować się do pojebanego srodowiska. bo wciąż nie wiem. albo po prostu serio nie rozumiem sprawy bo np nie mam chad jeno zaburzenia osobowości. pozdro!
  13. tak jakos mi sie teraz rzucilo w oczy a myslalam ze ta teoria o neuroprzekaznikach zostala juz jakis czas temu obalona nie chce sie wdawac w dyskusje ale cos z tym jest nie tak implulsy w depresji są moze za wolno przekazywane w innych chorobach nie wiem
  14. jakbym sama odstawiala to bewnie bym brala przez 2-3 tyg 150 a potem 100. i zrobulabym to wiedząc ze takie odstawianie na własna łąpę moze nie byc najlepszym pomysłem na świecie ; P więc nic nie mówię
  15. to znowu ja przybywam z rozwichrzeniem swoim wokoło lamowym czy ktoś z Was m a doświadczenie z lamo ( początki ) i koniecznością duzego wysiłku umysłowego ? muszę właśnie robić mgr. i nie wiem czy teraz przechadzac przez te przyswajanie dawek, będe to mogła ogarnąć...
  16. alektrowstrząsy, lobotomia, klonowanie, GMO -- 07 gru 2016, 19:27 -- zapomniałam o najważniejszym... egzorcyzmy!
  17. ha ha ;D szukanie w internetach jak żyć jak probowac napelnic brzuch patrząc jak ktoś inny je .. ( paulo sroelo.. ) nie wkręcaj się w to, że ,, nie możesz", ,, nie jesteś wstanie" ,, nie poradzisz sobie" możliwe że takie zasiedzenie na garnuszku i poleganie wiecznie na innych , nawet na poradach z internetow, wprowadza cie w taka depresyjna niemoc... co już masz? co możesz? czego potrzebujesz żeby coś zmienić? moze jakaś praca za granicą? wyjazd, moze nowe studia, kursy? krok po kroku, stopniowo a zaczniesz czuć swoją własną sprawczość. da się i nie zwalaj odpowiedzialności na rodziców. moze zawalili nie popychając cię do większej zaradnosci ale teraz chcesz czy nie to ty jesteś odpowiedzialny za siebie. yoł
  18. mi się mega podoba ta teoria. wszystkie nasze dusze bowiem i umysły spojone są ze sobę gdzieś tam małym supełkiem w odmętach wieczności wszechświata! i schizofrenia to taka kosmiczna energia ktora się roznosi jak dźwięk i ujawnia w niektórych bytach, jeśli dzięki nim może iść dalej do kolejnych, idzie dalej poprzez nią do kolejnych!! !!!
  19. marwil hmm, gdzies czytalam ze ponoć szczep sativa moze pomagac, chadowcom, ale CBD ma wiecej indica. wiesz co wcześniejżeś palił ? monster stary. pisz dziennik a potem to wydaj. i wcale się nie śmieję bo ktos moze uznac ze to bestseller i taka relacja z pierwszej ręki dobrze sie sprzeda ;d
  20. p.s i tak: obydwoje jestesmy neurotyczni... impulsywni... ja dostalam ostatnio diagnoze chad... podejzewam ze jego to tez moze dotyczyc... w takim przypadku wszelka stabilizacja idzie na plus a stresy i stabilizacja na minus... podobno dla neurotykow to regularny seks się poleca; ) r e g u l a r n y!
  21. ania.baranczuk jest mi bardzo trudno ocenić tą sytuację na podstawie tego co przeczytałam. bo z jednej strony oczywiście, że powinien się interesować Twoimi problemami i samopoczuciem, ale też czy można piętnować kogoś, kto nie chce przyjmować roli opiekune/osobistego psychoterapeuty? Miłość partnerska nie jest bezwarunkową miłością matki. To coś trochę innego. I nie powinno być tak, że ciągle do niego jeździsz... jeśli jest zaradny to wykombinuje coś żeby wpaść do polski. Poza tym... masz 25 lat..nie zaproponował Ci mieszkania tam? Pomocy? Żebys mogła nawet na jakiś czas tam pozyc, popracowac? Nie jeździj do niego tak, ne ułatwiaj mu : / Trzeba postawić tu granicę. Ja mam trochę podobną sytuację... 5 mies było super, od 3 jest nie super. wszystko się zaczęło walić bo ja zaczelam wpadac w depresję i nie wyrabiać. proponował mi zamieszkanie u niego, więc tam trochę nawet pomieszkiwałam, ale stale miałam jazdy, że nie jestem pewna tego związku blablabla, coraz bardziej się paraliżowałam i chowałam w siebie... jak od miał przyjechać do mnie, to był problem z dojazdem i chajsem... wiec sie nie widzielismy 2 miesiace... teraz nic nie wiadomo bo obydwoje jestesmy biedni( nawet transport nam sie wydaje wielkim wydatkiem , co dopiero spanie w hostelu - ja go do siebie nie moge przyjac bo mama go nie nawidzi a mnie po tym jak raz tu spal uwaza za głupia zepsuta dziwke : ) , koszmarnie zestresowani, w trudnejsytuacji zyciowej i prawdopodobnie z depresją... mimo to poki co nie zerwalismy... ale komunikacja jest o wiele gorsza... kiedys wydawalo sie ze jestesmy dla siebie wsparciem, jakis czas temu coś zaczęło się rypac w kontakcie, nie było jak tego na spokojnie rozwiązać...mam wrazenie ze mnie unika i ze stracil caly zapal jaki mial. a mial. : ( związki na odległość, przynajmniej przez jakiś czas, mogę się udać. ale czasami to jest potwornie trudne jesli wlasnie napięcia się nawarstwiają przez to ze nie mozna się regularnie sie spotkać i rozłądować jakiś małych spraw... trudno jest potem na skajpaju rozsupłać wielki supeł. zwlaszcza jak jeszcze sie ma depresje i nie widzialo sie drugiej osoby od tygodni i zaczyna sie miec te wszystki wkręty ze zdradza blablabla ; (
  22. psychotropka no to dzielnie. jakby mi wyskoczyła wysypka, potraktowałabym ją szybko jako swietny pretekst do nie b rania leków; P nie pamiętam czy wzięłam lamo wczoraj. 50mg... nie pamiętam. w zeszłym tygodniu zdażyło mi się nie wziąć lamo, bo byłam poza domem, spiłam się i musiałam spać daleko. dlatego nie przeszłam jeszcze na dawkę 100mg wg zalecenia powinnam była przejść 2 dni temu, ale w takich okolicznościach się bałam. no i w ogóle się boję... 100 ? czy to będzie więc bezpieczne podbić do 100 , po dzisiejszym wzięciu 50 w razie jakbym miałą w tym tyg w sumie 3 dni bez? p.s. miałam świetne samopoczucie po tym jak nie bralam lamo...
  23. no wlasnie, zapomnialam o dojazdach. kiedyś jexdzilam do pana terapeuty na rowerze. polecam. mysle ze ten rower terapeutyczny był.
  24. wieloraki no psychoterapia może być tańsza niż leki, bo za free ; p
×